Pewien naturalista wielki – orzekł, że każda pchła ma swoje
pchełki, na nich jeszcze mniejsza pchełka gości i tak do nieskończoności. – Jonathan Swift
Astronomia Finansowa wykorzystywana do skutecznej gry na FOREX, kontraktach terminowych i ETF. Daty zwrotne wielokrotnie udowodniły swoją moc. Można dzięki nim osiągnąć wolność finansową.
wtorek, 12 czerwca 2012
poniedziałek, 11 czerwca 2012
Służba Biednym
Wraz z Jezusem zaistniała idea służby. Ale
dlaczego? Faktem jest, że
powiedział: "Błogosławieni
ubodzy, ponieważ oni posiądą
królestwo Boże". Jeśli
to prawda, więcej ludzi należy uczynić biednymi. Bogaci nie wejdą do raju. Wielbłąd
może przejść przez ucho igielne, ale bogaty człowiek nie przekroczy bram raju. Jeśli tak jest, to dlaczego należy służyć
biednym? Jeśli więc ktoś potrzebuje posługi, to jest nim bogaty. Ograbcie
bogatych z pieniędzy, uczyńcie ich biednymi, aby mogli odziedziczyć królestwo Boże. Zgodnie z wypowiedziami samego Jezusa,
ubóstwo jest czymś właściwym.
Dobrze jest być biednym -
według Jezusa - bycie ubogim
jest czymś wielkim.
Nawet w
krajach chrześcijańskich panuje ogromne ubóstwo. Nawet w
Ameryce, w najbogatszym kraju, trzy miliony ludzi żyje na ulicach, ludzi, którzy podczas ciężkiej zimy umierają. Co chrześcijanie robią
dla tych ludzi? Oni też są chrześcijanami, ale nikt o nich nie dba. Ponieważ są
chrześcijanami, już zamieszkują Królestwo Boże.
Ameryka wysyła misjonarzy na cały świat,
aby pomagali biednym. Dziwne... Nie są
w stanie pomóc własnym
biedakom, ponieważ ci już są
chrześcijanami. Kryterium
jest więc takie: służba
oznacza nauczanie biednych, ponieważ
chleb, masło, ubranie i
lekarstwo wystarczą do tego,
by ich zdobyć.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------(
Pomóż najpierw sobie, a dopiero potem bierz się za pomaganie innym..... -
Przychodzi facet do apteki. Panuje grypa. Pokasłuje nawet pani magister....”Czy
ma pani coś na kaszel? – pyta facet. –Mam – słyszy odpowiedź. – To dlaczego
pani nie weźmie?” ) -----------------------
I cnotliwe
uczynki----------------------------------Pewien mnich buddyjski wpadł do studni, przy której akurat przebywał chrześcijański
misjonarz. Misjonarz przyniósł
wiadro i długą linę. Rzucił
wiadro do studni i wyciągnął mnicha. Mnich powiedział:
- "Jesteś jedynym religijnym człowiekiem.
- W istocie to ja powinienem być tobie wdzięczny - stwierdził misjonarz - Ponieważ jeśli
nie wpadłbyś do studni, to nie mógłbym się wykazać
cnotą. Jestem przeciwny
konfucjańskiej idei, która głosi, że każda
studnia powinna być
obmurowana. Gdyby tak było,
nikt nie mógłby wpaść do środka! Żadne
mury nie są potrzebne; w
przeciwnym razie wszelka cnota, cała
moralność i potrzeba służby
zniknęłyby ze świata."
NADZIEJA
Kto potrzebuje
nadziei? Bogaty człowiek się nie martwi; to biedni, chorzy, umierający, głodni, żebracy,
to oni potrzebują nadziei na
przyszłe życie, gdzie zostaną natychmiast nagrodzeni. Nie będą
już biedni, nie będą
żebrakami. Nie będą
produkować dziesiątków dzieci i tworzyć większego
ubóstwa w świecie, zostaną nagrodzeni w niebie.
Wydaje się, że Bóg
pragnie, aby ten świat
zamienił się w slumsy; wtedy będzie bardziej szczęśliwy. Każdy będzie
miał wiarę, wszyscy będą
posłuszni, wszyscy będą
chodzić do kościoła
i Bóg będzie bezgranicznie
szczęśliwy.
Ale jeśli ludzie zaufają
sobie, kto będzie się przejmował Bogiem? Będziecie
się coraz bardziej zbliżać
do swojej własnej boskości. Swoją własną świątynię odnajdziesz wewnątrz
siebie. Zewnętrzny Bóg
stanie się fikcją.
Nadzieja jest zawsze czymś na przyszłość, a
rzeczywistość jest zawsze
teraz. Nadzieja pozbawia was teraźniejszości, a teraźniejszość
jest jedyną chwilą, w której możesz badać swoją
rzeczywistość, swoje piękno, swoją prawdę,
swoją boskość. Nadzieja to bardzo chytra strategia.
Nadzieja nie przyczynia się do postępu ludzkości.
Zapobiega postępowi.
Sprawia, że ludzie zaczynają wierzyć w sny. Nie tworzą
rzeczywistości, nie
przekształcają jej, nie zmieniają struktury społecznej, nie zmieniają instytucji, które tworzą wyłącznie cierpienie i nic innego. Zapobiega temu nadzieja!
Dlaczego więc się martwić?
Rewolucja może przyjść, ale ciebie nie będzie.
A w rewolucji, w zaangażowaniu,
nie będziecie się mogli modlić, chodzić do kościoła, nie będziecie mieli dostatecznej wiary. Jeśli macie wystarczającą
wiarę, wtedy to społeczeństwo, ta struktura są
stworzone przez Boga; musicie być
cierpliwi, to próba ognia dla was - waszego ubóstwa, waszej choroby, waszej śmierci, wszystkiego. Po prostu siedź cicho i wierz w Boga.
Stłum w meżczyźnie seks - stworzysz żołnierza
Wszyscy żołnierze
bardziej interesują się PLAYBOYEM, niż Biblią, ponieważ
są pozbawieni kobiet. Nie
bez powodu pozbawia się ich
kobiet.
Kiedy energia seksualna zaczyna się gromadzić, odczuwa się
irytację. Jeśli twoja energia seksualna jest
zaspokojona, nie odczuwasz potrzeby walki. Kiedy jednak zostaje stłumiona, masz ochotę wszystko niszczyć. Wpadasz w gniew, w furię; jesteś ślepy,
nie wiesz, dlaczego zabijasz innych ludzi. Inny człowiek również ma żonę,
dziecko, matkę, starego
ojca, którym musi się opiekować; on nie zrobił ci nic złego. Nawet nie zostaliście
sobie przedstawieni. Zabijasz tego kogoś
po prostu dlatego, że tak
kazał ci twój dowódca.
Lepiej zabić dowódcę. Po prostu zabij wszystkich głównodowodzących, jacy są
na świecie; jest ich stu, może dwustu. W świecie, w którym Adolf Hitler zabił w czasie wojny 30 milionów ludzi, nie ma
to znaczenia. A sam nawet nie poszedł
na wojnę...
CIERPLIWOŚĆ.
Módl się i pracuj ( a garb ci sam wyrośnie ) - znacie to?
Cierpliwość jest jednym z filarów chrześcijaństwa,
wymierzonych przeciw wszelkiemu buntowi, wszelkiej
rewolucji, wszelkiej zmianie. Cierpliwość jest opium, które oszałamia ludzi i wpędza ich w głęboką
śpiączkę.
Poruszają się jak roboty. Zapominają o tym, że są
eksploatowani, że wysysa się ich krew. Pozwalają na to.
Biblia mówi, że nie powinno się niczego zmieniać, ani nawet próbować zmienić, ponieważ
Bóg uczynił wszystko doskonałym. Jest to ostateczna wypowiedź przeciw rewolucji, zmianie, ewolucji,
polepszaniu losu biedoty i chorych. To fundamentalne motto chrześcijaństwa: "niczego nie zmieniać", oznacza śmierć dla ludzkości,
śmierć dla tej pięknej planety.
