Podczas codziennych włóczęg 2015 po okolicach Woli Michowej, prawie zawsze znajdowałem jakąś ciekawostkę.
Pocisk granatnika z łąki Staszka Firsta.
Któregoś pięknego dnia, na Szczycisku na zachód od Maniowa
natknąłem się (organoleptycznie, bez pomocy wykrywacza) na stertę łusek z
działka 25 mm. Było ich prawie trzysta. Przy spłonce miały wybity rocznik: 1942
i 1943. Był wpis.
Od Staszka
dowiedziałem się o drugim stanowisku takiego działka przeciwlotniczego,
ustawionego na zachodnim zboczu góry ponad Maniowem,
w miejscu, gdzie Staszek wypasał byki
w czasach powojennych. Tam w lasku znalazł on podobną stertę łusek. Czyli także
tu strzelanie było.
Przydźwigałem swoje znalezisko do Kołyby i przypomniało mi się dzieciństwo, a z niego zabawy ołowianymi żołnierzykami, których ustawiałem w ordynku różnym.
W kolejnych latach odwiedzałem nowe miejsca i ludzi i wreszcie zawitałem do Średniej Wsi, gdzie poznałem rodzinę miejscowych bojków, których ominęła deportacja. Stareńka, azaliż żwawa pani Olga opowiadała:
- W 1944
roku, wiosną, Niemcy wynajęli mego ojca z koniem, aby wciągnął takie małe
działko na górę ponad wieś, na sam szczyt pod lasem, tam gdzie nasza łąka.
Pamiętam, jak ojciec się cieszył, bo Niemcy dobrze zapłacili. Przychodzili do
naszej chyży parokrotnie, pili z ojcem i opowiadali o nadchodzącej czerwonej
zarazie. Z tego działka to tylko jeden raz potem strzelali i zaraz, 18 października
przyszli Ruskie. Dobrze pamiętam dzień, bo to akurat w moje 18. urodziny było.
Zastanawiałem się, do jakich to samolotów Wehrmacht strzelał, bo te kilka stanowisk, które odwiedziłem,
wszystkie były skierowane na zachód, czy też południowy zachód. Więc nie do
radzieckich.
Alianci lecieli
na zrzut pomocy dla Powstania Warszawskiego?
Niby daty się zgadzają – 18 października 1944 roku, po heroicznej walce przy moście kolejowym w Łupkowie, Niemcy wysadzili Tunel i wycofali się.
.jpg)