Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Osho-Joga i Jezus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Osho-Joga i Jezus. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 grudnia 2012

Joga i Jezus - 1



Joga dzieli człowieka na dwie części – słoneczną i księżycową. Słońce symbolizuje wewnętrzną pozytywność, a księżyc to symbol wewnętrznej negatywności.
Słońce nie oznacza zewnętrznego słońca, a księżyc nie oznacza zewnętrznego księżyca. Te słowa używane są na określenie wewnętrznego wszechświata.
       Jest nawet oddychanie znane jako oddech słońca, a inne – jako oddech księżyca. Co czterdzieści do sześćdziesięciu minut twój oddech zmienia swą drogę, z jednej dziurki w nosie na drugą. Kiedy potrzebujesz w ciele więcej ciepła albo gdy nagle ogarnie cię złość, zaczyna działać oddech słońca. Joga mówi, że jeśli w złości zaczniesz używać oddechu księżyca, nie będziesz się złościć, bo oddech księżyca stwarza wewnątrz wielki chłód.
    Negatywność jest zimna, cicha, nieruchoma. Pozytywność gorąca, wibruje energią, jest aktywna. Słońce jest twoją aktywną częścią, a księżyc częścią nieaktywną.  Gdy najpierw poznajesz słońce, światło jest gorące, jak płomień.
          Gdy przeanalizujesz wewnętrzne życie Buddy albo Jezusa, pamiętając o tym rozróżnieniu, wiele spraw, które zwykle są ukryte, staje się jasnych.
Na przykład, gdy rodzi się ktoś oświecony, tak jak Budda, początek jego życia jest bardzo rewolucyjny. Z chwilą, gdy wkracza on do wewnętrznego wymiaru, pierwsze doznanie jest doznaniem ognistego płomienia. Ale im starszy jest Budda, tym bardziej odczuwa wewnętrzny chłód. Im bardziej doskonały staje się etap księżycowy, tym bardziej rewolucyjna gorączka zostaje zatracona…. To dlatego słowa Buddy nie są rewolucyjne.
        Jezus nie miał tej możliwości. Został ukrzyżowany wtedy, gdy był wciąż rewolucyjny, i zmarł, przynajmniej dla chrześcijaństwa, w wieku trzydziestu trzech lat.. Gdy porównasz słowa Buddy ze słowami Jezusa, różnica jest bardzo wyraźna. Słowa Jezusa wyglądają jak słowa młodzieńca, są gorące. Wczesne słowa Buddy też były takie, ale nie ukrzyżowano go za nie, dożył osiemdziesięciu lat.
      Nie ukrzyżowano go, ponieważ Indie od zawsze wiedzą o tym, że taka jest prawidłowość. Zawsze, gdy człowiek wchodzi do swego wnętrza, zawsze gdy Budda wchodzi w siebie, jego pierwsza ekspresja jest ognista, rewolucyjna, buntownicza. Otwiera się i eksploduje ogniem. Ale potem ta faza odchodzi i w końcu pozostaje tylko księżyc – cichy, bez ognia, tylko świecący. To dlatego Indie nigdy nikogo nie zabiły, nie zachowały się tak, jak Grecy wobec Sokratesa, albo Żydzi wobec Jezusa.
    Jezusa ukrzyżowano szybko. Chrześcijaństwo wciąż pozostaje niekompletne, ponieważ opiera się na wczesnym dziele Jezusa, kiedy był on jeszcze płomieniem. Buddyzm jest kompletny. Zna Buddę w jego wszystkich cząstkach. Zna Buddę księżycowego we wszystkich fazach księżyca – od pierwszego dnia nowiu do światła pełni.
     Było to nieszczęściem dla Zachodu i okazało się jednym z największych nieszczęść w historii, że Jezusa ukrzyżowano wtedy, gdy był jedynie płomieniem, gdy miał ledwie 33 lata.
Płomień zmieniłby się w światło księżyca, ale nie dano mu tej możliwości.
 Powodem było to, że Żydzi nie zdawali sobie sprawy z tego wewnętrznego zjawiska.
      Przemiana ciepła w światło jest tajemną nauką wewnętrznej alchemii. Przemiana węgla w diamenty, czy metali ciężkich w złoto, to tylko symbole. Alchemicy nigdy nie zajmowali się przemianą metali ciężkich w wyższe, lecz musieli ukrywać to, nad czym pracowali.
      Musieli stworzyć ezoteryczną, tajemną symbolikę, gdyż w tamtych czasach bardzo trudno było mówić o wewnętrznej nauce i nie zostać zamordowanym.
      Jezusa ukrzyżowano, bo był alchemikiem. Chrześcijaństwo, które rozwinęło się po Jezusie, obróciło się przeciwko niemu. Kościół chrześcijański zaczął mordować tych, którzy praktykowali alchemię wewnętrznej przemiany.
     Chrześcijaństwo nie mogło rozkwitnąć w religię, pozostało światem kleru. Nie mogło stworzyć sannjasinów, mogło stworzyć wyłącznie kaznodziei – wyszkolonych, martwych, zdyscyplinowanych.---------------------------------------

