Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityk. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 marca 2026

Ukryty ksiądz

 


 Osłabić człowieka, sztuczka druga: - Trzymaj człowieka w stanie nieświadomości. Odetnij mu dostęp do miłości, bo bez miłości inteligencja człowieka spada. Czy zauważyłeś to? Kiedy się zakochujesz, wszystko, co umiesz, osiąga szczyt. Kiedy ludzie są zakochani, funkcjonują na najwyższych obrotach. Najinteligentniejszymi ludźmi są ci najbardziej seksowni. Energia miłosna jest w zasadzie inteligencją. 

Gdy w ludziach tłumi się seksualność, uciekają w inny świat. Zaczynają tęsknić za taksówką do nieba. Zaczynają myśleć: tu nie ma raju, on jest gdzie indziej. Idą do księdza i pytają o niebo.

   - Sztuczka trzecia: - Trzymaj człowieka w jak największym strachu. Najlepszym sposobem jest nie pozwolić mu kochać, bo miłość niszczy strach. Kiedy jesteś zakochany, nie boisz się. Gdy jesteś zakochany, możesz walczyć z całym światem. A kiedy nie kochasz, boisz się wszystkiego. Budzą się lęki. I wtedy ludzie są na kolanach kłaniając się kapłanom i politykom. To spisek. Twój polityk i twój ksiądz są twoimi wrogami, ale udają, że służą społeczeństwu. A tak naprawdę pasożytują na tobie.

   - Sztuczka czwarta: - Niech człowiek będzie jak najbardziej nieszczęśliwy, zagubiony. Niech siebie potępia, niech wierzy że został ukarany za swoje grzechy. Takiego człowieka można przepychać z miejsca na miejsce, można łatwo zamienić go w Dryfującą Kłodę. Taki człowiek jest zawsze gotowy przyjmować polecenia, rozkazy, daje się dyscyplinować, ponieważ czuje, że tylko ktoś inny pomoże mu ułożyć życie. Jest doskonałym materiałem na ofiarę.

    - Piąta sztuczka: - Trzymaj ludzi w separacji, aby nie mogli się jednoczyć. Napuszczaj ich na siebie, szczuj. Staraj się ich podzielić. Mów, że pożywienie jest czymś wspaniałym, jedzcie ile chcecie, ale potem nie dostarczaj pożywienia...

   Mów do drzewa: - Bądź zielone, rozkwitaj, a jednocześnie podcinaj mu korzenie. Mówią ci, kiedy i kogo wolno kochać. To tak, jakby stworzyć prawo pozwalające oddychać tylko wtedy, gdy jesteś ze swoją żoną, lub mężem. Przecież musisz oddychać przez 24 godziny! Mówią, że jest niższa miłość, do której nie wolno dopuścić, ona jest zła, tylko wyższa, duchowa jest dobra. 

Czy widziałeś kiedykolwiek duszę bez ciała? Czy widziałeś dom bez fundamentów? Niższe jest przecież fundamentem wyższego! 

”Święci tego nie robią” – jesteś grzesznikiem! A skąd wzięli się ci święci? Masz poczucie winy, a to właśnie w nim siedzi ukryty ksiądz.

                                                     Osho

 


wtorek, 24 marca 2026

Osłabić człowieka

 



Seks jest najsilniejszym instynktem w człowieku.

Politycy i księża od początku zrozumieli, że seks jest energią, która najsilniej napędza człowieka, więc postanowili ją ograniczyć, odciąć. Jeśli człowiekowi pozwolić na całkowitą wolność w seksie, straci się możliwość dominowania nad nim. Zamienienie go w niewolnika będzie niemożliwe.   

     Widziałeś, jak to robią, gdy chcą zaprzęgać byka do wozu? Kastrują go! - Niszczą jego energię seksualną. Czy widzisz różnicę między bykiem a wołem? Jest ogromna! Wół to biedna istota, niewolnik. Natomiast byk jest pięknem, wspaniałością, ma w sobie tyle dumy! Zobacz, jak chodzi! Porusza się niczym cesarz! A zobacz, jak wół ciągnie wóz. To samo zrobiono z człowiekiem.

Instynkt seksualny został usunięty, wycięty. Człowiek jest już jak wół, nie jak byk. I każdy ciągnie za sobą tysiące wozów, do wszystkich jesteś zaprzężony. Dlaczego byka nie można zaprząc? Bo jest zbyt silny i niezależny. Gdy zobaczy przechodzącą krowę, porzuci i ciebie i wóz i pójdzie do niej! Nie będzie go obchodzić to, kim jesteś, nie będzie cię słuchał. 

Kontrola nad bykiem jest niemożliwa. Energia seksualna jest energią życiową, nie można jej kontrolować. Dlatego polityków i księży interesuje jak podciąć twoją energię życiową, aby zamienić ciebie w niewolnika, w kalekę. Do tego celu stosują pięć sztuczek.

Oto sztuczka pierwsza: - Osłabiaj człowieka, jeśli chcesz nad nim dominować. 

Najlepszym sposobem na to jest ograniczenie swobody jego miłości. Bo miłość odżywia. Psycholodzy odkryli, że jeśli dziecku nie dostarcza się miłości, zamyka się ono w sobie i słabnie. Możesz dawać mu mleko, możesz podawać mu leki, możesz dostarczać mu wszystko z wyjątkiem miłości. Nie przytulaj go, nie całuj, nie dawaj mu ciepła swojego ciała, a dziecko będzie coraz słabsze i słabsze. Większe są szanse, że umrze, niż że przeżyje. Co się dzieje? Przytulanie, całowanie, dawanie ciepła sprawia, że dziecko czuje się akceptowane, kochane, potrzebne. Dziecko zaczyna odczuwać, że jest coś warte, zaczyna dostrzegać cel życia. Energia seksualna osiąga kulminację około osiemnastego roku życia, a pomiędzy dziewczynami i chłopcami stoi cała struktura społeczna, urzędów, policji. Dlaczego tak się o nich troszczą? Próbują zabić byka i stworzyć wołu.

                                                           Osho

wtorek, 14 grudnia 2021

Kluczyk w plecach

 


Pamiętam swoją pierwszą zabawkę. To był misio z kluczykiem w plecach. Kluczykiem należało misia nakręcić, a on wtedy tak śmiesznie machał łapkami i wydawał z siebie dźwięk podobny do słów ble-ble. Tego misiowego występu nie można było zatrzymać, chyba że się zatrzymało kluczyk, który przy tym występie się obracał. Czyli misia trzeba było nakręcić i dopóki nakręcenie działało, on machał i bleblował.


Budziła się moja potrzeba odkrywania prawdy, skupiłem się na misiu. Świat chwilowo przestał istnieć. Zabawa była totalna: - nakręcenie – przewidywalna reakcja misia - nakręcenie ponowne. I jeszcze raz. Pojawiła się monotonia, dlatego rozpocząłem eksperymenty: - a to próba nakręcenia w drugą stronę – nie dało się. To próba nakręcenia poza opór – nie dało się. Urwać kluczyk? Nie dało się. Może czymś walnąć w misia oczekując nieznanego? Rozejrzałem się, ale pod ręką nie było niczego nadającego się do owego walnięcia. Miałem takie ulubione narzędzie badawcze noszące nazwę młotek, atoli mi go zabrano od chwili, gdy coś nim za dokładnie zbadałem. Wzbierała przewrotna myśl, żeby misia otworzyć i zobaczyć co ma takiego w środku, co go ożywia. Babcia mówiła, że w człowieku jest dusza, a co jest w misiu? Operacji odkrywczej dokonałem podobno z pomocą nożyczek i widelca.

Z misia wydłubałem proste ustrojstwo, którego integralną częścią była sprężyna. Tu obudziły się zainteresowania mechaniką – bawiłem się teraz samym ustrojstwem, obserwując co w nim się rusza, a misio leżał sobie z pustym brzuszkiem. Nagle nastąpiła kulminacja - coś trzasnęło i mechanizm przestał działać. Nastąpił koniec zabawy. Próbowałem jeszcze misia uzdrowić, upychając wszystko elegancko, ale nic to nie dało.

Odłożyłem więc maskotkę, ale żeby babcia nie widziała rozdarcia, położyłem go na brzuchu.

Kiedy następnego dnia babcia zapytała, czemu się nie bawię misiem, usłyszała odpowiedź: - miso jest umarty, dusza mu się popsuła.

