Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kamienie z Ica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kamienie z Ica. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 stycznia 2020

Roczna teoria ewolucji


Człowiek posługujący się własnym mózgiem powinien wątpić, atoli jednocześnie szukać prawdy.

Doniosłość starodawnego wieku znalezisk wpisywanych do tej pory w Zakazaną Archeologię, między innymi Kamieni z Ica, jest zastanawiająca.
Otóż kamienie te są silnie uwęglonym andezytem – skałą wulkaniczną z mezozoiku. Rzecz pojąć można dopiero wówczas, gdy ich przypuszczalny wiek - 220 milionów lat skonfrontujemy z wiekiem Andów - tylko 60 milionów lat. 
Coś tu się nie zgadza. Mam oczywiście na myśli wiek skały, a nie czas powstania rysunków.







Teraz zobrazujmy chronologię działania tradycyjnej teorii ewolucji skondensowanej do 365 dni - jednego ziemskiego roku.

Czyli dziś spojrzymy na całość czytelniej – mianowicie z Dystansu Ściśnięcia.

Start: - 1 stycznia pojawiają się pierwsze jednokomórkowce. Dopiero pod koniec kwietnia pokazują się pierwsze wielokomórkowce.

Rozwój pierwszych praryb kończy się pod koniec maja.
W sierpniu wychodzą z wody na ląd pierwsze płazy.
W połowie września mamy pierwsze gady.
Czas dinozaurów przypada na październik i listopad.
Także w listopadzie pojawiają się przodkowie małp człekopodobnych.

Dopiero 31 grudnia koło południa na stepach Afryki Wschodniej zaczynają się błąkać pierwsi praprzodkowie człowieka.
Godzinę przed północą pierwsi ludzie sporządzają pierwsze kamienne narzędzia.
Za piętnaście dwunasta zaczynają się pierwsze próby uprawy roli.
Minutę przed dwunastą pojawia się znikąd doskonała kultura Sumeru i cywilizacja egipska.
Obecnie znajdujemy się w ostatniej sekundzie roku.

PS. - Przypominam, że opis dotyczy oficjalnej teorii ewolucji, a prawdziwa Miss Ewolucja tylko się uśmiecha.

wtorek, 7 stycznia 2020

Ile światów jest za nami


Powrotna droga do przełęczy. Idzie się.
Idzie się przez świat otulony mglą. 
Widać coraz więcej wilczych tropów - nic dziwnego, to przecież jest wilczy teren. Wataha, która tędy przechodziła, stanowi tu swoje prawo: - słaby zwierz, albo mało czujny ma małą szansę przeżycia. Tylko silny i sprytny zdoła uciec. 



Teraz na przełęczy jest zupełnie inny świat niż ten skąpany porannym słońcem. Przypominam sobie, jak kilka lat temu szedłem tędy z Reksiem, psem Darka Karalucha. Ten waleczny młody pies czuł respekt jedynie przed wilkami. Gdy byliśmy daleko od przełęczy, biegał swobodnie na lewo i prawo, jednak na samej górze robił się czujny, stawiał uszy, które zwykle były nieco oklapnięte i szedł dobre dwa kilometry tuż przy nodze.


Idę przez magiczny świat śniegu i mgły. Za mną dolina Rabe, a jeszcze dalej zostawiłem miejski świat z betonu. 
I przychodzi myśl: - To ile jest w sumie światów za nami? Albo:- Co widać za murem przeszłości? Jest to rzecz arcyciekawa.




Powtarzanie sprzyja zapamiętaniu: - jeszcze nie raz przytoczę ten urywek.

