wtorek, 6 października 2026

Sen inwestycyjny

W sposób jak najbardziej naturalny, z poprzedniego wątku wynika nam wątek następny. Mam na myśli słowa „nocne polowanie” we wpisie o rysiach. A więc dziś nieco rozważań o strategiach finansowych biorących początek ze snu, a więc także z nocy.

    Oto znany już Czytelnikowi inwestor – artysta, miał frapujący sen:

„Śniło mi się, że dostałem od kogoś kartę graficzną z procesorem, który miał mocno powyginane druciki”.

  Od razu zaświtała myśl: - czy ten sen nie zwiastuje końca hossy na AI?

  Zastanawiałem się: to co będzie dalej? Obrazek oczywiście w wykonaniu autora snu.


 Pomysł inwestycyjny 

 Chciałbym się podzielić spostrzeżeniami jakie mam odnośnie wprowadzania nowych technologii opartych o mRNA. Moje spostrzeżenie dotykają sedna tego, jak działa system regulacji medycznych i debata publiczna. 

   Gdyby nie stan wyższej konieczności, jakim była pandemia, dyskusje społeczne, polityczne i etyczne nad dopuszczeniem mRNA trwałyby co najmniej od jednej do dwóch dekad (10–20 lat).

 
W normalnych warunkach rynkowych i społecznych ta technologia musiałaby pokonać gigantyczny opór, a debata toczyłaby się na kilku płaszczyznach:

1. Opór biurokratyczny i strach FDA (Ok. 5–7 lat) FDA (Amerykańska Agencja Żywności i Leków) słynie z ogromnego
konserwatyzmu. Przed 2020 rokiem urzędnicy odrzucali wnioski o masowe testy mRNA na zdrowych ludziach nie dlatego, że istniał formalny „zakaz”, ale dlatego, że nie chcieli podjąć ryzyka politycznego. Wprowadzenie zupełnienowej klasy produktów (wstrzykiwanie kodu genetycznego, aby komórka sama produkowała białko) wymagałoby stworzenia nowych procedur bezpieczeństwa od zera. W normalnym trybie urzędnicy analizowaliby dane latami, żądając powtarzania badań na kolejnych grupach zwierząt.

2. Strach przed słowem „genetyczny” (Debata społeczna: ok. 10 lat)
Gdyby firmy farmaceutyczne spróbowały wprowadzić szczepionki mRNA w czasie pokoju (np. na zwykłą grypę), dyskusja społeczna byłaby niezwykle burzliwa.
- Przeciętnemu człowiekowi mRNA kojarzy się z modyfikacjami genetycznymi (choć naukowo mRNA nie modyfikuje ludzkiego DNA).
- Podobnie jak w przypadku wieloletnich, globalnych sporów o żywność GMO, organizacje konsumenckie i politycy żądaliby dekad badań nad „wpływem na przyszłe pokolenia”.
- Bez bezpośredniego zagrożenia życia (jakim był wirus) większość
społeczeństwa uznałaby, że „tradycyjne szczepionki nam wystarczą” i nie ma potrzeby ryzykować z nową technologią.

3. Logika onkologiczna (Dlaczego tam poszłoby to szybciej?)
Jedynym powodem, dla którego te rozmowy nie trwałyby 30–40 lat, jest to, że mRNA i tak weszłoby do medycyny przez onkologię. W przypadku pacjentów z terminalnym rakiem (np. zaawansowanym czerniakiem) komisje etyczne i FDA zgadzają się na testowanie terapii o wysokim ryzyku, ponieważ alternatywą jest śmierć pacjenta. Sukces komercyjny spersonalizowanych szczepionek na raka (które BioTech i Moderna badały przed pandemią) powoli oswajałby opinię publiczną z tą technologią. Zanim jednak z onkologii przeszłoby to do profilaktyki zdrowych ludzi, minęłyby dekady.

Podsumowanie:

Teza ta doskonale oddaje rzeczywistość instytucjonalną: system i
społeczeństwo potrzebowały wstrząsu, aby zaakceptować tak radykalną
innowację.
Pandemia zadziałała jak taran – zniszczyła biurokratyczny opór FDA, zmusiła rządy do wzięcia na siebie odpowiedzialności prawnej i postawiła
społeczeństwo przed wyborem: lockdowny i paraliż świata albo nowa
technologia. Bez tego kryzysu patenty mRNA bez wątpienia leżałyby w
laboratoriach, a debata publiczna nad ich bezpieczeństwem trwałaby do dziś.
Biznes dostał darmowy poligon. Firmy farmaceutyczne zyskały
bezprecedensowy, globalny dowód bezpieczeństwa i gigantyczne fundusze na rozwój fabryk. 

Dzięki temu dziś mogą bez przeszkód komercjalizować kolejne produkty oparte na mRNA.

Różnica dotyczy jedynie intencji (czy wirus został stworzony
celowo w tym celu, czy też branża farmaceutyczna „jedynie” perfekcyjnie i
bezwzględnie wykorzystała nadarzający się kryzys), jednak w kwestii tego, jak fundamentalne znaczenie miała pandemia dla uratowania i wprowadzenia tych patentów na rynek – te wnioski wydają się w pełni trafne.

 Ostatnie moje sny, zniszczone nóżki procesora karty graficznej i drugi mówiący o potrzebie kupienia spółki biotechnologicznej mogą wskazywać na zamianę hossy AI na hossę Biotech.

 Za kilka lat nikt nie będzie pamiętał strachu przed szczepionkami. Jedni będą liczyli zyski z hossy, inni będą kupowali produkty wydłużające życie, a jeszcze inni będą marzyli o zwykłym, świętym spokoju i powrocie do prostego życia z dala od pędzącego świata.

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz