Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odwaga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odwaga. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 marca 2023

Najpotężniejsza broń

 



Szedłem wczoraj ulicą Tamka na warszawskie Powiśle. Spojrzałem w niebo, co wykonuję dość często i zachwyciły mnie chmury wydmuszki.

Ależ mam zdjęcia takich chmur z Bieszczadu – jutro poczynię wpis – pomyślałem.





 Jeszcze kilka kroków i stanąłem przed pomnikiem – symbolem, który dziś, poprzez wiekopomne słowa Prezydenta Ameryki i flagę Ukrainy, nabrał dodatkowego znaczenia. 





Chwała Ukrainie!

wtorek, 1 lutego 2022

Święty płomień


 



Obudziło mnie wołanie kruka. Nocą spadło trochę świeżego śniegu, a o poranku słońce nawet próbowało się przebić przez mgłę. Idę przez białośnieżne odludzie. Jest mroźno, śnieg skrzypi pod butami, a ja idę i myślę (niespiesznie), ponieważ tak się składa, że znowu mam czas.






 Społeczeństwa tworzą systemy, które z biegiem lat stają się anachroniczne – najnormalniej w świecie tracą rację bytu.

Na przykład nigdy nie mogłem pojąć po co nosi się krawaty.

Był czas że zakładałem takowy, oraz garnitur, ale źle się wtedy czułem – jakoś tak w obcej skórze, tudzież spętany, zniewolony całą tą cywilizacją. A przecież uczucia są tak ważne, no i nie kłamią. Wreszcie odrzuciłem tę głupotę garniturowo - krawatową, oraz przy okazji kilka innych. 




 

- Każdy ma prawo znaleźć drogę, która prowadzi przez jego wieś.





- Do końca swoich dni zdrowy na umyśle człowiek powinien mieć odwagę bycia nieco szalonym, ponieważ płomień szaleństwa jest święty. 

niedziela, 31 maja 2015

Takie tam myśli o Aniołach

Spotykam tylu niedowiarków. Ludzie nie wierzą w siebie, ogólnie są nieufni bardzo. Biegają do kościoła, ale prywatnie często słyszę: ten nasz ksiądz to pijak, a religia jest pokręcona.
     Nie rozumiem takiego podejścia. Gdy mnie się coś nie podoba, na przykład chrześcijaństwo, nie biorę w tym udziału i święto lasu!
Ludzie zastrzegają: nie rób mi zdjęć, ani zdjęć mojego domu, nic o mnie nie pisz. Ludzie boją się ludzi, bo spotkali się z nikczemnością bliźnich i to ich powaliło.
      To jest właśnie szczyt upodlenia jaki niesie ze sobą tresura społeczna. Opinia różnych głupoli robi się najważniejsza.
Przecież to jest niewola. To jest kaganiec i krótka smycz. 
Bardzo czasami niezwykle krótka smycz. 
Ona jest nieraz tak krótka, że wręcz dusi. Człowiek, który na to pozwala jest ofiarą. To nie jest wina opinii społecznej, czyli oprawcy. To jest wina ofiary, że na to pozwala.
        Niektórzy najchętniej by zniknęli, zapadli się pod ziemię. Oni boją się własnego cienia, lecz to już ich osobista sprawa, ja to szanuję i sprawa zamknięta.
Spotykam na szczęście także pasjonatów, ci mają zdecydowaną przewagę.
    Bo tylko wtedy, gdy jest odwaga, oraz kocha się to, co się robi, i robi się to, co się kocha, można zmienić świat na lepsze.
Nie każdy ma tyle szczęścia. Nie każdy kocha swoją pracę, przeważnie jest to obowiązek. Jednak każdy z nas ma coś, co kocha ponad wszystko. Może to być głód wiedzy, uprawa ogródka, jazda na rowerze, zbieranie znaczków pocztowych.....
Jeżeli robimy to, co kochamy, przestajemy myśleć o tym, co mamy, a czego nie mamy.
     Ludzie wytresowani przez społeczeństwo (reklamy....) najczęściej myślą o zdobyciu czegoś, czego jeszcze nie mają, pragną tego. Planują i pracują, pocą się i wytężają siły. Zazdroszczą innym, tym, którzy według nich więcej osiągnęli, i stają się właścicielami kolejnego gadżetu.
Kiedy taki jesteś, twoja przyszłość to coraz szybsza pogoń za konsumpcją. Nie potępiam, więcej: - w ogóle nie oceniam takiego życia. Tylko to nie jest już mój świat i tyle.
    Reklamy …... . Zamieszczam urywki z książki Bruno Ballardiniego „Jezus – jak Kościół wymyślił marketing”.

Łatwo ulegamy oczarowaniu perspektywą posiadania wielu rzeczy. Od iluż to par słyszałem, że byli szczęśliwi, gdy byli biedni, a teraz, gdy mają wszystkiego pod dostatkiem, coś się porobiło z ich związkiem. Wpadli w jarzmo, niewolę posiadania, i to właśnie uśmierca ich związek, czy małżeństwo.
      Jesteśmy skazani na wolność, powiedział Jean Paul Sartre.
Jesteśmy skazani na wolność, a większość tkwi w niewoli konsumpcji?
Kup nowy, lepszy samochód. Kup jakieś super smarowidło do twarzy i pleców, wszędzie ci wtedy wyrosną włosy, goń, zdobywaj, walcz, a gdy cię coś zaboli, weź nasz wynalazek – super pigułkę, po której może ci kicha pęknąć, więc skonsultuj się z farmaceutą. Pękła kicha? Nie nasza wina, nie skonsultowałeś się!
Bo nam chodzi tylko i jedynie o to, aby się nachapać.

     Społeczeństwo konsumpcyjne: - Dąż do tego co ci oferujemy, o niczym innym nie myśl, kupuj, przyj do przodu, nawet depcząc innych, ale głównie depcząc siebie ...
Każdy kto kiedyś popadł w kłopoty finansowe z powodu nadużycia kart kredytowych, wie o czym piszę.
    Gdzie podziała się przyjemność? Była, kiedy się wszystko zaczynało i trwała jeszcze przez chwilę, ale gdzie jest teraz?
Dojrzewając , uczymy się, że zaspokajanie przyjemności trzeba łączyć z hierarchią wartości. Jeśli tego nie robimy, trzeba za to zapłacić więcej, niż nam się wydaje.
Wszyscy znają powiedzenie: - zdrowie najważniejsze.
A może nie jest tak?
Może najważniejsza jest dusza-Anioł?
       

Bo gdy dusza zdrowa także ciało jest zdrowe?
     Gdy zajmiemy się duszą, zaczynają dziać się cuda. Z początku to maleńkie cuda, potem wprost trudno zatrzymać proces, gdy krok po kroku naszym życiem zaczyna kierować wewnętrzny przewodnik.
Czego się nauczyłem, przez ostatnie kilka lat? Trzeba zapewnić sobie (czytaj: duszy) wystarczająco dużo czasu na czerpanie radości z piękna natury. Bo gdy masz czas, możesz siedzieć i myśleć, a gdy go nie masz, to tylko posiedź.
        Tak piękne są Chwile Odpoczynkowe!
Poddaj się, zaufaj, daj się prowadzić, nie walcz. 
Wu-wei.
Życie bez wysiłku wydaje się wielu ludziom tylko pięknym słowem. Takie życie jest dla nich utopią, uważają, że to nierealne.
Zgadza się: jak myślisz – tak jest.
          Niech się dzieje według wiary twojej!

Gdy znajdziemy się na rozdrożu, zadajmy sobie pytanie: - za czym tęsknię? Co lubię robić? Bardzo często zakładamy, że nie uda nam się robić ulubionych rzeczy zawodowo.
A może jednak się uda? Co takiego uwielbiam robić?
    Już samo postawienie takiego pytania często wystarcza na dobry początek.
Jeśli zaczniemy myśleć poważnie o robieniu tego, co kochamy, to będziemy zaskoczeni, jakich wskazówek dostarczy nam dusza-Anioł.
Prowadzenie życia, w którym kieruje nami Siła Wyższa, jest bardzo ryzykowne. Zmusza do wykraczania poza schematy postępowania i granice zwykłego myślenia o życiu, posiadaniu i pracy. Niektórzy uważają taką przygodę, za coś cudownego, innych ona przeraża, jest zbyt niepoukładana.
W każdym razie, czy chcemy tego, czy nie, dusza-Anioł nas obserwuje i stara się prowadzić.
Co trzeba zrobić, aby być w zgodzie z duszą? Czy trzeba nad tym ciężko pracować?
 
      Ciężka praca to najprostsza droga na cmentarz!

Gdy nastąpi otwarcie na Anioła, z łatwością i bez wysiłku dajemy przejaw pragnieniom swego serca. Nie trzeba już wyznaczać sobie celów czy napinać się w pracy, aby coś osiągnąć. Jeśli dostroimy się do duszy-Anioła, to, czego chcemy, bardzo szybko się staje!
      Otwiera się zdumiewająca natura istnienia. Dostajemy wskazówki, sposoby, co i jak mamy robić, dokąd iść, to jest niezwykłe i aktywne kierownictwo. O wiele prościej iść razem z duszą-Aniołem, niż wysilać się samodzielnie. Rezultaty pojawiają się szybko, gdy podchodzimy do sprawy na luziczku i bez wysiłku, lecz na pewno nie wtedy, gdy się zamartwiamy. Trzeba tylko dać szansę duszy-Aniołowi.
Klucz do współpracy z duszą-Aniołem nazywa się Zaufaj. Warto współpracować z Aniołem. Taka współpraca, to jest sama przyjemność.
   

Dusza-Anioł , to boża iskra w nas. Kiedy pracujemy w zestrojeniu z nią, mijają długie godziny, a my nie jesteśmy zmęczeni. Taka praca jest bowiem obdarzona łaską i swobodą, które nadają jej charakter modlitwy. Mnisi średniowieczni mieli motto: Laborare est orare – pracować to modlić się.
To jest właśnie zatracenie się w pracy, każdej pracy, także w daytradingu, w śledzeniu indeksów giełdowych, a także zatracenie się w pracy, której na imię Nicnierobienie. 
    Naucz się odpoczywać - o tym często mówił Osho. Bądź totalny także w chwilach Nicnierobienia.
     Gdy żyjemy duchowo, odkrywamy, że stajemy się innymi osobami, mamy odmienne podejście do życia w porównaniu z tłumem. Nasz świat stał się odmieniony, właściwie żyjemy w innym świecie niż otaczający nas ludzie, w swoim, autentycznym świecie, zgodnie ze swoim rytmem.
      Czy są to jakieś pouczenia - rady dla młodych, którzy są w permanentnej pogoni? No nie wiem.... Przecież ja także goniłem. 
     I nikt nie ma prawa pouczać drugiego.
W każdym razie są to moje listy do samego siebie.
Ci, którzy gonią, są spięci, podenerwowani, wypatrują za czymś nieuchwytnym, są niespokojni z powodu ograniczonego dostępu do dóbr materialnych, oraz własnego braku energii i czasu, aby je zdobyć, a to jest marnowanie sił, bo wystarczy po prostu uwierzyć w obfitość.
     Pewni duchowego wsparcia stajemy zdumieni bogactwem świata, obiema garściami możemy z niego czerpać przyjemność.
    

Bowiem zawsze jest czas na wprowadzenie zmian, lecz kiedy spotkamy się z Aniołami na tamtym świecie, na wprowadzenie zmian do życia będzie nieco za późno.


czwartek, 24 kwietnia 2014

Strach przed śmiercią



   Jest wiele strachów, ale generalnie to tylko odmiany jednego strachu, gałęzie tego samego drzewa. Drzewem tym jest śmierć.
       - Każdy strach ma związek ze śmiercią.
       - Strach jest tylko cieniem.
Kiedy boisz się zbankrutować, boisz się żyć bez pieniędzy, tak naprawdę boisz się być bardziej podatnym na śmierć.
Ludzie trzymają pieniądze jako zabezpieczenie, chociaż doskonale wiedzą, że nic nie jest w stanie ochronić ich przed śmiercią. Ale muszą coś robić. Przynajmniej są czymś zajęci, narzucają sobie zajęcia jako rodzaj ucieczki od świadomości, rodzaj narkotyku.

Toteż obok alkoholików mamy pracoholików. Oni muszą być stale czymś zajęci, nie mogą odłożyć pracy. Wakacje budzą w nich strach. Szukają czegoś w internecie, mogą kilka razy czytać ten sam artykuł w gazecie.. Chcą być czymś zajęci, bo w ten sposób tworzą zasłonę między sobą a śmiercią.
                 Okazuje się, że jedyny rodzaj strachu, jaki istnieje, to strach przed śmiercią.
Skoro sobie to uświadomisz, wtedy zdasz sobie także sprawę, że tylko jedna jedyna rzecz może uczynić cię nieustraszonym : wewnętrzne doświadczenie nieśmiertelnej świadomości.
Nic innego!
Nie władza, nie pieniądze, nie prestiż, ale głęboka medytacja, która wyjawi ci, że umrze twoje ciało i umysł, ale ty jesteś czymś ponad to.
     Egzystencja nie ma początku, ani końca. Zawsze była. Zmieniały się tylko formy.
Pierwszego dnia, gdy pojawiłeś się w łonie swej matki, nie byłeś większy niż kropka pod znakiem zapytania. Nie rozpoznałbyś siebie, gdyby pokazano ci fotografię. A właściwie istniałeś nawet wcześniej.....
     Dwoje ludzi spierało się, jak daleko są w stanie sięgnąć pamięcią. Jeden z nich pamiętał swoje dzieciństwo około trzeciego roku życia. Drugi powiedział: - "To nic nadzwyczajnego, ja pamiętam dzień, w którym mój ojciec i matka wybrali się na piknik. Gdy tam szliśmy, byłem w ojcu, gdy wracaliśmy, byłem w matce!."
    Czy rozpoznałbyś siebie z czasów, gdy byłeś w swoim ojcu?
A przecież dziś pulsuje w tobie to samo źródło życia, co wtedy.
Wszystko się zmienia, znika twoja młodość, starzejesz się, nadejdzie śmierć.
      Ale dotknie ona jedynie formy, nie esencji.
Twoja forma zmienia się w każdej chwili. Nie zauważasz, kiedy odeszło dzieciństwo i przyszła młodość, nie zauważasz kiedy nadeszła starość - wszystko dzieje się powoli, stopniowo.
     Śmierć jest skokiem kwantowym z jednego ciała, z jednej formy w kolejną. Ale nie jest twoim końcem. Nigdy się nie narodziłeś i nigdy nie umrzesz. Zawsze tu jesteś.
    Dopóki tego nie doświadczysz, strach przed śmiercią cię nie opuści.