 Rzecz dzieje się w czasie wędrówki Edwarda Stachury gdzieś nad Sanem.
- Napotkany chłopiec informuje i pyta: - ja jestem Malinowskich, a pan czyj jest?
- Niczyj – odpowiada Stachura – nie należę do nikogo, chyba że do siebie.
- A dokąd pan idzie?
- Naprzód idę, przed siebie.
- Ja też bym tak chciał! Być niczyj i iść naprzód, ale muszę chodzić do szkoły. A ja szkoły nie lubię.
- Do szkoły trzeba chodzić, niezależnie od tego, czy się ją lubi, czy nie – odpowiedział Sted, azaliż pomyślał tak:
     Szkoły są potrzebne, ale mądre to one nie są. Bo gdyby człowiek uczył się sam i tylko tego, co go interesuje, a tyle jest rzeczy arcyciekawych, to po pewnym czasie nie nadawał by się już do mieszkania wśród ludzi.
Dlatego szkoły są potrzebne, chociaż mądre nie są.


Popatrzmy na ewolucję, jaką naukowy świat przeszedł z ustalaniem daty budowy Wielkiej Piramidy. Ostatnia, najbardziej sensowna data to czas przed potopem - 12 tys. lat p.n.e.
I nieustalone przeznaczenie budowli.

Szkoły są potrzebne, ale mądre to one nie są.....
Szkoły służą indoktrynacji – tresurze społecznej. Według zasad tresury człowiek powinien być społeczeństwu użyteczny: - nie myśleć za dużo, być trybikiem maleńkim, założyć rodzinę, rozmnożyć się, aby nowi ludzie płacili podatki i dawali na tacę, a Zroślak kapłan-polityk nimi kołował. 
Człowiek-niewolnik ma pracować, raz w tygodniu ewentualnie być w stanie upojenia, nie wyskakiwać przed orkiestrę: - słuchać władzy, nie zadawać trudnych pytań, nie mieć szerszych zainteresowań, a po przejściu na emeryturę żyć krótko, aby broń boże nie stać się obciążeniem dla państwa.
      Natomiast dla człowieka myślącego liczą się fakty z przeszłości. Liczy się historia ludzkości zawarta w starożytnych eposach. I nie historia biblijna, chrześcijańska, bo ta jest młodziutką kompilacją czyli po prostu plagiatem wielu o wiele starszych religii i zdarzeń. Poza tym człowiek myślący jest dla rządzicieli niewygodny - wątpi w "szczere" intencje władzy, śmie zadawać pytania i trudno nim sterować. 


Pisałem o Kamieniach z Ica.

Widać na nich między innymi koegzystencję ludzi i dinozaurów. A przecież dinozaury wyginęły 65 milionów lat temu. Więc to niemożliwe?
      Możliwe! Mamy przecież skamieniałe ślady dinozaura, a obok ślady dwóch ludzi. I do tego jeden z tych ludzi szedł w butach......
     Mamy także tablice z Palenque, na których zapisy zdarzeń gwiezdnych zaczynają się czterysta milionów lat temu.....
Nie pasuje to do oficjalnej historii Ziemi, dlatego o niewygodnych sprawach w szkołach nie uczymy, bo i po co?
Z takich informacji mogłaby wyniknąć tylko bieda, w postaci trudnych pytań. A trudnych pytań szkoła bardzo nie lubi…..
Bo jak tu odpowiadać na trudne pytania, skoro szkoły mądre nie są?

Rysunek naskalny w kanionie Hava Supai w Arizonie ukazuje stojącego na tylnych łapach Tyranosaurusa. Jak mówią Indianie, na rysunku przedstawiony jest jeden z „potworów z praczasów”.
       Indianie Hopi, spokrewnieni z plemieniem Zuni, uważają, że „ludzie istnieli także przed pojawieniem się obecnej ludzkości”.
       Księga Indian Hopi mówi o czterech światach.

Pierwszy świat nazywał się Tokpela i była to Nieskończona Przestrzeń – Space........ (Zwięźle nazwane).
Z tej Nieskończonej Przestrzeni ….. Taiowa - Stwórca, utworzył Skończoność. Koniec kropka.
Tam też umieścił pierwszych ludzi w miejscu, o którym mówi się „wysokość” lub „niebo”.
To właśnie niebo - Pierwszy Świat, został zniszczony przez ogień.
Zniszczenie nastąpiło, „ponieważ ludzie stali się źli”.

Drugi świat został zniszczony przez lód.

