Nieco spóźniona relacja z tegorocznej wyjątkowej zimy na wybrzeżu. Gdańsk i okolice.
Na zdjęciach poniżej ciekawostka: morszkulce.
W specyficznych warunkach bryły lodowe zostają przez fale obturlane na jednolite kule.
Astronomia Finansowa wykorzystywana do skutecznej gry na FOREX, kontraktach terminowych i ETF. Daty zwrotne wielokrotnie udowodniły swoją moc. Można dzięki nim osiągnąć wolność finansową.
Nieco spóźniona relacja z tegorocznej wyjątkowej zimy na wybrzeżu. Gdańsk i okolice.
Na zdjęciach poniżej ciekawostka: morszkulce.
W specyficznych warunkach bryły lodowe zostają przez fale obturlane na jednolite kule.
Dolina Orsigna. Stąd odejdę, to moje Himalaje. Gdy przyjechałem tu jako dziecko, poczułem magię natury. A kiedy nadchodzi nowoczesność, magia ustępuje i pozostaje w drzewach, lasach, zachodach słońca. Wiem, że moje wnuki żyją tu w świecie, który ich zaskakuje, w którym można dojrzeć coś cudownego.
Wczoraj zobaczyłem pierwszego świetlika i przystanąłem, żeby popatrzeć, jak w ciemnościach nocy migocze nikłe światełko… Na taki widok człowieka ogarnia radość!
Pamiętam z dzieciństwa zasłyszane w domu różne opowieści o świetlikach. Na przykład ta, że jeżeli złapanego wieczorem świetlika nakryjesz szklanką, rano w tym miejscu znajdziesz monetę.
Dzięki
tym opowieściom świat stawał się bogatszy, toteż moim wnukom chciałbym pokazać
świetliki, żeby zachwyciły się światem. W Himalajach żyją gąsienice, które nocą
świecą na zielono, zupełnie jak lampiony. Niezwykły widok. Czy nie pięknie
byłoby opowiedzieć dziecku bajkę o takich gąsienicach? Wtedy świat się ożywia,
wzbogaca, a nie tylko telewizja i
idziemy na pizzę. To stąd pochodzi cała przemoc, sami ją codziennie tworzymy. A
wystarczyłoby powiedzieć dość i zabrać dziecko na spacer nocą, żeby zobaczyło
świetliki.
Żyjemy w
biegu, za dużo stymulacji, jesteśmy rozrywani między pracą, telefonem,
telewizją i ludźmi, którzy nas odwiedzają. Nie zatrzymujemy się nawet na
chwilę, żyjemy w ciągłym biegu. Konsumizm to coś w rodzaju spisku, to maszyna
która nas pożera.
Terziano Tiziani – wspomnienia
PS. I mnie przydarzyły się niezapomniane noce świetlikowe (Noc w masywie Chryszczatej, Noc ponad Hańczową). Te wpisy były bez zdjęć tych cudnych, delikatnych stworzeń, co nadrabiam dziś.
Jest taka obiegowa opinia i to zwykle wygłaszana
przez tych, którzy na związku z drugim korzystają, wysysają go i depczą,
dowartościowując się dzięki niemu.
Tu widzę dwie możliwości:
- po pierwsze primo oboje są zbudowani z tej samej
debilskiej gliny pod nazwą tradycja.
- po drugie primo tym chorym związkiem rządzi
masochizm.
Ci
doświadczeni, którzy dostali w związku, czy w związkach w dupę, przeważnie nie
udzielają pouczeń małżeńskich i siedzą cicho.
Azaliż zdarzają się wyjątki, spotykam bowiem mocno nieliczne stare małżeństwa, które
autentycznie po 50 latach związku kochają się. Jeśli jedno mówi – drugie słucha
i ma przy tym „perły w oczach”, jak to ładnie ujął Stachura.
Temat wyjątków Stachura
wyjaśnił krótko: Wyjątek nie potwierdza
reguły, on ją kompromituje.
Teza: - We
dwójkę łatwiej iść przez życie.
Iść? I czytamy Krzysztofa
Vargę:
- Chyba się czołgać i to przez pustynię swojej ukrywanej samotności. Czołgać się stękając z wysiłku i bylejakości, z nudów i beznadziei. Wokół nie ma już żadnej oazy, a ty czołgaj się człowieku w zawziętym milczeniu, albo wśród wzajemnych pretensji, gniewów i oskarżeń. W takim związku walczysz, dopóki ci się nie znudzi, wtedy zapada decyzja rozwodu, albo zostałeś uzależniony, zniewolony i poddając się dominacji, czy zgadzając się na kompromisy, tracisz stopniowo chęć do życia.
PS. Fakt - jak Czytelnicy wiedzą, wspomniane wyżej czołgania przerobiłem wystarczająco dokładnie. Kiedy postanowiłem "skoczyć nie mając skrzydeł" - one wyrosły mi już w locie, a życie po nowemu okazało się zaskakująco przyjazne.
Niektórzy ludzie uważają, że zdarzenia przyszłe są dane raz na zawsze, jakby je KTOŚ wyrył na skale.
