czwartek, 21 maja 2020

Ktoś gasi światło


Świat ciemnieje, słońce zaraz wskoczy za górę.



Ktoś gasi światło, niebieskość szybko przechodzi w granat. Zapada noc. Cisza robi się tak głęboka, że aż nie do wiary. 
W Świątyni Natury następuje ostatnia odsłona - oto uroczyście, tudzież niespiesznie zapada letnia, bardzo ciepła noc. Dziś pełnia, a więc czekam na srebrne światło. Księżyc powoli się wynurza, najpierw jest przejrzyście, ale po dosłownie kilkunastu minutach podnosi się mgła. Księżyc wędruje coraz wyżej, przy tym pozornie maleje, ale to niwelujemy powiększeniem. 






Przed północą mgła odpływa zepchnięta wiatrem i księżycowe światło pada na malutkiego człowieczka, który właśnie w tym zakątku bieszczadzkiego świata spotyka się z chwilą Wieczności.




Przydarza się czasem srebrny księżyc nad białymi chmurami.

   
W najdalszym kącie tego świata
Dokąd mnie rzucił wędrowca los
Tęskniłem zawsze do tej ziemi,
Na której kiedyś nie brakowało trosk.
Dziś tu jest moje miejsce
Tu mam swój letni dom.....


 Ziemia oddycha wilgocią po upalnym dniu. Nadpłynął miły chłód i przez to lekko się oddycha.

Księżyc  świeci tak niezwykle jasno, że aż cienie się wyostrzyły. Jest pełne 20 stopni Celsjusza, a wokół nie tylko niepowtarzalnie urzekająco przepięknie, ale wręcz zupełnie magicznie bajkowo ach! ach! Ach! 
I jeszcze raz ACH!!!
Aż żal wchodzić do namiotu.

I tym razem z pomocą zdjęć księżycowych żegnam się z Czytelnikami do pierwszych dni czerwca.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza