Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smutek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smutek. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 marca 2026

Jesteśmy częścią jednej orkiestry

 


Kiedy masz poczucie humoru, stajesz się religijny. Natomiast smutek, powaga, są oznaką osób negujących życie.

Poza tym powaga jest tarczą miernoty.

Nie jesteśmy sierotami. Ziemia to nasza matka. Niebo jest naszym ojcem.

Cały olbrzymi wszechświat należy do nas, a my do niego. Jesteśmy częścią jednej orkiestry.

    Usłyszeć muzykę bytu – oto jedyna autentyczna religia. Ta religia nie ma świętych pism, bo ich nie potrzebuje. Tej religii wystarcza cisza. To z tej ciszy rodzi się modlitwa, wdzięczność i wtedy całe istnienie zamienia się w boskość.

 

                                                               Osho

 

PS. Jeśli potrafisz zbierać kwiaty tylko dla swojej własnej osobistości, oznacza to, że jesteś na właściwej drodze.









                                  

                                                                  


poniedziałek, 10 lutego 2025

Zwątpienie

 


Mejl od człowieka poznanego na szlaku:

„Kiedyś przyszła pora na zadanie sobie pytania: - czy ja wierzę w katolickiego brodatego Boga, który podobno sprawuje pieczę nad katolikami? A co z tymi, którzy katolikami nie są? Wmawiano mi, że oni są gorsi, a jeśli to bujda i gorsi to my?

Stopniowo stawiałem coraz odważniejsze pytania: - Co to za zaborczy Bóg, który każe wierzyć tylko w siebie i klękać na zimnej posadzce smutnego kościoła? I po co mu tylu ubranych na czarno urzędników, którzy twierdzą, że mają prawo wyznaczać pokutę?                                       

W mojej parafii ksiądz wyłudził pieniądze od wielu wiernych, bo jak się okazało był hazardzistą. Przyjechał biskup i prosił ludzi, aby wybaczyć zbłąkanej duszy. Gdzie tam zwrot pieniędzy! Wybaczyć trzeba, bo to po chrześcijańsku. Mocno poranieni wierni odpuścili, a księdza biskup przeniósł na drugi koniec Polski. Po wielu latach jego nazwisko pojawiło się w aferze pedofilskiej.

Jedna znajoma z naszego miasteczka wyznała zdradę małżeńską innemu już księdzu na spowiedzi, a ten jej powiedział, że nie zasługuje na rozgrzeszenie. Kobieta się truła, na szczęście nieskutecznie.                                           

To Bóg dał takie prawo jednemu człowiekowi, żeby drugiego traktować po uważaniu? I to prawo wynika tylko z czarnej sukienki?

Opadały mnie coraz większe wątpliwości, ale dalej nie potrafiłem się zdecydowanie odciąć od kościoła. Jednak na niedzielne msze już nie chodziłem i znielubiłem przyjmowanie księdza po kolędzie. Zgadzam się z tobą, że wśród księży jest wielu przyzwoitych ludzi, ale do mojej parafii tacy jakoś nie trafili.

Dużo czytałem i zacząłem trochę wyjeżdżać poza kraj. Poznawałem innych ludzi i ich niekatolicki świat.          

I przyszły refleksje. Te ostatnie razy w kościele dobrze pamiętam: - skręcało mnie, kiedy słyszałem, że jestem marnym robakiem, który musi błagać o wybaczenie. A ja nie jestem robakiem. Jestem fajnym facetem. I nie muszę nikogo za nic przepraszać, a zwłaszcza za to, że jestem na tym świecie, bo nikogo nie krzywdzę. To że jestem, to jest powód do radości, a nie do smutku i posypywania sobie głowy popiołem. I wtedy powiedziałem - Koniec! Nie będę recytował modlitw z refrenem „Zmiłuj się nad nami”.

Wkurwiłem się wręcz, a jak mówisz uczucia nie kłamią i stwierdziłem, że taką obłudną wiarę to ja w dupie mam”.

czwartek, 27 kwietnia 2023

Wszystko mija

 


Zmieniają się pory roku, cała rzeczywistość poddaje się cykliczności. Zmieniają się człowiecze nastroje, mój przykładowo zmienił się na wakacyjny. 

 

Pytanie: - Czasami chcę się schować pod ziemię, zwłaszcza kie­dy mam menstruację.

Osho: - Energia to fale. Czasami są przypływem, czasami odpływem. Kiedy trwa przypływ, bardzo łatwo jest nam pozostawać w związ­kach, być otwartym, kochać, brać, dawać, ale kiedy następuje odpływ, wtedy energia maleje, a komunikowanie się z innymi staje się coraz trudniejsze, prawie niemożliwe. Oba stany przy­chodzą i odchodzą - oba są częścią życia. Nie ma w tym nicze­go złego, oba są naturalne - pamiętaj więc, żeby je akceptować. Kiedy odczuwasz odpływ, nie usiłuj się komunikować, nie otwie­raj się na siłę, bo takie otwarcie nie będzie otwarciem.

Nastał czas nasienia.

Możesz się teraz zamknąć i pozostać w sobie. Sko­rzystaj z tego czasu, aby tylko pobyć ze sobą. Jest to doskonały moment dla medytacji.

Kiedy zaś masz przypływ, a energia płynie i narasta, wtedy jest czas na miłość. Wtedy wchodź w związki, bądź otwarta, dziel się z innymi. To czas zbiorów, ale nie może trwać przez cały rok. 

Mówi się, że nawet Anioły w niebie nie śpie­wają przez cały czas, na okrągło.

Kiedy więc czujesz w sobie pieśń, śpiewaj. A kiedy czujesz, że wszystko się zamyka, pomóż, aby się zamknęło. To właśnie znaczy być naturalnym. Bycie naturalnym nie oznacza, że za­wsze trzeba być otwartym - nie jesteś sklepem całodobowym. Są chwile, kiedy trzeba się zamknąć, bo jeśli nie, to wszystko stanie się nudne, monotonne, męczące. Nie ma potrzeby ciąg­le się uśmiechać. Robią to tylko politycy, najwięksi głupcy na świecie.

      Są takie dni, kiedy łzy przynoszą ulgę, powinny przynieść ul­gę. Są dni kiedy czujesz się smutna. Smutek jest piękny, toteż kiedy czujesz się smutna, bądź smutna. Kiedy czujesz się szczęś­liwa, bądź szczęśliwa. Być prawdziwym sobą oznacza niesprzeciwianie się temu, co się dzieje. Wejdź w to..... zaufaj. 

Nocą płat­ki lotosu są stulone, rankiem znów się otwierają - i to jest właśnie naturalny proces.

W naszych czasach - szczególnie w pokoleniu młodych - wi­dzimy nowe zjawisko: trzeba być zawsze otwartym, trzeba być zawsze kochającym. To jakiś nowy rodzaj tortury, nowy rodzaj nacisku, nowa moda w dziedzinie przemocy. Nie ma takiej po­trzeby.

Prawdziwy człowiek to ten, który trwa bez względu na oko­liczności; możesz mu ufać. Kiedy jest smutny, możesz mu wie­rzyć, że naprawdę odczuwa smutek; jest prawdziwym człowiekiem. Kiedy się zamyka, możesz mu wierzyć. Chce pozostać wewnątrz siebie - to jak stan medytacji. Nie chce wychodzić na zewnątrz, jest w głębokiej introspekcji. Dobrze! Kiedy się śmieje i rozmawia, znaczy to, że chce być w kontakcie, wyjść na ze­wnątrz siebie i dzielić się. Możesz na nim polegać.

Nie próbuj więc wymuszać na sobie niczego, co wymyśli twój umysł. Miej swoje zdanie, a umysł ma za nim podążać, służyć mu. Tylko że umysł zawsze usiłuje stać się panem. Nie myśl, że na obecnym etapie coś jest nie tak jak powinno. Po prostu przejdź przez ten okres, a stopniowo będziesz mogła zauważyć, że to powtarza się co miesiąc. Przez kilka dni bę­dziesz bardzo otwarta - przez kilka będziesz zamknięta.

U kobiet jest to bardziej widoczne niż u mężczyzn. Okresowość jest charakterystyczna dla kobiet ze względu na ich cykl miesiączkowania, ich chemię. Chemia ciała zmienia się regu­larnie - dwadzieścia osiem dni i znów następuje menstruacja - tak funkcjonuje wewnętrzny zegar.

Prawdę mówiąc, podobnie dzieje się też z mężczyznami, ale u nich ma to mniejsze natężenie, jest mniej widoczne. Ostatnio naukowcy odkryli, że mężczyźni mają także swój cykl miesięczny, choć nie jest on widoczny, bo nie to­warzyszy mu krwawienie. Mężczyzna doświadcza takiego sta­nu podobnie jak kobieta, która przez cztery dni w miesiącu przechodzi okres obniżonej energii. Nie jest to stan fizyczny, tak widoczny; jest bardziej psychiczny, bardziej wewnętrzny.

Jeśli obserwujesz swoje stany, będziesz mogła je przewi­dzieć... Zacznij notować w kalendarzu. Wydaje mi się, że two­je nastroje zmieniają się zgodnie z fazami Księżyca, toteż obser­wuj i zauważ związek między nimi. Prowadź notatki przez miesiąc, dwa, a potem będziesz mogła łatwo je przewidzieć. I dzięki temu możesz sobie łatwiej coś zaplanować.

Kiedy chcesz się spotykać z przyjaciółmi, nie rób tego, gdy jesteś w stanie zamknięcia. Spotykaj się, gdy jesteś otwarta. Nie ma w tym nic złego - to naturalny proces.





środa, 6 października 2021

Właściwy kształt rzeczy

 Aszer Rubin był lekarzem dusz, dlatego potrafił pomóc chorym ludziom. Bo jakże często choroba bierze się z głowy (czyli z duszy?). Mówią, że w zdrowym ciele zdrowy duch. A jak jest odwrotnie i to dusza decyduje? W każdym razie człowiek to nie tylko ciało. Jestem tym o czym myślę. A więc dochodzi jeszcze umysł. Czyli jest trójca: - ciało, umysł, dusza. W urywku z książki mamy opisany czas przygotowań do wesela, a tu wynikł kłopot, bo akurat zachorowała ciężko jedna z ciotek.

                       

                              Księgi Jakubowe – Olga Tokarczuk.


Elisza Szor bierze Rubina na bok i chwyta za łokieć.

- Masz ty swoje metody, których my nie znamy. Pomóż nam, Aszer. Mięso już posiekane, marchew obrana. W miskach moczą się rodzynki, kobiety skrobią karpie. Widziałeś ile gości?

- Ledwo jej serce bije – mówi Rubin. Nic tu nie poradzę. Nie trzeba było brać jej ze sobą w podróż.

Delikatnie uwalnia łokieć z uścisku Eliszy i idzie ku wyjściu.

Aszer Rubin uważa, że większość ludzi jest głupia i że to głupota sprowadza na świat smutek. Nie jest to grzech ani cecha, z którą się człowiek rodzi, ale zły pogląd na świat. Błędna ocena tego, co widzą oczy. W rezultacie ludzie spostrzegają wszystko osobno, każdą rzecz w oderwaniu od pozostałych. A prawdziwa mądrość to sztuka łączenia wszystkiego ze wszystkim, wtedy wyłania się właściwy kształt rzeczy”

P.S - Świat jest różnorodny, życie jest tajemnicą, sprawy nieraz wyglądają inaczej, niż nam się wydaje, a maki nie tylko są czerwone. Dziś maki alpejskie.










piątek, 22 listopada 2019

Bajka o smutnym smutku


Po piaszczystej drodze szła niziutka staruszka.
Chociaż była już bardzo stara, to jednak szła tanecznym krokiem, a uśmiech na jej twarzy był tak promienny, jak uśmiech młodej, szczęśliwej dziewczyny.
      Nagle dostrzegła przed sobą jakąś postać.
Na drodze ktoś siedział, ale był tak skulony, że prawie zlewał się z piaskiem.
Staruszka zatrzymała się, nachyliła nad niemal bezcielesną istotą i zapytała:
     
- "Kim jesteś?" Ciężkie powieki z trudem odsłoniły zmęczone oczy, a blade wargi wyszeptały:
      - "Ja? ... Nazywają mnie smutkiem"
"Ach! Smutek!", zawołała staruszka z taką radością, jakby spotkała dobrego znajomego.
      - "Znasz mnie?", zapytał smutek niedowierzająco.
"Oczywiście, przecież nie jeden raz towarzyszyłeś mi w mojej wędrówce”.
"Tak sądzisz ?”..., zdziwił się smutek, - "to dlaczego nie uciekasz przede mną. Nie boisz się?"
      - "A dlaczego miałabym przed Tobą uciekać, mój miły?
Przecież dobrze wiesz, że potrafisz dogonić każdego, kto przed Tobą ucieka.
Ale powiedz mi, proszę, dlaczego jesteś taki markotny?"
     - "Ja ... jestem smutny." Odpowiedział smutek łamiącym się głosem.
Staruszka usiadła obok niego.
-  "Smutny jesteś ...", - powiedziała i ze zrozumieniem pokiwała głową.
     - "A co ciebie tak bardzo zasmuciło?"
Smutek westchnął głęboko.
Czy rzeczywiście spotkał kogoś, kto będzie chciał go wysłuchać? Ileż razy już o tym marzył.
     - "Ach, ... wiesz ...", zaczął mówić powoli i z namysłem, - "najgorsze jest to, że nikt mnie nie lubi. Jestem stworzony po to, by spotykać się z ludźmi i towarzyszyć im przez pewien czas.
     Ale gdy tylko do nich przyjdę, oni wzdrygają się z obrzydzeniem. Boją się mnie jak morowej zarazy."
I znowu westchnął.
"Wiesz ..., ludzie wynaleźli tyle sposobów, żeby mnie odpędzić.
     - Mówią: - tralalala, życie jest wesołe, trzeba się śmiać.
A ich fałszywy śmiech jest przyczyną wrzodów żołądka i duszności.
    - Mówią: co cię nie zabije, to cię wzmocni. I dostają zawału.
    - Mówią: trzeba tylko umieć się rozerwać.
    - I rozrywają to, co nigdy nie powinno być rozerwane.
    - Mówią: tylko słabi płaczą. I zalewają się potokami łez.
    - Albo odurzają się alkoholem i narkotykami, byle by tylko nie czuć mojej obecności."

"Masz rację,", - potwierdziła staruszka, - "ja też często widuję takich ludzi."

Smutek jeszcze bardziej się skurczył.
"Przecież ja tylko chcę pomóc każdemu człowiekowi. Wtedy gdy jestem przy nim, może spotkać się sam ze sobą. Ja jedynie pomagam zbudować gniazdko, w którym może leczyć swoje rany.
Smutny człowiek jest tak bardzo wrażliwy. Niejedno jego cierpienie podobne jest do źle zagojonej rany,
która co pewien czas się otwiera. A jak to boli!
     Przecież wiesz, że dopiero wtedy, gdy człowiek pogodzi się ze smutkiem i wypłacze wszystkie wstrzymywane łzy, może naprawdę wyleczyć swoje rany. Ale ludzie nie chcą, żebym im pomagał.
Wolą zasłaniać swoje blizny fałszywym uśmiechem. Albo zakładać gruby pancerz zgorzknienia."
     Smutek zamilkł.
Po jego smutnej twarzy popłynęły łzy: - najpierw pojedyncze, potem zaczęło ich przybywać, aż wreszcie zaniósł się nieutulonym płaczem.
Staruszka serdecznie go objęła i przytuliła do siebie.
"Płacz, płacz smutku", - wyszeptała czule.
"Musisz teraz odpocząć, żeby potem znowu nabrać sił. Ale nie powinieneś już dalej wędrować sam.
Będę Ci zawsze towarzyszyć, a w moim towarzystwie zniechęcenie już nigdy Cię nie pokona."
Smutek nagle przestał płakać.
      Wyprostował się i ze zdumieniem spojrzał na swoją nową towarzyszkę:
"Ale ... ale kim ty właściwie jesteś?" – zapytał.
      Staruszka uśmiechnęła się figlarnie, i powiedziała: - „ Ja jestem nadzieja!"

piątek, 5 kwietnia 2019

Wesołych Świąt i Święto Lasu

Lubię pisać, azaliż jak wiemy powinno być falowanie na wietrze - radość i smutek, góra i dolina, wdech i wydech, praca i wakacje.
Pocieszające jest to, że każdy znajdzie się kiedyś poza obowiązkami pracownika.
Oczywiście o ile do tej chwili dożyje i przy tym nie stetryczeje.
        Jednak jest to możliwe i to właśnie pokazuję na blogu: - jak czerpać zadowolenie z życia, kiedy człowiekowi chce się chcieć.
I ludzie to łykają, bo nie ma lepszego przykładu, niż pokazanie że żyję w harmonii z tym, co mówię.

Praca to obowiązek. 
Ja nie lubię obowiązków.
Myślę, że nie jestem wyjątkiem.
Gdybym kiedyś miał tę wiedzę, którą mam dziś, o wiele wcześniej przestałbym pracować.....  (Gdyby babcia miała wąsy to byłaby dziadkiem)
Przestałem pracować prawie dwadzieścia lat temu.
     Jeśli człowiek ma zdrową psychikę, nie da się pracy zniszczyć.
Ani rodzinie nie da się zniszczyć.
Nie mówię tu o tych szczęśliwcach, którzy swoją pracę lubią.
Większość jednak swojej pracy nie lubi.
Nie lubi swojej pracy, jednak uważa, że rano przecież trzeba gdzieś pójść. 
     
Trwajmy więc w obowiązku, aż wolność finansowa (emerytura?) która jest niezbędna do cieszenia się życiem, pozwoli nam na to.
      Tylko żeby nie było tak, jak w dowcipie:

W parku na ławce siedzi dwóch zadbanych emerytów. Przechodzi zgrabna spacerowiczka, zalotnie bujając biodrami i uśmiecha się. Przychylnie się uśmiecha. 
Słońce świeci, ptaszki pitolą – żyć się chce! 
Jeden z tych dwóch, któremu się chce żyć, pyta drugiego: - podrywamy dupencję?
Drugi po chwili namysłu odpowiada: - wiesz, lepiej posiedźmy sobie jeszcze trochę na tej ławeczce.

Trzeba pracować dla emerytury, a potem korzystać z niej przy zachowaniu sprawności fizycznej i duchowej, jak długo się da.
Moja ciocia przykładowo pracowała 25 lat, a emeryturę (godną) brała 35 lat. I była w sprawności do samego końca.
       Bierzmy więc przykład z cioci Zbyszka.
Jedno ale: - Nie pracujmy zbyt ciężko, bo ciężka praca jest najprostszą drogą na cmentarz.
I tym optymistycznym akcentem kończę ten ostatni przedwakacyjny wpis – u mnie już Święto Lasu.
Jeszcze tylko bardzo przepiękna data zwrotu dla inwestorów giełdowych

                                          Data zwrotu dla Wig 20

Wakacyjna data, bo wypada na początku lipca 2019.

