piątek, 9 października 2026

Czy te oczy mogą kłamać?



Cztery kroki do miłości

Krok pierwszy: - Miłość jest możliwa tylko Tu i Teraz. Nie jest możliwa w przeszłości, czyli we wspomnieniach, ani w przyszłości, w marzeniach.

  Jeśli będziesz za dużo myśleć (a myślenie zawsze dotyczy przeszłości, albo przyszłości), twoje energie będą odciągnięte od uczucia. Myślenie niszczy uczucie. Głowa nie może stać się panem, ona musi być używana jako sługa.

   Krok drugi: - Naucz się przemieniania swych trucizn w słodycz. Wielu ludzi kocha bowiem, ale ich miłość jest skażona truciznami nienawiści, zazdrości, chęci posiadania. Tysiąc trucizn otacza twoją miłość, a miłość to przecież coś delikatnego i zatruta długo nie przetrwa. Trucizny sprowadzą ciebie do piekła, a nie do nieba, bo miłość to drabina między niebem i piekłem, a jak wiesz drabina prowadzi w obie strony. Zamiast dostąpić pewnej melodii, twe życie stanie się jedynie hałasem przyprawiającym o mdłości, doprowadzającym do szaleństwa.

  Przemień więc swoje ewentualne trucizny w słodycz i wtedy działaj.

 

   Krok trzeci: - Dziel się pozytywnością. To sprawi, że twoja miłość będzie płynąć jak rzeka, wzbierająca z twego serca. Tylko dawanie się liczy, samo dawanie. Gurdżijew mawiał: - „Wszystko co gromadziłem, straciłem, a wszystko, co dawałem, moim jest. Wszystko co dawałem, nadal jest ze mną”.

Miłość jest emanowaniem, aromatem którym trzeba się dzielić. Wyciągaj wodę ze studni, a napływać do niej będzie jeszcze więcej świeżej wody. Nie czerp wody, zamknij studnię, stań się skąpcem, a źródła przestaną funkcjonować, zaczną wysychać, zaś woda, która jest w studni, umrze, stanie się zgniła. Woda płynąca jest świeża …. Miłość płynąca jest świeża.

  Dziel się, ponieważ wszelkie gromadzenie jest trujące.

 

   Po czwarte: - Bądź niczym. Gdy zaczynasz myśleć, że jesteś kimś, zatrzymaj się, gdyż wtedy miłość nie płynie. Ona płynie tylko wtedy, kiedy jesteś wolny od ego. Miłość i ego nie mogą istnieć razem. Stań się niczym, nicość bowiem jest źródłem wszystkiego, jest źródłem nieskończoności, jest Bogiem.

Nicość to nirvana. Tylko będąc niczym dostąpisz całości, tylko wtedy dotrzesz do domu. Jeśli ego zwycięży, przegapisz miłość.

                                                        Osho

 

PS. Miłość jest uczuciem przecudnym i pokonuje wszelkie bariery. Gdy kogoś pokochasz, nawet jeśli jesteś politykiem, nie zdołasz tego ukryć.    


czwartek, 8 października 2026

List do ludożerców




Kochani ludożercy

Nie patrzcie wilkiem
Na człowieka
Który pyta o wolne miejsce
W przedziale kolejowym
Zrozumcie
Inni ludzie też mają
Dwie nogi i siedzenie

Kochani ludożercy
Poczekajcie chwilę
Nie depczcie słabszych
Nie zgrzytajcie zębami

Zrozumcie
Ludzi jest dużo będzie jeszcze
Więcej więc posuńcie się trochę
Ustąpcie

Kochani ludożercy
Nie wykupujcie wszystkich
Świec sznurowadeł i makaronu
Nie mówcie odwróceni tyłem:
Ja mnie mój moje
Mój żołądek, mój włos
Mój odcisk moje spodnie
Moja żona moje dzieci
Moje zdanie

Kochani ludożercy
Nie zjadajmy się. Dobrze?
Bo nie zmartwychwstaniemy
Naprawdę

    Tadeusz Różewicz

PS. Zmartwychwstanie? Czyli do jakiej dziś grupy docelowej to przesłanie?


środa, 7 października 2026

Nieuchronność

 


 Nie zatrzymasz bańki mydlanej na słomce,


choć piękna jak cud cudów, choć się mieni słońcem;

nie zawrócisz rozmowy wpół gestu, wpół słowa;

nie złapiesz w dłonie tęczy chociaż kolorowa;

nie wstrzymasz w locie ptaka, ni dmuchawca puchu,

ani rosy w południe, ni wiatru w bezruchu.

Nie zatrzymasz serc bicia i wędrówki ziemi,

ani złotych wakacji, ni przyjścia jesieni.



Nieuchronnie mijają rzeczy i zdarzenia,

odchodzą chwile, doby... lecz coś się nie zmienia,

czegoś nie da się zgubić. Coś trwa, coś zostaje.

Gdzieś w głębi duszy, cicho gra malutki grajek

najpiękniejszą muzykę, najcudniejsze scherza,

co łączą się i płyną falą, rytmem serca.

I już w nas pozostają duchowym przesłaniem

łagodnie bratającym trwanie i mijanie.

Nieuchronność omija, co chcemy ocalić,

wystarczy ciepłą iskrę pod sercem zapalić,

by rosły w nas i trwały ulotne wrażenia -

drogowskazy pamięci najmilsze - wspomnienia.

       wrzesień 1995 Renata Strug



 Nieuchronność to innymi słowy czasowe cykle, a więc także zmiana drogi oddychania, o czym nie każdy wie.

"Kiedy oddychasz przez lewe nozdrze, pobudzasz funkcje prawej półkuli mózgowej, która jest związana z energią kobiecą. Kiedy oddychasz przez prawe nozdrze, pobudzasz energię męską. Ta aktywność w sposób naturalny i ciągły zmienia się co 48 minut.

 Jak to wykorzystać w praktyce?

Kiedy jesteś zły - zamknij prawe nozdrze i zacznij oddychać przez lewe. Wciągu kilku sekund złość zniknie. Zniknie, ponieważ jest związana z męską częścią twojej istoty. Sama zmiana drogi oddechu prowadzi do istotnej zmiany nastroju.

Istnieją też działania, które łatwiej wykonać, kiedy kontaktujesz się z energią męską – na przykład masz wykonać jakieś siłowe zadanie – coś dźwignąć – zamknij lewe nozdrze, aby upewnić się, że czynna będzie energia męska".

                                                   Osho

wtorek, 6 października 2026

Sen inwestycyjny

W sposób jak najbardziej naturalny, z poprzedniego wątku wynika nam wątek następny. Mam na myśli słowa „nocne polowanie” we wpisie o rysiach. A więc dziś nieco rozważań o strategiach finansowych biorących początek ze snu, a więc także z nocy.

    Oto znany już Czytelnikowi inwestor – artysta, miał frapujący sen:

„Śniło mi się, że dostałem od kogoś kartę graficzną z procesorem, który miał mocno powyginane druciki”.

  Od razu zaświtała myśl: - czy ten sen nie zwiastuje końca hossy na AI?

  Zastanawiałem się: to co będzie dalej? Obrazek oczywiście w wykonaniu autora snu.


 Pomysł inwestycyjny 

 Chciałbym się podzielić spostrzeżeniami jakie mam odnośnie wprowadzania nowych technologii opartych o mRNA. Moje spostrzeżenie dotykają sedna tego, jak działa system regulacji medycznych i debata publiczna. 

   Gdyby nie stan wyższej konieczności, jakim była pandemia, dyskusje społeczne, polityczne i etyczne nad dopuszczeniem mRNA trwałyby co najmniej od jednej do dwóch dekad (10–20 lat).

 
W normalnych warunkach rynkowych i społecznych ta technologia musiałaby pokonać gigantyczny opór, a debata toczyłaby się na kilku płaszczyznach:

1. Opór biurokratyczny i strach FDA (Ok. 5–7 lat) FDA (Amerykańska Agencja Żywności i Leków) słynie z ogromnego
konserwatyzmu. Przed 2020 rokiem urzędnicy odrzucali wnioski o masowe testy mRNA na zdrowych ludziach nie dlatego, że istniał formalny „zakaz”, ale dlatego, że nie chcieli podjąć ryzyka politycznego. Wprowadzenie zupełnienowej klasy produktów (wstrzykiwanie kodu genetycznego, aby komórka sama produkowała białko) wymagałoby stworzenia nowych procedur bezpieczeństwa od zera. W normalnym trybie urzędnicy analizowaliby dane latami, żądając powtarzania badań na kolejnych grupach zwierząt.

2. Strach przed słowem „genetyczny” (Debata społeczna: ok. 10 lat)
Gdyby firmy farmaceutyczne spróbowały wprowadzić szczepionki mRNA w czasie pokoju (np. na zwykłą grypę), dyskusja społeczna byłaby niezwykle burzliwa.
- Przeciętnemu człowiekowi mRNA kojarzy się z modyfikacjami genetycznymi (choć naukowo mRNA nie modyfikuje ludzkiego DNA).
- Podobnie jak w przypadku wieloletnich, globalnych sporów o żywność GMO, organizacje konsumenckie i politycy żądaliby dekad badań nad „wpływem na przyszłe pokolenia”.
- Bez bezpośredniego zagrożenia życia (jakim był wirus) większość
społeczeństwa uznałaby, że „tradycyjne szczepionki nam wystarczą” i nie ma potrzeby ryzykować z nową technologią.

3. Logika onkologiczna (Dlaczego tam poszłoby to szybciej?)
Jedynym powodem, dla którego te rozmowy nie trwałyby 30–40 lat, jest to, że mRNA i tak weszłoby do medycyny przez onkologię. W przypadku pacjentów z terminalnym rakiem (np. zaawansowanym czerniakiem) komisje etyczne i FDA zgadzają się na testowanie terapii o wysokim ryzyku, ponieważ alternatywą jest śmierć pacjenta. Sukces komercyjny spersonalizowanych szczepionek na raka (które BioTech i Moderna badały przed pandemią) powoli oswajałby opinię publiczną z tą technologią. Zanim jednak z onkologii przeszłoby to do profilaktyki zdrowych ludzi, minęłyby dekady.

Podsumowanie:

Teza ta doskonale oddaje rzeczywistość instytucjonalną: system i
społeczeństwo potrzebowały wstrząsu, aby zaakceptować tak radykalną
innowację.
Pandemia zadziałała jak taran – zniszczyła biurokratyczny opór FDA, zmusiła rządy do wzięcia na siebie odpowiedzialności prawnej i postawiła
społeczeństwo przed wyborem: lockdowny i paraliż świata albo nowa
technologia. Bez tego kryzysu patenty mRNA bez wątpienia leżałyby w
laboratoriach, a debata publiczna nad ich bezpieczeństwem trwałaby do dziś.
Biznes dostał darmowy poligon. Firmy farmaceutyczne zyskały
bezprecedensowy, globalny dowód bezpieczeństwa i gigantyczne fundusze na rozwój fabryk. 

Dzięki temu dziś mogą bez przeszkód komercjalizować kolejne produkty oparte na mRNA.

Różnica dotyczy jedynie intencji (czy wirus został stworzony
celowo w tym celu, czy też branża farmaceutyczna „jedynie” perfekcyjnie i
bezwzględnie wykorzystała nadarzający się kryzys), jednak w kwestii tego, jak fundamentalne znaczenie miała pandemia dla uratowania i wprowadzenia tych patentów na rynek – te wnioski wydają się w pełni trafne.

 Ostatnie moje sny, zniszczone nóżki procesora karty graficznej i drugi mówiący o potrzebie kupienia spółki biotechnologicznej mogą wskazywać na zamianę hossy AI na hossę Biotech.

 Za kilka lat nikt nie będzie pamiętał strachu przed szczepionkami. Jedni będą liczyli zyski z hossy, inni będą kupowali produkty wydłużające życie, a jeszcze inni będą marzyli o zwykłym, świętym spokoju i powrocie do prostego życia z dala od pędzącego świata.

 

 

poniedziałek, 5 października 2026

Rysie

 


Był wątek wiatru i dziewięćsiłów, dziś wątek rysiów. Sprawę wyłożę zdjęciami, ponieważ poza opisanym mgnieniem rysia w skoku z sosny, owego więcej nie widziałem. Jest to kot czujny i szybki, przez co niezwykle rzadko fotografowany. Poluje nocą, śpi przeważnie na drzewach. Może osiągnąć wagę nawet 30 kg. oraz 150 cm długości. To taki mały lampart. Owszem, siedząc na postoju przy małym nocnym ognisku, często widzę w zaroślach wpatrujące się w intruza czerwone od odblasku oczy. Może to być ryś, ale także lis, albo wilk. Nie przedstawiają się przecież. Sięgam do archiwum, gdzie zgromadziłem przez lata nieco fotek. Ryś na górze nazywa się Napoleon. 












piątek, 2 października 2026

Dziewięćsił bezłodygowy






Do wczorajszego nagrania: - w chwili kiedy puknąłem w ikonkę „zakończ film”, tuż nade mną, 
z sosny widocznej po lewej, dobiegło poirytowane miauknięcie – warknięcie i jakiś zwierz zeskoczył na ziemię za moimi plecami. Niestety tego miauknięcia nie ma na nagraniu, jest tylko wiatr (wschodni, 9 stopni Celsjusza) i trzaskanie patyków pod butami, gdy się nieco przemieszczałem. Susza bowiem była sakramencka. Skok natomiast był tak szybki, że zdążyłem tylko odwrócić głowę i zobaczyć pupę stworzenia z krótkim ogonkiem, znikającą w nieskoszonej części łąki, jakieś 5 metrów za mną. W pierwszej chwili pomyślałem: zając!

   Azaliż jak wiemy zające przeważnie nie siedzą na drzewach, tudzież nie miauczą. Owszem, wydają w zagrożeniu życia odgłos nazywany kniazieniem, co jest podobne do lamentu małego dziecka. W czasie studiów na Leśnictwie SGGW, brałem kilkakrotnie udział w jesiennych nagonkach, gdy tyralierą całego wydziału (60 osób) pędziliśmy zające w przygotowane sieci – pułapki. Sztuki uwięzłe w sieci płakały – kniaziły, aż się serce kroiło nowicjuszowi. Były to łowy bezkrwawe, bowiem na miejscu stały już przygotowane potrójne klatki, a po określeniu płci złapanego osobnika, do takiej trojki pakowano dwie samice i jednego samca. Łowy zakończyły się sprawnie i więźniowie zaraz odjechali do Niemiec na rozmnożenie.

Czyli wychodzi na rysia (żbik ma długi ogon). Zdjęcia rysiów będą w kolejnym wpisie.




 

 Dziewięćsiły bezłodygowe.

W tym roku trafiłem na kulminację rozkwitu tych specyficznych kwiatów – barometrów.

Organoleptycznie stwierdziłem, że są one miododajne i to mocno.

- Po pierwsze primo szukając w skoszonej łące odpowiedniego kwiata do wianka, miałem palce polepione słodką (sprawdziłem lizem) substancją.

- Po drugie primo obserwowałem pszczoły, które właziły z głową w dziurki „słonecznikowego” talerzyka. Kiedy wynurzały się z powrotem, wyraźnie lepiły im się nóżki od słodkiej substancji i nie mogły się początkowo odlepić, a od nóżek ciągnęły im się nitki - ciągutki. Albo te pszczoły były dzikie, znaczy z leśnej barci, albo z najbliższej pasieki, która znajduje się w Huczwicach, blisko jeziorka bobrowego. Jeśli z Huczwic, to mają trzy kilometry w linii prostej. Jednak aktualnie lot po prostej wykluczony z powodu silnego (zimnego) wiatru. Zupełnie tak samo mają żurawie w locie wiosennym na północny wschód – aby tylko przelecieć barierę przełęczy w ostatniej zimowej zamieci.

W każdym razie dziewięćsił ma w źródłosłowie 9. A wymiarów jak wiemy jest 10 albo 26. Bajki mówią, że coś jest za 9. Górą, lub rzeką. Albo dziesiątego dnia docieramy do celu.

- Po trzecie primo dojrzały dziewięćsił jest naturalnym barometrem – wskaźnikiem. Zapowiada bowiem deszcz (kiedy się zamyka w ciągu dnia, bo na noc (rosa) także się zamyka). Znaczy na kilka godzin przed deszczem zaczyna się zamykać. Gdy to widzisz, szykuj się na nie wiadomo jak długie posiedzenie w namiocie, albo przemieszczaj swoją osobistość w kierunku jakiejś najbliższej wiaty.

 

Znalazłem jedno zgrupowanie tych cudnych w pełni rozwiniętych kwiatów, tak wręcz nierealnych, że od razu skojarzyły mi się z plastikową wiązanką pogrzebową (!). Za takie porównanie przepraszam dziewięćsiły. Te kwiaty były tak piękne, że aż umysł próbował uznać je za nieprawdziwe.

 

Policzyłem skrupulatnie słoneczka w owej grupie – było ich w 11. Czyli pozdrowienie akurat dla mnie, bo także jestem 11. (Gematria – były wpisy, imię, nazwisko, potem drugie imię, alfabet numerologiczny itd). 

Nie ma przypadków bowiem, jak Czytelniku wiesz.




  

czwartek, 1 października 2026

Rozmowa z wiatrem

 


Witam Ciebie z pomocą bieszczadzkiego wiatru i dziewięćsiłów bezłodygowych. Filmik z 12 sierpnia, dnia wieczornego zaćmienia słońca. 

 

 

Rozmowa z wiatrem

 

O czym śpiewasz pod moim oknem?

O tym, że hulam po polach i moknę,

że przeganiam mgły nad polami,

że psocę i żartuję z chmurami...

 I jeszcze o czym?

 O tym, że pani jesień dostojnie już kroczy,

w malachitowej sukience do ziemi

i że się zakochałem w tej pięknej jesieni...

Do stóp rzucam jej liście oliwkowo-płowe,

kąpię drobniutkie stopy w rosie kryształowej,

rumieńcem jabłek witam jej uśmiech z bursztynu,

stroję ją w najczerwieńsze kiście jarzębiny,

barwnym płaszczem otulam przed zimnem

i deszczem

i szepczę jej do ucha kolorowe wiersze...

 Pozwól, że moje okno otwarte zostanie,

chcę cię wpuścić do domu i twoje śpiewanie.

 

/Renata Strug/


piątek, 3 lipca 2026

RADOŚĆ KOCHANIA

Wpis z 2012 roku powtórzony niechcący 3 lipca 2026.



Kiedy kochasz, jesteś radosny. Gdy nie potrafisz kochać, nie je­steś w stanie odczuwać radości. Radość jest elementem miło­ści, jej cieniem, podąża za miłością.

Kochaj więc coraz bardziej, a staniesz się radośniejszy. Nie przejmuj się tym, czy twoja miłość będzie odwzajemniona. Nie ma to znaczenia. Radość automatycznie podąża za miłością niezależnie od tego, czy jest ona odwzajemniona, czy nie, czy druga osoba podziela ją, czy nie. Na tym polega piękno miło­ści, że jej skutek jest nieodłączny - jej wartość jest niezależna -od tego, co się dzieje na zewnątrz. Nie zależy ona od odzewu drugiej osoby; jest całkowicie twoja.

I nie ma znaczenia, kogo kochasz - psa, kota, drzewo czy ka­mień. Po prostu siedź obok tego kamienia i kochaj. Pogawędźcie sobie. Pocałuj go i połóż się na nim. Poczuj, jak łączycie się w je­dność, a nagle przebiegnie cię dreszcz energii, poczujesz jej gwałtowny przyrost - będziesz niesamowicie szczęśliwy. Skała może się odwzajemnić lub nie, ale to nie ma znaczenia. Stajesz się radosny, ponieważ kochasz. Ten, kto kocha, jest radosny.

Gdy poznasz już ten sekret, możesz być szczęśliwy przez dwa­dzieścia cztery godziny na dobę. A jeśli kochasz przez całą dobę, przestajesz być zależny od obiektu swojej miłości, stajesz się bardziej niezależny - ponieważ możesz kochać nawet, gdy nikogo nie ma. Możesz kochać otaczającą cię pustkę. Siedząc w samotności w swoim pokoju, wypełniasz go swoją miłością. Możesz być w wię­zieniu i w ciągu sekundy przemienić je w świątynię. W momencie, gdy wypełnisz je miłością, przestaje być więzieniem. Z kolei świą­tynia, w której nie ma miłości, może stać się więzieniem.

. Zakochaj się we wszystkim, co istnie­je, i pozwól swojej miłości być jak oddech. Wdychaj, wydychaj, ale niech to będzie miłość, która przychodzi i odchodzi. Stop­niowo z każdym oddechem musisz tworzyć tę magię miłości. 

                                                                                            Osho 

PS. Nie ma znaczenia, czy kocham psa, kota, drzewo czy kamień? To ja się zakochałem w motocyklu.......


środa, 29 kwietnia 2026

Wakacje 2026

 


Jesień przejdzie, zima będzie, zima przejdzie, wiosna będzie itd. – jak śpiewał kiedyś staruszek przy promie Świbno. Nieustanny cykl przyrody sygnalizuje nadchodzące wakacje. U mnie już Święto Lasu! Kilkanaście ostatnich zdjęć z Warszawy:

















Inwestorów giełdowych czeka ostatnia (?) konferencja Powella. Chyba ostatnia, bo być może koleś Trumpa nie zostanie wybrany na szefa FED. Jeśli jednak zostanie wybrany, wtedy Pomarańczowy Pacjent może wykonać próbę dorwania się do stóp procentowych.

Jak mawiała papuga z anegdoty Osho: - To była bardzo ciekawa sztuczka, zobaczymy co będzie dalej!

Czytelnikom bloga życzę pogody ducha, udanej majówki, a potem wakacji i żegnam się z Wami do jesieni. Ahoj Przygodo!

poniedziałek, 27 kwietnia 2026

Dwie szkoły

 


Dualizm, a więc dwie strony tego samego zagadnienia.

Pierwsza szkoła (według Osho): - Szczęścia nie znajdziesz w świecie zewnętrznym – szukaj go wewnątrz siebie. Kiedy to zrozumiesz i w to uwierzysz, znajdziesz się na zielonych, rajskich pastwiskach. Odtąd zadowolenie, czy nawet chwilowy błogostan będą twoimi przyjaciółmi i będziesz potrafił cieszyć się z byle czego, aby wywołać rozfalowanie oceanu twoich wzruszeń. Żeby to się stało, należy jednak zaangażować osobiste myślenie.

 

Drugą szkołę opisał Stanisław Lem w książce: Maska – rozdział Wyprawa profesora Tarantogi.

„Dyrektor: - Głównym problemem naszej cywilizacji są Propsy. Te urządzenia wymyśliliśmy, aby zwiększały inteligencję jednostki, bo cywilizacja wymaga rozumu, atoli okazało się, że owe zaczęły się często psuć. Zbadanie sprawy wykazało jednak, że to sami właściciele je psują. Dlaczego to robią? Ano myślenie bywa uciążliwe, dlatego ludzie nie lubią za dużo myśleć. I psuli te osobiste Propsy. Potem otwarło się pole do licznych nadużyć i na czarnym rynku ukazały się specjalne wkładki do Propsów, tak zwane ujemne. Są zakazane, ale popyt jest olbrzymi!

Profesor Tarantoga: - Jakie jest ich działanie?

Dyrektor: - Są ujemne, to znaczy zmniejszają inteligencję! Po włączeniu w jednej chwili staje się pan kompletnym idiotą! Boskie uczucie!

Tarantoga: - Pan żartuje chyba?

Dyrektor: - Skąd? To powszechne marzenie – żeby choć na godzinkę, wieczorem, po kolacji ….

Tarantoga: - Żeby zidiocieć?! Niemożliwe! Kto chce być idiotą?!

Dyrektor: - Jak to – kto? Każdy! Czy pan nie pojmuje, jaki wspaniały jest świat idioty?

Tarantoga: - Co pan mówi! Ależ to ubóstwo ducha ….

Dyrektor: - Też coś! Jakie ubóstwo? Idiota jest, według pana, ubogi duchem? Proszę pana, jego dusza to rajski ogród i wstęp do tego ogrodu nie kosztuje ani złamanego szeląga! Wiele musi się namęczyć człowiek inteligentny, zanim znajdzie książkę, która go zaspokoi, sztukę, która wypełni jego olbrzymie wymagania, kobietę, której duch i ciało staną na pożądanej przezeń wysokości!

    Idiota natomiast nie jest wybredny, idiocie wystarczy byle co żeby rozfalował się ocean jego wzruszeń! Dlatego, proszę pana, idiota ma wszystkiego w bród! Człowiek inteligentny to by tylko grymasił, ulepszał, poprawiał, a to nie tak, a tamto niedobre, a idiota jest zawsze zadowolony, łaskawy panie!

Tarantoga: - Ależ to rozum stworzył cywilizację!

Dyrektor: - A to skąd pan wziął? Pan wybaczy, ale cywilizację zaczął tworzyć jaskiniowiec. I myśli pan, że on był inteligentny? Skąd, idiotą był właśnie, proszę pana, nie zdawał sobie sprawy z tego, co robi! Cywilizację zaczynają właśnie idioci, a potem ludzie inteligentni ponoszą konsekwencje, kombinują, mordują się, jak ja za tym biurkiem! Ale, panie … wieczorem, kiedy skończę urzędowanie, zakładam sobie taką małą, ujemną wkładkę … tu ją mam, w szufladzie …. I nucę sobie kretyńskie piosenki o ruczaju w gaju, o tym, że serce w poniewierce …. i łkam i szlocham i tak mi wtedy dobrze …. I nic się nie wstydzę”.