Inna
część populacji zupełnie nie wierzy, że jest coś takiego jak Przeznaczenie. Ta część uważa, że życie
składa się ze zbiegów okoliczności, a przyszłość jest niepoznawalna.
Najliczniejsza
grupa zakłada, że przyszłość znajduje się we mgle, że „coś w tym jest” - czyli
dopuszcza istnienie Zagadkowych Zdarzeń, których
logika nie potrafi wytłumaczyć.
Pojawia się Niepewność.
Aby
stawić czoło tej niepewności, tudzież nieznośnej świadomości ludzkiej
śmiertelnej natury, poszukują Ostatecznej
Odpowiedzi.
Azaliż aby znaleźć taką odpowiedź,
przedtem należy sformułować Ostateczne Pytanie.....
Tu
rozum wycofuje się do tylnej ławki, a my jesteśmy prowadzeni prosto do Czegoś, co większość nazywa Bogiem,
ponieważ istotą istnienia Boga jest wiara, a nie rozum.
W każdym razie inteligentna istota powinna
powziąć przeczucie, że Rzeczy Nie Są
Takie, Jakie Się Wydają. O tym od wieków wiedzą mistycy, czyli osoby mające wgląd: nasz świat "realny" to tak naprawdę maya - sen.
W
umocnieniu takiego przeczucia pomaga nauka, wykazując na przykład, że barwy, które widzimy są zwykłym złudzeniem.
Co stwierdzam z przykrością, jako pasjonat kolorowych fotografii.
Tę kwestię zwięźle ujęli twórcy Star Treka w słynnej frazie: „To jest
życie Jim, ale nie takie, jakie znamy”.
Sześć
prostych liczb, a ludzie coraz bardziej stają się uzależnieni od sieci internetowej
oplatającej świat. Dziś elektroniczne zabawki są w każdym dziecinnym pokoju, a
sieć niestety umożliwia także kontakt z pedofilami.
W tle tych rozważań widzę Stanisława Lema i jego jakże swojskich Międzygalaktycznych Konstruktorów.
W
świecie tym działają samopowielające się olbrzymie komputery zaprojektowane
jako zaawansowane liczydła.
Lem
nie przewidział bowiem miniaturyzacji powodującej, że mózgi wielkie jak cała
planeta mogą mieścić się w kieszeni.
Nie przewidział miniaturyzacji, ale i tak
osiągnął niewiarygodnie dużo w prognozowaniu przyszłości.
Jak wiemy podobieństwa, energie, przyciągają się. Cała prawa strona polskiej sceny politycznej trzyma z kościołem, a szczególnie (chwilowo to ukrywają) z Rydzykiem.
Do jakiego zakonu należy ów osobnik? Do redemptorystów.
Jakie imię ma święty założyciel tego zakonu? Alfons.
To po pierwsze primo: - nie trzeba szukać daleko, samo życie podsuwa zaskakujące puenty, za pomocą słów, znaków, symboli.
Po drugie primo: - Dokąd to poleciał niedawno rodzimy ćpun? Ano na imprezę, której nazwa wyraźnie kojarzy się z Ćpać.
Po trzecie primo znak zarówno symboliczny, jak i liczbowy:
4 kwietnia płonie w Warszawie Krzyż Papieski. Straż pożarna przyjmuje telefon o zdarzeniu godz. 15.34. Wierni ustawili znicze za blisko.
Suma cyfr godziny zgłoszenia okazuje się, bo jakby inaczej - "papieska". Dzień, miesiąc, rok, plus 13 z godziny daje także 13.
Suma dnia, miesiąca, roku to 18.
1 + 8 = 9 Godzina zgłoszenia 13 1 + 3 = 4 9 + 4 = 13
Nie lubię koloru czerwonego - mówi entuzjasta ekologii,
siedząc w swoim chińskim elektryku,
pod czerwonymi światłami w Alejach Jerozolimskich.
To kolor zakazu – stój, nie rusz się.
Widząc czerwoną plamę na chodniku
obejdź ją z daleka.
Jeżeli wdepniesz w krew
twoje buty posłużą za dowód: byłeś wspólnikiem!
Jakże inny jest kolor zielony
to kolor przyzwolenia
kolor łąki,
otwartej przestrzeni: oddychaj, żyj!
Nasza przyszłość będzie zielona.
Tylko ci co mają zielono w głowie
nie myślą o strachu.
Na zielone głowy wkładają czerwone kapturki
i już nie boją się wilków.
Życzenia oczywiście wesołych świąt (bo wszystkie święta powinny być wesołe, ze szczególnym wskazaniem na Święto Lasu) dla Czytelników od autora, tudzież od jego ukochanych dziadków.
Zaświtał mi pomysł na tytuł, pozostało dodać zdjęcia.
Na bieszczadzkim biwaku mijały kolejne dni niezapomnianej Podróży do Samego Siebie. Raz na tydzień chodziłem po prowiant do Baligrodu z przystankiem u Darka Karalucha, a po powrocie kontemplowałem pomidorowe widoki na sławnym kamiennym stole.
Podobnie miły anturaż podpowiedział mi Bałtyk, wyrzucając pomidory na brzeg. Po znalezieniu trzeciego należało uwiecznić te Dary Morza.