OTO DROGA DO NIEBA
Osho....wykładał na wielu uniwersytetach w Indiach. Religioznawca. Jego argumentacja jest Artyzmem. Porwał setki tysięcy. Atakował polityków i kapłanów. Stał się niebezpieczny dla panującego porządku. Dlatego został otruty w Ameryce. Ale jego nauki pozostały........i te słowa będą kruszyć głaz tępoty w ludzkich głowach, kawałek po kawałku!---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- W
pewnej szkole, chrześcijańska nauczycielka spytała ucznia:
- Jak można dostać
się do nieba?
- Na początku musi się
popełnić grzech - odparł.
- Co?! - powiedziała.
- Tak. Z tego, co pani mówiła wywnioskowałem, że najpierw trzeba popełnić grzech, potem Bóg ci wybaczy; w
przeciwnym bowiem razie, co miałby
do wybaczenia? Jeśli nie będzie mógł nikomu wybaczyć,
będzie czuł się
bardzo smutny. Uszczęśliw
go, popełń tyle grzechów,
ile tylko będziesz w stanie.
Bóg jest dobry, Bóg jest miłością,
Bóg jest współczuciem, on
wybaczy. Siedzi tam całą
wieczność w jednym tylko
celu: aby wybaczać ludziom.
Ufaj w boskie miłosierdzie,
popełnij grzech! Oto droga
do nieba.
niedziela, 10 czerwca 2012
947 - Liczba Stawickiego
947 – Liczba Stawickiego ( Zbyszka – żeby nie było
niedomówień ) Dlaczego Stawickiego? Bo znalazca komety ma prawo ją nazwać swoim nazwiskiem.
To skorzystałem z tego prawa. Kiedy był patent? W 2007 roku, gdy policzyłem szczyt na WIG-u na 9 lipca. Bo zasada jest krótka: DAJĄ? - BIERZ! Ty też znajdź swoją kometę – w innej dziedzinie
może – także przejdziesz do Historii! Odkryjesz
w sobie Moc.....Nazwą cię Prelegentem Międzynarodowym.......Już nie będziesz
latał samolotami rejsowymi na wysokości 10 kilometrów, gdzie temperatura wynosi
minus 55 stopni Celsjusza, tylko na 17 kilometrach, gdzie latają Vipy, tam jest
minus 89. ( Liczby Fibo = 55, 89....) Jest to jednocześnie najniższa temperatura
jaką zanotowano na biegunie. Temperatura ciała zdrowego człowieka to 36,5
stopnia Celsjusza. Rok Ziemi 365. Tylko przesunięty przecinek. Jest jeszcze
inna skala temperatur – Fahrenheita. Tu temperatura zdrowego człowieka to 98,7
stopnia. ( liczby Fibo = 610, 987......) ---Zwykły Kowalski powie: to tylko
przypadek. Ok. Ja powiem inaczej: zwykli Kowalscy dlatego tracą na rynku
terminowym, bo są zwykli. Jest dziewięciu Kowalskich zwykłych – oni dostarczają
kasy dla tego jednego – niezwykłego Kowalskiego, dla którego jest przeznaczony
ten blog......--------------------------------------- Precesja Ziemi......... 25920 lat.......Ile to dni? Prawie
dziesięć milionów! To wielka liczba. Za wielka do zarabiania. A jakby tak ją
skrócić? Podzielić przez 10 tysięcy? Żeby były tylko trzy cyfry? Jest 947?
Przypadków nie ma. Do mojego nazwiska jest przypisana liczba 55 – Poszukiwacz Wielkich
Liczb Planetarnych. ( Gematria ) 55 jest na granicy świata materialnego i
duchowego. Dalej jest duchowość. Dlatego życie postawiło na mojej drodze
partnerkę z liczbą 66. Wydawało mi się, że jestem zaawansowany duchowo,
zwłaszcza po przeżyciu śmierci klinicznej. Partnerka 66 pokazała mi, że można
wyżej. To Tantra..........Teraz okazuje się, że jestem wręcz otoczony osobami z liczbą 66. Podobne przyciąga podobne. Każdy człowiek na naszej Drodze Życia jest naszym Nauczycielem.-------------Nie
ma przypadków. Urodziłem się w 1947 roku......znowu 947. Bozia przemawia
liczbami? Kosmiczne Centrum Koincydencji...( Książka: Roberta Wilsona – „Kosmiczny
Spust” – to był bestseller w Ameryce ) Dalej? Światło w próżni w ciągu roku
przebiega prawie 947 i dziesięć zer kilometrów......Też przypadek? To teraz dwa
rysunki z Fibonkiem tylko. Na jednym polski indeks centralny, czyli WIG, na drugim
WIG 20. Bo one pokazują inne długości fal. Na trzecim rysunku oznaczenie fal
kropkami. Co można jeszcze? Zasięg dla Wigu 20 mamy na 2185 pkt ( z Fibonka
1,618 ) Jesteśmy tak, jakby w trzeciej fali wzrostowej start od 24 kwietnia......
