Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraglica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraglica. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 marca 2014

Giga moja miłość



Wolność dla ciebie w tym miejscu, w którym żyjesz.
     
     Najlepiej, gdyby to była Wolność w twoich stronach rodzinnych.
A gdyby w tej chwili Wolności, Niepowtarzalnej, Jedynej, towarzyszyła ci prawdziwa przyjaciółka, prawdziwa suka?
     


Pies przyjacielem człowieka.... Przedwiośnie 2014.
    




Moja najnowsza miłość ma na imię Giga. Nie kryłem się ze swoim uczuciem, mówiłem wokół co mam w duszy. (Bardzo niewiele osób było wokół)
     


Na powitanie zostałem polizany. W ten prosty sposób Giga okazywała swą suczą sympatię.
Bardzo lubiła bawić się rzucanym patykiem.
   



A największą frajdę miała, gdy ją goniłem.
       Także sama biegła do mnie, udając, że przynosi patyk, a w ostatniej chwili zakręcała.
   


Niezapomniane zabawy na Przedwiośniu z Krąglicą w tle.
   


Tylko dwa razy dała głos. Jeden raz odpowiedziała psom, które ją oszczekały. Szczeknęła ze trzy razy. Zabrzmiało to bardzo poważnie, jakby zagrzmiało, i psy ucichły.
A drugi raz wyszliśmy w środku nocy na sikanie i wtedy poszczekała sobie, ot tak, po prostu swym budzącym respekt głosem.
Sikaliśmy, a nad głową wisiały zapalone lampiony gwiazd. Tu jest Park Gwiezdnego Nieba w końcu.
Giga, suka, owczarek niemiecki.
Czyli zakochaj się w suce.
      
Pokochałem Gigę miłością gwałtowną. Giga nie jest moją własnością. Tak na dobrą sprawę ona nie jest niczyją własnością. Jest indywidualnością.
Po prostu dane mi było pobyć kilka dni obok tej wspaniałej suki. Giga jest niezwykle wytrzymała i radosna.
    Bywało, że szliśmy 15 km, w tym 5 przez ostępy leśne. Giga bez przerwy wybiegała w przód i wracała. Wydaje mi się, że mogła przebyć w tym czasie trzy razy tyle.
   


Po powrocie do domu, natychmiast była skora do zabawy.
A jak potrafiła cieszyć się po psiemu ze śniegu! Oto Giga na Wołosaniu. Według mnie uchwycony został moment, gdy pies się śmieje.
    


Ufny, zadowolony pies-suka obok ciebie. 
     
Dostawałem miłosne lizanie w policzek na dzień dobry.
Wziąć pod opiekę jakieś zwierzę, to wielki obowiązek. To obowiązek na wiele lat. Przykładowo mały pies, czy kot żyje do 20 lat.
A gdy chcesz gdzieś wyjechać?
       Cieszenie się Chwilą. Przeżywaj każdy dzień, jakby to był twój dzień ostatni….
Przeżywaj każdy dzień w radości. Lecz broń Boże nie w smutku! Tylko w radości.

Tu, na Ziemi, gdy będziemy kiedyś odchodzić, zostawimy wszystkie zabawki.

Dociera do Ciebie:?

Już właściwie nie masz nic!

Goły Turecki. Jak przecięta karta w pół.
Ale zawsze możesz być goły i wesoły.
Do wszystkiego trzeba dojrzeć, czyli dorosnąć, a może zmaleć?

Dorosły mężczyzna…..

"Większość dorosłych mężczyzn różni się od dwulatka tym, że dwulatka można zostawić samego z nianią."
(Mia Farrow, 1945- )

wtorek, 21 stycznia 2014

Dzień drugi



Noc ciepła, namiot zostawiłem uchylony. Nad ranem padał deszcz, dół śpiwora zamókł. Nic nie czułem, ani nie słyszałem. Najedzony, napity i nieco ogłuszony decybelami spałem kamiennym snem.
    Rano chciałem się ogolić i okazało się, że nie wziąłem maszynki do golenia. Nic to. Tu nie pustynia, wyruszam do sklepu, przy murowanej cerkwi – kościele. Niecała godzina w jedną stronę.
Kupiłem dwie sławne bułki z czekoladą i wracając umyłem się w potoku i ogoliłem elegancko.
    Zjadłem bułki. Pyszne!
Lubię bułki z czekoladą....
Wczorajsze koncerty, oraz to, co widziałem, ułożyły mi się w głowie. To było wielkie przeżycie. Przeżyj to sam! Trzeba to samemu zobaczyć, nie da się tego opisać.
      I nagwizdałem się do syta.
Już po jednym dniu powiem, że być w Bieszczadach, a nie być na Łemkowskiej Watrze, to wielka strata.
    
 Nie ma tylu osad, wsi, miasteczek - tylko nieliczne krzyże gdzie nie gdzie zostały, i poniszczone cmentarze, a tu są żywi, kolorowi, radośni ludzie!
          Radośni ludzie z ukradzionej ziemi.
Wczoraj rozmawiałem z kilkoma osobami, które przeżyły tę haniebną akcję komunistów. Wszyscy wiadomo: - są w okolicach osiemdziesięciu lat. Tu się rozmawia do oporu, niczego nie oszczędza, nie opuszcza drastyczności. Ludzie wspominają.
   
Usłyszałem opowieści o legendarnych walkach sotni w obronie Chryszczatej, także na górze nad Rabe, o wysadzeniu szpitala UPA na Krąglicy przez żołnierzy polskich z Cisnej, o tym, jak Chrin się z nimi rozliczył….
     Krzyż nad Rabe! Byłem tam przecież! To ten krzyż pochylony....
Opowiadania bardzo emocjonalne - a mnie szedł gotowy film w głowie - ja to widziałem na własne oczy! Mało tego, wydawało mi się chwilami, że sam jestem striłcem, że bronię swojej ziemi.
Jednak to wszystko należy do ciemnej strony życia, do ciemnej energii. Właściwie to mnie chwilowo przytłoczyło.

 Spisałem pracowicie to, co usłyszałem. Hasłowo, lub urywanymi zdaniami tylko, tyle tego. Potem wygładzę. I śmigam do kolorowych roześmianych ludzi.
     


 Czas spróbować dalszej części smakołyków u moich przesympatycznych znajomych.
Dopiero przyjechali z Nowego Sącza ( codziennie wracają do domu ) i się rozpakowują. Idę do sąsiedniego stoiska i próbuję placków z masłem czosnkowym.
Potem wracam do znajomych na pulpety z miętą, oraz:
      - Chleb ze smalcem i ogórek.
      - Potem kaszanka po łemkowsku,
      - młoda kapusta i gulasz z podrobów.
I co z tego, że jestem wegetarianinem? Trzeba być elastycznym.
     - Jeszcze ciastko domowe.
I więcej się nie już nie mieści.
Teraz mogę iść na koncert. 
      


Jeszcze piwo na zapas. Jak pisałem wszystkie gatunki piwa w tej samej cenie 5 zł. Piję dębowe mocne.
Cztery - pięć piw na cały dzień, przy tym upale tylko gasi pragnienie, w ogóle się ich nie odczuwa, nie ma efektu, może tu także działała adrenalina. W każdym razie jest duże parowanie przez skórę. Jak pamiętam, niewiele sikałem.
    Siedzę na zboczu obok Dzwonu Pamięci, w grupie przesympatycznych, poznanych tutaj osób. Właściwie polegujemy. Jest jak na patelni.Za mną widać łóżko Romana.
   


Obok siada młoda kobieta. Zaczynamy rozmawiać……