W sposób jak najbardziej naturalny, z poprzedniego
wątku wynika nam wątek następny. Mam na myśli słowa „nocne polowanie” we wpisie
o rysiach. A więc dziś nieco rozważań o strategiach finansowych biorących
początek ze snu, a więc także z nocy.
Oto znany już
Czytelnikowi inwestor – artysta, miał frapujący sen:
„Śniło mi się, że dostałem od kogoś kartę graficzną z
procesorem, który miał mocno powyginane druciki”.
Od razu zaświtała
myśl: - czy ten sen nie zwiastuje końca hossy na AI?
Zastanawiałem się: to co będzie dalej? Obrazek oczywiście w wykonaniu autora snu.
Gdyby nie stan wyższej konieczności, jakim była pandemia, dyskusje społeczne, polityczne i etyczne nad dopuszczeniem mRNA trwałyby co najmniej od jednej do dwóch dekad (10–20 lat).
W normalnych warunkach rynkowych i społecznych ta technologia musiałaby pokonać
gigantyczny opór, a debata toczyłaby się na kilku płaszczyznach:
1. Opór biurokratyczny i strach FDA (Ok.
5–7 lat) FDA (Amerykańska Agencja Żywności i Leków) słynie z ogromnego
konserwatyzmu. Przed 2020 rokiem urzędnicy odrzucali wnioski o masowe testy
mRNA na zdrowych ludziach nie dlatego, że istniał formalny „zakaz”, ale dlatego,
że nie chcieli podjąć ryzyka politycznego. Wprowadzenie zupełnienowej klasy
produktów (wstrzykiwanie kodu genetycznego, aby komórka sama produkowała
białko) wymagałoby stworzenia nowych procedur bezpieczeństwa od zera. W
normalnym trybie urzędnicy analizowaliby dane latami, żądając powtarzania badań
na kolejnych grupach zwierząt.
2. Strach przed słowem „genetyczny”
(Debata społeczna: ok. 10 lat)
Gdyby firmy farmaceutyczne spróbowały wprowadzić szczepionki mRNA w czasie
pokoju (np. na zwykłą grypę), dyskusja społeczna byłaby niezwykle burzliwa.
- Przeciętnemu człowiekowi mRNA kojarzy się z modyfikacjami genetycznymi (choć
naukowo mRNA nie modyfikuje ludzkiego DNA).
- Podobnie jak w przypadku wieloletnich, globalnych sporów o żywność GMO, organizacje
konsumenckie i politycy żądaliby dekad badań nad „wpływem na przyszłe
pokolenia”.
- Bez bezpośredniego zagrożenia życia (jakim był wirus) większość
społeczeństwa uznałaby, że „tradycyjne szczepionki nam wystarczą” i nie ma potrzeby
ryzykować z nową technologią.
3. Logika onkologiczna (Dlaczego tam
poszłoby to szybciej?)
Jedynym powodem, dla którego te rozmowy nie trwałyby 30–40 lat, jest to, że
mRNA i tak weszłoby do medycyny przez onkologię. W przypadku pacjentów z
terminalnym rakiem (np. zaawansowanym czerniakiem) komisje etyczne i FDA
zgadzają się na testowanie terapii o wysokim ryzyku, ponieważ alternatywą jest
śmierć pacjenta. Sukces komercyjny spersonalizowanych szczepionek na raka (które
BioTech i Moderna badały przed pandemią) powoli oswajałby opinię publiczną z tą
technologią. Zanim jednak z onkologii przeszłoby to do profilaktyki zdrowych
ludzi, minęłyby dekady.
Podsumowanie:
Teza ta doskonale oddaje rzeczywistość instytucjonalną: system i
społeczeństwo potrzebowały wstrząsu, aby zaakceptować tak radykalną
innowację.
Pandemia zadziałała jak taran – zniszczyła biurokratyczny opór FDA, zmusiła
rządy do wzięcia na siebie odpowiedzialności prawnej i postawiła
społeczeństwo przed wyborem: lockdowny i paraliż świata albo nowa
technologia. Bez tego kryzysu patenty mRNA bez wątpienia leżałyby w
laboratoriach, a debata publiczna nad ich bezpieczeństwem trwałaby do dziś.
Biznes dostał darmowy poligon. Firmy farmaceutyczne zyskały
bezprecedensowy, globalny dowód bezpieczeństwa i gigantyczne fundusze na rozwój
fabryk.
Dzięki temu dziś mogą bez przeszkód komercjalizować kolejne produkty oparte na mRNA.
Różnica dotyczy jedynie intencji (czy wirus został stworzony
celowo w tym celu, czy też branża farmaceutyczna „jedynie” perfekcyjnie i
bezwzględnie wykorzystała nadarzający się kryzys), jednak w kwestii tego, jak fundamentalne
znaczenie miała pandemia dla uratowania i wprowadzenia tych patentów na rynek –
te wnioski wydają się w pełni trafne.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz