Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szlara. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szlara. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 stycznia 2020

Bubo bubo poluje w zimie



Puchacz, ta największa sowa występująca w Polsce, ma otwory uszne umieszczone niesymetrycznie, a szlara z piór na twarzy zbiera dźwięki podobnie jak talerz anteny satelitarnej zbiera sygnał z satelityTV.


Dzięki temu ptak słyszy superstereofonicznie  (takich doznań nie zapewni aktualna mp któraś tam) i lokalizuje najmniejsze nawet szmery. A to jest niezwykle ważne w zimie. Sowa siedząca na gałęzi sześć metrów nad ziemią, słyszy nagle szmer. Cichy szmer, ponieważ szmer z natury swej jest cichy.


Oto w odległości 50 metrów, a pół metra pod warstwą śniegu, nornica zaczyna coś gryźć - być może przemrożony liść. Tego puchacz nie wie, bo nie to, co gryzie nornica jest ważne. Ważne jest to, że dzieje się coś, co pozwoli trwać. Będzie można zaspokoić głód i dzięki temu przetrwać kolejny zimowy dzień. 

Ten jedynie ledwie słyszalny szelest obudził natychmiast internet puchacza - zaświecił się ekran, a na nim hasło: - JEDZENIE W ZASIĘGU! 
Bubo bubo obrócił nieco głowę, żeby doprecyzować namiar. Po ustaleniu miejsca, skąd dochodzi odgłos, pochylił się do przodu i lotem ślizgowym spłynął w dół.
Wykonał ten ślizg niewiarygodnie cicho, jak to sowa, dzięki specjalnym wypustkom na krawędzi lotek pierwszego rzędu, podobnym do grzebienia.  Puchacz wykonuje dolot do jedzenia z pomocą tłumika dźwięku.
Pełen kamuflaż!




Mysz niczego się nie spodziewa, a puchacz przez cały czas wsłuchuje się w szelest, jeszcze bardziej precyzując namiar, teraz do centymetrów. Mija kilka sekund i sowa unosi się już nad celem szykując do ataku. Nic nie widzi, skupia się wyłącznie na dźwięku.




Uderzając skrzydłami wznosi do góry tumany śniegu – ustawia szpony w dół i wpada w niewidzialną ofiarę. Po sekundzie następne mocne uderzenia skrzydłami i puchacz unosi się w górę trzymając w szponach szamocącą się nornicę. Następuje powrót na ulubioną gałąź, gdzie Bubo-bubo realizuje szybki posiłek: - gryzoń w górę i niezwłoczne połknięcie owego w całości.



Nornica zaspokaja apetyt sowy na jakiś czas, następnie na ziemię spada wypluwka złożona z kości i sierści. 
     Opisany sposób polowania puchacza jest oczywiście możliwy na początku zimy, kiedy śnieg jest puszysty. Później, kiedy na powierzchni śniegu tworzy się lodowa skorupa, terenami łowieckimi sowy stają się południowe zbocza gór, gdzie bardzo szybko promienie słońca tworzą łysiny wolne od śniegu. 
Jak na razie nornic - pożywienia nie tylko dla sów, mamy w Bieszczadach dostatek.
Zobaczymy, co będzie dalej.

środa, 23 października 2019

Puchacz – król nocy


Łacińska nazwa łatwa do zapamiętania: -  Bubo bubo.


Pisałem o prawdopodobnym miejscu zamieszkania mego znajomego puchacza w bieszczadzkiej dolinie Rabe – to pomnik przyrody, lipa obok starego cmentarza łemkowskiego.           
Czemu tak uważam?
Wypluwki. 
Na ziemi pod domem puchacza leżą wypluwki. Puchacz połyka bowiem zdobycz w całości, potem w żołądku od mięsa oddzielają się kości z sierścią i są wypluwane na zewnątrz.


Rozpiętość skrzydeł u wyrośniętych osobników dochodzi do dwóch metrów, a waga ciała przekracza cztery kilogramy.


Od sześciu lat, w lecie, gdy tutaj biwakuję, słyszę jego charakterystyczne wołanie wieczorne. Zwykle woła raz, dwa, a najwyżej trzy razy. To o zmierzchu, w tej sławnej porze pomiędzy psem a wilkiem.


Potem zapada noc i kiedy resztki światła pozwalają jeszcze dostrzec zarysy grzebienia szczytów na horyzoncie, pojawia się mój znajomy puchacz.
    Pojawia się znikąd jako niesamowita zjawa, jak duch i od razu jest tuż nad głową, leci bezszelestnie oczywiście, na wysokości może dwóch metrów nad ziemią. Przy pierwszych przelotach odruchowo kuliłem się w sobie siedząc przy namiocie, bo wydawało mi się, że ptak ma zamiar wylądować na mojej głowie. Z czasem oswoiłem się z tymi jego niskimi przelotami. 
     Puchacz wydaje się olbrzymi w tej swojej dwumetrowej rozpiętości skrzydeł - przecież jest wielkości namiotu.....
Przelatuje bardzo wolno i każdego pogodnego wieczora tylko raz.   
                                                                                         
Sprawdza, czy jeszcze jestem - przecież to jego teren.
Nie ukrywam, że czekam na tę chwilę i posyłam drapieżnikowi życzenia udanych łowów.

Puchacz nie boi się praktycznie niczego. Nie buduje gniazda, woli zajmować te opuszczone przez inne ptaki. Nierzadko rozpoczyna lęgi w gnieździe, które odebrał jastrzębiowi, zabijając i zjadając poprzedniego właściciela.         
      Świadczy to o ogromnej sile tego ptaka, jako że żaden inny z leśnych drapieżców, nie jest w stanie upolować jastrzębia. Puchacz jest jedyną polską sową, która w przypadku braku odpowiedniego miejsca, nie boi się zakładać gniazda bezpośrednio na ziemi.                                                                         
   


Podobno pilnująca lęgu samica, jest w stanie obronić jaja lub pisklęta przed każdym napastnikiem, także dzikiem, wilkiem i rysiem.
Zdobyczą puchacza są nie tylko ptaki, drapieżnik ten chwyta wszelkie gryzonie, króliki, zające, jeże, a nawet młode lisy i sarny. Moc nacisku jego szponów dochodzić może do dwóch ton. Jest to bez wątpienia najsilniejsza z sów.


Specyficzny układ piór na twarzy puchacza nazywamy szlarą. 
Szlara zbiera fale dźwiękowe i przekazuje je do uszu. To dzięki niej sowa słyszy superstereofonicznie i tylko dzięki uszom dokładnie lokalizuje miejsce najmniejszego szmeru.                                                                                          
Jak wygląda polowanie puchacza w zimie napiszę innym razem.

Puchacze to ptaki, które przez całe życie pozostają sobie wierne. Samiec i samica dobierają się w parę, która złączona jest już do śmierci któregoś z osobników. Są przy tym długowieczne, okazy trzymane w niewoli, nierzadko dożywają 60-ciu, a nawet i więcej lat.                                                                              Pewien samiec trzymany w ogrodzie zoologicznym w USA, po przypadkowej śmierci swej partnerki, nie wykazywał zainteresowania żadną inną samicą, po czym sam padł, odmawiając przyjmowania pokarmu.
Wszystkie gatunki sów, są na terytorium UE chronione. W Polsce liczebność tej sowy szacuje się na 250 par.