Trzeci świat „Kasskara”- Kraina Słońca” została zniszczona przez wodę. Potop.
A więc Kasskara to epoka zakończona budową Wielkiej Piramidy  - 13 tysięcy lat pne. (Edgar Cayce opisuje Atlantydę – Posejdonię i zdarzenia sprzed 52 tysięcy lat – był wpis).
Nasze czasy to Czwarty Świat według wierzeń Indian Hopi.
Ten świat już wkrótce dobiegnie swego kresu.

Z kosmologicznego punktu widzenia mitologia Indian Hopi jest całkiem sensowna.
Zniszczenie Pierwszego Świata mogłoby odnosić się do uderzenia meteorytu 65 mln lat temu.
Zniszczenie Drugiego Świata przypadałoby na okres któregoś ze zlodowaceń sprzed miliona – stu tysięcy lat.
Zaś zagłada Trzeciego Świata na okres wielkich deszczów i powodzi w okresie 30 – 12 tysięcy lat temu.
      A więc potopu znanego głównie z przekazów starożytnego Sumeru.
W każdym razie kronika Indian Hopi obejmuje czasy sumeryjskiej Listy Królów
  
  
Święta Księga Majów - Quiche – Popol Vuh, mówi o czterech aktach stworzenia, o czterech ludzkościach, które zostały zniszczone przez spadającą z nieba „płynną żywicę”(lawę?) trzęsienia ziemi i potop.
Według Popol Vuh małpy żyjące w dżungli wywodzą się z resztek drugiej ludzkości.
Gdyby Darwin usłyszał ten przekaz, pewnie przewróciłby się w grobie.

Według chronologii meksykańskich Azteków nasz świat jest już piątym z kolei.

I cóż do tego dodać w naszym nowoczesnym, bieżącym świecie, w którym pierwszy człowiek (w erze nowożytnej, jakby dodał Oppenheimer) dopiero „wczoraj” poleciał na Flybordzie?
    
Sprawę podsumowuje doktor Damian Nance z Instytutu Tektoniki, Oceanografii i Geochemii Uniwersytetu Ohio i oświadcza: - „W okresie dwóch i pół miliarda lat istniało przed nami sześć ludzkości”.

Wniosek? Wiemy sporo o drobnym wycinku nowożytnej historii ludzkości, atoli o całości historii właściwie nic nie wiemy.


piątek, 11 stycznia 2019

Kamienie z Ica

Fakty: - miejscowość Ica znajduje się 150 km od pustyni Nazca i jej zagadkowych rysunków.
Kamienie z podobnymi rytami archeolodzy odkrywali w grobach Inków – czyli już od stuleci były one uznawane za magiczne.




Kamienie z Ica to mocno zwęglone andezyty, czyli ciemne kamienie pochodzenia wulkanicznego, wygładzone przez wodę rzeczną, pokryte przedziwnymi rysunkami. Ich powstanie datuje się na 220 mln lat, co oznacza, że są starsze od Andów o 160 mln lat, a rysunki na co najmniej 12 tys. lat.


Mają różne wymiary i barwy, ważąc od 15 do 500kg, najczęściej są czarne, szare lub żółte, rzadziej mają czerwonawy odcień. Są bardzo kruche i po upuszczeniu pękają. Ciekawostką jest to, że jak na razie nie odnaleziono dwóch o identycznym rysunku.





Na ostatnim zdjęciu widzimy dobrze znane rysunki z pustyni Nazca.
W czasach nowożytnych odkryto je w 1961r. gdy na teren gór spadły ulewne deszcze, powodując wylanie rzeki, która zmieniła swoje koryto, odsłoniła stare pieczary i wypłukała kamienie z przedziwnymi znakami. Zdarzenie to nie odbiłoby się szerokim echem gdyby nie fakt, że przedstawione ryciny nie pasowały do żadnej z kultur, jakie do tej pory zostały rozpoznane na Ziemi.

