Pokazywanie postów oznaczonych etykietą myślenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą myślenie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 kwietnia 2026

Dwie szkoły

 


Dualizm, a więc dwie strony tego samego zagadnienia.

Pierwsza szkoła (według Osho): - Szczęścia nie znajdziesz w świecie zewnętrznym – szukaj go wewnątrz siebie. Kiedy to zrozumiesz i w to uwierzysz, znajdziesz się na zielonych, rajskich pastwiskach. Odtąd zadowolenie, czy nawet chwilowy błogostan będą twoimi przyjaciółmi i będziesz potrafił cieszyć się z byle czego, aby wywołać rozfalowanie oceanu twoich wzruszeń. Żeby to się stało, należy jednak zaangażować osobiste myślenie.

 

Drugą szkołę opisał Stanisław Lem w książce: Maska – rozdział Wyprawa profesora Tarantogi.

„Dyrektor: - Głównym problemem naszej cywilizacji są Propsy. Te urządzenia wymyśliliśmy, aby zwiększały inteligencję jednostki, bo cywilizacja wymaga rozumu, atoli okazało się, że owe zaczęły się często psuć. Zbadanie sprawy wykazało jednak, że to sami właściciele je psują. Dlaczego to robią? Ano myślenie bywa uciążliwe, dlatego ludzie nie lubią za dużo myśleć. I psuli te osobiste Propsy. Potem otwarło się pole do licznych nadużyć i na czarnym rynku ukazały się specjalne wkładki do Propsów, tak zwane ujemne. Są zakazane, ale popyt jest olbrzymi!

Profesor Tarantoga: - Jakie jest ich działanie?

Dyrektor: - Są ujemne, to znaczy zmniejszają inteligencję! Po włączeniu w jednej chwili staje się pan kompletnym idiotą! Boskie uczucie!

Tarantoga: - Pan żartuje chyba?

Dyrektor: - Skąd? To powszechne marzenie – żeby choć na godzinkę, wieczorem, po kolacji ….

Tarantoga: - Żeby zidiocieć?! Niemożliwe! Kto chce być idiotą?!

Dyrektor: - Jak to – kto? Każdy! Czy pan nie pojmuje, jaki wspaniały jest świat idioty?

Tarantoga: - Co pan mówi! Ależ to ubóstwo ducha ….

Dyrektor: - Też coś! Jakie ubóstwo? Idiota jest, według pana, ubogi duchem? Proszę pana, jego dusza to rajski ogród i wstęp do tego ogrodu nie kosztuje ani złamanego szeląga! Wiele musi się namęczyć człowiek inteligentny, zanim znajdzie książkę, która go zaspokoi, sztukę, która wypełni jego olbrzymie wymagania, kobietę, której duch i ciało staną na pożądanej przezeń wysokości!

    Idiota natomiast nie jest wybredny, idiocie wystarczy byle co żeby rozfalował się ocean jego wzruszeń! Dlatego, proszę pana, idiota ma wszystkiego w bród! Człowiek inteligentny to by tylko grymasił, ulepszał, poprawiał, a to nie tak, a tamto niedobre, a idiota jest zawsze zadowolony, łaskawy panie!

Tarantoga: - Ależ to rozum stworzył cywilizację!

Dyrektor: - A to skąd pan wziął? Pan wybaczy, ale cywilizację zaczął tworzyć jaskiniowiec. I myśli pan, że on był inteligentny? Skąd, idiotą był właśnie, proszę pana, nie zdawał sobie sprawy z tego, co robi! Cywilizację zaczynają właśnie idioci, a potem ludzie inteligentni ponoszą konsekwencje, kombinują, mordują się, jak ja za tym biurkiem! Ale, panie … wieczorem, kiedy skończę urzędowanie, zakładam sobie taką małą, ujemną wkładkę … tu ją mam, w szufladzie …. I nucę sobie kretyńskie piosenki o ruczaju w gaju, o tym, że serce w poniewierce …. i łkam i szlocham i tak mi wtedy dobrze …. I nic się nie wstydzę”.

