Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krąglica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krąglica. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 lutego 2021

Jeden taki świt

 


Każdy doczeka się swego świtu, oczywiście jeśli tylko będzie chciał. Czyli każdemu może zaświtać. Co wydaje się niezbędne, aby ta alegoria oblekła się w ciało? Wyciszenie, ustanie pogoni myśli. Samotność, aby ktoś nie zakłócał prawidłowości prądów powietrznych, które ciebie otaczają. Wtedy wpadasz w Tu i Teraz.


Wtedy chmury rozejdą się same

Ustoi się zmącony staw

Z całego oceanu pozostanie łyżka przecedzonych prawd

Krzywe zbiegną się w jedną linię

Wszystko w prosty wzór się przemieni

Popatrzymy na życie z daleka, jak na zdjęcia w cudzym albumie

I po co tyle krzyku – powiemy, skoro węzeł rozwiązał się sam?













poniedziałek, 28 stycznia 2019

Do sklepu

Wola Michowa. Kiedyś miasteczko z dwoma tysiącami mieszkańców.
Po akcji Wisła powiało tu pustką.
Po zachodniej stronie szosy Komańcza - Cisna, w opisywanej chwili, mieszka jedna osoba - autor.
Po stronie wschodniej być może osób trzydzieści.


Bieszczady są piękne o każdej porze roku, jednak zima w takim terenie, kiedy polegasz tylko na własnych nogach, nie jest okresem łatwym.
Jest pięknie, azaliż do sklepu trzeba i po wodę trzeba.....

Strumień blisko - tylko 200 metrów.
Nieco dalej jest z Woli Michowej do sklepu w Smolniku nad Osławą.
Właśnie tam idę.


Do Smolnika będzie jakieś 6 kilometrów, bo chodzę skrótem, czyli na przełaj.
Jest też drugi sklep, w Nowym Łupkowie, do niego osiem kilometrów. 
Pogoda piękna, rano było minus 15 - gdy wyruszam jest tylko minus siedem.



Chwilami idę po swoich śladach z ubiegłego tygodnia – tędy nikt inny nie chodzi.

Pomiędzy tymi jesionami wyniosłymi, które widać na zdjęciu, stała cerkiew pod wezwaniem św. Mikołaja. 


Murowana duża cerkiew.
Jak opowiadał Staszek First, cerkiew jeszcze w 1956 roku miała blaszany dach.
Co z tego, jeśli dyrektywa z Warszawy brzmiała: - zacierać ślady osadnictwa Łemków. I Ukraińców.
I Wojsko Polskie cerkiew wysadziło w powietrze, a gruz poszedł na budowaną właśnie drogę.
W 1956 roku minęło akurat dziesięć lat od innego czynu Wojska Polskiego – wysadzenia w powietrze razem z rannymi i obrońcami, powstańczego szpitala kurenia Rena na Krąglicy.


Tu ktoś kiedyś chciał coś postawić, ale wziął i umarł......

Po drodze mam dwa mosty – to jest pierwszy na dopływie Osławy.

I cel mojej niespiesznej wędrówki  – sklep w Smolniku.

Od tygodnia nie otwierałem ust do żywego człowieka, przy okazji zakupów pogadam z prawdziwą przyjemnością z panią sklepową.
Pani mieszka w Mikowie i zna wszystkie lokalne wydarzenia od Komańczy po Cisną, a ja przecież zaliczam się już do tutejszych i to mnie interesuje.
Nie oglądam przecież telewizji ( co za fantastyczny relaks!) - w chałupie nie ma prądu (bowiem).
Dlatego chodzi się spać z kurami, a wstaje o świcie. 

czwartek, 1 maja 2014

Idzie sotnia






Kwitną tarniny pod Krąglicą.
Przestrzeń i cisza.
Tylko zazula kuka gdzieś niżej.
Jest prawie bezwietrznie i tak ciepło.
Na górze samotny wędrowiec łowi rozchylonymi nozdrzami
zapach kwitnącej czeremchy.
Przestrzeń i cisza,
a w niej jakby kroki słychać.
To czas się cofnął
i łemkowską drogą maszerują synowie tej ziemi.
Łemkowską drogą idzie sotnia.
       




Historia

Podziemny szpital UPA na Krąglicy.
Do dziś krążą legendy na temat jego wielkości i świetności, a lokalizacja jest nieustalona. 



Umieszcza się go m.in. w okolicy Woli Michowej (Krąglica), Smolnika (Maguryczne) a także nad Kołonicami.
Był obelisk na Chryszczatej, z napisem w języku ukraińskim oraz polskim o treści:



       
Cześć pamięci żołnierzom UPA, poległym 23.01.1947 w walce z żołnierzami WP
      w obronie podziemnego szpitala.
            Towarzysze broni. Chryszczata 2006.

Nie wiadomo również do końca ile było tego typu szpitali - obelisk nie ujawniał, którego konkretnie podziemnego szpitala dotyczy, ani też czy ustawiono go w konkretnym miejscu. To ze względu na licznych tropicieli militariów, którzy przekopują okolicę. Wiadomo natomiast, iż data na obelisku była zbieżna ze zniszczeniem szpitala kurenia "Rena": 23 stycznia 1947.
       Wówczas szpital wraz z załogą został wysadzony w powietrze przez polskie wojsko.


czwartek, 31 października 2013

Trzech z Komańczy



Chryń miał sprawną sieć agentów. Okolica wiedziała także, że za zdradę jest jedna kara - śmierć.

      W zimie 1945 roku, Ukrainiec - Mychajło z Komańczy dopuścił się zdrady. Zawiadomił posterunek milicji polskiej, że wieczorem przyjedzie furmanką po żywność trzech żołnierzy od Chrynia, byłych mieszkańców Komańczy.

Milicjanci urządzili zasadzkę. Wywiązała się strzelanina. Dwóch partyzantów zginęło, a ostatni zastrzelił się, nie chcąc wpaść w ręce wroga. Polacy stracili dwóch ludzi.

       Następnej nocy Chryń zdobył posterunek milicji…. a Mychajło został powieszony koło cerkwi. Na piersi miał kartkę z napisem - zdrajca. Skąd to wiem?

     Od ludzi, od żywych ludzi. Nie od mądrali, którzy nie przeżyli tego sami, tylko starali się ulepić historię pod dyktando komunistów….

Czekałem w Komańczy na autobus do Nowego Łupkowa. Z powodu przebudowy szosy, autobusy miały do 1,5 godziny opóźnienia. Na przystanku stał starszy pan, jak się okazało był on mieszkańcem Komańczy do 1947 roku, do czasu deportacji nazywanej "akcją Wisła". W 1947 roku miał 10 lat. Po uzyskaniu pełnoletności wcielono go do wojska polskiego. Tam był bardzo szykanowany, jeśli to odpowiednie słowo. Fala w wojsku, to małe piwo, przy tym, co on przeżył. Nie załamywał się jednak i ujął tą swoją nieugiętością któregoś z przełożonych. Ten przełożony powiedział mu w tajemnicy, że w kartotece wojskowej ma wpis: - "podejrzany o współpracę z bandami". Mój rozmówca w 1968 roku wyjechał do Kanady. Tam, po kilku latach założył firmę budującą jachty. Po latach firmę zaczął prowadzić jego syn, a potem wnuki. Teraz jest to duża firma rodzinna.

       Dla mnie żywy człowiek, który przeżył tamten czas jest wiarygodny. Nie są natomiast wiarygodne opisy komunistów, dotyczące zdarzeń z Bieszczadów z lat 1944 - 1947. Zapisów tych pilnowali po pierwsze Rosjanie, którzy w Polsce rządzili faktycznie. W bieszczadzkiej historii z lat 1944 - 1947 jest wiele kłamstw. Przykład?: - 23 stycznia 1947 Wojsko Polskie na Krąglicy wysadziło w powietrze główny szpital polowy kurenia Rena, razem z rannymi i obrońcami. Ponieważ takie działania stosowali Niemcy w czasie Powstania Warszawskiego, politrucy napisali, że "nastąpił wybuch podziemnego magazynu amunicji i paliw", bo obrońcy strzelili podobno rakietą sygnalizacyjną we własny magazyn amunicji. .....

            Kto to widział? Ponieważ nikt nie przeżył, można kłamać do woli.

        Wojsko Polskie dopuściło się także wielu zbrodni na ludności cywilnej. To bardzo niewygodne fakty. Najlepiej, żeby ich nie było. Śledztwa w tych sprawach są prowadzone przez IPN opieszale, wygląda na to, że czekamy, aby poumierali wszyscy uczestnicy i świadkowie. To jest niewygodna sprawa polityczna. Politykom wydaje się, że lepiej zamieść wszystko pod dywan. Mówią, że nie czas teraz na rozdrapywanie ran.

     - To kiedy będzie ten czas? - Pytam. Poza tym, to błędne rozumowanie, bo nie chodzi o rozdrapywanie ran, tylko o oczyszczenie przedpola i doprowadzenie do zgody. Chodzi o dezynfekcję rany, bo ta rana od 70 lat nie chce się zagoić, mało tego, ta rana śmierdzi. Historia z tych lat jest trudna i pokręcona, był to czas, gdy wszyscy strzelali do wszystkich.

     To jest cień na stosunkach polsko - ukraińskich. Chodzi o wybaczenie sobie wzajemnych krzywd, bez licytowania się, kto więcej zabijał. Takie licytowanie nie przywróci nikomu życia, a ciągła niezgoda jest na rękę tym, którzy szczują na siebie ludzi, w ramach zasady: - dziel i rządź.

 Znalazłem grób tych trzech żołnierzy sotni Chrynia. Nawet chciałem zamieścić zdjęcie, ale opamiętałem się w porę. Ktoś może ten grób zniszczyć, tak, jak zniszczono pomnik Obrońców Podziemnego Szpitala na Chryszczatej.    

         

                Niech Trzech z Komańczy spoczywa w pokoju.