Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rok 1944. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rok 1944. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 marca 2026

18 października 1944

Podczas codziennych włóczęg 2015 po okolicach Woli Michowej, prawie zawsze znajdowałem jakąś ciekawostkę.



Pocisk granatnika z łąki Staszka Firsta.

Któregoś pięknego dnia, na Szczycisku na zachód od Maniowa natknąłem się (organoleptycznie, bez pomocy wykrywacza) na stertę łusek z działka 25 mm. Było ich prawie trzysta. Przy spłonce miały wybity rocznik: 1942 i 1943. Był wpis.

Od Staszka dowiedziałem się o drugim stanowisku takiego działka przeciwlotniczego, ustawionego na zachodnim zboczu góry ponad Maniowem, w miejscu, gdzie Staszek wypasał byki w czasach powojennych. Tam w lasku znalazł on podobną stertę łusek. Czyli także tu strzelanie było.

Przydźwigałem swoje znalezisko do Kołyby i przypomniało mi się dzieciństwo, a z niego zabawy ołowianymi żołnierzykami, których ustawiałem w ordynku różnym.












W kolejnych latach odwiedzałem nowe miejsca i ludzi i wreszcie zawitałem do Średniej Wsi, gdzie poznałem rodzinę miejscowych bojków, których ominęła deportacja. Stareńka, azaliż żwawa pani Olga opowiadała:

- W 1944 roku, wiosną, Niemcy wynajęli mego ojca z koniem, aby wciągnął takie małe działko na górę ponad wieś, na sam szczyt pod lasem, tam gdzie nasza łąka. Pamiętam, jak ojciec się cieszył, bo Niemcy dobrze zapłacili. Przychodzili do naszej chyży parokrotnie, pili z ojcem i opowiadali o nadchodzącej czerwonej zarazie. Z tego działka to tylko jeden raz potem strzelali i zaraz, 18 października przyszli Ruskie. Dobrze pamiętam dzień, bo to akurat w moje 18. urodziny było.

  Zastanawiałem się, do jakich to samolotów Wehrmacht strzelał, bo te kilka stanowisk, które odwiedziłem, wszystkie były skierowane na zachód, czy też południowy zachód. Więc nie do radzieckich.

Alianci lecieli na zrzut pomocy dla Powstania Warszawskiego?

Niby daty się zgadzają – 18 października 1944 roku, po heroicznej walce przy moście kolejowym w Łupkowie, Niemcy wysadzili Tunel i wycofali się. 


niedziela, 27 lutego 2022

Potęga liczby 23


Zaglądamy w Przyszłość.

Czytelnicy bloga znają złowieszczą siłę liczby 23. Każda rzecz, w tym ta szczególna liczba, ma dwie strony, dobrą i złą. Wszystko zależy od tego, którą stronę wybierzemy.

Od dnia 7 maja 2000 roku, kiedy Putin został prezydentem, za chwilę rozpocznie się dwudziesty trzeci rok rządów tego osobnika. I już możemy się spodziewać, że jest po Putinie niezależnie od tego, co się jeszcze stanie. On wybrał ciemną stronę, a jak wiemy szaleniec przed odejściem ze sceny może jeszcze nieźle namieszać. Na razie Kacapy mają strach koło dupy. (To do tych, którzy wysłali mięso armatnie na rzeź). Dziś mamy czas nazywania rzeczy po imieniu.

Opisywałem zamach na kata Warszawy - Kutscherę, podając (nie wszystkie) „zbiegi okoliczności” związane z liczbą 23.

Putin wreszcie zjednoczył Europę swymi chorymi pogróżkami. Bo Europa stawała się już podobna do starych rozlazłych gaci. Czyli szaleniec zrobił w końcu super dobrą robotę, ponieważ kapitaliści, tudzież inni zachodni brzuchale poczuli się zagrożeni i zdecydowali się wreszcie coś sensownego z siebie wypierdzieć. Do historii przejdą słowa Pana Prezydenta Żełeńskiego skierowane dziś do Macrona. Tak, tak. Zdarzenia i Czas zweryfikują każdego osobnika, który samowolnie mieni się przywódcą.

A Rosyjska Dusza niedługo się odezwie, nadchodzi chwila i dla niej.

Imię jego 44 – Kamil Baczyński, Powstanie Warszawskie, pamiętny rok 1944. Był kiedyś taki zespół muzyczny KSU. Buntownicy z Bieszczadów, z Ustrzyk Dolnych. (Gdy jadę w Bieszczady w głowie gra mi niezmiennie „Za mgłą”).

Kiedy pytano członków zespołu, co to za skrót to KSU – odpowiadali: - Kurwa Sami Ukraińcy. I polska bezpieka pieniła się.

Przypominam tekst piosenki „1944 – w okopie”.

Kiedyś dadzą Ci karabin
Każą równo stać
Kiedyś każą załadować
Potem oddać strzał

Siłą wpędzą do okopu
W błoto wbiją twarz
Później padnie rozkaz Umrzyj
I skończy się czas

Rozkaz rozkaz idziemy ze śpiewem
Rozkaz rozkaz a sztandar powiewa nasz

Tamten frajer z drugiej strony
To odwieczny wróg
Rozkaz padł rzucasz granat
On już jest bez nóg

Miał 20 lat jak Ty
I chciał rzucić też
Ty dostaniesz wielki order
Z niego tryska krew

Rozkaz rozkaz idziemy ze śpiewem
Rozkaz rozkaz a sztandar powiewa nasz
Deszcze niespokojne potargały sad
A my na tej wojnie ładnych parę lat

Deszcze niespokojne potargały sad
A my na tej wojnie ładnych parę lat
Do domu wrócimy w piecu napalimy
Nakarmimy Szarika a potem Gustlika