 Jaka puenta? Rzecz przypomina mi się, kiedy patrzę na niektórych polityków w telewizorze, zwłaszcza tych z jedynie słusznej partii. Oni zachowują się zupełnie jak ten mój misio z dzieciństwa. Mówią i mówią, przeważnie głupio, czyli wydobywa się z nich znajome ble-ble. Przy tym nie mogą skończyć, a mnie korci, żeby sięgnąć do telewizora, wyjąć zza ekranu takiego misia i zobaczyć, czy on ma kluczyk do nakręcania tkwiący w plecach.








Miły epizod: - znajomy mały chłopiec szalenie lubi popisywać się przed dorosłymi swym ulubionym wierszykiem. Mama stawia go do tego występu na krześle, a on odrobinę sepleniąc, po dziecinnemu wypowiada tych kilka rozczulających zwrotek:

Prosę państwa

Oto miś.

Miś jest bardzo grzeczny dziś.

Chętnie państwu łapkę poda.

Nie chce podać?

A to śkoda!

 

I tu pora na nagrodę dla aktora – klaszczemy i mały jest wniebowzięty. A moje aktualne misie dzielą się wrażeniami z bieszczadzkich wędrówek.







czwartek, 8 kwietnia 2021

Dom na Górze

 Garść wspomnień z zimowo – wiosennego pobytu u Jana Gabriela.





Piramida - miejsce eksperymentów z mózgowymi falami alfa. Przekonałem się osobiście, że to działa.



Bracia Mniejsi






Przy domu Jana stoi stuletnia, głęboka studnia z niezwykle zimną i smaczną wodą.



Stalowy kubek autora – prezent, który spadł z nieba. Był wpis.



Wieczorem płonie prawdziwa woskowa świeca i Bożenka, partnerka Jana, mistrzyni wahadełka uruchamia swoje czary - pomaga mi rozeznać się w osobach, które wokół mnie aktualnie orbitują.



Zamykam oczy, wyobrażam sobie sprawdzaną osobę, zmniejszam ją do dziesięciu centymetrów i stawiam na stole przed Bożenką. Bożenka trzyma wahadło nad odpowiednimi wskaźnikami – skalami i feruje wyrok ostateczny: - Uciekaj od niej – od niego – wahadło kręci się w odwrotną, czyli ciemną stronę! 

I sprawa staje się jasna - wysyłam myśl. Następuje mentalne czyszczenie kontaktów. W większości przypadków ów osobnik, któremu wahadło kręci się wstecz, a ja już o tym wiem, sam coś wyczuwa i znajomość gaśnie w sposób naturalny. Pozostałych nielicznych zaczynam omijać szerokim łukiem i to w zupełności wystarcza, bowiem ludzie, którzy nieświadomie godzą się na bycie po ciemnej stronie mocy, jak pisałem, rzecz przeczuwają. Bardzo prosta sprawa jest z tymi, którzy są świadomymi sługami ciemności. Tak, tak, są tacy. Oni nie muszą opierać się na przeczuciach – oni po prostu dostają wiadomość od swego "pracodawcy".

Jak Czytelnicy wiedzą, lubię szczerość, a moje pisanie, powiedzmy że nie zawsze przystaje do stereotypu. Poza tym mam zasadę, której pilnuję, bo to godne i sprawiedliwe: - Rób swoje i nigdy się nie tłumacz - twój wróg i tak nie uwierzy, a przyjaciel tłumaczenia nie potrzebuje.

Znałem już od kilku lat Jana, Bożenkę i szeroki krąg ich znajomych. Także sporo wiedziałem o sprawach paranormalnych, no i napatrzyłem się na różne metafizyczne cuda, które co jakiś czas przydarzały się w bliskości Jana, bretharianina - uzdrowiciela. W pamięci utkwił mi zwłaszcza wypadek samochodowy pod Ciechocinkiem, gdy wracaliśmy od kręgów kamiennych w Odrach i to, co się po tym wypadku wydarzyło. 

Siedzimy więc przy stole w czwórkę - dwie mistrzynie wahadełka, Jan i ja. Państwo rozmawiają swobodnie, używając wielu nieznanych mi określeń. Słuchałem i:

- Po pierwsze primo przyjmowałem do wiadomości, że tuż obok nas, może nad nami, toczy się ciągła walka Dobra-Porządku, ze Złem-Chaosem, w tym z wszechogarniającą nas kontrolą. Czasami 51 - 53%% przewagi ma jedna strona, potem przeważa strona przeciwna. Walka jest okrutna, to nie przesada i nie jakieś tam lelum polelum (Piękne starosłowiańskie określenie). Tacy ludzie jak Bożenka i Jan, osadzeni po jasnej stronie, byli w ciągłym niebezpieczeństwie. Byli, ponieważ oboje już nie żyją.

- Po drugie primo niewiele więcej rozumiałem z tych rozmów łowionych jednym uchem. Zwykle obsługiwałem w tym czasie pocztę. Poza tym nawet nie chciałem więcej zrozumieć, gdyż każdy człowiek ma jakiś swój zakres, swoją działkę, której powinien się trzymać. Jeśli ktoś uważa, że może znać się na wszystkim, ten nie zna się na niczym. Przykład takich omnibusów? - Spójrzmy na polityków.

wtorek, 1 grudnia 2020

Błędny program

Przykład dzieci, które jeszcze do szkoły nie chodzą.



Przykład dziecka, które chodzi do szkoły.


Kiedy przynosi dobre stopnie – jest chwalone, przytulane może nawet. Może nawet, bo jest tak wiele rodzin, w których rodzice nie potrafią wyrażać uczuć, a być może wstydzą się, lub boją okazywać czułość.


Dziecko przynosi złe stopnie – rodzice się złoszczą. Powstaje zapis podświadomy; - wartość człowieka zależy od oceny wystawionej przez innych, w tym przypadku nauczyciela, którym może być przecież zwykły głąb.


                                                                                                                       

Bez urazy, ale zwykłe głąby są w każdej grupie zawodowej, ze szczególnym wskazaniem na polityków.

        W podświadomości dziecka na całe życie zapisuje się chory kod: - masz taką wartość, jaką przypiszą ci inni. Czyli zwracaj uwagę na to, co ludzie powiedzą, bo jak zrobisz coś inaczej niż inni, okaże się, że nie jesteś nic wart.

W dorosłym życiu rolę nauczyciela i rodziców przejmie żona, szef, teściowa. Większość się podporządkuje błędnemu programowi. Człowiek, mąż, żona – lub tylko pracownik, który z tego powstał, jest wtłoczony w tłum. Zwykle jest to istota nawet efektywna, która zachowuje się tak, jak od niej oczekują, osiągająca sukcesy. 

Atoli na wszystko przychodzi czas i w końcu do istoty dotrze, że gdzieś kiedyś po drodze zgubiła własne osobiste życie. I wtedy zrozumie czemu nie potrafi się szczerze cieszyć z tego co jest.


Więcej: - taka istota w głębi duszy poczuje się głęboko rozdarta i nieszczęśliwa. A przecież uczucia są najważniejsze, bo one nie kłamią.

I teraz pojawia się problem: - kiedy istota odczuje swoją nieszczęśliwość, zacznie poszukiwać czegoś zastępczego, co ukoi ten ból. Witamy w Krainie Uzależnień.



piątek, 9 lutego 2018

Oświecić bliźniego

Co z tego, że wiemy, co dzieje się na drugim końcu świata, jeśli nie wiemy co dzieje się w naszym wnętrzu?
        Czy ilość godzin spędzona przed telewizorem (lub pobytu w necie) pozwoli zrozumieć drugiego człowieka, gdy nie rozumiemy siebie?
           Czy można żyć w zadowoleniu nie wiedząc, kto wygrał wybory w USA?

Czytelnicy bloga znają poglądy autora na temat polityków i kapłanów - to właśnie ci państwo odbierają człowiekowi wolność. 
Usłyszałem czyjeś słowa warte zapamiętania: - Żeby dorwać się do władzy, polityk obieca wybudowanie mostu nawet tam, gdzie nie ma rzeki.

Polubiłem żartobliwy styl rozmowy, prowadzonej w czasie bieszczadzkich wędrówek, gdy stykam się z miejscowymi.
Dzieje się to najczęściej gdzieś na postoju przy sklepie.

Ludzie są ciekawi - pytają kto, skąd i dokąd. 
Więc na wstępie informuję, że jestem Zbyszek 55 i żyję samotnie, bez prądu, radia i telewizji na prawdziwym zadupiu, za górą, za lasem.      
Słysząc tę deklarację, rozmówca - rozmówcy odczuwają natychmiastową i silną potrzebę oświecenia bliźniego.