        

 

wtorek, 18 października 2022

Leśne chmury



Patrzenie na chmury mnie na przykład wycisza, czyli jest dla mnie dobre. Jest dobre, bo patrzę wtedy w górę. Nie na dół, na przykład przesuwając wiadomości w telefonie – niżej, niżej – czy ty to widzisz? Ktoś, albo coś zmusza cię do patrzenia w dół. Ale ty się wtedy sprzeciwiaj, rób odwrotnie, patrz do góry, bo tylko tam w górze jest światło, błękit, niebo, cały wszechświat nawet.


Kiedy mam czas, to sobie nieraz myślę, że ludzie dlatego są skołowani, że za dużo myślą. Za dużo myślą, czym sami własnowolnie się kołują.

Jesień. Oto jadę autobusem do lasu, a jako, że jeszcze jest ciemno i nie można się bezmyślnie (czyli zdrowo dla głowy) gapić przez okno, więc przedzieram się przez internetową sieczkę  wiadomości. Przedzieram się i wtedy myślę, bo staram się zrozumieć świat, czegoś szukam, w każdym razie mam umysł napięty. Niewiele da się zrobić z takim umysłem – on za bardzo się stara, czyli za dużo myśli.

      Zwierzęta w Lesie na przykład nie myślą za dużo – one po prostu są. Jeśli ja też chcę po prostu być i mam na to z paru powodów czas - a jest dzień i są wypiętrzone chmury, wtedy na nie patrzę.


Patrzę na chmury, które są u góry. Na grzyby pod nogami też patrzę, azaliż nie można być jednostronnym.

I kiedy tak patrzę na chmury, ta prozaiczna czynność jeszcze bardziej mnie wycisza, chociaż wydaje mi się, że cichy to ja jestem wystarczająco, a to co mi się wydaje, powinno być najważniejsze. Znaczy mało mówię, jak mówi moja trzecia żona. A ja jesienią mało mówię jedynie tylko z powodu, że przez wiele godzin jestem akurat sam w lesie, gdzie zwykle poza grzybami nikogo nie ma. 


Więc jestem ci ja sam w lesie jesienią, w pięknym lesie mazowieckim jesiennym grzybowym i przechodzę akurat obok mrowiska (na przykład) i wtedy sam, własnowolnie udzielam sobie informacji: - otóż na planecie Ziemia jest nas 8 miliardów szkodników ( ja też szkodnik), a to bardzo duża liczba tych szkodników ona wydaje się. Niby za duża dla równowagi (w świecie), a jednak jeszcze dodatkowo na każdego z tych szkodników przypada aż dwa i pół miliona mrówek.

To jest dopiero duża liczba, chociaż one, te mrówki znaczy, to akurat w odróżnieniu do ludzi, to do szkodników się nie zaliczają.

·        8 miliardów razy dwa i pół miliona! No ale te mrówki, to:

·        -  Po pierwsze i ostatnie primo żyją swoim mrówkowym życiem, które nie tylko nie koliduje z życiem przyrody, ale wręcz jest jego częścią.

Czego akurat o życiu człowieczym powiedzieć nie można. Niestety nie można. Dobrnęliśmy  (bowiem ) w pobliże Bariery Uranowej. Jutro poczynię wpis o tej Barierze.

Do egzystencji większości szkodników ludzkich można odnieść parafrazę myśli pewnego zachodniego filozofa: - Myślę, więc jestem Skonfundowany.

Jednocześnie mamy w tym powiedzeniu Konfucjusza, Kartezjusza i logikę umysłu. A logika jak wiemy od Osho najpierw, a dziś z dokonań fizyki kwantowej, prowadzi na manowce, gdyż:

Jestem naprawdę tylko wtedy, kiedy nie myślę!

Jeśli obserwuje się, czy porównuje się, miasto do Lasu, to nasuwa się konstatacja – człowiek jest mocno bezczelny, gdy klasyfikuje siebie jako Zwierzę Wyższe, czy nawet Koronę Stworzenia.










czwartek, 17 lutego 2022

Matka Joanna od Aniołów z Kalkuty




Ludzie listy piszą. Dziś to są maile, dzięki wypracowanej przez lata asertywności coraz mniej liczne. „Poradź, doradź, zagubiłem się, nie wiem co mam robić”.

