czwartek, 15 października 2026

Klucz Znikąd

W maju zbierałem kurczaki, czyli siarkowce. Były wpisy o tym grzybie.







Nawet jeśli ktoś jest tylko częściowo uważny, zarejestruje w swojej egzystencji kilka dziwnych, czy niewyjaśnionych zdarzeń. Do takich zdarzeń zaliczają się nagłe zniknięcia drobnych przedmiotów, a potem pojawianie się ich w miejscach zniknięcia, lub w miejscach wręcz nieprawdopodobnych, „przypadkowych”.

Dziś o jednym z takich ostatnich przypadków, który przydarzył się mojej żonie.

   Jako otwarte umysły żeglujemy po necie, a w nim po kanałach traktujących o dziwach związanych z duchową stroną życia. Wiedza czerpana stąd pozwala w spokoju przechodzić „do porządku dziennego” nad wydarzeniami, które mogłyby zamącić umysł niedowiarka, podsuwając mu myśl, że właśnie traci zmysły.

Żona ma swoje mieszkanie, ja swoje. Sytuacja idealna, zupełnie jak w przepięknym opowiadaniu (wpis <Rabindranath Tagore>) o miłości na środku jeziora.

 Przedmioty mają u nas swoje wyznaczone miejsca i tak jest u mojej lubej w kąciku z butami: na haczykach wisi kilka łyżek – dłuższe, krótsze, plastikowe, metalowe.

   Wczesną wiosną tego roku żona sięga po ulubioną metalową łyżkę, a owej nie ma. Niby zawsze można nie odwiesić rzeczy na miejsce, czy położyć nie tam, gdzie trzeba, a potem się szuka.

  Poszukiwania atoli rezultatu nie dały. Nie ma łyżki. Kamień w wodę! Przyszedłem z odsieczą – szukamy razem, bo bywa tak, że niby jakaś drobna rzecz, a człowieka to dręczy, wręcz nie daje spokoju. Więc ponawiamy poszukiwania i ze zdziwieniem odkrywamy zagadkowy klucz, który wisi dokładnie na miejscu zaginionej łyżki. Klucz do sejfu? Jako że od jakiegoś czasu myślałem jakim nowym gadżetem otworzę tegoroczny sezon grzybowy, nie miałem wątpliwości, że to Znak - materializacja w wykonaniu Anioła żony! A tak na marginesie - nie była to pierwsza materializacja.

Czyli: - Odczytuj znaki stojące na Poboczu Drogi Życia.

Wydarzyła się więc ta materializacja, azaliż jakby spóźniona, ponieważ zamiast na otwarcie sezonu, klucz pojawił się bliżej końca pojawu prawdziwków.

A może jednak nie spóźniona, w myśl prawa, że wszystko dzieje się w odpowiednim czasie i miejscu? Już Anioł to wie lepiej.




PS: Nie ma większej frajdy niż zgodność słów (także pisanych) z czynami – ponieważ dopiero wtedy jesteśmy w harmonii ciała i duszy, czyli wpadamy w Autentyczność.

środa, 14 października 2026

Kości rogacza



Kości rogacza ogólnie, ponieważ mógł to być jeleń, albo łoś.

Podczas wielogodzinnych leśnych wędrówek odkryłem nieduży teren, na którym leżały rozwleczone kości. (Przez wilki, bo były widoczne ślady ich zębisków). Zacząłem te kości znosić w jedno miejsce. Znosiłem je i tak sobie myślałem, że może uda mi się z nich złożyć całego nieboszczyka. Niestety trochę zabrakło.












Najpierw były same kości, a kiedy pokazały się grzyby, w sposób naturalny miałem gotowy anturaż, czyli ekspozycję. Na kilku zdjęciach widać niezwykły klucz, o którym napiszę jutro.

wtorek, 13 października 2026

Konkurs latawców

 


Zaraz po przyjeździe biegnę ci ja na znajomą plażę, za którą już mocno tęskniłem. Biegnę i z daleka widzę coś kolorowego wiszącego na ogrodzeniu wejścia – latawiec!



I od razu mam uśmiech od wnętrza, od środka człowieka, czyli uradowało się najpierw moje wewnętrzne dziecko, a potem cała moja osobistość!

Przypomniało się (bowiem) dzieciństwo, kiedy to na łąkach pod Warszawą pasjami pilotowałem latawce wykonywane z papieru przez jednego z wujków. 

Latawiec jest, przestrzeń jest, wiatr – tu zawsze jest, a więc dalej do zabawy.


Na niskim pułapie latawiec manewrował samodzielnie lewo – prawo, a wystarczyło popuścić żyłki o kilkanaście metrów, aby tkwił stabilnie. Niby takie nic, a dla mnie Wielka Frajda.

Któregoś razu podszedł chłopiec i patrząc do góry na latawca powiedział: 

- Ale fajny!

- To ja krótko; - chcesz?

- Co?

- Latawca!

Oczy mu zabłysły i wydusił tylko jedno słowo: - No! 

Co zrozumiałem bezbłędnie jako „chcę”. I dostał.

Potem był konkurs latawców w Bohnsack, czyli Sobieszewie.


(Tu miały być zdjęcia z konkursu, ale wyskakuje błąd i nie chcą się wpisać. Proszę
kliknąć <latawce sobieszewo 2026>)



poniedziałek, 12 października 2026

Wyspa Sobieszewska 2026

 







Czyli maj nad Zatoką Gdańską.

Po pierwsze primo nałykać się jodu i nasycić przestrzenią, po zimie spędzonej w kamiennej pustyni miasta.




Wędrówki po lesie dla sprawdzenia, co wydobyli poszukiwacze militariów, a czego nie zabrali. Amunicja coraz bardziej skorodowana, ale też zdarzają się pojedyńcze sztuki w stanie dobrym. W zimie saperzy wywozili z bliskiej okolicy niewybuchy.

Jako że w miesiącach listopad 1944 – maj 1945 koczowały na wyspie dziesiątki tysięcy ludzi, pozostało wyposażenie ziemianek. Bańka na mleko przerobiona na piecyk.

Jednak czas robi swoje i większość depozytów chyba już wykopano, bo widać było w tym roku o wiele mniej nowych odkrywek niż w latach poprzednich, pewnie z powodu korozji - metalowe przedmioty w wielu przypadkach rozpadają się już w rękach.

Prom Świbno. Jak widać polityka dotarła także do kaczego karmnika.






piątek, 9 października 2026

Czy te oczy mogą kłamać?



Cztery kroki do miłości

Krok pierwszy: - Miłość jest możliwa tylko Tu i Teraz. Nie jest możliwa w przeszłości, czyli we wspomnieniach, ani w przyszłości, w marzeniach.

  Jeśli będziesz za dużo myśleć (a myślenie zawsze dotyczy przeszłości, albo przyszłości), twoje energie będą odciągnięte od uczucia. Myślenie niszczy uczucie. Głowa nie może stać się panem, ona musi być używana jako sługa.

   Krok drugi: - Naucz się przemieniania swych trucizn w słodycz. Wielu ludzi kocha bowiem, ale ich miłość jest skażona truciznami nienawiści, zazdrości, chęci posiadania. Tysiąc trucizn otacza twoją miłość, a miłość to przecież coś delikatnego i zatruta długo nie przetrwa. Trucizny sprowadzą ciebie do piekła, a nie do nieba, bo miłość to drabina między niebem i piekłem, a jak wiesz drabina prowadzi w obie strony. Zamiast dostąpić pewnej melodii, twe życie stanie się jedynie hałasem przyprawiającym o mdłości, doprowadzającym do szaleństwa.

  Przemień więc swoje ewentualne trucizny w słodycz i wtedy działaj.

 

   Krok trzeci: - Dziel się pozytywnością. To sprawi, że twoja miłość będzie płynąć jak rzeka, wzbierająca z twego serca. Tylko dawanie się liczy, samo dawanie. Gurdżijew mawiał: - „Wszystko co gromadziłem, straciłem, a wszystko, co dawałem, moim jest. Wszystko co dawałem, nadal jest ze mną”.

Miłość jest emanowaniem, aromatem którym trzeba się dzielić. Wyciągaj wodę ze studni, a napływać do niej będzie jeszcze więcej świeżej wody. Nie czerp wody, zamknij studnię, stań się skąpcem, a źródła przestaną funkcjonować, zaczną wysychać, zaś woda, która jest w studni, umrze, stanie się zgniła. Woda płynąca jest świeża …. Miłość płynąca jest świeża.

  Dziel się, ponieważ wszelkie gromadzenie jest trujące.