Czy możliwe jest, że dzieje homo sapiens zaczynają się w okresie znacznie wcześniejszym niż epoka malowideł Cro Magnion, jak uparcie twierdzi oficjalna nauka?
W Glenn Rose, w Teksasie, Carl Baugh odkrył odcisk stopy prehistorycznego człowieka obok odcisku dinozaura, datowany na 140 mln lat.
W Paluxy River badacz Hilton Hinolerliter odkrył skamieniałe odciski dwóch jaszczurów i człowieka, ich wiek to 65 mln lat.

W 1971 r. Odkopano dwudziestometrowej długości iguanodonta, a obok zmineralizowaną czaszkę prehistorycznego człowieka.
Naukowcy twierdzą, że iguanodonty wyginęły 60 milionów lat temu.

Do tego dochodzi cała masa zweryfikowanych znalezisk z Zakazanej Archeologii.

Wiadomości o Kamieniach z Ica, zaczęły przeciekać do opinii publicznej w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku.
W małej miejscowości Ica, w Peru, miejscowy lekarz, doktor Cabrera zainteresował się dziwnymi kamieniami, które tubylcy znajdowali w okolicy.
Stopniowo powiększał się zbiór Cabrery, aż osiągnął jedenaście tysięcy artefaktów.
     Mówiąc dokładniej, to nie kamienie były sednem sprawy, a rysunki na nich.
Rysunki wykonano tą samą zaawansowaną techniką – jakby dentystycznym biaksem.
W rysunkach i kamieniach mamy kilka zagadek.
Wygląda na to, że jaszczury były oswojone. 
Na pierwszym kamieniu mamy wyryty wizerunek człowieka jadącego na dinozaurze. Niemożliwe? Przecież duża populacja tych jaszczurów była roślinożerna, a na krowie, wielbłądzie i koniu człowiek jeździ.  
        Na innym kamieniu rysunek człowieka, którego prehistoryczny jaszczur niesie chwytem za kark.



Tego było już za dużo i zaczęło się: - ortodoksyjna nauka podniosła alarm!
Jednogłośnie okrzyknięto zbiór Cabrery jako fałszerstwo.

Nic dziwnego, że podniósł się tak wielki krzyk: - oto Kamienie z Ica poddały w wątpliwość cały porządek oficjalnej nauki o dziejach człowieka.
Historię ludzkości trzeba pisać na nowo.
To przykre, ale tak wiele traktatów naukowych, profesur, doktoratów, dysertacji i innych wypocin staje pod znakiem zapytania.

A przecież ani leniwy kapłan, ani naukowy ortodoksa nie lubią pisać nowego kazania.....

Według wierzeń Majów nasz świat jest tylko kolejnym światem.
Pierwszy był zniszczony ogniem...
Drugi został zniszczony wodą......

Czy to są tylko wierzenia, czyli mity?
A skąd wzięły się Tablice Astronomiczne Majów zaczynające się od zdarzeń gwiezdnych sprzed bagatelka czterystu milionów lat?

Wielka szkoda, że nie możemy wysłuchać co ma do powiedzenia Archanioł Lucyfer, ale możemy za to wysłuchać dr. Cabrery.
Dziś nie ma go już wśród żywych, zostały jednak kamienie które mówią.



