poniedziałek, 2 lutego 2026

Cykle Finansowe Pozatrumpowe

 


Inwestorzy ze zdziwieniem odkrywają grawitację.

Złoto, srebro i miedź spadają, gdy nerwowi inwestorzy odkrywają grawitację
Reuters - Biznes
30 sty 2026, 14:51

 

Na tytułowej stronie Astronomii Finansowej napisałem, że według Ralpha Elliotta finansami rządzi grawitacja planet. To dawne odkrycie wciąż budzi zdziwienie u inwestorów. Co pewien czas na nowo budzi. Najpierw reagują inwestorzy nerwowi, a potem pozostali.

Sedno sprawy tkwi w słowie „grawitacja”, a więc w uproszczeniu w tym, co mówią gwiazdy za pomocą Liczb wskazujących zwroty na rynkach finansowych. Jeśli ma być wyraźne przesilenie, zawsze w danym momencie albo coś  się wydarzy, albo ktoś coś istotnego powie. Czyli najpierw mamy potencjalną datę „zapisaną w gwiazdach” i dzieje się to na długo przedtem, zanim tuż przy samej dacie nastąpi to coś, co ruszy rynkiem i co opinia ogółu uzna za rzekomą przyczynę ruchu na indeksie.

Azaliż człowiek stara się wszystko tłumaczyć sobie za pomocą tego, co wie, czyli bez angażowania nadmiernego wysiłku umysłowego. Najlepiej więc, gdy ktoś podsunie gotowca o tym, jak należy myśleć (Ignorancja).

Inwestorzy dobrze wiedzą, że rynki bywają „chimeryczne”. Zwykle „dobre” wiadomości wywołują ruch indeksów w górę, aliści rzadziej co prawda, jednak bywa, że rynek reaguje nielogicznie, czego już "racjonalnie" wytłumaczyć się nie da. Na tę właśnie okoliczność wymyślono słowo „pułapka”, które delikatnie wskazuje jakąś magiczną, ukrytą przyczynę. To po pierwsze primo.

Po drugie primo: - jeśli obserwujemy działania Pomarańczowego Pacjenta i  powiemy, że są one sprzeczne z prawem (między innymi ataki na Powella), ogólnie chamskie i podłe, to jakbyśmy nic nie powiedzieli.

Mamy bowiem do czynienia z ewidentną, prymitywną manipulacją (nie tylko rynkami finansowymi). Inwestorzy wiedzą, że to Wall Street pokazuje kierunek.  Ktoś, kto ma dostęp do informacji niejawnych i z nich korzysta, popełnia przestępstwo. Tak przynajmniej było do tej pory. A jak jest teraz? Teraz objawił się Pacjent, który sam jest Informacją

USA - Trump: nie kazałem Warshowi, by obniżył stopy, ale on chce to zrobić
PAP - Biznes
30 sty 2026, 19:43


 Jakieś pozytywy? - Dzięki Pomarańczowemu Pacjentowi Europa się budzi.

    - W dłuższej pespektywie rynki podlegają wyłącznie

            Cyklom Naturalnym Pozatrumpowym.

Żeby było lepiej, najpierw musi być gorzej. Kiedy to gorzej staje się nie do wytrzymania, wtedy następują zmiany na lepsze. Prezydenci przychodzą, a potem odchodzą, co widzimy na załączonych obrazkach. 

 - Dopóty dzban wodę nosi, dopóki mu się ucho nie urwie.

piątek, 30 stycznia 2026

Zielone dzieci

 


Czemu stare opowieści są tak cenne? Ponieważ żyjemy w coraz bardziej zakłamanym świecie, tak pełnym informacyjnego śmiecia, że właściwie nie wiadomo, w co wierzyć, a niby ważna wiadomość dziś, jutro okazuje się fejkiem. I wydaje się, że wszystko wraca do normy, jednak zbyt łatwo pomijamy to "niby". Fejk (tak jak kiedyś plotka) jest narzędziem sił ciemności do robienia spustoszenia w zbiorowym mózgu. Natomiast wiarygodność faktów z zamierzchłej przeszłości weryfikuje czas – jeśli się ostały, znaczy to, że są nie tylko legendą.

     Aliści z sieczki internetowej każdy zainteresowany może dziś wyłuskać wartościową pozycję. I tak dzięki Tomaszowi Dąbrowskiemu nie potrzebuję już tyle pisać o reinkarnacji, dzieciach indygo, zwierciadle Kozyriewa. 

Były wpisy na blogu o Janie Gabrjelu z Ciężkowic i kiedy będziesz Czytelniku oglądał film z Grzegorzem Walerzakiem, poczujesz się, jak ja w Domu na Górze u Jana - czyli odlotowo

Także odpuszczam pisanie o wampirach energetycznych, samoleczeniu, ziołach, wierzeniach przodków słowiańskich, właściwej diecie, tudzież o wielu innych fascynujących, a ważnych sprawach. Mogę spokojnie zająć się tematami niszowymi.

                       

W roku 1200 kronikarz klasztoru w Yorkshire, napisał:

„- Trzy mile od klasztoru Męczennika Edmunda leży wioska, w pobliżu której znajdują się starożytne kanały, zwane woolpittes – to od nich właśnie pochodzi nazwa wioski Woolpit.

Podczas żniw, gdy żniwiarze zbierali się na polu, z jednego z tych kanałów wydostało się dwoje dzieci o zielonym ciele. Był to chłopiec i dziewczynka, w ubraniu dziwnego koloru i z nieznanego materiału. Dzieci wędrowały zdezorientowane po polu, aż zobaczyli je żniwiarze i zaprowadzili do wioski, gdzie zebrało się wielu, żeby ten cud zobaczyć”.

Czyli na polach obecnej wioski Woolpit w Suffolk pojawiło się dwoje dziwnych dzieci – starsza dziewczynka i młodszy o parę lat chłopiec. Dzieci mówiły w nieznanym języku, ich ubrania były niezwykłego kroju i z niezwykłego, srebrzystego materiału. Najdziwniejsza była jednak ich skóra – według niektórych źródeł całkiem zielona. Dzieci zostały zaprowadzone do pana tych terenów sir Richarda de Calne. Dalsza historia rozgrywała się na jego dworze (mansion) w Wikes. Dzieci nie chciały, czy też nie potrafiły jeść typowych pokarmów tamtej epoki. Podawano chleb na zakwasie, polewkę (cienka zupka – kisiel z rozgotowanego zboża), mięso. I pewnie umarłyby z głodu, gdyby służący nie zauważyli ciekawej rzeczy, którą kronikarz tak opisuje:

   „Postawiono przed nimi chleb i inne wiktuały, lecz one tylko patrzyły i niczego nie tknęły, choć wyraźnie dręczył je wielki głód, jak potem przyznała dziewczynka. Dzieci płakały z głodu i w końcu, gdy przyniesiono do domu świeżo zebraną fasolę, nie obraną ze strąków, dzieci zaczęły z wielką pożądliwością dawać znaki, aby im ją podano. Kiedy ją dostali, jedli całe strąki, dopiero gdy pokazano im jak się wyłuskuje ziarna, jadły je z wielkim upodobaniem i przez długi czas nie tknęły innego pożywienia”.


Niestety organizm chłopca nie potrafił się przestawić na nowy rodzaj diety i ten po pewnym czasie umarł. Dziewczynka natomiast przywykła do nowych dla siebie warunków i wiodła życie typowe dla dwórki, na zwykłym ówczesnym angielskim dworze.

   Kronikarz pisał : - „Dziewczyna cieszyła się dobrym zdrowiem i z czasem zaczęła jeść bardziej urozmaicone pożywienie, przez co zapewne jej skóra utraciła zieloną barwę”.

   Na koniec opowieści mnich wplótł a jakże kościelną indoktrynację: „Później całkowicie się odrodziła, dzięki przyjęciu chrztu świętego”.

Jeśli kogoś historia zainteresowała, więcej może doczytać <zielone dzieci woolpit>.

