czwartek, 15 stycznia 2026

Asertywność

Kiedy z kimś rozmawiam i rozmówca coś za szybko się otwiera, staram się wyczuć moment na wycofanie, bowiem doświadczenie zapala czerwoną lampkę, która informuje, że zaraz nastąpi próba zrzucenia ciężaru, którego ja nieść nie mam zamiaru. Nauczyłem się wyczuwać ten specyficzny niepokój, gdy rozmowa jest tylko zdawkowa i neutralna, a taki gość zaczyna rozpędzać się z wynurzeniami, jakby biegł z gorącym kartoflem, który go parzy, więc chce go komuś podrzucić. Tacy rozmówcy tylko czyhają na ofiarę. Proszę bardzo, niech rzuca ten kartofel, ale nie na mnie.

Trzeba się w porę wycofać, albo chociaż wsadzić ręce do kieszeni (asertywność), ponieważ atoli inaczej złapiemy ten niechciany ciężar, a to miłe nie jest.


wtorek, 13 stycznia 2026

Wszystko zapisane w gwiazdach


Lekki mrozek o poranku, śniegu trochę, idzie się naprzód i wpada w rytm. Wtenczas często przychodzą znikąd myśli ogólne:

   - Tysiąc lat temu filozof arabski orzekł: „Nic nowego nie wymyślimy, już wszystko zostało powiedziane, a dalej będą jedynie powtórki”.

Przypomniało mi się to, gdy czytałem „Polska mistrzem Polski – Krzysztofa Vargi:

„Żeby rządzić tłumem, trzeba ten tłum skretynić. Skretyniony tłum pójdzie wtedy za dźwiękiem fletu jak owe stado szczurów. Skretyniony tłum szczurów zje tę kolorową trutkę i zanim padnie w konwulsjach, powie, że była bardzo smaczna”.

I tu Varga ma rację i to w wymiarze nie tylko polskiego zaścianka. Ludzie są podatni na reklamy, na propagandę, na populizm. Można nimi manipulować, czyli w sumie ludzie są głupi.

    - Także w Ameryce są głupi, bo zobacz kogo wybrali – powiedział pewien mój bieszczadzki znajomy.

- Odpowiedziałem: - Filozof niemiecki Hegel opisał działanie siły ponadczasowej, którą nazwał Duchem Świata. Ten Duch unosi się ponad Ziemią i co pewien czas ląduje w jakimś narodzie, a wtedy ten wybrany naród dostaje pierdolca (imperialnego, nazistowskiego, itp.) i zaczyna wojować z innymi. To pierwsze primo.

- Po drugie primo przecież dobrze wiesz, że wojny mamy niestety wpisane w geny, a pokój jest tylko przystankiem, chwilą oddechu przed następną wojną, co cztery tysiące lat temu opisał nam szczegółowo cesarz Aśioka.

Znajomy zamilkł, zafrasował się wielce azaliż, po czym sobie poszedł, choć dobrze wiem, że przekonany nie był i swe wątpliwości wyłuszczy przy najbliższej okazji. To wielki dar mieć takiego znajomego – jest wtedy z kim toczyć górnolotne dywagacje.




Idę ci ja sobie dalej zimowym skrajem drogi, minąłem cerkiew i wtedy pojawiło się trzecie primo.

- Gwiazdy!

Przecież wszystko jest zapisane w gwiazdach, a układ planetarny dla Polski na lata 2021 - 2025, omawiany przez Piotra Piotrowskiego (były posty) jest identyczny jak w roku 1939. Fatalny wręcz układ planet dołował także Donalda Tuska w latach 2022 – 2025, teraz ten układ odpuszcza. Ogólnie mamy na świecie wzmożenie brunatnej fali, szowinizmu, chamstwa i siły. Zaczyna gotować się jak w tyglu. I nie ma co rozdzierać szat nad tym czy Trump to wariat. 

Naprawdę rządzi tam kompleks wojskowo-przemysłowy, a prezydenta, który próbuje działać samodzielnie, spotyka niespodzianka w Dallas. Polityka Ameryki jest od lat tak samo imperialna, wcześniej bardziej zakulisowa - czy zapomnieliśmy o próbie zamachu stanu w Turcji? Walka o nowy podział świata przybiera na sile, ponieważ Ameryka prymat już przegrała i nie ma czasu na dalsze ceregiele. Nie dziwmy się więc imperialnym zakusom Kacapii. Ten naród ma teraz nie tylko dwugłowego orła w herbie, ale i dwóch carów – oprócz Putlera, także świętego Mikołaja II, któremu wybudowano w 2003 roku w Jekaterinburgu, na miejscu kaźni, Cerkiew Na Krwi, oraz w miejscu porzucenia szczątków rodziny carskiej sanktuarium w Ganinej Jamie. I żeby nie było bałaganu w ich religii, wszyscy wyżsi prawosławni kapłani należą dziś do FSB.

Nasuwa się analogia z doktryną kk: - czerwoni zabili cara – teraz wynieśli go na ołtarze i porównują do Chrystusa.

Atoli wszystko to z perspektywy „patrzenia na zdjęcia w cudzym albumie” ocenić należy jako ciągłą walkę dobra ze złem. Jeśli któraś z wymienionych sił przeważa ponad 50 %, zaraz odżywa strona przeciwna i wahadło przelatuje ponownie przez punkt równowagi. Nic nowego pod słońcem.

Zatrzymałem się, ponieważ pojawił się piękny trop wilka.


A nieco wyżej wilk nawalił charakterystyczną kupę, białą od zjedzonych kości.


 







poniedziałek, 12 stycznia 2026

Osobisty grajdołek

 


Największym wrogiem człowieka jest ignorancja.
    

Dlatego aby zobaczyć i usłyszeć coś nowego, trzeba odrzucić

stare struktury myślenia i wiary, które stworzyły głęboko

Wyjeżdżoną Koleinę Życia.

 

Czy zdarzyło ci się jechać zimą, wiejską, wąską, oblodzoną drogą w

której wyciśnięte są głębokie koleiny?

Kiedy wpadniesz kołami w takie tory, możesz puścić

kierownicę – koleina ciebie prowadzi.

   Jedziesz i naraz widzisz z naprzeciwka światła - to ciężarówka, która

zbliża się szybko i jest także uwięziona w tych samych koleinach

co ty.

Ciężarówka zbliża się, trąbi i mruga światłami, a ty nic nie

możesz zrobić – lodowa koleina nie pozwala zjechać na bok.                             

Jeśli jedziesz, czyli żyjesz szybko, trudno jest wyjechać z

takiej koleiny.

Ona przytrzymuje, nie chce wypuścić.

Kiedy natomiast może nie tyle, że żyjesz niespiesznie, ale jednak od czasu do czasu potrafisz zatrzymać pęd i dopuścić refleksje – wtedy wyjeżdżoną koleinę uda ci się opuścić jednym krokiem.             

     Albo inaczej: - Warto czasem spojrzeć na swoje życie, jak na zdjęcia w cudzym albumie. Takie patrzenie niesie refleksje, tudzież inicjuje przemianę. Bo jak wiesz, świata nie zmienisz, ale możesz zmienić siebie.          

Tę przemianę nazywam Wyskoczeniem Z Osobistego

Grajdołka.

Trzeba tylko chcieć.


Tybetańska Księga Snów - Ignorancja.

 „W Tybecie świeże skóry rozkłada się na słońcu i naciera masłem, aby nadać im miękkości. Azaliż masło jest również przechowywane w takich skórzanych torbach. Jednak po wielu latach skóra, z której zrobiona jest torba, staje się twarda jak drewno i już nie zmiękczy jej nawet tona świeżego masła.

Ktoś, kto przez wiele lat studiuje nauki, przyjmując je jedynie na poziomie intelektualnym, posiadając niewielkie tylko doświadczenie w praktyce, jest podobny do takiej zesztywniałej skóry.                                                                  

Wiedza nie jest do tego, żeby ją gromadzić, lecz ścieżką, którą należy podążać.                                                                                                                 

Ignorancja kulturowa wymusza wierność określonym wartościom.                                             

Ignorancja wrodzona tworzy pragnienie, aby rzeczy były inne, niż są”.

 

 Czerwona Królowa: - „Kto się nie zmienia, ten się cofa”. 

 Osho: - „Zdania nie zmienia tylko martwy, albo głupi”.

sobota, 10 stycznia 2026

Zaskroniec

Bieszczady, wrzesień 2025 - spotkanie na drodze do Huczwic. Zaskroniec sporych rozmiarów, także w porównaniu z szeroką w tym miejscu drogą. Usnął mocno w jesiennym słońcu i mógł go przejechać samochód, dlatego trąciłem gościa nogą i to dwukrotnie, aby się wycofał.



 

piątek, 9 stycznia 2026

Zaciszne Ustronie

 


Ktoś odkrył przypadkiem                                                                            

Zaciszne Ustronie,                                                                                                    

Odcięte od świata,                                                                                                      

Leżące na stronie.                                                                                                    

Z daleka od traktu,                                                                                                  

Z daleka od ludzi,                                                                                                             

Gdzie zmierzch tuli do snu,                                                                                            

A ze snu świt budzi.                                                                                                         

W promieniu mil kilku                                                                                      

Dosłownie nikogo –                                                                                                              

I świerszcze, i gwiazdy,                                                                                           

I nawet niedrogo.                                                                                                    

Piechotą ze stacji                                                                                                        

Dzień drogi wśród kniej,                                                                                              

Lecz za to swoboda,                                                                                                    

Że hej!

Odkrywca podskoczył,                                                                                        

Spakował walizki                                                                                                               

Lecz zanim wyjechał,                                                                                             

Osobie rzekł bliskiej:                                                                                          

„Znalazłem tu i tu                                                                                                  

Zaciszne Ustronie,                                                                                                   

Odcięte od świata,                                                                                                

Leżące na stronie                                                                                                       

Z daleka od traktu,                                                                                                  

Z daleka od ludzi,                                                                                                        

Gdzie zmierzch tuli do snu,                                                                                             

A ze snu świt budzi.                                                                                                          

W promieniu mil kilku                                                                                      

Dosłownie nikogo –                                                                                                  

I świerszcze, i gwiazdy,                                                                                                 

I nawet niedrogo.                                                                                                    

Piechotą od stacji                                                                                                        

Dzień drogi wśród kniej,                                                                                             

Lecz za to swoboda,                                                                                                     

Że hej!”



 Osoba nazajutrz,                                                                                                    

Pakując manatki,                                                                                                     

Posłała wiadomość                                                                                                         

Do pewnej mężatki.                                                                                                         

Że w tym i tym miejscu                                                                                               

Jest Ciche Ustronie,                                                                                                        

Odcięte od świata,                                                                                                     

Leżące na stronie.                                                                                                              

Z daleka od traktu,                                                                                                             

Z daleka od ludzi,                                                                                                       

Gdzie zmierzch tuli do snu,                                                                                          

A ze snu świt budzi.                                                                                                         

W promieniu mil kilku                                                                                       

Dosłownie nikogo –                                                                                                            

I świerszcze, i gwiazdy                                                                                                              

I nawet niedrogo.                                                                                                        

Piechotą ze stacji                                                                                                       

Dzień drogi wśród kniej,                                                                                              

Lecz za to swoboda

Że hej!


 Mężatka nazajutrz,                                                                                                           

Przy jakimś obiedzie,                                                                                                

Szepnęła dyskretnie,                                                                                                          

Że tu i tu jedzie.                                                                                                       

Ponieważ – zacisze,                                                                                                

Ponieważ – ustronie,                                                                                             

Ponieważ – odcięte,                                                                                                  

Ponieważ – na stronie,                                                                                           

Ponieważ - daleko,                                                                                                     

Ponieważ – bez ludzi,                                                                                           

Ponieważ – zmierzch tuli,                                                                                      

Ponieważ – świt budzi,                                                                                          

Ponieważ – w promieniu,                                                                                    

Ponieważ – nikogo,                                                                                                

Ponieważ – te świerszcze,                                                                                     

Ponieważ – niedrogo,                                                                                             

Ponieważ – piechotą,                                                                                            

Ponieważ – wśród kniej,                                                                                       

Ponieważ – swoboda,                                                                                                        

Że hej!


 I odtąd, kto tylko                                                                                                                

Coś o tym usłyszał,                                                                                                           

Brał lekki inwentarz                                                                                                              

I mknął do zacisza.                                                                                                   

Wysiadał na stacji,                                                                                                         

Dzień cały szedł drogą                                                                                                           

I szukał ustronia,                                                                                                          

Gdzie nie ma nikogo.                                                                                                    

Ustronia, gdzie można                                                                                                      

Bez wstydu, wygodnie,                                                                                                 

Zdjąć buty i krawat,                                                                                                             

A nawet zdjąć spodnie.                                                                                                

Gdzie cisza i nastrój,                                                                                                      

Gdzie ciałom jest lżej,                                                                                                  

Gdzie taka swoboda,                                                                                                          

Że hej!


 I tak po dniach kilku                                                                                                

Zniknęło ustronie,                                                                                                      

Odcięte od świata,                                                                                                       

Leżące na stronie.                                                                                                     

Odległe od traktu,                                                                                                              

Od zgiełku i ludzi,                                                                                                          

Gdzie zmierzch tulił do snu,                                                                                               

A ze snu świt budził.                                                                                                     

Gdzie było lirycznie                                                                                                               

I ślicznie, i błogo,                                                                                                               

Gdzie z trudem się człowiek                                                                                        

Mógł natknąć na kogoś.                                                                                                      

Gdzie nie szedł autobus,                                                                                    

Gościńcem wśród kniej,                                                                                              

Gdzie była swoboda,                                                                                                          

Że hej!

                           Ludwig Jerzy Kern. 1956