Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Deepak Chopra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Deepak Chopra. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 stycznia 2015

Marzenia i cel

Co jest w życiu ważne?

Marzenia są ważne i cel jest ważny.

Owszem, marzenia są ucieczką od tu i teraz, ale właśnie o to niekiedy chodzi, gdy nie jest nam najlepiej w bieżącej sytuacji. Marzenia dają relaks, pozwalają osłodzić nieciekawą rzeczywistość, przebrnąć przez nią.
Co ciekawe, po latach dowiedziałem się, że takie marzenia nazywają się wizualizacją. A niech się nazywają jak chcą, ale to są marzenia.
      Marzymy, a więc myśl, wyobraźnia pracuje, robi się miło – czyli dodajemy uczucia, emocje i wtedy wszechświat to odbiera do realizacji. Teraz tylko potrzebna wytrwałość. (Lub tylko odpuścić, zapomnieć). Wszechświat (bowiem) jest wielką maszyną ksero, która powiela nasze myśli.
     Bo wszystko bierze się z myśli.
Jest wiele sposobów „walki” o realizację marzeń. Jednym z nich jest wysyłanie Intencji, jak to opisał Deepak Chopra.
Cel jest niezbędny, bez niego jesteśmy żaglowcem bez steru. I bez kapitana.
     Lecz najważniejsze, na sam początek, to jest to słynne poznaj siebie.
 
Niektóre rodzaje działalności nie są (bowiem) dla nas.
Przykładowo nie każdy odniesie „sukces na giełdzie”, ale każdy zrealizuje się wspaniale w „swojej” dziedzinie.

Co jest jeszcze ważne? Ważne jest, żeby optymalnie gospodarować wysiłkiem, a nie kopać się niepotrzebnie z koniem, spróbować zajrzeć do samego siebie.
Możemy (bowiem) szukać w ciemności i z zawiązanymi oczami, swojego miejsca w życiu, niech będzie, że to Przeznaczenie Zapisane w Gwiazdach.
        Jednak dużo łatwiej trafimy do celu gdy:
- wiemy co jest tym celem
- znamy jego adres.
- ciemność znikła, jest dzień.
       Ten ulotny moment gdy znika ciemność i dzień zaczyna się budzić, gdy noc przełamuje się w dzień, gdy pokazuje się kolorowy świt, gdy kończy się mrok a zaczyna jasność, zawsze mnie pociągał. Jest w nim tajemnica i piękno. Można w takim momencie zrobić zdjęcie. O ile oczywiście będzie nam się chciało wstać.
          Świt w Woli Michowej.
  

środa, 12 lutego 2014

Jest bosko!



Niby nic takiego, a wszystko w tym jest.

Rano wokół mgła. I to jaka mgła!
        Gęsta jak mleko, widać tylko na kilka metrów. Ta mgła przynosi ze sobą uczucie niesamowitego odosobnienia, oderwania od świata. Jakbym był rozbitkiem na maleńkiej wyspie na środku oceanu. Bardzo ciekawe, głębokie, wyciszające uczucie.
I tak jestem wyciszony, a w tej mgle to już zupełnie znikam. To ciekawe, bo mnie nie ma, a czuję się jakbym siedział na dachu świata. To jestem, czy mnie nie ma?
Ale to czysta filozofia, po co głowę łamać?
Najważniejsze, że doświadczam czegoś Nieznanego. Ten Boski Hotel Siedmiogwiazdkowy nie ma sobie równych. Nigdzie nie zaznasz takich atrakcji......
                    



        Potem mgła się uniosła i od razu pokazało się prawie bezchmurne niebo. Natychmiast zaczął się koncert świerszczy, cały świat się obudził jakby go dotknęła czarodziejska różdżka.
       


   Na ziemi zaszczekał lis. Z nieba odezwał się orzeł.
Jejku! We mgle było bosko, a Tu i Teraz jest inaczej bosko!
   
Przecudny dzień nastał. Mięta kwitnie na całego. Żeby jej narwać muszę jednak wstać i udać się za drogę. To całe 5 metrów od namiotu.
      


Znowu chodziłem dużo, byłem aż na Babince. Po powrocie kąpiel w potoku, potem powrót, rozebranie się do rosołu i obiad.
Jadłem i patrzyłem na te prześliczne drobne kwiatuszki.
    


Potrafisz się zachwycić drobnymi kwiatkami? Potrafisz?
Czyli jednak jest bosko!
    
Teraz jest czas pomiędzy psem a wilkiem – pomału dzień gaśnie, przyroda szykuje się w swoim rytmie do spoczynku.
       Ognisko płonie pomalutku.
Dziś na obiad była podsmażana cebula z kaszą gryczaną w super przyprawach z Ciężkowic, plus jagody do tego na wierzch.
Bardzo to smaczne było.
      Jem to, co mi smakuje aktualnie.
I piszę listy do samego siebie, co mnie bawi od jakiegoś czasu ( od kilku lat )
      Popijam miętę. Wczoraj miałem chęć na szałwię, trochę ją posłodziłem.
Nie mam oczekiwań. 
      Chociaż?….pomyślałem o damskim towarzystwie.


 
Pierwsze primo -       osoba pewna siebie nie musi niczego ukrywać.
Drugie primo      -      osoba pewna siebie nie musi wykładać na stół        wszystkich kart.
Trzecie primo    -      osoba pewna siebie nic nie musi, ta osoba tylko może.


A z myśli przecież wszystko się bierze. Pomyślałem dobrze i odpuściłem – tak, jak zaleca Deepak Chopra. Czyli poszła Intencja.
Będzie coś z tego to dobrze – nie będzie – także dobrze. I według zasad sztuki czarodziejskiej, zapomniałem o swojej myśli aż do następnego poranka, gdy nastąpiło Spotkanie.
     
Nawet pogoda jest mi po tych kilku bezchmurnych dniach obojętna. Jaka by nie była pogoda - akceptuję ją. A nawet zmiany są chwalebne. Chmury są takie cudne, i bezchmurne niebo w nocy, i ten srebrny piasek gwiazd, a także deszcz pukający o płachtę namiotu.
       Każdą pogodę akceptuję, bo przecież nie będzie inna, niż jest.
Wiem, że nie nudzę się sam ze sobą także podczas deszczu. Wyszło to empirycznie, przecież była już trzydniówka. Kolejną noc będę spał pod gwiazdami.   
      Wyjące wilki?
Wszystko, co trafia ci się - przydarza, pierwszy raz - przeżywasz mocno. Następne razy są słabsze. Może tak być, chociaż nie zawsze. Bywa, że ten każdy raz jest inny.
Wilki podobno wyły przez kilka kolejnych nocy lipcowych ( tak opowiadali studenci ) a ja słyszałem je tylko raz, w nocy z 23, na 24 lipca. Wtedy zrobiło to na mnie wrażenie.
I tylko ten jeden raz słyszałem wycie. W czasie kolejnych nocy spałem tak mocno widocznie i czułem się tak bezpieczny, że nic nie słyszałem.
 
Studenci mówili: - myśleliśmy, że wilki ciebie zjadły i wyją, bo są najedzone Zbyszkiem.
Ale w dzień tak żartowali, bo w nocy, gdy rozpoczynało się wycie, wszyscy mieli niezłego stracha, do czego się przyznawali skwapliwie.
A stado wyło kolejną noc za moimi plecami dosłownie. Dalej z okolicy krzyża - 300 metrów za namiotem. Bo studenci słyszeli wycie z góry, z mojej strony. To dwa kilometry do nich będzie.
     Ja w każdym razie nie wyłem. Nawet przez sen. Bo gdybym zawył, to by mnie to własne  zawycie obudziło.
Żyję w zgodzie z przyrodą, a wilki są jej częścią przecież. Pogadałem mentalnie z tym wilkiem, który stanął mi na drodze tak niedawno....
      Jestem na twoim terenie, szanuję ten teren, ciebie, i stado z którym jesteś.
Bo taka jest prawda. Tu jest teren wilków.

piątek, 30 marca 2012

Deepak Chopra


Jesteś tym, czym głębokie twe pragnienie. Jakie twe pragnienie, taka twoja wola. Jaka twoja wola, taki czyn. Jaki czyn twój, taki los. – Upaniszada Brihadaranyaka IV.4.5 Deepak Chopra – Siedem duchowych praw sukcesu.

Wu wei, czyli niedziałanie

Tao mówi: „gęś nie musi się kąpać, by stać się białą, ani Ty nie musisz niczego robić, tylko być sobą”. Jednym z podstawowych pojęć w taoizmie jest „wu wei”. Czyli brak działania. Lub raczej działanie bez wysiłku, w harmonii z Tao. Proces akceptowania i harmonizowania swego działania z nurtem wszechświata (dla jednych to mądrość, dla innych — bełkot). Doświadczając tao i w ten sposób poznając je, człowiek nabywa naturalnej cnoty tej, która pozwala na osiągnięcie harmonii wu wei. Czyli zostaw sprawy swemu biegowi. Co ma być, to będzie.