 

    

środa, 28 stycznia 2026

Ukryty guzik



"Spytano kiedyś Henry'ego Forda, jednego z najbogatszych ówcześnie ludzi, choć urodził się w biedzie:

 - Co chciałby pan robić w przyszłym życiu?

 - Nie chciałbym być znowu najbogatszy. Zawsze więcej niż inni pracowałem, nie miałem nigdy czasu dla siebie, i po co tak? Nie miałem nawet czasu, żeby cieszyć się swym bogactwem. Uważam, że każdy ma taki guzik, który należy przycisnąć, aby zmienić swoje życie. Ja niby o tym guziku wiedziałem i był moment, że chciałem go użyć, jednak nie potrafiłem odkryć, gdzie on jest".

  Znany jest efekt psychologiczny napinania się na osiągnięcie jakiegoś celu. Podążamy do niego z uporem, z coraz większym wysiłkiem, a on jest ciągle w tej samej odległości od nas, ciągle na linii horyzontu.

   W jakiejś chwili odpuszczamy, poddajemy się i mówimy DOŚĆ!. Ooo... I wtedy dzieje się! Oto okazuje się, że cel jest tuż przy nas, w zasięgu ręki. I zawsze tam był, tylko przez wysiłek odsuwaliśmy go od siebie.

   Zrozumienie tego mechanizmu, takiego stanu, Osho określa czymś pośrednim między stanem Łaski, a oświeceniem. Aby go osiągnąć, potrzebne jest całkowite odpuszczenie, stan całkowitego spokoju, sama wiedza, że tylko należy czekać (z właściwą myślą), o czym przecież już pewnie słyszałeś. 

Każda prawda dociera dopiero wtedy, kiedy człowiek jest gotowy ją przyjąć.

wtorek, 27 stycznia 2026

Majowy las

 


Nie spodziewałem się jeszcze grzybowych atrakcji, dlatego zabrałem na wyprawę kilka znanych już Czytelnikom gadżetów dla urozmaicenia zdjęć. O dziwo (30 maja) trafił się jednak pierwszy prawdziwek, tudzież dorodne siarkowce.






































poniedziałek, 26 stycznia 2026

Ciepły szal w zimny czas

 


Wakacje, kawiarnia w Poznaniu. Spotkanie dopiero za pół godziny - podchodzę do stolika z czasopismami. Na wierzchu leży tygodnik dla kobiet. Biorę, bo przecież wiem, że przypadków nie ma. Już pierwszy artykuł okazał się zajmujący, a jednocześnie nie nachalnie motywacyjny, więc foto do archiwum i dziś spisuję urywki z tekstu:

„Siódme przykazanie:

Kochaj siebie. Dla to znaczy: bądź dla siebie dobra, nie oceniaj zbyt surowo, naucz się odpuszczać. A z tym dużo osób ma kłopot. Od dziecka jesteśmy wtłaczani w rytm działania i powinności: - musisz skończyć szkołę, musisz zdać maturę, musisz zdać na studia, musisz iść do pracy, musisz być grzeczna,, musisz się uśmiechać….

    A ty w pewnym momencie zatrzymujesz się i myślisz: a gdzie ja w tym wszystkim jestem? Co robię dla siebie, co lubię? Bo narzucona nadodpowiedzialność odziera z przyjemności życia. Trzeba w jakimś momencie życia dać sobie pozwolenie na przyjemności.

    Warto nauczyć się tego, że w życiu są nie tylko obowiązki.

Ósme: - bądź wdzięczna za to co masz, naucz się wdzięczności

Dziewiąte: - Kochaj! Bo jak mawiała Wisława Szymborska: - każda miłość jest pierwsza! A wraz z mijającymi latami kocha się inaczej. I to jest piękne.

Co zrobić ze starą miłością?

Dziesiąte: - Przechowuj dobre wspomnienia. Wspomnienia miłych chwil otulają nas jakby ciepłym szalem w zimny czas”.

