Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nieufność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nieufność. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 listopada 2024

Kogut śpiewa na królewskim dworze

 


Opowiadamy dzieciom bajki, ciesząc się, że są takie istoty, które wierzą w niemożliwość.

I w ten sposób potęgujemy możliwości dorosłych.

 

Pewnego razu traktem wiodącym na królewski dwór szedł kogut.

Szedł, żeby przed królewskim zamkiem oznajmić, że król umrze, a wieśniak dostanie młyn.

 

Wyszedł mu naprzeciw wilk i zapytał;

- A dokąd to idziesz, kogucie?

- Idę śpiewać pod bramą królewskiego zamku – odparł kogut.

- Weź mnie ze sobą, może przydam ci się, gdy znajdziesz się w niebezpieczeństwie – zaproponował wilk.

- Dobrze, wezmę cię. Zamień się tylko w pchłę i schowaj w moim ogonie.

Wilk tak zrobił.

     Kogut ruszył dalej i po chwili spotkał niedźwiedzia, który spytał:

- Dokąd idziesz, kogucie?

- Idę śpiewać pod bramą królewskiego zamku – powiedział kogut.

- To weź mnie ze sobą, pomogę ci, gdy będziesz w potrzebie – rzekł niedźwiedź.

- Wezmę cię – kogut na to – tylko zamień się w pchłę i schowaj w moim ogonie.

    Niedźwiedź zamienił się w pchłę i schował w ogonie koguta.

I poszli dalej. A tu naraz zastąpił im drogę Mróz i pyta:

- A dokąd to, panie kogucie?

- Idę śpiewać pod bramą królewskiego zamku – znowu objaśnił kogut.

- Pójdę z tobą, może ci się na coś przydam – zaoferował Mróz.

- No dobrze, tylko zamień się w pchłę i schowaj w moim ogonie.

Mróz zrobił tak, jak kazał kogut i ruszyli dalej.

Wreszcie ukazał się zamek.

Kogut skoczył na most zwodzony przed bramą i odważnie zaśpiewał: „Król umrze, a wieśniak młyn dostanie”.

   Król usłyszał, co wyśpiewuje kogut i się strasznie zezłościł. Kazał koguta wrzucić między barany, żeby go zadeptały na śmierć.

Wrzucili słudzy królewscy koguta miedzy barany i poszli. Kogut wtedy wypuścił z ogona wilka, który rzucił się na stado, rozdarł barany na strzępy, żadnemu nie przepuścił.

    Następnego dnia kogut znowu zaśpiewał na moście: „Król umrze, a wieśniak młyn dostanie”.

    Tym razem król kazał wrzucić koguta między rozjuszone byki, żeby go rozerwały rogami. Natychmiast wykonano królewskie polecenie. Kiedy kogut znalazł się wśród byków, zaraz wypuścił z ogona niedźwiedzia, który migiem rozprawił się z bykami, ratując koguta.

     Następnego dnia kogut znowu pojawił się na zwodzonym moście przed bramą zamku i zaśpiewał: „Król umrze, a wieśniak młyn dostanie”.

    Król rzekł wtedy do swoich służących: - trzeba tego bezczelnego koguta upiec. Napalcie w piecu i wrzućcie go do ognia!

Wkrótce piec był gorący i wrzucono do niego koguta. Wypuścił wtedy kogut Mróz z ogona. I piec się natychmiast zagasił, ostygł, a nawet zamroził, a kogutowi nie nadpaliło się nawet jedno piórko.

    Rano kogut cały i zdrowy znowu zaśpiewał przed bramą:

„Król umrze, a wieśniak dostanie młyn”.

     Tego już król nie mógł ścierpieć i rozkazał: - przynieście mi tego wstrętnego koguta, ja go połknę, bo inaczej on nie przestanie śpiewać tej swojej złośliwej piosenki.

   Zgodnie z rozkazem przyniesiono koguta, a król go połknął.

Jednak przedtem, na wszelki wypadek, kazał jednemu ze swoich żołnierzy stać obok siebie z mieczem w ręce, bo kogut mógł próbować ucieczki z ust króla. Żołnierz miał przykazane: - jak tylko kogut wychyli się z ust króla i wystawi głowę, masz jednym ciachnięciem obciąć mu ją raz na zawsze.

Stał żołnierz posłuszny i patrzył na usta króla. Denerwował się przy tym okrutnie i ręce mu drżały.

Nagle … król wychylił język, chcąc oblizać wargi. Żołnierzowi się wydało, że to kogut wychylił głowę, zamachnął się tedy chwacko mieczem i niechcący urąbał głowę króla.

 

P.S. Na tym bajka się kończy. Czytałem tę bajkę znajomemu dziecku, które ma rozwiniętą kreatywność. Po skończonym czytaniu dziecko pomyślało chwilę, po czym poruszyło cztery wątki: uważności, podejrzliwości, konieczności sprawdzania, umiejętności wyciągania wniosków.

- To już cała bajka? Zapytało (wątek uważności).

- Tak – odpowiedziałem.

- To pokaż książkę – zażądało (nieufność). Sześć lat ma, a już czyta swobodnie.

- Pokazałem - sprawdził (wątek trzeci).

- Bajka w porządku, ale zgubili w tej bajce wieśniaka i młyn – orzekło dziecko (wyciągnął wniosek).

poniedziałek, 30 września 2024

O cudownym młynku

 


Byli raz dwaj bracia, jeden bogaty gospodarz, drugi biedny wyrobnik pracujący na dniówkę. Jak to często kiedyś z biednym bywało, narobił ci on dzieci liczną gromadę.

