Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Centrum Nauki Kopernik- Warszawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Centrum Nauki Kopernik- Warszawa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 kwietnia 2015

Szeptacze

Czy trzeba mówić, że świat jest piękny? Przecież kto ma oczy, ten sam widzi.

Mam na myśli przyrodę głównie, ale nie tylko. Zachwycam się także niektórymi wytworami ludzkiej ręki, na przykład budynkami i otoczeniem Centrum Nauki Kopernik, tym, co jest w środku, nowym odcinkiem metra, którym można tu przyjechać.
     

Malownicze położenie nad brzegiem Wisły. Z przystanku metra widok na Stadion Narodowy i most.
  

   



Całkowity koszt Centrum 365 mln.zł. Dofinansowanie z UE 207 mln.zł. Lata realizacji 2009-2011.
 
                   Szeptacze.

Czyli rury ze stali nierdzewnej, zainstalowane na terenie Centrum.
   



W Centrum ciągle dzieje się coś nowego. Napiszę o tym, co jest w środku. A szeptacze gadają - szepczą, czyli wydzielają różne głosy – pogłosy, oraz bardzo ciekawie wyglądają w nocy.
    



   



     

sobota, 10 września 2011

Motyl i Skafander

Piątek, 21.00, ciemna noc, księżyc prawie w pełni odbija się w Wiśle, w oddali oświetlony kolorowo Stadion Narodowy i most Łazienkowski. A kino pod chmurką puste.....bo wczoraj lało i było zimno, więc pani Olga przeniosła dzisiejsze wydarzenie do planetarium. Sala kinowa napełnia się szybko... A więc? ------Fajny film wczoraj widziałem..Momenty były? Oj były..spłakałem się. Ostatnio to często mi się zdarza. Widocznie zrobiłem się bardziej wraźliwy. Jeśli wydaje się nam, że mamy jakiekolwiek problemy, powinniśmy zobaczyć film: „Motyl i Skafander”. Przystojny młody facet, w momencie wielkiego powodzenia życiowego, zostaje „zatrzaśnięty” . Wylew krwi do mózgu, paraliż całkowity. Niesamowita opieka lekarska w położonym bajkowo szpitalu morskim. Stopniowo dociera do Jeana, że tylko pracuje jego mózg i jedno oko. Uczą go, jak ma nawiązać komunikację ze światem, za pomocą mrugania. Kod jest prosty. Jedno mrugnięcie = tak, dwa = nie. Jest tylko w świecie wspomnień – to motyle na kwiatach, a Tu i Teraz - to skafander nurka i otchłań wody wokół. Młoda ortofontka ( nie ma tego słowa w google – to osoba, która pomaga nawiązać kontakt ze światem) bardzo wierząca, stawia sobie za punkt honoru niesienie pomocy Jeanowi. Jest stałą czytelniczką „Elle”, a Jean przecież redaktorem tego pisma. Zaczyna czytać Jeanowi alfabet, ten mruga, konstruując w ten sposób pierwsze wyrażenie myśli po utracie mowy. Wychodzi zdanie; „Chcę umrzeć”....Nie tylko ja płakałem w tym momencie..Bo co warte takie „zatrzaśnięte w skafandrze” życie? Dalej wspomnienia Jeana – wielki świat jego pracy, świat blichtru, modelek i artystów. I ciągła opiekuńczość ortofontki. Jeana zaczynają wozić na wózku. Wygląda okropnie: jedno oko zaszyte, drugie wytrzeszczone, wargi skrzywione na jedną stronę w paskudnym bezwładzie. I tylko ta powieka ruchoma na lewym oku....Jean podejmuje ambitne zadanie: będzie pisał książkę, dyktując litery lewym okiem! Trwa to wiele miesięcy. Wożą go nad brzeg morza, to przecież szpital morski...W trakcie pisania odwiedziny bliskich. Dzwoni do Jeana kochanka..w tym momencie jest przy jego łóżku tylko matka trójki jego dzieci (żyją bez ślubu) i tak ją nazywał. Kochanka mówi: przepraszam, że nie przyszłam, ale nie miałam siły, żeby oglądać ciebie w tym stanie, byłam już na stacji, ale się wróciłam..Jean prosi swoją "żonę", żeby przekazała kochance natępujące słowa: "Czekam na Ciebie każdego dnia" ........ Wreszcie książka napisana, wydana i ...odnosi wielki sukces! Nosi tytuł: „Motyl i Skafander”. 10 dni po swoim debiucie literackim Jean umiera...Wspaniała muzyka..Wspaniałe Centrum Kopernik. Dziękuję.