 

   Po czwarte: - Bądź niczym. Gdy zaczynasz myśleć, że jesteś kimś, zatrzymaj się, gdyż wtedy miłość nie płynie. Ona płynie tylko wtedy, kiedy jesteś wolny od ego. Miłość i ego nie mogą istnieć razem. Stań się niczym, nicość bowiem jest źródłem wszystkiego, jest źródłem nieskończoności, jest Bogiem.

Nicość to nirvana. Tylko będąc niczym dostąpisz całości, tylko wtedy dotrzesz do domu. Jeśli ego zwycięży, przegapisz miłość.

                                                        Osho

 

PS. Miłość jest uczuciem przecudnym i pokonuje wszelkie bariery. Gdy kogoś pokochasz, nawet jeśli jesteś politykiem, nie zdołasz tego ukryć.    


czwartek, 8 października 2026

List do ludożerców




Kochani ludożercy

Nie patrzcie wilkiem
Na człowieka
Który pyta o wolne miejsce
W przedziale kolejowym
Zrozumcie
Inni ludzie też mają
Dwie nogi i siedzenie

Kochani ludożercy
Poczekajcie chwilę
Nie depczcie słabszych
Nie zgrzytajcie zębami

Zrozumcie
Ludzi jest dużo będzie jeszcze
Więcej więc posuńcie się trochę
Ustąpcie

Kochani ludożercy
Nie wykupujcie wszystkich
Świec sznurowadeł i makaronu
Nie mówcie odwróceni tyłem:
Ja mnie mój moje
Mój żołądek, mój włos
Mój odcisk moje spodnie
Moja żona moje dzieci
Moje zdanie

Kochani ludożercy
Nie zjadajmy się. Dobrze?
Bo nie zmartwychwstaniemy
Naprawdę

    Tadeusz Różewicz

PS. Zmartwychwstanie? Czyli do jakiej dziś grupy docelowej to przesłanie?


środa, 7 października 2026

Nieuchronność

 


 Nie zatrzymasz bańki mydlanej na słomce,


choć piękna jak cud cudów, choć się mieni słońcem;

nie zawrócisz rozmowy wpół gestu, wpół słowa;

nie złapiesz w dłonie tęczy chociaż kolorowa;

nie wstrzymasz w locie ptaka, ni dmuchawca puchu,

ani rosy w południe, ni wiatru w bezruchu.

Nie zatrzymasz serc bicia i wędrówki ziemi,

ani złotych wakacji, ni przyjścia jesieni.



Nieuchronnie mijają rzeczy i zdarzenia,

odchodzą chwile, doby... lecz coś się nie zmienia,

czegoś nie da się zgubić. Coś trwa, coś zostaje.

Gdzieś w głębi duszy, cicho gra malutki grajek

najpiękniejszą muzykę, najcudniejsze scherza,

co łączą się i płyną falą, rytmem serca.

I już w nas pozostają duchowym przesłaniem

łagodnie bratającym trwanie i mijanie.

Nieuchronność omija, co chcemy ocalić,

wystarczy ciepłą iskrę pod sercem zapalić,

by rosły w nas i trwały ulotne wrażenia -

drogowskazy pamięci najmilsze - wspomnienia.

       wrzesień 1995 Renata Strug



 Nieuchronność to innymi słowy czasowe cykle, a więc także zmiana drogi oddychania, o czym nie każdy wie.

"Kiedy oddychasz przez lewe nozdrze, pobudzasz funkcje prawej półkuli mózgowej, która jest związana z energią kobiecą. Kiedy oddychasz przez prawe nozdrze, pobudzasz energię męską. Ta aktywność w sposób naturalny i ciągły zmienia się co 48 minut.

 Jak to wykorzystać w praktyce?

Kiedy jesteś zły - zamknij prawe nozdrze i zacznij oddychać przez lewe. Wciągu kilku sekund złość zniknie. Zniknie, ponieważ jest związana z męską częścią twojej istoty. Sama zmiana drogi oddechu prowadzi do istotnej zmiany nastroju.

Istnieją też działania, które łatwiej wykonać, kiedy kontaktujesz się z energią męską – na przykład masz wykonać jakieś siłowe zadanie – coś dźwignąć – zamknij lewe nozdrze, aby upewnić się, że czynna będzie energia męska".

                                                   Osho