 

PS. - I zaprawdę powiadam Wam, serce piknęło, zrobiło mi się miło w środku człowieka, ponieważ przypomniałem sobie, jak pisałem o Tobołku Cennych Chwil: - pilnuj go, nie zgub i nie daj sobie ukraść.

piątek, 23 stycznia 2026

Przypomnienie



Rewelacji żadnej tym stwierdzeniem nie uczynię:

W polityce zawsze pewną rolę odgrywały – świnie.

Ale dzisiaj, z grubsza biorąc, tak na oko,

Mam wrażenie, że zalazła coś ta świnia za wysoko.

 

Z tego, co lansują na ekranie, na papierze, i w eterze,

Świnia nam się dziś objawia jako symbol i nadzwierzę.

Gdy to widzę, serce z bólu mam ściśnięte,

Gotowiśmy się ukorzyć nie przed całą nawet świnią,

Ale przed fragmentem.

 

Wiem, że na nic jeremiady, płacze, oraz gorzkie żale.

Mocno tkwi ten świński ryj na piedestale.

Lecz przypomnieć przy okazji chcę jedynie,

Że my orła mamy w herbie, a nie świnię.

 

                          Ludwig Jerzy Kern, 1965 r.

czwartek, 22 stycznia 2026

Kosmiczny Nicpoń

Niesprawdzalne idee. 

Przykładem niesprawdzalnej idei były atomy. Wielu fizyków w XIX wieku nie wierzyło, że atomy rzeczywiście istnieją. One mogą być jedynie matematycznym wymysłem – mówili. I ten matematyczny wymysł, przypadkiem oczywiście – umożliwił prawidłowy opis świata. Na przykład filozof Ernst Mach traktował atomy wyłącznie jako hipotezę pomagającą prowadzić obliczenia. Przecież nawet dzisiaj nie możemy otrzymać bezpośrednich obrazów atomów, jednak już wiemy dlaczego – otóż w ich świecie obowiązuje zasada nieoznaczoności Heisenberga.  

             Niebezpośredni, chociaż najbardziej przekonujący dowód istnienia atomów podał w 1905 roku Albert Einstein, opierając się na ruchach Browna. Zamiast usiłować robić zdjęcie obiektu, może powinniśmy zadowolić się fotografią jego cienia?


Jak wiemy, niesprawdzalną ideą w fizyce było także nieuchwytne neutrino.

W 1930 r. fizyk Wolfgang Pauli, badając radioaktywność, przedstawił hipotezę istnienia tej nowej niewidzialnej cząstki. Pauli zdawał sobie sprawę z trudności, ponieważ z jego obliczeń wynikało, że neutrina bardzo rzadko oddziałują na materię, ponieważ są niezwykle przenikliwe i przechodzą przez całą Ziemię jakby ona w ogóle nie istniała.

Pauli podawał przykład: – gdybyśmy hipotetycznie zbudowali blok ołowiu rozciągający się na kilka lat świetlnych(!) między Układem Słonecznym a najbliższą gwiazdą Alfa Centauri umieszczając go na drodze neutrin, to i tak większość z nich przeniknęłaby przez tę przeszkodę.

Biliony neutrin emitowanych przez Słońce ciągle przenikają nasze ciała, nawet w nocy. Pauli przyznawał: - popełniłem niewybaczalny błąd – przepowiedziałem istnienie cząstki, której nigdy nie będzie można zarejestrować.

Fizycy kwantowi miewają zacięcie artystyczne i takie nieuchwytne i niewykrywalne neutrino zainspirowało Johna Updike’a do napisania wiersza Kosmiczny Nicpoń:

Neutrina to cząstki bardzo małe, nie mają ładunku, nie mają masy                                                     

I nie oddziałują wcale. Ziemię traktują jak głupią kulę,                                                      

Mknąc przez dolinę i górski masyw, jak pokojówki przez puste hole                                                           

Lub foton, co w szkle nie zmienia trasy.

Nie baczą na najszlachetniejsze gazy, o gruby mur nie dbają wcale,                                                            

Ni zimną stal. I wiele razy kpią z konia idącego w pole.                                                              

A za nic mając społeczne klasy, wnikają w ciebie i mnie.