O Pańskiej kolekcji ostatnio jakby ciszej. Dwadzieścia lat temu wzbudzała ona wielką sensację i zainteresowanie, obecnie większość badaczy wychodzi z założenia, że dokonał Pan gigantycznego fałszerstwa – że Pańskie kamienie są falsyfikatami...
– Jeśli zaczyna Pan w ten sposób, właściwie nie powinienem w ogóle rozmawiać. Nadszedł jednak czas, żeby niektóre rzeczy wreszcie wyjaśnić i powiedzieć, jak jest naprawdę. Dość milczenia! Dość prześladowań!
Moje dzieci zostały zaszczute tylko dlatego, że są moimi dziećmi! Mnie, przez długie lata, za wszelką cenę próbowano odżegnać od czci i wiary! Na szczęście nie do końca to się udało. Mimo wrogiego nastawienia środowiska naukowego nadal istnieją osoby, które potrafią docenić faktyczne znaczenie mojej kolekcji. To ci, którzy zdają sobie sprawę z tego, że „kamienie z Ica” są jedną z pierwszych stron historii ludzkości, którą już wkrótce będzie trzeba napisać od początku, od nowa.
Jednak naukowcy badający kamienie stoją mocno przy swoim stanowisku, odróżniając podróbki zrobione nieudolnie przez wieśniaków od tych zbieranych przez Cabrerę i nie tylko jego. Odkąd bowiem historia kamieni stała się sławna, tubylcy masowo sprzedają turystom własnoręcznie wykonane podróbki.
  • Skąd ta gorycz?
    – Stąd, że od wielu lat, niezmiennie, padam ofiarą spisku. Jestem ofiarą zmowy konserwatywnej nauki, tej samej która zwalcza poglądy autora Zakazanej archeologii Michaela Cremo, oraz przedstawicieli sfer rządowych Stanów Zjednoczonych i Peru. Moje odkrycia są zbyt rewolucyjne i kwestionują zbyt wiele powszechnie zaakceptowanych pewników, by mogły być przyjęte bezboleśnie. Jednak to, co dzieje się wokół mojej osoby, to już gruba przesada.

    – Co ma Pan na myśli?
    – W dyskredytowanie mojej kolekcji zaangażowane były (i są!) tajne służby Peru i USA. To one zaczęły podrzucać do mojej kolekcji obiekty, które później stanowiły podstawę do stwierdzenia, iż zbiór moich kamieni jest sfałszowany. Prawda jest natomiast taka, że sfałszowane są niektóre kamienie, zaoferowane mi poprzez długi łańcuch pośredników, uniemożliwiający precyzyjne określenie źródła ich pochodzenia. Natomiast autentyczność innych kamieni nie podlega żadnej dyskusji. Posiadam ekspertyzy, które w sposób całkowicie niezależny ode mnie potwierdzają wiek rytów znajdujących się na powierzchni otoczaków z Ica.
    – Jakie to ekspertyzy?
    – Uniwersytetów z Bonn i Monachium. Podpisali się pod nimi znani geolodzy – prof. Alfred Dahrendorf i prof. Max Liebermann.

    – Czy w uzyskaniu tych opinii pośredniczył Erich von Däniken?
    – Däniken jest moim przyjacielem, to fakt. Od lat wspiera mnie w pracach badawczych i we wszystkich przedsięwzięciach kolekcjonerskich. Rozumie też wszystkie moje kłopoty, bo jego los również nie jest mi łatwy ani prosty. W tym przypadku był jednak tylko pośrednikiem. Wziął ze sobą do Europy kilka moich kamieni i przekazał je odpowiednim placówkom badawczym. Z samym wynikiem analiz nie miał nic wspólnego.

    – Co wynika z ostatnich badań przeprowadzonych w Niemczech?
    – Potwierdzają one moje poprzednie poglądy: że rysunki na kamieniach z Ica liczą co najmniej kilkaset tysięcy i że pochodzą z epoki, kiedy – według konwencjonalnych ustaleń – na ziemi nie było jeszcze ludzi.

    – Nie powinno chyba dziwić, że, słysząc to, wielu ze zdziwieniem kiwa głowami i do Pańskich ustaleń odnosi się z niedowierzaniem...
    – Nie, dziwić się nie można. Ale i nie można natychmiast dystansować się od czegoś, czego treści do końca się jeszcze nie zna... Ale to właśnie ma miejsce.

    – Na kamieniach z Ica przedstawiono sceny, w których widać, jak dawni chirurdzy dokonują skomplikowanych zabiegów transplantacji narządów., jak – za pomocą teleskopów – obserwują nieboskłon – i – co stanowi największą herezję! – dosiadają dinozaurów! Coś takiego musi budzić gwałtowne reakcje...
    – Ale one nie powinny kończyć się próbami zamachu na moje życie i systematycznym utrudnianiem życia mojej najbliższej rodzinie!

    – Próbowano Pana uśmiercić?
    – Wielokrotnie! Wychodzono bowiem z założenia, że jeśli mnie zabraknie, moja kolekcja i cała obrazoburcza teoria bardzo szybko pójdą w zapomnienie. Jednak fakt, że ktoś ucieka się do tak drastycznych kroków, dla mnie może oznaczać tylko jedno – że są osoby, i to osoby bardzo wpływowe, które zdają sobie sprawę z tego, iż to właśnie ja mam rację i za wszelką cenę nie chcą dopuścić do tego, żeby nowe spojrzenie na początki ludzkości i na naszą prehistorię ujrzało światło dzienne
    – Jaka jest Pańska najnowsza interpretacja kamieni z Ica?
    – Nie różni się ona od interpretacji, którą głosiłem do tej pory. Teraz jednak jestem jeszcze bardziej pewny jej słuszności. Kamienie z Ica są świadectwem istnienia w pełni rozwiniętej i technologicznie bardzo zaawansowanej cywilizacji, która istniała na Ziemi na długo przedtem, zanim pojawiła się tu obecna wersja „homo sapiens”. Należą do kategorii takich samych świadectw jak te, które w swojej wspaniałej książce przytaczają Michael Cremo i Richard Thompson – jak regularnie obtoczona metaliczna kula z zaznaczonym równikiem odnaleziona w Afryce Południowej w pokładach sprzed dwóch miliardów lat, czy słynna podeszwa buta z Nevady będąca „rówieśnikiem” trylobitów...

    – Jak jednak wytłumaczyć to, że ten rodzaj zabytków odkryto tylko w Ica – w Pańskim rodzinnym mieście?
    – To nieprawda. Większość kamieni z mojej kolekcji pochodzi nie z Ica, lecz z Ocucaje, a nazwa kamienie z Ica bierze się stąd, że właśnie tu znajduje się moja kolekcja. Zresztą zabytków o podobnym charakterze jest dużo więcej, ich egzystencja jest jednak systematycznie przemilczana przez współczesną naukę. Wystarczy powiedzieć, że kamienie z Ica zdają się też mieć wiele wspólnego z zabytkami znajdującymi się na mesecie Marcahuasi, w nadbrzeżnym paśmie Andów. Jedyna różnica między Marcahuasi a kamieniami z Ica polega na skali – na otoczakach z Ica obrazy występują w skali mikro, jakby były skoncentrowane w okularze mikroskopu, natomiast w Marcahuasi mamy do czynienia z kamiennymi gigantami – olbrzymimi rzeźbami, których wymowa jest jednak taka sama.

    – Jaka?
    – Z faktu istnienia kamieni z Ica, gigantów z Marcahuasi czy figurek z całym prehistorycznym zwierzyńcem z meksykańskiego Acambaro


     
    wynika przede wszystkim to, że o prawdziwych początkach cywilizacji zarówno w Ameryce prekolumbijskiej jak i na całym świecie współczesna archeologia akademicka nie ma zielonego pojęcia!
    Stąd właśnie zajadłość, z jaką zwalcza się takie osoby jak ja – ludzi, którzy mówią o tym głośno, nie bacząc na konsekwencje.

Fakt prześladowania Pana nie jest zbyt dobrze znany...
– Nikt nie lubi chwalić się takimi rzeczami. W przypadku kamieni z Ica podjęto taką samą akcję dezinformacyjną, jak miało to miejsce w Wielkiej Brytanii, gdzie w pewnym momencie, wynajmując parę zdemenciałych emerytów, postanowiono skompromitować fenomen kręgów zbożowych. Jeszcze wcześniej coś podobnego uczyniono w Rooswell, w USA, zacierając ślady jakie pozostały po przechwyceniu przez Amerykanów pojazdów pozaziemskich z żywymi istotami na pokładzie. Mamy do czynienia ze spiskiem – ze zmową establishmentu naukowego i politycznego w skali całego globu.

– Nie boi się Pan tak ostrych określeń?
– Nie, ponieważ istnienie tego spisku dzień w dzień odczuwam na własnej skórze i od z górą dwudziestu lat ponoszę jego najbardziej bolesne konsekwencje.