W internecie można znaleźć zarówno treści mądre, jak i głupie. I nie mam tu na myśli propagandy, bo przecież wystarczy być ostrożnym i patrzeć, jakie medium, czy też kto osobiście pisze, albo wypowiada swoje kocopoły.
Jesień - oto czytam o kleszczach, że w tym roku było
ich dużo i to małych jak główka od szpilki. Z taką opinią się zgadzam
jako praktyk łażący po różnych krzaczorach. Tylko do końca czerwca wyciągnąłem ze
swojej osoby 8, w tym jednego nadmorskiego i wszystkie były rzeczywiście
zadziwiająco niewielkie. Dalej czytam poradę jak usuwać insekta - mianowicie stoi napisane,
że należy owego chwytać za głowę. Za jaką głowę?!
Przecież każdy wie, że kleszcz wgryza się właśnie głową i jak człowieka zaswędzi, to insekt jest już zanurzony po szyję w naszym ciele i wyciągamy go łapiąc za to, co wystaje, czyli za dupę. Potem powinna być dezynfekcja tym, co jest pod ręką, ostatecznie śliną. Jeśli nie da się oczyścić miejsca do końca i jakiś drobiazg się urywa i pozostaje pod skórą, nie ulegamy panice – skóra sama się oczyści i odrzuci taką resztkę razem ze strupkiem. I święto lasu!
Tablica ostrzegawcza okolice Mewiej Łachy – Wyspa Sobieszewska.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)





.jpg)

.jpg)




.jpg)