sobota, 13 sierpnia 2011

Magiczna Noc Elektrowstrząsów

Z dziś zrobiło się jutro. Ale jest sobota, rynki finansowe zamknięte, więc jest spokój. Napisałem, że podam datę po 22.00, bo miałem w planie wizytę w interesującym miejscu w Warszawie. Byłem tam. To teraz relacja: --Mózg – magiczna noc elektrowstrząsów w warszawskim Centrum Nauki Kopernik nad Wisłą. -------------Jest godz. 21.00. Czekamy na pierwszy film z cyklu „mózg podejrzany” - o mózgu człowieka. Prawie pełnia. Księżyc wysoko z prawej. Patrzę na niego i robi mi się cieplutko w sercu - to miłe wspomnienia...Niebo do godz.23.00 było bez jednej chmurki. To ważne, bo jesteśmy w kinie „pod chmurką”, obok planetarium. Spadają Perseidy.....mówi się: - popatrz, spada gwiazda, pomyśl życzenie.....Wszystkie miejsca na widowni zajęte, duża grupa przeważnie młodych ludzi stoi, jest bardzo ciepło, dziesiątki osób przyjechało na rowerach. Proszę spojrzeć na stronę Centrum Nauki, jak to wygląda. Magia pełna! Przez oświetlone okna planetarium widać stojący Wechikuł Czasu, z filmu o tym samym tytule. Warto tu przyjechać na spotkania z ciekawymi ludżmi. Przed filmem pogadanka znanego neurochirurga. Znowu trafiłem na człowieka, który umie zajmująco mówić. Prof. opowiada godzinę, ciekawie, wartko, przeskakując z tematu na temat. Najcenniejsze z tego wykładu to esencja wiedzy podana w sposób przystępny. A więc: impulsy elektryczne biegną w mózgu z szybkością 400 km/godz. ..o uzależnieniu od heroiny, że w pewnym momencie wytwórcy nie spełniali wymogów produkcji tego narkotyku, chodziło o nieprzestrzeganie temperatury, i heroina miała zanieczyszczenia – stała się po prostu toksyczna. Zaczęła wywoływać u młodych ludzi gwałtowną chorobę Parkinsona. Zbadano narkotyk i odkryto w nim czynnik toksyczny nazwany MTP. To kamień milowy w leczeniu Parkinsona. Odkryto czynnik wywołujący chorobę.! Jak powiedział profesor: - tym producentom narkotyku należy się nagroda! Leczenie choroby Parkinsona polega na działaniu na węzły kolejowe w samym mózgu. Do mnie to trafia, lubię takie porównania, wtedy nawet laik wszystko szybko zrozumie. Natomiast leczenie Alzheimera to działanie na korę mózgową, czyli na poszczególne stacje kolejowe. Potem profesor opowiadał o operacjach inwazyjnych przy trepanacjach. O wsuwaniu do mózgu elektrod, przez maleńki otworek nawiercony w czaszce, jaka tu jest wymagana niezwykła precyzja! Opowiadał także o dużych operacjach przy płatowym odryciu czaszki. To jest śmierć pacjenta. Hipotermia – doprowadzenie serca poprzez ochładzanie krwi do temperatury 28 stopni Celsjusza. Serce wtedy staje. Oddech ustaje. Działa sztuczne serce. Ustają wszelkie czynności życiowe. Sala operacyjna wygląda niesamowicie. Wszyscy wychodzą. No bo po co zespół? Pacjent przecież nie żyje. Zostaje tylko chirurg i ciało. Na monitorze pozioma linia braku życia. To groza śmierci....... Zaczyna się wyścig z czasem. Teraz liczą się tylko minuty. Chirurg usuwa guz. Ma ściśle określony czas. Minęło 30 minut.....jeszcze spokój....40, 45, 60.. – uff , tu już napięcie rośnie, wreszcie 70 minut – zakończone! Wraca zespół lekarzy – zaczyna się ożywianie pacjenta ! To trwa do osiemnastu godzin! ( Znowu ta liczba ). Zamieszanie na widowni. Ktoś zemdlał. Z wrażenia? To możliwe. Kilka minut cucenia i zaczyna się pokaz filmowy. Dobre nagłośnienie. Film izraelski był o elektrowstrząsach. O serii dwudziestu zabiegów – eksperymentów, nową metodą. Jaki pacjent był przed leczeniem, co myślał, co czuł. Potem po każdej serii następowały zmiany w myśleniu, w nastawieniu do życia. Proste słowa, zwykły język, obrazujący rozpaczliwą egzystencję człowieka chorego, smutnego, głęboko nieszczęśliwego. Szpital, dom starców, nieciekawe miejsca, operacje na odkrytym mózgu, krew, krew, krew...Tego się nie da opisać... Wyszedłem....Powrót przez okolice Uniwersytetu Warszawskiego. Harenda jeszcze otwarta. Gwar radosnych głosów . Na cokole pomnika Kopernika brak miejsca, tyle tam siedzi zadowolonych z życia dziewczyn i chłopaków. Jest grubo po północy. Krakowskie Przedmieście pełne młodych roześmianych ludzi. I takie właśnie powinno być życie! Radosne! A do Centrum Nauki Kopernik warto zajrzeć w piątki wieczorem.