Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trump. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trump. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 kwietnia 2026

Wakacje 2026

 


Jesień przejdzie, zima będzie, zima przejdzie, wiosna będzie itd. – jak śpiewał kiedyś staruszek przy promie Świbno. Nieustanny cykl przyrody sygnalizuje nadchodzące wakacje. U mnie już Święto Lasu! Kilkanaście ostatnich zdjęć z Warszawy:

















Inwestorów giełdowych czeka ostatnia (?) konferencja Powella. Chyba ostatnia, bo być może koleś Trumpa nie zostanie wybrany na szefa FED. Jeśli jednak zostanie wybrany, wtedy Pomarańczowy Pacjent może wykonać próbę dorwania się do stóp procentowych.

Jak mawiała papuga z anegdoty Osho: - To była bardzo ciekawa sztuczka, zobaczymy co będzie dalej!

Czytelnikom bloga życzę pogody ducha, udanej majówki, a potem wakacji i żegnam się z Wami do jesieni. Ahoj Przygodo!

niedziela, 19 kwietnia 2026

O wykresie Wig 20

W poniedziałek bez wpisu.


Wychodzi na to, że "umowny " porządek fal opisany 10 marca był błędny. Piszą  do mnie co prawda inwestorzy, że być może mamy do czynienia z falą B, która wybija mocno ponad właściwy szczyt. I tu podpierają się tym, co wyrysowało się w 1995 roku. Tak może być, azaliż nie opierajmy się na "być może". No było tak, ale jeśli masz wątpliwości - daj sobie luz i wyjdź na jakiś czas z rynku, bo to wydaje się szukaniem racji dla swoich racji.


 Po drugie primo dostaję mejle, że jest jeszcze możliwość RGR na DJ30. Bo jak wiemy to Ameryka dyktuje kierunek - wykres Day.

Wolę być realistą i odpowiadam, że taka możliwość jest dopóty, dopóki nie odpłynie w siną dal. Wyjaśnienie zobaczymy niebawem. 
Poza tym kilka osób wtopiło ostatnio na ropie, usiłując coś wydedukować samemu, atoli jak można było przewidzieć Trump ich ograł. Doradziłem dystans i cieszenie się pogodą, albo czymś innym przyjemnym.

Prosta harmoniczność dla Wig pokazuje kolejną ewentualną datę 523 dni (2,856), a potem 183 x 3 = 549 dni.

wtorek, 13 stycznia 2026

Wszystko zapisane w gwiazdach


Lekki mrozek o poranku, śniegu trochę, idzie się naprzód i wpada w rytm. Wtenczas często przychodzą znikąd myśli ogólne:

   - Tysiąc lat temu filozof arabski orzekł: „Nic nowego nie wymyślimy, już wszystko zostało powiedziane, a dalej będą jedynie powtórki”.

Przypomniało mi się to, gdy czytałem „Polska mistrzem Polski – Krzysztofa Vargi:

„Żeby rządzić tłumem, trzeba ten tłum skretynić. Skretyniony tłum pójdzie wtedy za dźwiękiem fletu jak owe stado szczurów. Skretyniony tłum szczurów zje tę kolorową trutkę i zanim padnie w konwulsjach, powie, że była bardzo smaczna”.

I tu Varga ma rację i to w wymiarze nie tylko polskiego zaścianka. Ludzie są podatni na reklamy, na propagandę, na populizm. Można nimi manipulować, czyli w sumie ludzie są głupi.

    - Także w Ameryce są głupi, bo zobacz kogo wybrali – powiedział pewien mój bieszczadzki znajomy.

- Odpowiedziałem: - Filozof niemiecki Hegel opisał działanie siły ponadczasowej, którą nazwał Duchem Świata. Ten Duch unosi się ponad Ziemią i co pewien czas ląduje w jakimś narodzie, a wtedy ten wybrany naród dostaje pierdolca (imperialnego, nazistowskiego, itp.) i zaczyna wojować z innymi. To pierwsze primo.

- Po drugie primo przecież dobrze wiesz, że wojny mamy niestety wpisane w geny, a pokój jest tylko przystankiem, chwilą oddechu przed następną wojną, co cztery tysiące lat temu opisał nam szczegółowo cesarz Aśioka.

