Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cisi ludzie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cisi ludzie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 marca 2016

Cisi ludzie z Otrytu

Jest sielsko, dzień się chyli, trochę wieje, czekam więc aż przestanie.


Powiewy widać na tym małym modrzewiu.
Czekam żeby ugotować zbyszkową konkretną gęstą zupę. Wiatr niestety wieje jakby coraz mocniej, a na pewno nie słabiej.
Nic to, przecież to mój przyjaciel, czyż nie jestem wichrem według Kalendarza Majów? 
Jak to pomaga zrozumieć świat, kiedy poznamy odpowiedź na dwa podstawowe pytania:
     Kim jestem?
     Dokąd zmierzam?
A więc radzę sobie: - rozpalam i gotuję na wietrze, podkładając od nawietrznej. 



Jeśli jest potrzeba, potrafię ugotować także na wietrze i do tego w deszczu. Dawno odkryłem (bowiem), że przecież garnek robi za daszek i osłania płomienie.

Zupa udała się fantastycznie a ilość była obfita.
Nadszedł czas na prawdziwą telewizję bieszczadzką: - obserwację, jak w kompletnej ciszy i pomaleńku zapada mrok.



Co jest w tym sławnym momencie Tu i Teraz godne podkreślenia?: - obok miejsca widokowego, gdzie stoi namiot (100 m?) przed Chatą Socjologów, urzęduje kilkanaście osób i dwa psy. A cisza panuje bezbłędna!
Nikt nie wydziera ryja, a psy nabrały cech właścicieli.
A więc ponownie: - niech będą błogosławieni cisi!

Cebularz na Otrycie

Wychodzę na polanę.

Pierwsze, co do mnie dotarło, to cisza, której tu się nie spodziewałem.
Przy stole przed Chatą Socjologów siedzi 13 osób osób i ….. kompletna cisza.
Czy ci ludzie są w depresji? Absolutnie! Po prostu odnalazłem tu cichych ludzi.
Oni rozmawiają półgłosem, a we mnie głos nadaje:

Niech będą błogosławieni cisi, albowiem do nich należeć będzie królestwo.
To jest święte zdanie.

Oraz do tego ci cisi ludzie zebrali się w świętej liczbie oznaczającej miłość.

- Dzień dobry! Chciałbym tu gdzieś postawić namiot.....
- Dzień dobry! - idzie w moją stronę trzydziestolatka.
- Gdzie chcesz namiot postawić?
Zero konwenansów, już jestem przyjęty za swojego.
- Najchętniej to bym zamieszkał w sławnym miejscu z widokiem!
- Nie ma sprawy, tu jest Wolna Republika Otrycka!
I koleżanka prowadzi mnie na sławne miejsce widokowe.
- Miłego pobytu! I poszła.

Mija kilkanaście minut i mogę porozkoszować się swym letnim mieszkaniem na Otrycie.


Następują błogie chwile kontemplacji tego, co jest.

Potem ceremonia: - niespiesznie wchłaniam cebularz, który niosłem z Lutowisk. 
Jedno pewne: - ten cebularz smakuje tu o niebo bardziej niż ten jedzony w Lutowiskach.