Najlepszą radą w takich przypadkach byłoby kopnięcie delikwenta. Nie wsparcie, ale kopnięcie. Tyle tylko że kopniak powinien skierować zagubionego w Dobrą Stronę. Wskoczyłeś na własne życzenie w szambo? To wydobądź się teraz o własnych siłach! Nie wiesz co masz robić? – oto rada - zdjąć majtki i tak chodzić!  

To są mądre słowa, ponieważ do pacjenta musi dotrzeć że tylko się zagubił, a ma sił aż nadto, żeby samemu swoje sprawy wyprostować. Ma dość sił, ale o tym zapomniał.  I ja się kiedyś zagubiłem ....                                                                                

Baron Münchhausen chwycił się za włosy i samodzielnie wyciągnął z bagna.

Szczerość aż do bólu. Dlatego tak lubię rozmawiać z dziećmi. One nie nauczyły się jeszcze koncertowo kłamać i po chwili rozmowy, po zdobyciu ufności, kiedy dziecko przekonuje się, że masz dla niego czas, wtedy stajesz się jego kumplem-powiernikiem i możesz usłyszeć najskrytsze cudne, cudne słowa.


- Co tam w szkole Jasiu?                                                           

- Ty głupi jesteś? Nie masz już innego tematu do rozmowy?













Uważam, że ten blog może i powinien inspirować, dawać do myślenia, azaliż żyć to już każdy musi sam za siebie, tudzież jak chce.

Owszem, każdemu Czytelnikowi odpisuję indywidualnie, przeważnie wskazując kierunek, ale nie nadaję się na Matkę Joannę od Aniołów z Kalkuty. To ogromne brzemię odpowiednie dla potencjalnego świętego, a ja jestem tylko małym grzesznikiem.

Wszystkie zdarzenia mają swoje miejsce i czas. Jak najbardziej odnosi się to również do ludzi, przecież jesteśmy częścią Całości.

Atoli jakże niewiele osób rzecz sobie uświadamia, pozostając w niewłaściwej pracy, niespełnionym małżeństwie, czy niewłaściwym miejscu.

Kiedy zainteresujesz się swoją Wewnętrzną Naturą i podrążysz swój osobisty temat, z pewnością dowiesz się, gdzie jest Twoje Miejsce.

Jest taki najprostszy test: - Uczucia. One są tak bardzo Twoje. No i nie kłamią. Jak się czujesz gdy robisz to, co robisz? Czy jesteś zadowolony? (Zadowolenie jest przecież synonimem spełnienia).

Co jest dobre dla jednego człowieka, innemu może  szkodzić. To co niektórych wprawia w stan szczęśliwości, dla innych może być niebezpieczną pułapką. I takie tam.

środa, 16 lutego 2022

Zimowy list do Waćpaństwa

Idę ci ja sobie w tej cudnej zimowej scenerii i myślę. 

A myślę, ponieważ po pierwsze primo: - myślenie wyłoniło się u mnie z nawyku czytania, któremu to nałogowi uległem już dawno. Poza tym (po drugie primo) myślę, bo mam czas. Otóż czytałem wieczorem książkę o zwyczajach w dawnej Francji. Nie o zwyczajach prostego ludu, który żył logicznie i poza biciem pokłonów jaśnie państwu, nie ulegał „cywilizacyjnej” obłudzie, nazywanej „dobrym wychowaniem”, ale o zwyczajach tak zwanej „klasy wyższej”. 

Otóż w królewskiej Francji, kiedy małżeństwa były tylko transakcjami miedzy dwoma rodami, nie było mowy o miłości, która powinna łączyć małżonków, atoli potrafiono się „zachować". Dlatego młode damy pisały takie listy: - „ Piszę do Waćpana ten list, ponieważ tak wypada i kończę go, jako że nie mam Waćpanowi nic do powiedzenia”.

I te słowa mi się szalenie spodobały, ponieważ azaliż łączą w sobie zarówno szczerość jak dobre wychowanie. 

A jako że i ja nie mam dzisiaj już nic więcej Waćpaństwu do powiedzenia, więc także kończę ten list. 






sobota, 29 stycznia 2022

Czy warto myśleć

 


Kto z Czytelników miał tę książkę w ręku, lub tylko wyguglował, wie, że „Cesarz” – Ryszarda Kapuścińskiego, reportera o światowej sławie, to rzecz o Etiopii i rządach Hajle Selasje.

Monarcha sprawował władzę z pomocą wypróbowanych metod: kija i marchewki. Kij był dla narodu, marchewka dla dworzan. Tajna policja, szpiedzy, donosy, naród należało łupić, tolerować głód, przeciwników władzy postraszyć, uwięzić, jeśli to nie wystarczało zastosować tortury niewielkie, albo średnie. Przy braku reakcji na opisane perswazje – zabić.

Władca stworzył wiele niecodziennych stanowisk pałacowych. O Moździerzyście był wpis wczoraj.

Był także Poduszkowy, którego jedyne zadanie polegało na bieganiu za jaśnie panem i podkładaniu mu poduszek pod nogi, gdy ten siadał na krześle. Pan był bowiem wzrostu niewysokiego, a dostojna władza wymagała krzeseł wysokich, żeby z góry patrzeć na podwładnych. Stopy pana nie mogły bez sensu majtać w powietrzu, czy tylko zwisać smętnie ponad podłogą. Krzesła były wysokie, jednak wysokości różnej i dlatego poduszkowy dysponował sześćdziesięcioma nadzwyczaj skrzętnie dobranymi rozmiarami poduszek, aby każda była w sam raz, a dobry pan podkreślał swą godność nogami, opartymi ani za wysoko, ani za nisko, lecz w sposób właściwy tak, jak należy. 

Był Pieskowy, który w czasie audiencji, gdy pan siedział, a wszyscy obecni stali, biegał za ulubionym pieskiem pana o imieniu Lulu i ścierał mocz z butów notabli, ponieważ bowiem azaliż pasja Lulu opierała się na dwóch zasadach: - bieganiu po sali i radosnym sikaniu na buty wybranych.

Dziwne pomysły władcy? Każdemu satrapie odbija. Na przykład polskiemu dobremu panu Jarosławowi usługuje z tylnego siedzenia Łupieżowy, co widzieliśmy w Sejmie. 

Zdjęciowo Ogrody Zamku Warszawskiego.


Oto wydaje mi się że zabawny rozdział o myśleniu:

„No wiec w rok po owym powstaniu w Godżam, które ukazując zaciekłą i bezwzględną twarz ludu poruszyło pałacem i napędziło lęku wyższym dostojnikom – ale nie tylko im, bo i nam, sługom podrzędnym, też skóra zaczynała cierpnąć, spotkało mnie osobliwe nieszczęście, gdyż syn mój, Hailu, w tych przygnebiających latach student uniwersytetu, zaczął myśleć.

Tak jest, zaczął myśleć, a muszę objaśnić cię, przyjacielu, że myślenie było w tamtych czasach dotkliwą niedogodnością, a nawet kłopotliwą ułomnością i jaśnie wysoki pan w swojej nieustającej trosce o dobro i wygodę podwładnych nigdy nie zaniedbywał starań, aby ich przed tą niedogodnością i ułomnością chronić. Wszak po cóż mieli tracić czas, który powinni oddawać sprawie rozwoju, zakłócać swój spokój wewnętrzny i nabijać głowy wszelką nieprawomyślnością?

Nic przyzwoitego i łagodnego nie mogło wyniknąć z faktu, że ktoś postanowił myśleć, albo nieopatrznie i wyzywająco wdał się w towarzystwo tych, którzy myśleli. A taką, niestety, nieostrożność popełnił mój lekkomyślny syn, co jako pierwsza zauważyła moja żona, której instynkt matczyny podpowiedział, że nad naszym domem gromadzą się ciężkie chmury, i która pewnego dnia powiada mi, że chyba Hailu zaczął myśleć, ponieważ wyraźnie posmutniał.

A tak było wtedy, że ci, którzy rozglądali się po cesarstwie, i zastanawiali się nad tym, co ich otaczało, chodzili smutni i zamyśleni, z jakąś niespokojną zadumą w spojrzeniu, jakby przeczuwając coś nieokreślonego, niewypowiedzianego, najczęściej spotykało się takie twarze wśród studentów, którzy – dodajmy tu – sprawiali naszemu panu coraz więcej przykrości. Aż dziw, że policja nigdy nie wpadła na ten trop, na ów związek między myśleniem a nastrojem, ponieważ gdyby w porę dokonała tego odkrycia, łatwo mogłaby unieszkodliwić pomienionych myślicieli, którzy swoim malkontenctwem, sarkazmem i złośliwą opieszałością w okazywaniu zadowolenia tyle utrapień i kłopotów sprowadzili na głowę czcigodnego pana.

Cesarz jednak, większą okazując bystrość niż jego policjanci, rozumiał, że smutek może nakłaniać do myślenia, zniechęcenia, gwizdania, zwisania i dlatego nakazywał w całym cesarstwie rozrywki, zabawy, tańce, przebierańce. Sam dostojny pan polecał pałac oświetlać, ubogim uczty wydawał, do wesołości zachęcał. A kiedy się najedli, wytańczyli, pana swojego chwalili. I trwało to latami, a tak już owa rozrywka ludziom głowy zatkała, zaszpuntowała, że kiedy się spotykali, tylko o rozrywaniu gadali, śmiechem przebijali, dziwostwory wspominali, baśnie powtarzali. A chociaż bieda, ale zabawa. Chociaż marnie, ale figlarnie. Choć goło, ale wesoło. A tylko tym, którzy myśleli, widząc, jak wszystko szarzeje, karleje, w błotku się tapla, w liszaj obłazi, ani do figlów było, ani do wesołości. Przy tym jeszcze utrapienie wszystkim sprawiali, do myślenia ich nakłaniając, ale inni, choć nie myślący, mądrzejsi byli, nie dawali się wciągać i jeśli studenci brali się do gadania, wiecowania, ci uszy zatykali i czym prędzej znikali.

Bo po co wiedzieć, jeśli lepiej nie wiedzieć? Po co trudniej, jeśli można łatwiej? Po co gadać, jeśli dobrze pomilczeć? Po co wdawać się w sprawy cesarstwa, jeśli w swoim domu tyle do zrobienia, do kupienia? Otóż przyjacielu, widząc, w jak niebezpieczną wyprawę puszcza się mój syn, starałem się odwodzić go, odciągać, do rozrywki zachęcać, na wycieczki wysyłać, już nawet wolałbym, żeby nocnemu życiu się oddawał niż tym potępieńczym spiskom i manifestom. Wyobraź sobie to moje strapienie, zgnębienie, że ojciec w pałacu, a syn w antypałacu, że wychodzę na ulicę chroniony przez policję przed własnym dzieckiem, które manifestuje, kamieniem się zamierza. Mówiłem mu – a dajże ty spokój z myśleniem, do niczego ono nie prowadzi, zostaw myślenie, weź się za swawolenie, popatrz na innych, którzy mądrych słuchają, jak chodzą pogodni, czoła mają bezchmurne, myślą nie skażone, śmiechem się przebijają, w rozrywce wyżywają, a jeśli już strapienia ich nachodzą, to takie, jak by tu kieszeń nabić.

A pan nasz czcigodny ku podobnym zatroskanym, zabieganym zawsze dobrotliwie się odnosi, zachęca, popiera i o tym jak by tu im ulżyć, ocieplić, nieustannie myśli. Lecz Hailu na to – a jakże tak nie myśleć? Jakie może być przeciwieństwo między myślącym a mądrym? Jeżeli kto niemyślący, to znaczy, że niemądry. A właśnie że mądry – ja na to. Bo ów myśl swoją w bezpieczne miejsce nakierował, w ustronie, w zacisze, a nie między młyńskie koła huczące, miażdżące, a tam w cichości tak je uklepał, przyklepał, że nikt nie może się przyczepić, oskarżyć. A i on sam zapomniał, gdzie ona jest ta myśl i bez niej nauczył się obywać”.