Zwykle zaczyna się na przykład od pytania: - to pewnie nie słyszałeś co powiedział duda?
Udaję zdziwienie i pytam: - chyba co powiedziała duda? A jaka duda?
No prezydent.... I wyjaśnia mi się co zostało powiedziane.
Przez chwilę, oburzony, milczę wymownie i pytam: - a gomułka na to pozwala?
Tu z kolei rozmówca jest zaskoczony i woła: - jaka gomułka?
No pierwszy sekretarz partii.....
Człowieku nie ma już komuny!
Nie ma?! To co jest?

I na tym najczęściej kończy się rozmowa o polityce, albo w ogóle się kończy, bo zostaję uznany za pomylonego.
      W toku rozmowy najbardziej bawi mnie sposób, w jaki rozmówca mi się przygląda, próbując zrozumieć sytuację, gdyż zachowuję pełną powagę.
Najciekawsze jest, że rzecz udała mi się i to kilkakrotnie.



piątek, 17 sierpnia 2012

Druga czakra - polityk


 Drugi typ, nieco wyższy niż opętany obsesją jedzenia, to maniak władzy, polityk. Chce dominować nad ludźmi. Po co? W głębi siebie czuje się bardzo, bardzo gorszy, chce pokazać światu, że "Jestem kimś, potrafię dominować, mogę ustawić was na właściwym miejscu".

         Nie ustawił siebie na właściwym miejscu, a próbuje cały świat ustawić na właściwym miejscu. Jest to człowiek opętany przez ego. Może poruszać się w dowolnym kierunku; jeśli zajmie się pieniędzmi, będzie gromadził pieniądze, pieniądze staną się symbolem władzy. Jeśli zajmie się polityką, nie może nad sobą zapanować dopóki nie dotrze do samego końca - a tam nic nie ma.  

Miałem kiedyś kota - bardzo głupiego kota, prawie polityka. Wchodził na drzewa, i był w tym doskonały. I wchodził na najwyższą gałąź drzewa, a potem tkwił tam i nie wiedział jak zejść. I było to problemem niemal co dnia: ktoś musiał wejść na drzewo i znieść go na dół. A on znowu wchodził, tkwił tam i wrzeszczał i hałasował w agonii. I nigdy się nie nauczył. Nazywałem wiec tego kota "politykiem". Wchodzi - premier, prezydent, Adolf Hitler, Richard Nixon, wchodzi na samą górę, a potem nie ma już gdzie iść i nie wie jak zejść na dół. Żaden polityk nie wie jak zejść na dół. Uczy się tylko jednej sztuki - jak wchodzić do góry, coraz wyżej. I potem przychodzi taka chwila, gdy nie ma już "wyżej"... Wtedy - wielka frustracja.

Powiadają, że Aleksander Wielki radził się kiedyś astrologa. Astrolog popatrzył na jego dłoń i rzekł: "Aleksandrze, wszystko jest dobrze, staniesz się największym zdobywcą w świecie. Ale pamiętaj - jest tylko jeden świat, który można podbić." I podobno Aleksandra ogarnął wielki smutek. Astrolog zapytał: "Czemu stałeś się taki smutny, tak nagle?" Odparł: "Co innego mi zostaje? Skoro jest tylko jeden świat, gdy go podbiję, co będę robił? To sprawia, ze czuje wielki smutek." Wspinacz...

U zwierząt można obserwować "kolejność dziobania". Jeśli popatrzysz na grupę małp, stwierdzisz, ze jedna jest prezydentem albo premierem, czy jakkolwiek nazwiesz króla małp, a wszystkie małpy go słuchają. On jest przywódcą, on dominuje. Jeśli napotkasz tygrysy, stwierdzisz, ze jeden dominuje nad całym stadem. Dominowanie nad kimś innym, usiłowanie zdobycia kogoś innego - to bardzo zwierzęcy instynkt.

Prawdziwy człowiek chce zdobyć siebie, nie innych. Chce poznać siebie. Nie chce zapychać jakiejś wewnętrznej dziury dominowaniem nad kimś innym. Prawdziwy człowiek kocha wolność dla siebie i także dla innych.

Przy jedzeniu po prostu wchłaniasz, nie dzielisz się. W dominowaniu niszczysz, nie tworzysz.