Znajomy zamilkł, zafrasował się wielce azaliż, po czym sobie poszedł, choć dobrze wiem, że przekonany nie był i swe wątpliwości wyłuszczy przy najbliższej okazji. To wielki dar mieć takiego znajomego – jest wtedy z kim toczyć górnolotne dywagacje.




Idę ci ja sobie dalej zimowym skrajem drogi, minąłem cerkiew i wtedy pojawiło się trzecie primo.

- Gwiazdy!

Przecież wszystko jest zapisane w gwiazdach, a układ planetarny dla Polski na lata 2021 - 2025, omawiany przez Piotra Piotrowskiego (były posty) jest identyczny jak w roku 1939. Fatalny wręcz układ planet dołował także Donalda Tuska w latach 2022 – 2025, teraz ten układ odpuszcza. Ogólnie mamy na świecie wzmożenie brunatnej fali, szowinizmu, chamstwa i siły. Zaczyna gotować się jak w tyglu. I nie ma co rozdzierać szat nad tym czy Trump to wariat. 

Naprawdę rządzi tam kompleks wojskowo-przemysłowy, a prezydenta, który próbuje działać samodzielnie, spotyka niespodzianka w Dallas. Polityka Ameryki jest od lat tak samo imperialna, wcześniej bardziej zakulisowa - czy zapomnieliśmy o próbie zamachu stanu w Turcji? Walka o nowy podział świata przybiera na sile, ponieważ Ameryka prymat już przegrała i nie ma czasu na dalsze ceregiele. Nie dziwmy się więc imperialnym zakusom Kacapii. Ten naród ma teraz nie tylko dwugłowego orła w herbie, ale i dwóch carów – oprócz Putlera, także świętego Mikołaja II, któremu wybudowano w 2003 roku w Jekaterinburgu, na miejscu kaźni, Cerkiew Na Krwi, oraz w miejscu porzucenia szczątków rodziny carskiej sanktuarium w Ganinej Jamie. I żeby nie było bałaganu w ich religii, wszyscy wyżsi prawosławni kapłani należą dziś do FSB.

Nasuwa się analogia z doktryną kk: - czerwoni zabili cara – teraz wynieśli go na ołtarze i porównują do Chrystusa.

Atoli wszystko to z perspektywy „patrzenia na zdjęcia w cudzym albumie” ocenić należy jako ciągłą walkę dobra ze złem. Jeśli któraś z wymienionych sił przeważa ponad 50 %, zaraz odżywa strona przeciwna i wahadło przelatuje ponownie przez punkt równowagi. Nic nowego pod słońcem.

Zatrzymałem się, ponieważ pojawił się piękny trop wilka.


A nieco wyżej wilk nawalił charakterystyczną kupę, białą od zjedzonych kości.


 







poniedziałek, 14 kwietnia 2025

Bal u Rafała

 

Wakacje!

Siedem liter.

O siódemko boska,

Jak piękna,

Jak rozkoszna

Każda twoja zgłoska.

 

Jak ze złota szczerego

Każda twa litera,

Tyle w tobie radości,

Ze aż dech zapiera.

 

I sądzę,

Że zbyteczne

Są wszelkie oracje.

Ladies and Gentelmen,

Niech  żyją Wakacje!

    

Nostalgiczna Warszawa o zachodzie z praskiego brzegu.



Aktualności z Ogrodu Saskiego.



Ostatni spacer po Puszczy Kampinoskiej.





Każdego posługującego się własnym rozumem, powinno zastanowić, czemu Pis nie szanuje Polskich Noblistów? Tak było z Miłoszem, Szymborską i tak jest z Olgą Tokarczuk. Atak na tę ostatnią polegał nawet na nawoływaniu do niszczenia jej książek.

Noblistom bowiem nie da się wmówić, że Pis to jakaś wyimaginowana „elita”, a nie zwykłe niedouki, tudzież pospolite chamstwo (i złodziejstwo).

Jako że zaraz mamy wybory, przypomnę jeden ponadczasowy „Lepiej” Wisławy Szymborskiej.

Lepszy permanentny zwis niż prezydent rodem z pis

 

Dzięki sfałszowanym za pomocą pegasusa wyborom, pisiory wprowadziły do pałacu figuranta i wspólnie niszczyli Polskę przez kolejne 4 lata - mieli więc 8 lat MONOPOLU. Chyba starczy? Tym bardziej, że czas zrobił się mocno niepewny – oto odchodzi w niebyt dotychczasowy porządek świata. Jeszcze niedawno wydawało się, że sytuacja z poniższego obrazka ma szanse się spełnić, natomiast dziś możemy mieć wątpliwości.

Na drugą turę wyborów wysyłam intencję „Bal u Rafała” i zgodnie z zasadami zapominam o tym aż do 1 czerwca.











Azaliż byłbym niesprawiedliwy nie wspominając o ewidentnym osiągnięciu Trumpa – dzięki wojnie celnej mamy ożywczą zmienność na wszystkich rynkach finansowych, czyli żniwa dla daytraderów, jednak głównie dla trumpistów – bo tu wchodzą w grę ciężkie miliardy, jako że to oni decydują kiedy i co ogłoszą. Inwestorzy się burzą, twierdząc, że to ewidentna manipulacja rynkami. Mam inne zdanie, wyjawię je jesienią, a dziś zachowam dla siebie, jako że jestem już w "nastroju wyjazdowym".

     Życzę Czytelnikom Wesołych Świąt i udanych wakacji. Wpisy na blogu tradycyjnie ustają do października - do zobaczenia być może w zupełnie innym świecie. Chwała Ukrainie!

czwartek, 20 lutego 2025

Baranek boży



Kiedyś kościół zbierał wiadomości (czytaj haki) na człowieka, a czynił to w sposób prosty i dwojaki: na spowiedzi człowiek sam donosił na siebie, po czym było to weryfikowane z pomocą sieci donosicieli nie tylko z kółek różańcowych. Dziś to źródełko wysycha w szybkim tempie, a jego miejsce już zajęła AI. W obu przypadkach donosicielem na samego siebie jest tak zwany baranek boży.

Czasy się zmieniają, mamy postęp: - instrument spowiedzi zastąpiły algorytmy śledzące zainteresowania: - co ciebie najbardziej porusza, jakie strony przepatrujesz i jak długo się zatrzymujesz. Zbierane informacje są jednocześnie wykorzystywane do kierunkowania. Człowiek internetowy jest osaczany, oplątywany pajęczyną powiadomień.


Mnie to przykładowo zmroziło w 2013 roku, kiedy zamieszkałem tuż przy granicy ze Słowacją. Wystarczyło ruszyć się z chałupy w stronę niedawnej granicy państwowej, aby zaraz odebrać wiadomość proponującą korzystny roaming. To samo działo się blisko granicy z Ukrainą, czyli blisko połonin. Pomyślałem wtedy: - Oto mają człowieka na widelcu, namierzą z dokładnością do paru metrów.

Czytałem ciekawy artykuł o sygnalistce, która pracowała przy kampanii wyborczej amerykańskiego Jasia Fasoli czyli Trumpa. Szefowie sygnalistki twierdzili, że wpłynąć na określoną grupę ludzi jest dość łatwo. Wpłynąć i gdzieś ich skierować, na co potrzeba sześć miesięcy. A na wygranie każdych wyborów we współczesnym społeczeństwie karmionym internetem, dla dowolnej partii, potrzeba dwóch lat. I wcale nie musi być na to wyłożona kupa kasy, podpisuje się po prostu umowę (cyrograf chyba, bo sprawa wydaje się diabelska) dotyczącą podziału przyszłych fruktów.

Nie trzeba szukać diabła tam, gdzie go nie ma. Ludzie są łatwowierni, tudzież nie potrzebują, czy też nie chcą wolności, bo nie bardzo wiedzą co z takową zrobić. I czekają, aby ktoś za nich pomyślał.

Kiedy pewnego mojego znajomego taki zagubiony człowiek pyta: 

- Panie! To co teraz zrobić?

- Zdjąć majtki i tak chodzić - pada odpowiedź.

W jednej z bajek Oskara Wild’ea trafiam na słowa: - Gorzko jest pracować dla pana, lecz bardziej gorzki jest brak pana, który daje pracę.

I paradoks liczbowy, który mi się spodobał:

500 mln. ludzi czeka na wsparcie 320 mln., aby powstrzymać 140 mln., których blokuje 30 mln.


czwartek, 10 października 2024

Ostatnia Wieczerza przed olimpiadą

 


Podczas ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich w Paryżu wykonano m.in. „Imagine” Johna Lennona. Komentatora z telewizji Kurskiego Przemysława Babiarza oświeciło i powiedział:

– Toż to ma być świat bez nieba, narodów i religii, to jest wizja pokoju, który ma wszystkich ogarnąć, to jest wizja komunizmu, niestety.

Wypowiedź ta wywołała wrzawę w mediach społecznościowych, zarówno krytykujących Babiarza, jak i go wspierających, pojawiły się bowiem głosy, że widowisko ma charakter „antykatolicki”.

Atoli na stronie Kongresu USA czytamy: „W czerwcu 1969 r. Lennon otrzymał chrześcijański modlitewnik od komika i działacza na rzecz praw obywatelskich Dicka Gregory’ego”.

Jak Lennon później tłumaczył w ostatnim wywiadzie, modlitewnik dał mu kluczową koncepcję dotyczącą natury „pozytywności”, bowiem modlitwa, która miała być podstawą kompozycji „Imagine”, mówiła: „Jeśli potrafisz wyobrazić sobie świat pełen pokoju, bez wyznań religijnych – nie bez religii, ale bez myślenia »mój Bóg jest większy« niż »twój Bóg« – to może być prawdą”.

 

Drag Queens na otwarciu igrzysk olimpijskich

Wydarzenie ogólnie znane. Oczywiście podniosła się pełna obłudy wrzawa pisiorów.

Jak wiemy, sympatycy tego ugrupowania oprócz ogólnej nietolerancji są jawnymi, lub ukrytymi antysemitami. Tu paradoksalnie objawia się ich wewnętrzne rozdarcie: nienawidzą Żydów, a jednocześnie (bez urazy) modlą się do Żyda.

Urywek ze światłej części netu:

Raz jeszcze:

"Ostatnia Wieczerza" to najsłynniejszy obraz Leonardo da Vinci. Na co przekłada się ta popularność? Na inspirację.

"Ostatnia Wieczerza" wielokrotnie pojawiała się w filmach, serialach i grach komputerowych. Pytanie brzmi, czy wówczas również obrażała uczucia, czy dzieje się to tylko i wyłącznie w przypadku, kiedy do stołu zasiadają mężczyźni chodzący na szpilkach, w mocnym makijażu i sukienkach? Poniżej przedstawiam listę kilku produkcji, w których pojawia się odwzorowanie "Ostatniej Wieczerzy". Czy kogoś to uraża?

Popkulturowych nawiązań do "Ostatniej Wieczerzy" oczywiście jest więcej. "Viridiana", najnowsza "Barbie" (scena, podczas której wszyscy dyrektorzy Mattel siedzą przy stole), a nawet książkowy "Harry Potter i Więzień Azkabanu" (gdy do wigilijnego stołu zasiada trzynaście osób).

Trudno tu mówić o kpinach z religii - jest to raczej oddanie hołdu znanemu dziełu, nadanie mu nowej perspektywy czy interpretacji z innego punktu widzenia. Katolicy nie muszą się oburzać - queerowa "Ostatnia Wieczerza" definitywnie nie była drwiną.







Anegdota:

„Zmierzcha się. Apostołowie szykują Ostatnią Wieczerzę. Jezus przewidując co go czeka chodzi smutny, a tu patrzy: - stół zastawiony, pieczyste z barana, wędlinki, figi, daktyle, dobre wino.

- Skąd tyle jedzenia? – pyta – przecież nie mieliśmy pieniędzy?

- Nie wiemy dokładnie – odzywa się jeden z apostołów – ale podobno Judasz coś sprzedał”.

Jak wiemy fantazje na temat symboli chrześcijaństwa w świecie artystycznym weszły już w fazę schyłkową i nikt się tematem zanadto nie podnieca. Niestety Polska na tym tle wygląda na zadupie światopoglądowe. Czarnym kapłanom nie ma się co dziwić – oni bronią swojej Dojnej Farmy. Atoli bądźmy dobrej myśli – to sama instytucja kk działa najmocniej na korzyść laicyzacji Polaków, tudzież inspiruje do zwrotu w stronę religii naszych ojców i dziadów. Człowiek bowiem jest z natury istotą religijną i w Coś wierzyć potrzebuje.

 Politykom pisiorskim także chodziło o Dojną Farmę – dla nich liczyła się tylko władza (czyli pieniądze), a dla zapewnienia sobie bezkarności zmieniali prawo na wygodne dla siebie. Pilnie czuwali nad ciągłymi sondażami i uprawiali ciemną propagandę, niezbędną dla impregnowania mózgów niekumatych.

Doszło do parodii, kiedy wielki autorytet moralny - Donald Trump, odczekał chwilę, po czym wrzasnął „hańba!”

Odnotowałem sprawę, ponieważ Trump to amerykański pisior.

A co w Polsce?

Ukazała się książka Lulla La Polaca – lekko się ją czyta, dowiadujemy się o polskim świecie draq queens i draq kings. Okazuje się, że sztuka draq wchodzi na salony. 
Ralph Kaminski już dawno nakręcił polski teledysk nawiązujący do Ostatniej Wieczerzy


Słowa piosenki Tata i wykonanie Ralpha uznaję za ekstra! Od czasu do czasu przypominam sobie własne momenty zabaw na cztery fajerki, puszczając zjawiskowego Ralpha (i tancerzy!) w Balu u Rafała.

Widzę wtedy Bal - Imieniny u Rafała, zarządzającego w swoim czasie schroniskiem bieszczadzkim Koniec Świata. Wcześniej pomagał Marii przy koniach kabardyńskich, ale Maria nie płaciła.... Rafał pochodził ze Smolnika, więc na imieniny zjechały traktorami wszystkie znajome moczymordy i pijaki ze Smolnika nad Osławą i mnie tam akurat zaniosło (Anioł Opiekuńczy) w drodze do sklepu w Nowym Łupkowie. Anioł prowadził, ponieważ od dwóch tygodni mieszkałem w Kołybie sam i cniło mi się deczko do ludzi.

Oj! To ci była zabawa do rana! Były tańce, było głośno i tak radośnie, że krótko po tym balu wyrzucono Rafała ze stanowiska, a impreza przeszła do historii.

Lulla - Andrzej Szwan ma 86 lat i mówi, że na realizację marzeń nigdy nie jest za późno. Występy draq to rodzaj rozrywki z wysokiej półki, pozwalającej zapomnieć o codziennej przaśności.

Owszem, estetyka draq polega na przerysowaniu, ale nie jest to ani odpustowy kicz, ani jarmark w Dniu Kapusty. Dziś draq to fenomen na skalę światową i uznana forma sztuki.

"Powinno się ubarwiać swoją codzienność na ile się da, potrafić zaszaleć i dać upust fantazjom" – mówi Andrzej.

"Bogu niech będą dzięki za to, że nie jestem jak większość rówieśniczek. Sama bym siebie nie ścierpiała, gdybym skupiała się wyłącznie na chodzeniu po lekarzach, a resztę dnia spędzała w domu przed telewizorem, z nogą na nodze i ciućkała landrynki. A osiemdziesięciolatkowie tak właśnie żyją w Polsce!. nie bawią się, nie kosztują życia, choć przecież życie każdego dnia ma inny smak.

Albo ci się już nie chce, albo chce wszystkiego. Ja tak właśnie rozumiem życie i czuję, że żyć warto".

Dziennikarz zapytał Andrzeja, skąd bierze się u niego tyle energii.

- Nie wiem, może ktoś gdzieś tam kręci korbą i mi tej energii do dupy napycha?