Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góra Pod Wierchem 686. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góra Pod Wierchem 686. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 października 2015

Pierwszy biwak

Kończą się odwiedziny u Darka.
Manele na plecy i w drogę.
Pachnie las, ściółka zwłaszcza, las paruje wilgocią bo wczoraj padało. Para orłów krąży nad doliną, od czasu do czasu słychać ich krzyk, ptaki śpiewają, dzięcioły tłuką, potok szumi. Drzewa rzucają długie cienie, niebawem zajdzie słońce. Jest dobrze.
Idę swoim tempem, czyli wolno, bo mam czas. I jestem zadowolony, żeby nie było niedomówień.

Zbliżam się do łąk ponad Rabem. Mijam zniszczony cmentarz, następuje mała wspinaczka na górę po rozjeżdżonej drodze. Pomyślałem sobie. że to leśni tak ją rozjeździli i skręciłem w kierunku „swojego” miejsca.
I już jest zupełnie jak w domu. Trochę dziwna tylko ta absolutna cisza. Żadnych ptaków tu nie słychać, ale nie czas się nad tym zastanawiać, zapada wieczór – trzeba dom postawić.
  

I już dom stoi. Ładny ci on jest! I kosztował jedyne 89 zł! Nie trzeba było się zadłużać we frankach ....
  


Płonie ognisko, ugotuję coś niezwykle smacznego.

Zapada noc. Jest ….. niewyobrażalnie uroczo oraz wzruszająco przecudnie! Kto choć raz zasmakował podobnego oderwania od cywilizacji, od ludzi, wie o czym piszę.
    



Syty po posiłku siedzę w uroczystej kontemplacji i chłonę to, co wokół.
Wrażenia z pierwszego biwaku są mocne. Niby są podobne do wcześniejszych, a jednak zawsze inne, niepowtarzalne. Miło jest, przytulnie, oraz niezwykle sympatycznie!

Żeby uczcić tę Chwilę, wypijam za swoje zdrowie kilka łyków wody święconej arsenowej.
Zgiełk szalonego świata pozostał gdzieś daleko i na dole, czuję się jakbym przybył....... gdzieś do krainy baśni.
      



Noc otula samotnego wędrowca.

Ognisko wypaliło się, widać tylko resztkę żaru, a przede mną księżyc w pełni.
Siedzę długo w noc z zadartą głową, próbując lokalizować Wielką Niedźwiedzicę i Gwiazdę Polarną w dobrze znanej odległości od Wielkiego Wozu, aż mnie szyja rozbolała. Słabo to idzie, bo jest za widno. Za dużo księżycowego światła. Na zdjęcia gwiezdnego nieba trzeba będzie poczekać do nowiu.

Spać się nie chce, bowiem jestem podekscytowany scenerią, oraz wyspałem się w autobusie.
Nie da się opisać tego co wokół, nie da się. Słowa są ułomne. Napływają delikatne fale zapachów. Pracuje węch, wzrok, dotyk. Słuch się wysila żeby cokolwiek zarejestrować, a tu nic!
Gdzieś hen, daleko została znikomość i szaleństwo spraw ludzkich..... Na wiele kilometrów wokół nikogo, tylko żar po ognisku. Okolica kąpie się w bajkowym świetle księżyca.
Nadciąga i wzbiera silna fala zachwytu. Poczułem wdzięczność do ….. No właśnie, do kogo?
Do siebie, że mi się chciało tu przywędrować. Do Ducha Góry 686, za obdarowanie wzniosłymi chwilami, do Sił Wyższych, za prowadzenie.
Ach! - i nastąpiło wysłanie uczuć dziękczynnych na adres Anioła (Anielskiego)

sobota, 14 lutego 2015

Podniesienie

I zaprawdę powiadam wam:
O poranku wstąpiłem na górę i podniosłem krzyż.
     


 
Gloria
Chwała najsampierw komu
Komu gloria na wysokościach

Chwała najsampierw tobie
Trawo przychylna każdemu
Kraino na dół od Edenu
Gloria! Gloria!

Chwała tobie, słońce
Odyńcu ty samotny
Co wstajesz rano z trzęsawisk nocnych
I w górę bieżysz, w niebo sam się wzbijasz
I chmury czarne białym kłem przebijasz
I to wszystko bezkrwawo - brawo, brawo
I to wszystko złociście i nikogo nie boli
Gloria! Gloria! In excelsis soli!

Z słońcem pochwalonym teraz pędźmy razem
Na nim, na odyńcu, galopujmy dalej

Chwała tobie, wietrze
Wieczny ty młodziku
Sieroto świata, ulubieńcze losu
Od złego ratuj i kąkoli w zbożu
Łagodnie kołysz tych, co są na morzu
Gloria! Gloria! In excelsis eoli!

Z wiatrem pochwalonym teraz pędźmy społem
Na nim, na koniku, galopujmy polem

Chwała wam ptaszki śpiewające
Chwała wam, ryby pluskające,
Chwała wam zające na łące
Zakochane w biedronce

Chwała wam: zimy wiosny lata i jesienie
Chwała temu co bez gniewu idzie
Poprzez śniegi deszcze blaski oraz cienie
W piersi pod koszulą - całe jego mienie!
Gloria! Gloria!

  (Fragment Missa Pagana - Stachura)

Wydaje się że na to działanie przyszła odpowiedź z nieba. Pokazały się (bowiem) błękitne okienka.

Na błękicie jest polana.
Dwa obłoki to hosanna.
Jeden chłopak, drugi panna.

Teraz krzyż tylko podniesiony. Wiosną stanie znowu na swoim miejscu. Igły sosnowe i gałązki w szkle jeszcze raz zapozowały do zdjęć.
  




Reksio czujny, bo obok moich wczorajszych śladów pokazały się tropy wilka-zwiadowcy.
   
  




I może nie jest cieplej niż wczoraj, ale dziś wiatru nie ma.
Dwa zdjęcia: - Zraniona sosna – bohaterka wpisu z lata „dotknij wiatru”.