Jak małe gilotyny spadają na nas i na trawę w dole.                                                                      

Wieczorem są już pod Nepalem i przeszywają kochanka, który czule obejmuje dziewczynę.                                                     

To wspaniale – mówisz, głupie – powiedzieć wolę.

(Niestety tłumaczenie zgubiło całą lotność utworu).

Czyli kiedyś istnienie neutrina było uważane za stuprocentowo nietestowalną ideę, a dziś już nawet wiemy, że one mają masę nie przekraczającą dwóch elektronowoltów.

Potrafimy wytwarzać wiązki neutrin w akceleratorach i wykrywamy ich obecność z pomocą detektorów umieszczonych w zbiornikach ukrytych pod powierzchnią Ziemi, w głębokich nieczynnych kopalniach. Był wpis o pierwszym zarejestrowaniu neutrin w kopalni w 1987 roku, gdy do Ziemi na południowej półkuli dotarło promieniowanie po wybuchu supernowej.

I tym sposobem neutrina w ciągu trzech dziesięcioleci przeistoczyły się z niesprawdzalnej idei w jedną z sił napędowych współczesnej fizyki.

 

środa, 21 stycznia 2026

Bruno Schulz

 


Bruno zginął 19 listopada 1942. Zastrzelił go na ulicy gestapowiec nazwiskiem Gunter, aby w ten sposób dokuczyć swojemu antagoniście, gestapowcowi Landauowi, u którego Schulz pracował. Gunter wiedział, że Schulz malował portret Landaua i freski w jego mieszkaniu, więc, że jest artystą. Otóż powiedzieć, że Schulza zabił gestapowiec, faszysta – to ograniczyć definicję Guntera w taki sposób, że umknie nam istota rzeczy.

    Chodzi o to, że Gunter, nim stał się faszystą, był tępym, brutalnym chamem. Schulza zabił rozjuszony, nienawistny cham. Gdyby nie było chamstwa, nie byłoby faszyzmu, faszyzm bowiem bez chamstwa jest nie do pomyślenia. Chamstwo jest nosicielem pogardy i przemocy, podłości i woli zniszczenia.

                                                  Ryszard Kapuściński - Lapidarium


poniedziałek, 19 stycznia 2026

Cykl butelkowy

 



Rzeczywistość, której doświadczamy, niesie ze sobą cykliczność. 

Mamy cykl życia człowieczego, cykl biologiczny męski 324 dni, cykl księżycowy żeński, centralny 52. letni cykl dołków i szczytów na rynkach finansowych. Tyle wiemy z teorii.

Azaliż jak wiemy teoria powinna być uzupełniona praktyką. Albo inaczej: - teoria bez praktyki zalicza się do ignorancji i jest podobna do znanej nam już zdrewniałej skóry z Tybetańskiej Księgi Snów. Dlatego dziś wpis o cyklu butelkowym.

    To cykl artystyczny, który objawia się u mnie na kilka sposobów. 50 lat temu malowałem w oleju, potem był cykl malowania na szkle, następnie rzeźbiłem w korze, urządzałem ogródki skalne. Minęły lata i w 2015 roku w Bieszczadach znowu malowałem butelki (był wpis). A to okazał się podwójnie dobry uczynek, ponieważ nie tylko zagospodarowałem wszystkie butelki z Kołyby, wyzbierałem butelki z lasu, Staszek First przyniósł mi swój zbiór. Także sprawiłem radość ludziom, ponieważ  całość rozeszła się w mig (w trybie bezgotówkowym).

   Ma się rozumieć, że z cyklem butelkowym łączy cykl fotograficzny, no bo jak inaczej?

     














czwartek, 15 stycznia 2026

Asertywność

Kiedy z kimś rozmawiam i rozmówca coś za szybko się otwiera, staram się wyczuć moment na wycofanie, bowiem doświadczenie zapala czerwoną lampkę, która informuje, że zaraz nastąpi próba zrzucenia ciężaru, którego ja nieść nie mam zamiaru. Nauczyłem się wyczuwać ten specyficzny niepokój, gdy rozmowa jest tylko zdawkowa i neutralna, a taki gość zaczyna rozpędzać się z wynurzeniami, jakby biegł z gorącym kartoflem, który go parzy, więc chce go komuś podrzucić. Tacy rozmówcy tylko czyhają na ofiarę. Proszę bardzo, niech rzuca ten kartofel, ale nie na mnie.

Trzeba się w porę wycofać, albo chociaż wsadzić ręce do kieszeni (asertywność), ponieważ atoli inaczej złapiemy ten niechciany ciężar, a to miłe nie jest.


wtorek, 13 stycznia 2026

Wszystko zapisane w gwiazdach


Lekki mrozek o poranku, śniegu trochę, idzie się naprzód i wpada w rytm. Wtenczas często przychodzą znikąd myśli ogólne:

   - Tysiąc lat temu filozof arabski orzekł: „Nic nowego nie wymyślimy, już wszystko zostało powiedziane, a dalej będą jedynie powtórki”.

Przypomniało mi się to, gdy czytałem „Polska mistrzem Polski – Krzysztofa Vargi:

„Żeby rządzić tłumem, trzeba ten tłum skretynić. Skretyniony tłum pójdzie wtedy za dźwiękiem fletu jak owe stado szczurów. Skretyniony tłum szczurów zje tę kolorową trutkę i zanim padnie w konwulsjach, powie, że była bardzo smaczna”.

I tu Varga ma rację i to w wymiarze nie tylko polskiego zaścianka. Ludzie są podatni na reklamy, na propagandę, na populizm. Można nimi manipulować, czyli w sumie ludzie są głupi.

    - Także w Ameryce są głupi, bo zobacz kogo wybrali – powiedział pewien mój bieszczadzki znajomy.

- Odpowiedziałem: - Filozof niemiecki Hegel opisał działanie siły ponadczasowej, którą nazwał Duchem Świata. Ten Duch unosi się ponad Ziemią i co pewien czas ląduje w jakimś narodzie, a wtedy ten wybrany naród dostaje pierdolca (imperialnego, nazistowskiego, itp.) i zaczyna wojować z innymi. To pierwsze primo.

- Po drugie primo przecież dobrze wiesz, że wojny mamy niestety wpisane w geny, a pokój jest tylko przystankiem, chwilą oddechu przed następną wojną, co cztery tysiące lat temu opisał nam szczegółowo cesarz Aśioka.

Znajomy zamilkł, zafrasował się wielce azaliż, po czym sobie poszedł, choć dobrze wiem, że przekonany nie był i swe wątpliwości wyłuszczy przy najbliższej okazji. To wielki dar mieć takiego znajomego – jest wtedy z kim toczyć górnolotne dywagacje.




Idę ci ja sobie dalej zimowym skrajem drogi, minąłem cerkiew i wtedy pojawiło się trzecie primo.

- Gwiazdy!

Przecież wszystko jest zapisane w gwiazdach, a układ planetarny dla Polski na lata 2021 - 2025, omawiany przez Piotra Piotrowskiego (były posty) jest identyczny jak w roku 1939. Fatalny wręcz układ planet dołował także Donalda Tuska w latach 2022 – 2025, teraz ten układ odpuszcza. Ogólnie mamy na świecie wzmożenie brunatnej fali, szowinizmu, chamstwa i siły. Zaczyna gotować się jak w tyglu. I nie ma co rozdzierać szat nad tym czy Trump to wariat. 

Naprawdę rządzi tam kompleks wojskowo-przemysłowy, a prezydenta, który próbuje działać samodzielnie, spotyka niespodzianka w Dallas. Polityka Ameryki jest od lat tak samo imperialna, wcześniej bardziej zakulisowa - czy zapomnieliśmy o próbie zamachu stanu w Turcji? Walka o nowy podział świata przybiera na sile, ponieważ Ameryka prymat już przegrała i nie ma czasu na dalsze ceregiele. Nie dziwmy się więc imperialnym zakusom Kacapii. Ten naród ma teraz nie tylko dwugłowego orła w herbie, ale i dwóch carów – oprócz Putlera, także świętego Mikołaja II, któremu wybudowano w 2003 roku w Jekaterinburgu, na miejscu kaźni, Cerkiew Na Krwi, oraz w miejscu porzucenia szczątków rodziny carskiej sanktuarium w Ganinej Jamie. I żeby nie było bałaganu w ich religii, wszyscy wyżsi prawosławni kapłani należą dziś do FSB.