W domu biednego głód był częstym gościem, dlatego podsyłał ów co i raz któreś dziecko do bogatego brata, żeby przyniosło od niego coś niecoś do jedzenia.

Któregoś dnia u bogatego było świniobicie, więc brat-biedak pomyślał sobie: - Pójdę ja do brata tym razem sam, może da mi trochę flaczków?

No i poszedł. Kiedy tylko się pojawił, nie zdążył wyrzec prośby, a brat już na niego wrzasnął: - Znów cię tu diabeł niesie?!

- Nie diabeł bracie, sam tu przychodzę z własnej woli, chciałem cię prosić żebyś dał mi kęs jakiś, żebym miał co dzieciom dać.

- Prędzej bym diabłu do piekła posłał gościniec, zanim miał bym tobie coś dać! – złościł się bogaty.

- Biedak na to: - jeśli tak, to daj mi ten gościniec, a ja go już zaniosę panu diabłu.

Brat zastanowił się chwilę, po czym odciął kawał mięsa i powiedział: - masz! Ale teraz przecz mi z oczu!

Biedak wziął, podziękował i poszedł. Po drodze cieszył się w duchu: - to ci dopiero będzie dziś uczta dla dzieci!

Po jakimś czasie dostrzegł, że zajęty myślami zabłądził. Wrócił się więc nieco i wybrał inną drogę, ale i ona okazała się błędna. Postanowił atoli iść prosto przed siebie, aż do momentu gdy rozpozna okolicę.

Idąc tak zaszedł w nieznane strony, gdzie na drodze spotkał myśliwego.

- Hej człowieku, co niesiesz i dokąd idziesz?

- A idę ci ja do diabła i niosę dla niego gościniec od brata, tylko zabłądziłem i nie wiem jak do piekła trafić!

Myśliwy obiecał pomoc i poszedł z biednym, aby pokazać mu drogę. Przeszli lasy i góry, gdy przewodnik rzekł: - teraz idź tą ścieżką, a nie zabłądzisz. Dojdziesz do skały, w niej żelazne wrota. Zapukaj, wtedy się otworzą. Jak Lucyper zapyta czego chcesz za drogę, nie żądaj nic innego, tylko chciej żeby dał ci zardzewiały młynek, który stoi w piekle zaraz za wrotami.

Biedny wyrobnik postąpił zgodnie z radą myśliwego i kiedy wszedł do piekła, podał Lucyperowi gościniec, mówiąc: - mój brat przysyła to dla ciebie!

Diabeł bardzo się ucieszył i powiedział: - jako zapłatę za drogę weź sobie złota i srebra, albo zażądaj co chcesz!

- Daj mi tylko zardzewiały młynek – poprosił biedak.

Ale na to diabeł nie chciał się początkowo zgodzić. Chłop jednak nie ustępował i wreszcie rad, nie rad, diabeł dał mu ten młynek.

Obdarowany nie zwlekając pognał do domu. Po drodze dogonił go myśliwy.

- Poczekaj chłopie! Powiem ci, jaką moc ma ten młynek. Cokolwiek sobie pomyślisz, młynek ci umiele. Tylko zapamiętaj: - żeby młynek zatrzymać, trzeba trzy razy zakręcić w odwrotną stronę i powiedzieć: Teraz dosyć!

Wróciwszy do domu, biedak opowiedział żonie o przygodzie i zaprezentował młynek. Żona od razu chciała się przekonać, czy ów myśliwy mówił prawdę, wzięła więc młynek i rzekła: - młyneczku namiel dwudziestaków!

I natychmiast zaczęły się sypać pieniądze.

Od tej chwili skończyła się bieda. Zaprzestali chodzić do bogatego brata po jałmużnę.

Wieści o tym, co dzieje się w domu brata rozgniewały bogacza, który postanowił odkryć przyczynę tego dostatku.

Przyszedł do brata i pyta: - skąd masz tyle wszystkiego?

A brat opowiedział mu jak było, bo co miał kłamać.

Brat patrzył na młynek, a oczy świeciły mu się chciwością. Powiedział: - wiesz ty co, kochany bracie? Daj mi ten młynek, a ja ci daruję w zamian całe moje gospodarstwo, sam zaś wyniosę się daleko stąd, aż za morze.

- Gospodarstwo wraz z obejściem to jest coś - pomyślał niedawny biedak, przeto rzekł: - Dobrze! Dam ci młynek, ale dopiero jak już wsiądziesz na okręt, bo odrobina nieufności nigdy nie zaszkodzi.

I otrzymał od brata gospodarstwo, a brat-bogacz udał się z rodziną na statek, żeby popłynąć za morze. Mieli ze sobą wszystko, co było potrzebne na drogę. Już na okręcie okazało się, że nie zabrali tylko soli. Ale od czego młynek?

Rozkazali mu mleć i zaraz zaczęła się sypać sól. Wkrótce była pełna beczka soli. Potem dziesięć beczek, a sól sypała się i sypała, bo biedak zaaferowany zamianą zapomniał powiedzieć bratu jak się młynek zatrzymuje. Młynek mełl bez ustanku, aż statek zatonął. Wszyscy utonęli, a młynek miele dalej, dlatego morze jest słone.

    Bajka czeska (jednocześnie z wątkiem morskim)