Następne wpisy pokażą się jesienią.
Z Czytelniczkami i Czytelnikami żegnam się kilkoma ostatnimi fotkami z Warszawy i spojrzeniem prosto w oczy - z przymrużeniem słonecznym.




piątek, 15 marca 2019

Hamulce w człowieku


Takie hamulce są efektem strachu przed Nieznanym
Trzymasz się przeszłości i boisz się iść w Nieznane. 
Trzymasz się znanego, tego, co oswojone. 
Może być to bolesne, ale przynajmniej to znasz. Łączy was specyficzny rodzaj symbiozy.
         Będziesz zaskoczony, ale widziałem to u tysięcy ludzi: trzymają się kurczowo swojego smutku z bardzo prostego powodu.
Ze smutkiem łączy ich pewien rodzaj braterstwa. Żyli w takim związku dostatecznie długo, aby wpaść w objęcia przyzwyczajenia.
     Oni boją się zmiany.
Przerwanie symbiozy ze smutkiem byłoby prawie jak rozwód.
Taka sama sytuacja jest bowiem z małżeństwem i rozwodem. Mężczyzna często myśli o rozwodzie, kobieta również - ale obydwoje dają sobie jakoś radę, żyją ze sobą z tej prostej przyczyny, że oboje boją się Nieznanego.
       Ten mężczyzna jest zły, to prawda, ale jak byłoby z innym? 
Może się okazać jeszcze gorszy. 
Już się przyzwyczaiłaś do niegodziwości tego mężczyzny, być może do braku miłości, i jesteś w stanie to tolerować. Robisz tak od dawna, uodporniłaś się. 
Nie wiesz, jak byłoby z nowym facetem. 
Musiałabyś zaczynać od samego początku.
Więc ludzie trzymają się tego, co znają.

                                                                                      Osho 

W poszukiwaniach objawów wiosny dotarliśmy dziś do podmokłych łąk Kampinoskiego Parku Narodowego, gdzie rośnie kosaciec żółty.






sobota, 13 lutego 2016

Radość to skarb

Jaka jest przyczyna smutku wśród ludzi?
Na ten temat wiele mówił Osho:

       Wszyscy święci cierpią.
Smutek wypisany jest na ich twarzach, w ich oczach. Ponieważ zaś sami są smutni, są przeciwni radości.
Każdy rodzaj szczęścia utożsamiają z hedonizmem.
Każda radość wiąże się dla nich z grzechem. 
    Cierpią i chcieliby widzieć cały świat pogrążony w smutku. 

Faktycznie tylko w świecie wypełnionym smutkiem mogą być uznani za świętych. W świecie pełnym radości musieliby zostać poddani leczeniu. To przypadki patologii. Widziałem wielu świętych, przyglądałem się ich życiu. 
Dziewięćdziesięciu dziewięciu na stu to ludzie nienormalni - neurotyczni lub nawet psychotyczni.
Ale cieszyli się szacunkiem - i pamiętaj: szanowano ich za to, że cierpią.
Wielcy święci urządzali sobie długie głodówki, torturowali się.
     Nie jest to zbyt mądre.
Kilka pierwszych dni, pierwszy tydzień, trudno wytrzymać. Drugi tydzień jest już łatwy.
Po trzecim ty­godniu problem sprawia jedzenie. W czwartym tygodniu całko­wicie o nim zapominasz. Ciało z radością zjada samo siebie, czu­je się lżejsze, nie ma problemów z trawieniem. Cała energia, którą przeznaczało na trawienie, zostaje wykorzystana przez głowę. Możesz więcej myśleć, lepiej się koncentrować, możesz zapomnieć o ciele i o jego potrzebach.
    Ale wszystko to stworzyli ludzie nieszczęśliwi, nieszczęśliwe społeczeństwo.
Spójrz na swoje cierpienie, a zauważysz pewne podstawowe sprawy.

Cierpienie daje ci szacunek. Ludzie są dla ciebie bardziej przyjacielscy, współczują ci. Cierpiąc, zdobywasz sobie więcej przyjaciół.
      Świat jest bardzo dziwny; jest z nim coś nie tak. 
Nie powinno tak być. To szczęśliwa osoba powinna mieć więcej przyjaciół. Ale wystarczy, że będziesz zadowolony, a ludzie zaczną ci zazdrościć, przestaną zachowywać się przyjaźnie.
Poczują się oszukani: - masz bowiem coś, czego oni nie mają.