A co dalej? Nie wiem, ja mam tylko zarabiać.... --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Jeśli w coś uwierzysz....to zaczyna działać. ------------------//-Rzeczywistość jest z tej samej przędzy,co
marzenia.-Wł.S.Reymont
sobota, 9 czerwca 2012
Bywają takie pożegnania...
Więc ciocia Lucia została aresztowana w Warszawie w 1943
roku, jak opisałem w poście poniżej. ---------------Nasza rodzina natychmiast
się skrzyknęła – znali realia okupacji – i złożyła się na okup. Niemcy brali
łapówki, jak każda nacja. Można było człowieka wykupić. Pośredniczył jakiś
adwokat mający dojście na Szucha. Wziął pieniądze i powiedział, że przekazał, a
ciocia zostanie zwolniona za dwa dni. Żeby spokojnie czekać na nią. W dniu,
kiedy miało być zwolnienie rodzina była w komplecie w domu, na obrzeżu
Legionowa. Bardzo się denerwowali. Powoli zaczynał zapadać zmrok.....Nagle, ktoś
pierwszy zauważył idącego człowieka na drodze przy lesie. Gdy ten ktoś
skierował się do furtki, rodzina rozpoznała ciocię! Radość wielka zapanowała.
Siedzieli w oszklonej werandzie – był stamtąd widok na furtkę. Ciocia szła
trochę dziwnie – takie małe kroczki stawiała. Była bardzo blada. Szła wolniutko.
Podeszła do szyb werandy, weszła nawet na trzy schodki, które tam były. Stanęła
w odległości metra......Patrzyła jakoś tak...... Rodzina zaczęła krzyczeć z radości i
wołać, żeby ciocia obeszła dom. Wejście było wtedy od ogrodu. Ciocia zeszła ze
schodków i znikła za rogiem budynku – rodzina rzuciła się do drzwi wejściowych.
Wypadli na dwór......a tam nie było nikogo!. Cioci ani śladu. Znikła..........Okazało
się później, że o tej właśnie godzinie ciocia Lucia skonała na Szucha. -----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------(
Adwokat nie przekazał jednak pieniędzy, dostał za to wyrok, ale to już inna
bajka. )
Ciocia Lucia z Legionowa
Ciocia była łączniczką AK. Rok 1943. Styczeń.
Wsypa w Warszawie. Ciocia została aresztowana przez Niemców. Aleja Szucha – siedziba Gestapo
( tajna policja państwowa ).................nie trzeba więcej pisać. Chociaż? W
kanale Discovery pokazywano trzyczęściowy film o przyrządach do tortur stosowanych
przez Inkwizycję Chrześcijańską. To były dopiero wynalazki! Kościołem kierowali
psychopaci. Spłonąć żywcem na stosie to wybawienie!. Pol Pot, Hitler, Stalin,
to małe pikusie przy Inkwizycji. Dawne dzieje? Wrócę do tego wątku.......A wiec
młoda dziewczyna jest w łapach Gestapo. Konspiracja była. Każdy z Organizacji,
czyli AK, znał tylko kilka osób ze swojej grupy. Pod pseudonimami znał. Bo
tortury bolą i człowiek pęka...Dlatego lepiej, żeby wiedział jak najmniej.
Niemcy szli po nitce do kłębka. Pękłeś – przeżyłeś, ale tylko wtedy, gdy
zgodziłeś sie na współpracę. Nie pękłeś – kula w łeb. Jeśli oczywiście
przeżyłeś śledztwo....Tylko nieliczni nie pękli i przeżyli. Cudem. Były
wydarzenia spektakularne – Akcja pod Arsenałem. Odbicie „Rudego” z
hitlerowskich łapek. Jednym z wykonawców był „Anoda”. Odbił „Rudego” z rąk
Gestapo – zginął zabity przez UB. Pisałem o tym. Czego nie dokonali Niemcy, to
zrobili „nasi”. Zabić historię! Banda sprzedawczyków zaczęła rządzić Polską. Czuli
się silni, bo stały za nimi rosyjskie czołgi. Lewica.....Czarni.....A po
stronie Prawdy jest coś? Na razie chyba jajko, z którego jeszcze nic się nie
wykłuło! Mój ojciec mówił: „ Politycy, to nieudacznicy życiowi, którzy nic nie
osiągnęli, wiec przyszli do polityki, żeby jeszcze tam coś spieprzyć.” I
popatrz, czytelniku, miało być o cioci Lusi z Legionowa, a wyszło inaczej. Jaki
morał z tego wynika? PILNUJ PRAWDY, TYLKO ONA CIEBIE WYZWOLI. Gdzie ta prawda
jest? – W Tobie! Czyli co? Nie daj się wydymać! Nawet Siostrom Urszulankom.
Zdobywaj wiedzę – ucz się ucz, bo nauka to potęgi klucz! ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------To
na koniec anegdota: - Obecny papież, Benedykt, zazdrościł swemu poprzednikowi
przemówień w różnych obcych językach. Też tak chciał. Na plac św. Piotra miała
przybyć duża grupa pielgrzymów z Polski, z Wadowic. Benedykt poprosił swego przybocznego,
Niemca oczywiście, żeby mu przygotował kilka słów ( fonetycznie oczywiście –
wszyscy to wiedzą i czują ) po polsku. Ten przyboczny Niemiec był akurat z
Wolnego Miasta Gdańska....I napisał jedno zdanie, które zapamiętał z tego
czasu......Niedziela.....Plac św. Piotra. Jest delegacja z Wadowic! Benedykt czyta,
co ma napisane; - „Do pielgrzymów z Wadowic - Obrońcy Poczty Polskiej – poddajcie się!”.
piątek, 8 czerwca 2012
OSZUŚCI W DZIAŁALNOŚCI GOSPODARCZEJ
- Prowadziłem
działaność gospodarczą przez 20 lat....Szła kasa. Wszystko było ustalone.
Płaciło się łapówki i były zamówienia. Przyszła transformacja w latach
osiemdziesiątych. I nastąpił wysyp oszustów. Bo to, że ludzie zwlekali z
zapłatą za towar......Robiłem wtedy broń.....Bo jaka jest definicja broni? - To, co służy do zabijania, to broń. A ja robiłem packi do walenia w muchy! Wtryskiwałem też grzebienie i czekałem na zapłatę od
państwowej firmy trzy miesiące. Zatory płatnicze to tylko dodatkowy kłopot. Pierwsze
duże pieniądze straciłem na handlu ze Wschodem. Kolega zakręcił pieniędzmi i
podwoił je w ciągu miesiąca ( giełdy jeszcze nie było ) Wybierał się drugi raz
do Rosji. Koledzy rzemieślnicy robili zrzutkę: ten dał pół miliona na
dzisiejsze, tamten milion. I ja dałem. Kolega pojechał i zakręcił kasą. Wrócił i mówi: -„Jest dwa
razy tyle, chcesz kasę, czy dalej obracać?”. Zdecydowałem: - "dalej obracać". W
mojej firmie pracowało wtedy już tylko kilka osób, a mnie się trafiła
propozycja pracy w Baltonie warszawskiej, przy Oleandrów. Centrala skazała
firmę na upadek. Z korzyścią dla własnej kieszeni. Bo jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę.! A mnie się akurat znudziła
praca w moim warsztacie tworzyw sztucznych. Warsztat prowadził dalej Antek - o
którym już pisałem, a ja na półtora roku zostałem kierownikiem działu kadr.
Zadanie: - zgodnie z prawem pozwalniać ludzi. Nawet miło sobie wspominam ten
etap w życiu. A więc moja firma ledwo zipie, ja wykonuję powolną egzekucję na
Baltonie, jest gorący letni dzień. A na moich pieniądzach też egzekucja. Przychodzę
z teczuszką do pracy. Garnitur, krawacik, wypachniony. ( W mojej firmie był
ciągły smród przypalonego tworzywa) Na szczęście nie zdążyłem zjeść śniadania.
Odzywa się telefon. Z policji dzwonią. Jestem proszony do prosektorium, żeby
rozpoznać zwłoki. Jadę. Słodki nieznośny zapach rozkładu. Pracownik
prosektorium je kiełbasę. Trzyma ją w
jednej dłoni, w drugiej dłoni trzyma bułkę i zagryza na zmianę. Jak on może jeść w
tych warunkach? Widocznie może. I rozmowa z klientem, który przyszedł odebrać
babcię. Babcia zaginęła kilka miesięcy temu. Znaleziono zwłoki. Przywieziono do
kostnicy. W kostnicy nastąpiła dobry miesiąc temu awaria lodówek. Wszystko
płynie. Pracownikowi się nudzi, więc przekomarza się z klientem. Mówi: - „Nie
ma babci, babcia wyszła”. –„Jak to wyszła - klient na to, przecież nie żyje”.......Pracownik:
-„Widzi pan tę strugę na posadzce? Strugę od tamtego worka pod ścianą do kanału
na środku pomieszczenia?”............... I dalej je kiełbasę zagryzając bułką. –„Widzę” –
odpowiada klient. – „A więc to jest pana babcia, bo w worku zostały same
kości”- kontynuuje z wyraźnym zadowoleniem pracownik. Przemiła scena. Pracownik
dalej je kiełbasę – klient wymiotuje. Mnie też się udziela. Wymiotujemy razem. Ja pianą........Pracownik kostnicy w brudnym białym niegdyś fartuchu, patrzy, jak wymiotujemy i z apetytem dalej zajada..... Przychodzi dwóch, po cywilnemu –
zabierają mnie do innej części kostnicy i pokazują zwłoki. Rozdęte – leżały w
wodzie jakiś czas, nagie, tylko w skarpetkach, bez głowy, męskie.........ta szyja....równo ucięta głowa i
rurka kręgosłupa w środku, skojarzenie z salcesonem nie wiem dlaczego.
Wymiotuję znowu pianą. Nie rozpoznałem ciała. Dopiero żona tego kolegi rozpoznała
ciało po jakiś znakach szczególnych. A kasa przepadła. Uderzyło mnie to nieźle.
Zredukowałem koszty warsztatu do minimum – zwolniłem pozostałych pracowników. I Antka. Zostałem sam z moją prześliczną wtryskarką - tym Porsche wśród wtryskarek....Ale zasada jest taka: - nie przywiązuj się do rzeczy, tylko żegluj żeglarzu.........A to była dopiero plajta po raz drugi............( jeszcze była mi przeznaczona plajta trzecia w działalności - ostateczna ) Bo pierwszy raz dotknęła mnie transformacja. Z dnia na dzień znikły zmówienia. Zostałem nagle bez kasy. Z 15 osób zatrudnionych oficjalnie i 15 "na czarno", zostały trzy osoby.....Pamiętam ten dzień: - idę do sklepu ( wtedy pieniądze były tylko w portfelu ) - portfel pusty, a w kieszeni luzem było tylko na chleb.....teraz bym powiedział: - miałem na chleb! Zawsze miałem na chleb! To był sygnał od Bozi: - " Człowieku, po co kopiesz się z koniem? - Odpuść! Co ci mówił ojciec? - Myśl przez 364 dni w roku, a jeden dzień pracuj, wtedy będziesz miał więcej pieniędzy, niż ten, kto pracuje przez 364 dni, a jeden dzień myśli!!!!!!"
Agencja Towarzyska u Sióstr
............Idzie facet ulicą, patrzy, a na budynku Sióstr
Urszulanek, napis: „Agencja Towarzyska u Sióstr”. Oho, myśli facet, tu jeszcze nie byłem.
Wszedł. Za ciężkim dębowym biurkiem siedzi stara zakonnica i pyta grzecznie: - "Czego? – no....hm...więc...chciałem skorzystać z usług! –Zapłaci tu 500 zł i
idzie w te drzwi po prawej". Zapłacił i poszedł. A tam siedzi już młoda
zakonnica i uprzejmie pyta: - "Słucham pana? Witam, chciałem......-Tak, wiem,
300 zł i drzwi po lewej". Zapłacił i wszedł. Tam korytarz. Na jego końcu siedzi
nowicjuszka przy stoliczku. – "Dzień dobry - mówi facet, chciałem......z usług
skorzystać! – Ach tak....100 zł i te drzwi za mną". Zapłacił. Już tyle wydał, to
stówa go nie zbawi. Wszedł. Drzwi się zatrzasnęły – ale co to? Okazuje się, że stoi już na
dworze, za budynkiem. Nie można wrócić, bo klamki z tej strony nie ma.......co
jest? Rozgląda się skołowany i dostrzega nad drzwiami napis: - „ Właśnie
zostałeś wydymany przez Siostry Urszulanki”
CO MOŻNA BYŁO.....I W JAKIM CELU
Co można było osiągnąć ( teoretycznie oczywiście ) w ostatnim czasie na Polandzie i na Daxie. Otóż Poland 20 od strzałki do strzałki dał 120 punktów. Złotówka za jeden punkt na Cityindexie, czyli nieco ponad 200 %. Jeden CFD kosztuje 55 złotych. DAX od strzałki do strzałki dał zarobić 1000 zł. czyli 500 %. Jeden CFD kosztuje 200 zł. -----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Z limeryków wyspiarskich ( Wisława Szymborska ) ----------------------------..............Stary sklerotyk, rybak z Helu,
nagle zakochał się w Fidelu.
Do Kuby go pędziła chuć -
ale gdy tylko wsiadł na łódź,
zapomniał, w jakim płynie celu.------------------------------- ......................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................-Wiedzę możemy zdobywać od innych, ale mądrości musimy uczyć się sami.-----------------( Adam Mickiewicz )......
nagle zakochał się w Fidelu.
Do Kuby go pędziła chuć -
ale gdy tylko wsiadł na łódź,
zapomniał, w jakim płynie celu.------------------------------- ......................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................-Wiedzę możemy zdobywać od innych, ale mądrości musimy uczyć się sami.-----------------( Adam Mickiewicz )......
Jędrzej Wittchen
Firma „Wittchen” otwiera
pięćdziesiąty sklep w Polsce........... Siedziba firmy 3000 m kw. W Polsce
zatrudnia 400 osób, w Azji - tysiąc . Centrum logistyczne i export,
export......Jak pan Jędrzej to osiągnął? .......---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Tybet.
Okolice Lhasy. Wczesny świt. Z klasztoru Mindrolling wychodzi korowód mnichów.
Wśród nich biały człowiek z włosami do ramion. I wierszami Stachury w plecaku.
Idą ścieżką w góry — na lodowiec.
Dla mnichów to ważny dzień. Przejdą na kolejny
stopień wtajemniczenia. Jeżeli zdadzą egzamin. Po kilku godzinach docierają do
celu. Młodzi chłopcy rozbierają się i kładą na lodzie. Biały obserwuje ich
wychudzone ciała. Każde mistrz przykrywa mokrym prześcieradłem. Od samego
patrzenia robi się zimno.
Teraz muszą udowodnić, że potrafią już panować
nad własnym organizmem. Czyli wykrzesać z siebie tyle energii, aby nie tylko
odegnać zapalenie płuc, ale przede wszystkim osuszyć wilgotne prześcieradła.
Minęły dwie godziny. Zrobili to. Wszyscy. Młody chłopak z Europy długo nie mógł
się otrząsnąć po tym, co zobaczył. -------------------------------------------------
-------------------------------Tao, czyli słuszna droga
Pięcioksiąg konfucjański. Księga Dokumentów. W niej chińscy mędrcy zapisali, czym jest tao. To esencja wszechświata, stanowiąca podłoże wszelkich zmian. Swoisty model zachowania. Albo słuszna droga. Tej Jędrzej Wittchen szukał długo.
Pięcioksiąg konfucjański. Księga Dokumentów. W niej chińscy mędrcy zapisali, czym jest tao. To esencja wszechświata, stanowiąca podłoże wszelkich zmian. Swoisty model zachowania. Albo słuszna droga. Tej Jędrzej Wittchen szukał długo.
