Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiersz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiersz. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 listopada 2025

Nad Zatoką

 



Chodź do mnie

pod płaszcz, który utkałem

z mych ramion

bezpiecznie odetchnij

porannym słońcem

a wszystko zaiskrzy

zatańczy płomiennym rytmem

pożądania

  troski 

pozostaw

 po tamtej stronie

 niech płyną leniwie

 aż zatracą się

 w niebycie

                 Mirek, Gdańsk 30.11.2017







środa, 22 stycznia 2025

Taternictwo



Zabyśko stał długą chwilę urzeczony widokiem skalnej ściany.

- To rozumiem! To rozumiem! – powtarzał cicho.

Następnie rzucił się do taternictwa i trzeba przyznać, że kolejne chwyty wykonywał sprawnie, tudzież z rozwagą.










Patrzyłem na tę jego mozolną wspinaczkę i przypomniał mi się wiersz pod tytułem Taternictwo.

Wygóglałem ów wiersz i zawołałem:

- Mam tu wiersz o taternictwie, przeczytać ci?

- Dawaj! – odkrzyknął Zabyśko.

 

W stronę, gdzie nad Zakopanem

Giewont sobie sterczy,

Wali szosą San za Sanem

Oraz kupa Jelczy.

 

Walą co dzień już od rana,

Klakson cięgiem ryczy –

A w tych Jelczach i w tych Sanach

Sami taternicy.

 

Jedzie Fela, Edek, Nunek,

Zyguś i dwie Zochy,

A wraz z nimi ekwipunek:

Ćwiary i karciochy.

 

Żeby mieli więcej gazu,

Gdy pójdą wysoko,

Jelcz podwiezie ich od razu

Aż nad Morskie Oko.

 

Stąd na ganki i filary

Droga jest już równa

Każden robi się Hillary

Albo Hillarówna.

 

Nie słyszelim o Bonattich

Ani o Tensingach –

Co za haki? Jakie haki?

My se pójdziem w szpilkach.

 

Chmury stroją szczyty grani

W siwawą plerezę –

Zeneeek! – wola jakaś pani –

Załóż się, że wlezę!

 

No i lezie pani owa,

Zenek lezie za nią –

Potem długo trza zdejmować

I Zenka i panią.

 

Miejsce zrobić trza na ścianie

Następnym wspinaczom.

Inne Zenki, inne panie

Też się drapać raczą.

 

- Super wiersz! – dobiegł głos ze ściany – jak się nazywa autor?

- Ludwig Jerzy Kern – odpowiedziałem.

- Już lubię tego pana – wyjaśnił pluszak.

 Czekałem cierpliwie, aż taternik będzie miał dość i taka chwila nadeszła. Wracaliśmy. Oczywiście po drodze piliśmy znowu sławną wodę arsenową.



Zabyśko mocno spragniony po wysiłku pił dużo. Domyślałem się, że jeszcze przeżywa to swoje pierwsze wejście na ścianę. Połknął ostatni łyk, po czym odbiło mu się cichutko (arsenowo) i rzekł:

- Fajnie było. Po dzisiejszej wspinaczce czuję się spełniony jako taternik, tylko ten wiersz mnie nurtuje, bo ponieważ, jak ty to mówisz, nie wszystko zrozumiałem.

- Czego nie zrozumiałeś ponieważ?

- Wymieniony w wierszu ekwipunek taterniczy mnie dręczy, mianowicie ćwiara i karciochy. Nie wiem co to jest i dlaczego ja tego nie mam?

- Nie masz wspomnianego ekwipunku, ponieważ on nie jest dla ciebie wskazany, mój ty milusiński – to wyposażenie Zenków i innych debili, których w końcu ratownicy muszą znosić ze ściany. A ty jesteś sprawnym, przyzwoitym  taternikiem i do tego nie nazywasz się Zenek. Nieprawdaż?

- Prawdaż, prawdaż, chyba że tak – odpowiedział Zabyśko, jednak czułem, że zgodził się z moim wyjaśnieniem tylko z powodu wrodzonej grzeczności.

wtorek, 28 września 2021

Ryszard Szociński














 

Ryszard Szociński z Cisnej. Zakapior bieszczadzki, poeta. I pijak. Tu wyjątek od reguły babci z serialu o Kiepskich, bo Ryszard był tylko pijakiem, ale nie złodziejem. Czego nie mogę powiedzieć o paru znajomych ze Smolika nad Osławą. Był bardzo, ale to bardzo przyzwoitym, szczerym, uczynnym i wrażliwym człowiekiem. 

Umarł jakiś czas temu. (Co się w czasie niewiadomym przydarzy przecież oraz azaliż każdemu z nas). Oto jeden z wierszy Ryszarda.

 

Pozbierałem z nieboskłonu gwiazdy

Tobie

czekającej na spokój wieczoru

zasznurowałem je w diadem

 

Tobie

o smutnych oczach

rozbłysną

i blask ich światła

niech rozświetli świat

wtorek, 30 marca 2021

Co bywa najzdrowsze

Wiersz dla podtrzymania ducha, z czasów przed wirusem, traktujący między innymi o szczepieniu i przeciwciałach.

 

Cieplarniane warunki

 

        Gdy dyrektor przechodził przez biuro to zrobiła się taka cisza,

        Że było słychać nawet jak pchły oddychają na myszach

        Siedzących w biurowych norach i jak muchom zginają się łokcie

        I jak księgowej Maniusi odrastają gwałtownie paznokcie

        I jak kierownik w myślach robi podwładnych na szaro,

        I jak księgowemu Kopcimęckiemu sypie się pierwszy zarost

        Oraz jak kontystce Miętusik starzeją się ciepłe papucie,

        I jak w buchalterze Serojdaku budzi się nagłe uczucie

        Do wspomnianej uprzednio Maniusi, i jak Maniusia myśli:

"a chała!"

        I jak w zaszczepionym na dur brzuszny Samotraczyku wytwarzają się przeciwciała,

        I jak Pipulskiej robią się zmarszczki, i jak Kupścia zgaga piecze

        I jak łysieje Superfajczak i mnóstwo innych rzeczy,

        Ale to były odgłosy ciche, więc faktycznie panowało milczenie

        W którym trzeszczały artretycznie kroczącego dyrektora golenie

        I kolana, i w ten sposób dyrektor już się zbliżał do wyjściowych drzwi

        Gdy wtem Dreptakowi w żołądku jak zapiszczy coś "pi pi pi..."

        A zabrzmiało to w ciszy śmiertelnej jak bomba wodorowa,

        Lub raczej - jak się okaże - jak salwa honorowa,

        Bo dyrektor, nie przywykły do huku, pomyślał, że coś wybucha

        Więc zbladł, zatrzepotał rękami, zadarł nogi i oddał ducha.

        I leżał. A żołądek Dreptaka śpiewał nad nim jak zespół "Mazowsze"

        Tak, tak... cieplarniane warunki nie zawsze bywają najzdrowsze!

 

                                        Andrzej Waligórski

  

czwartek, 4 marca 2021

Usta milczą, dusza kocha

 



Słowa niepotrzebne
są nam do kochania,
wszak przez nieuwagę
można popsuć wiele.
Wystarczą nam oczy
co zwierciadłem duszy.
One w serce dotrą
anielskim spojrzeniem,
pobudzą uczucia,
rozpalą namiętność.
Wtedy żar miłości
odpłaci wzajemnie
pięknym za nadobne.
Będziemy wpatrzeni
w siebie, przytuleni,
odczytując miłość
niewypowiedzianą.



środa, 12 lutego 2020

Wiersz mojego Przyjaciela


Witaj poranku otulony złocistym szalem
witaj poranku pod kołderką ołowianych chmur
dzień dobry dniu
jakim byś nie był
 a w nim
dziecko pragnące czystej miłości
to tak niewiele
                        
                                Gdańsk 05.12. 2018 

Zdjęcia: - Wyspa Sobieszewska po sezonie






piątek, 1 lutego 2019

Leniwe tempo życia










Jestem
powietrze płynie leniwie
podkreślając tempo życia, które kosztuję namiętnie
to mi zostało dane 
abym wiódł życie ślimacze
nie jestem na topie
a wokół błękit z odrobiną chmurek
cudownie 
                                          Mirek