Joga i Jezus - 3






     Jezus nie był tak rewolucyjny, jak Lenin, Mao, czy Marks, ale oni nie istnieliby, gdyby wcześniej nie było Jezusa. Oni szli tą samą ścieżką, co Jezus, wczesny Jezus, ognisty człowiek, buntownik, gotów wszystko zniszczyć, ten Jezus, którego ukrzyżowano.
     Dzień, w którym ukrzyżowano Jezusa, był nie tylko dniem jego ukrzyżowania, był także dniem jego wewnętrznej przemiany.
     Kiedy Jezus pozostał milczący po pytaniu Piłata: -„ Co jest prawdą?” – zachował się jak mistrz zen. Gdy przyjrzysz się wcześniejszemu życiu Jezusa, zauważysz, że ta cisza w ogóle go nie przypomina. Co się stało? Dlaczego milczał? Był jednym z największych mówców, jakich stworzył świat. Jego słowa wnikały tak głęboko. Był człowiekiem słowa, a nie ciszy. Dlaczego nagle zamilkł?.
     Jezus zbliżał się do krzyża. I milczał. Nigdy nie opisano tego, co działo się we wnętrzu Jezusa. Chrześcijaństwo pozwoliło, by temat ten pozostał niewyjaśniony, bo to można wyjaśnić tylko poprzez buddyjskie doświadczenia, w żaden inny sposób.
    Tylko Indie znają wewnętrzne przemiany, które następują.
A więc zdarzyło się: Jezus zaraz zostanie ukrzyżowany i oto jego rewolucja jest bez znaczenia. Wszystko, co mówił, było na próżno, wszystko, dla czego żył, dobiega kresu. Wszystko skończone. Ponieważ wszystko skończone, ponieważ śmierć jest tak blisko, Jezus musi wejść do swego wnętrza. Nie ma czasu do stracenia, ani chwili. Musi przed ukrzyżowaniem dokończyć swoją wewnętrzną podróż.
      Przez cały czas był w podróży wewnętrznej. Ponieważ był również zaangażowany w sprawy zewnętrzne, nie mógł dojść do tego chłodnego punktu, do punktu księżyca – pozostał ognisty, gorący. Mogło też być tak, że stanowiło to jego świadomy wybór.
    Jezus był uczniem Jana Chrzciciela., wielkiego lidera rewolucyjnego i duchowego. Czekał on na Jezusa wiele lat. Wtedy, gdy chrzcił Jezusa w rzece Jordan, rzekł mu:-„Przejmij moje dzieło, a ja zniknę. Już dość”. Od tamtego dnia rzadko go widziano, zniknął. Zapadł się w ciszy. Gdy zrobił to, co miał zrobić, oddał pracę komuś, kto mógł ją dokończyć.
     W dniu ukrzyżowania, Jezus musiał także zrozumieć, że ukończył swoje dzieło: -„Nie ma już możliwości zrobienia czegokolwiek więcej. Muszę wejść do wewnątrz. Tej możliwości nie wolno przegapić”. To dlatego, gdy Piłat spytał go, co jest prawdą, pozostał milczący. Z tego powodu zdarzył się cud, który dla chrześcijaństwa pozostaje zagadką.
      Ukrzyżowano go wtedy, gdy wchodził w swoją chłodniejszą stronę, w centrum księżyca. Gdy ktoś pierwszy raz wchodzi w centrum księżyca, jego oddychanie zatrzymuje się, ponieważ jest aktywnością punktu słońca.  Teraz wszystko staje się nieruchome, staje się takie, jakby było martwe.. Uważano, że zmarł, ale tak się nie stało. Jezus jedynie wszedł do centrum księżyca, gdzie zatrzymuje się oddychanie. Nie ma oddechu wychodzącego, nie ma oddechu wchodzącego, jest przerwa. Kiedy pozostajesz w tej przerwie, następuje tak głęboka równowaga, że jest to praktycznie śmierć. Tak sądzą obserwatorzy.
     Chrześcijaństwo jest niekompletne, ponieważ zna tylko wczesnego, rewolucyjnego Jezusa. I z tego względu mogło dać początek komunizmowi. W Kaszmirze, dokąd powędrował Jezus po ucieczce z Jerozolimy, jego życie nie było już życiem Jezusa, ale Chrystusa. Jezus był punktem słońca, Chrystus punktem księżyca. Jezus natomiast zmarł, jako w pełni oświecony człowiek – księżyc w pełni.