P’u, czyli nieociosany kloc

Innym niezwykle ważnym pojęciem jest P’u (nieociosany kloc, P’u w języku chińskim oznacza uczciwy, prosty). Chodzi o to, że rzeczy w swym pierwotnym stanie posiadają własną naturalną moc. Jest niebywale krucha, delikatna. Odkrycie jej w sobie daje radość i szczęście, gdyż odnajdujemy rzeczy takimi, jakie one są w rzeczywistości, czyli jaka jest ich prawdziwa natura. To także jest powiązane z zasadą wu wei, gdyż nie działamy, czyli nie szukamy innej drogi zastosowania danego przedmiotu, lecz wykorzystujemy jego naturalne właściwości.

Cel: bez celu

Tao jest jak rzeka, która płynie, nie zwracając uwagi na krajobraz. Głosi, że wprowadzanie zmian i stawianie oporu nurtowi życia prowadzi do smutku i nieszczęścia. Człowiek nic w życiu nie musi przewidywać. Robi, co robi — to daje mu szczęście. Tak powie mistrz. Ale uczeń się skrzywi. Życie bez celu? Czy ma sens?

No i dowcip na temat nic nierobienia: Orzeł siedział sobie na drzewie, odpoczywał i nic nie robił.

Mały królik zobaczył orła i zapytał : „Czy ja też mogę sobie tak

usiąść i nic nie robić?”

Na to orzeł: „Pewnie, dlaczego nie!”

Więc królik usiadł pod drzewem.. i odpoczywał.

Nagle pojawił się lis, skoczył na królika I zjadł go.

Morał z tej historii:

Żeby siedzieć i nic nie robić, trzeba siedzieć odpowiednio wysoko. ( A na obrazku: -nie postawił stopa i coś mu urwało?)

poniedziałek, 27 lutego 2012

MĄDROŚĆ DZIECKA


Przypomina mi się przypowieść: - Było trzech chłopców. Dwóch braci szczupłych, i ich kolega bardzo gruby, z brzuszkiem. Mieszkali na peryferiach fabrycznego miasta. Było bardzo wiele torów kolejowych w ich okolicy. Ulubioną zabawą chłopców było chodzenie po szynie kolejowej jak najdłużej. Kto nie spadał, wygrywał kapsle z butelek od piwa. Wszystkie kapsle trafiły szybciutko do grubego kolegi. Dwaj szczupli bracia poprosili go, by zdradził im tajemnicę, dlaczego nigdy nie spada z szyny. Grubasek powiedział: -----„Zazdroszczę wam, że jesteście szczupli, też bym chciał, tak jak wy, patrzeć na swoje stopy. Ale mam brzuszek. On mi zasłania nogi. Dlatego wybieram sobie jakiś odległy cel, którym jest semafor najczęściej i idę do celu nie patrząc pod nogi. Gdy semafor jest już blisko, wybieram następny odległy cel. Oto cała tajemnica”. ---Kiedyś wydawało mi się to słuszne, że trzeba mieć jakiś cel w życiu, długofalowy najlepiej. Dom postawić. I dążyłem do niego. Działalność gospodarcza . Dużo mogłem. Po osiągnięciu celu, albo w momencie gdy był w zasięgu ręki, przestawał być celem, przestawał mnie cieszyć, i wtedy zachodziły zdarzenia wywracające cały mój porządek życiowy. Wszystko padało jak domek z kart.Teraz wiem, że to myśli kreują rzeczywistość. Goniłem za czymś. Oddawałem energię w ten sposób. I traciłem zadowolenie z Tu i Teraz. Cel, to taksówka do nieba. Cel to czekanie, czyli odrzucanie Tu i Teraz. To jest taka sama Pułapka Czasu jak grzebanie się w przeszłości. To co robić? Wyższa szkoła jazdy jest! Intencja. Pomyśl i zapomnij. Deepak Chopra. Naturalnie i bez wysiłku ma być. Wu – wei. Świętuj życie! Energia ma poruszać się swobodnie. Ma płynąć jak rzeka. A jesteśmy energią. Obserwuj dzieci. Lubię rozmawiać z dziećmi, są zaskakująco mądre bo jeszcze nie pokręcone przez dorosłych. Po rozmowie z kilkuletnim dzieckiem, czuję się odświeżony. Dzieci skaczą i biegają w kółko. Zapytaj dziecko: -„Dokąd biegniesz”? Wydasz mu się niemądry. Zresztą dzieci zawsze tak myślą o dorosłych. Jesteśmy dla nich głupkami. Bo takie bezsensowne pytanie może zadać tylko głupek. Nie ma powodu, żeby dziecko biegało dokądś! Wzruszy ramionami i odpowie: -„Donikąd”. Dziecko biegnie „donikąd” panie Poszukiwaczu Celu! Dziecko rozumie całą swoją osobą, że jest Tu i Teraz. Cieszy się chwilą, ma nadmiar energii. Nie ma celu, ale ma nadmiar energii i ten nadmiar PORZEBUJE WYBIEGAĆ! Uczmy się więc od dzieci cieszyć chwilą!