To, co robisz w chwili śmierci, warunkuje, jakie będą twoje narodziny. Większość ludzi umiera w kurczowym napięciu. Nie chcą umrzeć, można zrozumieć dlaczego.
Oni w chwili śmierci zdali sobie sprawę, że wcale nie żyli. Ich życie zwyczajnie przeminęło jak sen i nadeszła śmierć. Teraz nie ma już więcej czasu by żyć - śmierć puka do drzwi.
    



Gdy był czas, ty robiłeś tysiąc głupich rzeczy, raczej marnując go, niż żyjąc.
     Pytałem często ludzi, zajętych grą w karty, w szachy: - "Czemu to robicie"?
Odpowiadali: - "Zabijamy czas".
Od dzieciństwa byłem przeciwnikiem wyrażenia "zabijać czas". Mój dziadek świetnie grał w szachy, a ja mówiłem mu: - "Starzejesz się i wciąż zabijasz czas. Nie widzisz, że tak naprawdę to on zabija ciebie? powtarzasz ciągle, ze to ty zabijasz czas. Nie wiesz nawet, gdzie on jest. Chwyć go i pokaż mi".

Tobie się tylko wydaje, że czas upływa. Wydaje ci się, że czas odejdzie, a ty zostaniesz!

Gdy człowiek umiera, rozumie wtedy że czas zostaje, a on odchodzi. Żadne kurczowe trzymanie się życia nie może pomóc. Większość ludzi przed śmiercią zapada w stan nieświadomości, w śpiączkę. Tracą możliwość przypomnienia sobie swojego życia.
     Jeśli w chwili śmierci nie usiłujesz za wszelką cenę przytrzymać się życia,wtedy umrzesz świadomie, ponieważ natura nie ma potrzeby wprowadzać cię w nieświadomość, w śpiączkę. Umrzesz czujny, przypomnisz sobie całą swoją przeszłość. Dostrzeżesz, że to, co robiłeś, było po prosty głupie.
Jeśli potrzeby zostały spełnione - co zyskałeś?
Jeśli nie zostały spełnione i cierpiałeś - pytasz, co zyskałbyś, gdybyś je zaspokoił. To gra, w której zawsze przegrywasz.
   Twoje przyjemności były niczym, jak znaki pisane na wodzie, a twój ból został wykuty w granicie. Znosiłeś tyle bólu dla tych znaków na wodzie. Przez całe życie cierpiałeś dla tych małych radości, które z tej perspektywy, gdy widzisz całą dolinę swojego życia, zdają się nie większe niż zabawki. Sukcesy okazały się porażkami. Porażki oczywiście także były porażkami.....
    Więc co robić?
Zabiegaj o odwagę. Ona sama pojawi się w końcu, gdy zaczniesz od prostej zasady: -  nigdy nie przegap Nieznanego. Zawsze wybieraj to, co Nieznane i idź do przodu!
Wybieraj ryzykowne, niebezpieczne, niepewne, a nigdy nie stracisz.
Zawsze pamiętaj, że nowe jest lepsze niż stare. Jest lepsze, nawet jeśli prowadzi do czegoś gorszego niż znane - to nie ma znaczenia. Liczy się sama zamiana znanego w nieznane, liczy się twoja gotowość do tej zmiany. Jest to bardzo cenne, bo to jest właśnie odwaga czyli przeciwieństwo strachu.

Osho – Radość niebezpiecznego życia.


PS. Nie należy stosować ryzykownych posunięć na giełdzie, omijamy także to, co niepewne, tu tylko rutyna. To jest właśnie wyjątek, który potwierdza regułę.