Wigilia 1989 roku. Poznań. Jędrzej Wittchen
wraca z Azji do kraju. W portfelu 400 dolarów. W plecaku wytargowane gdzieś na
bazarze w Malezji skórzane portfele i torby. Kilka na zapas. Ten zapas rozszedł
się błyskawicznie — za gotówkę, z olbrzymią marżą.
Wittchen idzie za ciosem. Sprowadza z Malezji
— niedużą jeszcze — partię skórzanych drobiazgów. Rozwozi je maluchem po
sklepach. I szybko inkasuje spore pieniądze. Przekonuje się do biznesu. Znów
wyjazd do Malezji... Znajomy sklepikarz prowadzi go do fabryczki. Dziesięć
kobiet przy maszynach do szycia. Efekt: powraca do kraju z pierwszą partią
skórzanych wyrobów z wytłoczonym napisem Wittchen. Żeby wyróżnić się z tłumu
bez- imiennych z nazwy zakładów produkcyjnych, przedsiębiorstw i fabryk. Dalej
historia potoczyła się sama. ---------------------------------------------------------------------- Wu wei, czyli niedziałanie
Tao mówi: „gęś nie musi się kąpać, by stać się białą, ani Ty nie musisz niczego
robić, tylko być sobą”. Jednym z podstawowych pojęć w taoizmie jest „wu wei”.
Czyli brak działania. Lub
raczej działanie bez wysiłku, w harmonii z Tao. Proces akceptowania i
harmonizowania swego działania z nurtem wszechświata (dla jednych to mądrość,
dla innych — bełkot). Doświadczając tao i w ten sposób poznając je, człowiek
nabywa naturalnej cnoty tej, która pozwala na osiągnięcie harmonii wu wei.
Czyli zostaw sprawy swemu biegowi. Co ma być, to będzie. -------------------------------------
Lokalna firma z Poznania szybko zmienia się w
ogólnopolską. Rozkręca się. Zatrudnia handlowców. Transport idzie za
transportem. Wkrótce pierwsza porażka.
— Trzy lata zmagałem się z produkcją u nas.
Bezowocnie. Myślałem, że w kraju, który słynie ze skóry, nietrudno będzie
ruszyć. Zatrudniłem najlepszych kaletników, kupiłem najlepsze skóry, maszyny,
nici, kleje. Wszystko najlepsze, a jednak nie wypaliło... Nasze torby czy
portfele nijak się nie miały do tych z Azji. Nie traciłem czasu na dalsze
wnikanie, dlaczego tak się dzieje. Przeniosłem większość produkcji do Azji —
przyznaje Wittchen.
Straty nie zabolały. Bo taoista nie walczy z
wiatrakami, lecz daje się nieść nurtowi rzeki, w której
pływa............... .... -------------- ---------------------- Cel: bez celu
Tao jest jak rzeka, która płynie, nie zwracając uwagi na krajobraz. Głosi, że wprowadzanie zmian i stawianie oporu nurtowi życia prowadzi do smutku i nieszczęścia. Człowiek nic w życiu nie musi przewidywać. Robi, co robi — to daje mu szczęście. Tak powie mistrz. Ale uczeń się skrzywi. Życie bez celu? Czy ma sens?
Tao jest jak rzeka, która płynie, nie zwracając uwagi na krajobraz. Głosi, że wprowadzanie zmian i stawianie oporu nurtowi życia prowadzi do smutku i nieszczęścia. Człowiek nic w życiu nie musi przewidywać. Robi, co robi — to daje mu szczęście. Tak powie mistrz. Ale uczeń się skrzywi. Życie bez celu? Czy ma sens?
— Dla żeglarza liczy się to, że płynie, a nie
port, do którego zawinie. Moim celem w życiu była droga do celu, a nie on sam.
Może dla kogoś to banał, ale… Nawet budując firmę, nie sądziłem, że stanie się
tym, czym jest dzisiaj. Radowało mnie samo tworzenie. Nie wybiegałem myślami na
lata wprzód, malując w wyobraźni wizję znanej międzynarodowej firmy i znanej
marki. To przyszło z czasem — przekonuje Wittchen.
czwartek, 7 czerwca 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)