Nasuwa się analogia z doktryną kk: - czerwoni zabili cara – teraz wynieśli go na ołtarze i porównują do Chrystusa.

Atoli wszystko to z perspektywy „patrzenia na zdjęcia w cudzym albumie” ocenić należy jako ciągłą walkę dobra ze złem. Jeśli któraś z wymienionych sił przeważa ponad 50 %, zaraz odżywa strona przeciwna i wahadło przelatuje ponownie przez punkt równowagi. Nic nowego pod słońcem.

Zatrzymałem się, ponieważ pojawił się piękny trop wilka.


A nieco wyżej wilk nawalił charakterystyczną kupę, białą od zjedzonych kości.


 







poniedziałek, 12 stycznia 2026

Osobisty grajdołek

 


Największym wrogiem człowieka jest ignorancja.
    

Dlatego aby zobaczyć i usłyszeć coś nowego, trzeba odrzucić

stare struktury myślenia i wiary, które stworzyły głęboko

Wyjeżdżoną Koleinę Życia.

 

Czy zdarzyło ci się jechać zimą, wiejską, wąską, oblodzoną drogą w

której wyciśnięte są głębokie koleiny?

Kiedy wpadniesz kołami w takie tory, możesz puścić

kierownicę – koleina ciebie prowadzi.

   Jedziesz i naraz widzisz z naprzeciwka światła - to ciężarówka, która

zbliża się szybko i jest także uwięziona w tych samych koleinach

co ty.

Ciężarówka zbliża się, trąbi i mruga światłami, a ty nic nie

możesz zrobić – lodowa koleina nie pozwala zjechać na bok.                             

Jeśli jedziesz, czyli żyjesz szybko, trudno jest wyjechać z

takiej koleiny.

Ona przytrzymuje, nie chce wypuścić.

Kiedy natomiast może nie tyle, że żyjesz niespiesznie, ale jednak od czasu do czasu potrafisz zatrzymać pęd i dopuścić refleksje – wtedy wyjeżdżoną koleinę uda ci się opuścić jednym krokiem.             

     Albo inaczej: - Warto czasem spojrzeć na swoje życie, jak na zdjęcia w cudzym albumie. Takie patrzenie niesie refleksje, tudzież inicjuje przemianę. Bo jak wiesz, świata nie zmienisz, ale możesz zmienić siebie.          

Tę przemianę nazywam Wyskoczeniem Z Osobistego

Grajdołka.

Trzeba tylko chcieć.


Tybetańska Księga Snów - Ignorancja.

 „W Tybecie świeże skóry rozkłada się na słońcu i naciera masłem, aby nadać im miękkości. Azaliż masło jest również przechowywane w takich skórzanych torbach. Jednak po wielu latach skóra, z której zrobiona jest torba, staje się twarda jak drewno i już nie zmiękczy jej nawet tona świeżego masła.

Ktoś, kto przez wiele lat studiuje nauki, przyjmując je jedynie na poziomie intelektualnym, posiadając niewielkie tylko doświadczenie w praktyce, jest podobny do takiej zesztywniałej skóry.                                                                  

Wiedza nie jest do tego, żeby ją gromadzić, lecz ścieżką, którą należy podążać.                                                                                                                 

Ignorancja kulturowa wymusza wierność określonym wartościom.                                             

Ignorancja wrodzona tworzy pragnienie, aby rzeczy były inne, niż są”.

 

 Czerwona Królowa: - „Kto się nie zmienia, ten się cofa”. 

 Osho: - „Zdania nie zmienia tylko martwy, albo głupi”.