środa, 29 stycznia 2020

Wąska ścieżka


Lubię być poza miastem i iść wąską leśną ścieżką, albo drogą polną. Jeszcze większą przyjemność mam z maszerowania mało uczęszczanymi ścieżkami w Bieszczadach.
     Gdzie jest na przykład taka ścieżka?
Taka wąska i do tego wijąca się malowniczo ścieżka, biegnie na przykład z Okrąglika w stronę Fereczatej.


Podobnie urocza ścieżka prowadzi od Jeziorka Bobrowego w górę, do rozstaju, skąd można kierować się na Chryszczatą, albo do Młyna Kamieni w Huczwicach, albo do łąk ponad cerkwiskiem i byłą wsią Rabe.


Kiedy mam do wyboru: - szeroka droga czy też wąska, mało uczęszczana ścieżka, zawsze wybieram ścieżkę. Ten wybór ma głębszy sens, azaliż każdy decyduje sam.

Ścieżka prowadząca od jeziorka Bobrowego w górę jest wąska, momentami bardzo wąska, w pełni sezonu turystycznego, w lipcu w błotnistych miejscach widać odbite tylko pojedyncze ślady ludzkie, za to są liczne tropy zwierzęce.

     
Idzie się tędy cudnie, las nie jest zwarty, nawet miejscami coś widać. Ścieżka wije się urokliwie, biegnąc zakosami w górę aż do rozstaju.
Tam możemy skręcić na szczyt, co też w ubiegłym roku zwyczajowo jeden raz zrobiłem. Natomiast odcinek ścieżki od jeziorka do rozstaju, przechodziłem wielokrotnie. Za każdym razem dosłownie delektowałem się otoczeniem i szedłem wolno – do rozstaju marsz trwał pewnie dwie godziny. W czasie wędrówek nie spotkałem żadnego człowieka, natomiast za każdym razem natykałem się na zwierzęta. Lisa, jelenia, sarny, koziołki, żubry.

     
Jak wynikało ze śladów, ścieżką przechodziło niewiele osób – zwierzęta nie były więc płoszone, nie uciekały gwałtownie, właściwie za każdym razem najpierw chwilę patrzyły w moją stronę – ja stawałem, nie robiłem gwałtownych ruchów, a one po prostu odchodziły. Schodziły ze ścieżki w las.


Z rozstaju podejście na szczyt jest strome, na krótkim odcinku trzeba pokonać pewnie ze dwieście metrów przewyższenia. Przez całą drogę niewiele widać, a właściwie to po prostu gówno widać, czyli żadnych szerszych widoków.
Ze ścieżki wychodzimy prosto na wiatę. Na szczycie bez zmian: - wiata, stół i ten paskudny betonowy triangul geodezyjny. Poza tym zero widoków. Najbliższa atrakcja to dopiero jeziorka Duszatyńskie.





Miło - nie ma ludzi. Podumałem nieco nad w końcu niewielką odległością z Chryszczatej do Sanoka. 11 godzin to około 55 kilometrów drogami do Zagórza, a potem rzut beretem tylko. Gdybym musiał na piechotę ….. do osiągnięcia w jeden dzień, azaliż nie muszę.



Podumałem i zszedłem już inną ścieżką – tą oznaczoną żółtym krzyżem, zupełnie nieuczęszczaną, bo zanikła po kilkudziesięciu metrach. Nic to – wystarczy trzymać kierunek.
     Jeszcze kawałek i przed piechurem spadek - odcinek mocno w dół, na ziemi leży spora warstwa zeszłorocznych liści bukowych, łatwo się pośliznąć, więc chwytam się drzew. Potem pół godziny idę rozjeżdżoną drogą leśną. Koleiny na pół metra, ale błoto wyschło, jest twarde jak kamień na wyciśniętych wybrzuszeniach.
      Droga schodzi w dół serpentyną. Tędy leśni ściągali dłużyce na wystawkę przy drodze do Kalnicy. Wreszcie znajome przejście i wychodzę na moją ulubioną ścieżkę malowniczą, już ponad Jeziorkiem Bobrowym
Zaniedługo zamykam pętelkę: - znowu jestem na rozstaju i teraz drogami leśnymi maszeruję do domu, czyli na górę 686. Na ostatnim zdjęciu widoczny dziewięćsił bezłodygowy.









2 komentarze:

  1. Widzę, że zgłębia Pan Bieszczady. Jednak na to potrzeba dużo czasu i finansowania. Wychodzi z tego, że środki inwestuje Pan z powodzeniem na forexie, co daje Panu prawdziwą wolność w uprawianiu takiego stylu życia. Może nie każdy, ale wielu by tak chciało. No chyba, że astrologia finansowa to tylko kolejne hobby, a środki płyną z np. działalności gospodarczej. Ciekawi mnie jak to właściwie jest ?

    OdpowiedzUsuń
  2. To jak, 1.forex/giełda, czy 2.inne ? Brak odpowiedzi uznam za forex/giełda. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń