Pokazywanie postów oznaczonych etykietą robak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą robak. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 lutego 2025

Zwątpienie

 


Mejl od człowieka poznanego na szlaku:

„Kiedyś przyszła pora na zadanie sobie pytania: - czy ja wierzę w katolickiego brodatego Boga, który podobno sprawuje pieczę nad katolikami? A co z tymi, którzy katolikami nie są? Wmawiano mi, że oni są gorsi, a jeśli to bujda i gorsi to my?

Stopniowo stawiałem coraz odważniejsze pytania: - Co to za zaborczy Bóg, który każe wierzyć tylko w siebie i klękać na zimnej posadzce smutnego kościoła? I po co mu tylu ubranych na czarno urzędników, którzy twierdzą, że mają prawo wyznaczać pokutę?                                       

W mojej parafii ksiądz wyłudził pieniądze od wielu wiernych, bo jak się okazało był hazardzistą. Przyjechał biskup i prosił ludzi, aby wybaczyć zbłąkanej duszy. Gdzie tam zwrot pieniędzy! Wybaczyć trzeba, bo to po chrześcijańsku. Mocno poranieni wierni odpuścili, a księdza biskup przeniósł na drugi koniec Polski. Po wielu latach jego nazwisko pojawiło się w aferze pedofilskiej.

Jedna znajoma z naszego miasteczka wyznała zdradę małżeńską innemu już księdzu na spowiedzi, a ten jej powiedział, że nie zasługuje na rozgrzeszenie. Kobieta się truła, na szczęście nieskutecznie.                                           

To Bóg dał takie prawo jednemu człowiekowi, żeby drugiego traktować po uważaniu? I to prawo wynika tylko z czarnej sukienki?

Opadały mnie coraz większe wątpliwości, ale dalej nie potrafiłem się zdecydowanie odciąć od kościoła. Jednak na niedzielne msze już nie chodziłem i znielubiłem przyjmowanie księdza po kolędzie. Zgadzam się z tobą, że wśród księży jest wielu przyzwoitych ludzi, ale do mojej parafii tacy jakoś nie trafili.

Dużo czytałem i zacząłem trochę wyjeżdżać poza kraj. Poznawałem innych ludzi i ich niekatolicki świat.          

I przyszły refleksje. Te ostatnie razy w kościele dobrze pamiętam: - skręcało mnie, kiedy słyszałem, że jestem marnym robakiem, który musi błagać o wybaczenie. A ja nie jestem robakiem. Jestem fajnym facetem. I nie muszę nikogo za nic przepraszać, a zwłaszcza za to, że jestem na tym świecie, bo nikogo nie krzywdzę. To że jestem, to jest powód do radości, a nie do smutku i posypywania sobie głowy popiołem. I wtedy powiedziałem - Koniec! Nie będę recytował modlitw z refrenem „Zmiłuj się nad nami”.

Wkurwiłem się wręcz, a jak mówisz uczucia nie kłamią i stwierdziłem, że taką obłudną wiarę to ja w dupie mam”.

piątek, 9 marca 2018

Wybory króla

Bardzo dawno temu, w dalekiej krainie leżącej za siedmioma rzekami i siedmioma górami, natura rządziła się swoimi naturalnymi prawami, bo nie było jeszcze ludzi.
Aby opinia leśna nie posądzała zwierząt o anarchię, owi państwo postanowili wybrać króla zwierząt.

Zarządzono zebranie na leśnej polanie i zwierzęta zaczęły zgłaszać kolejne kandydatury: - krokodyla, małpę, szczura, lwa, słonia itd.
        A jako że była demokracja, głosowano kolejne propozycje, lecz żadna nie zdobywała wymaganej większości, ponieważ zwierzęta w swojej naturalnej mądrości przeczuwały, że powinny wybrać kogoś ponadczasowego.
Zwrócono się tedy do sowy słynącej z niegłupich przemyśleń.

Sowa rzekła: - "Niezależnie od tego, kto będzie rządził i tak na końcu rządzi robak! A wiec nie bądźmy hipokrytami i ogłośmy robaka królem zwierząt!"
I tak się stało.

Przemowa sowy mocno spodobała się drzewom, więc i one takoż postanowiły wybrać swego króla.
Okazało się azaliż, że w świecie drzew nikt nie kwapił się do tronu.
     Delegacja drzew zwróciła się na początku do drzewa oliwnego.

Ono jednak wzruszyło tylko gałęziami i powiedziało: - "Miałbym wynosić się ponad inne drzewa, ale zaprzestać produkcji oliwy, co leczy i którą czcimy Bogów Natury?
Nie! Dziękuję".
Winny krzak na propozycję delegacji odpowiedział: - "Miałbym przestać rodzić słodkie i soczyste grona, tylko dlatego, żeby panować nad innymi?
Nie! Dziękuję".

Odmawiały również inne drzewa: - dąb, jesion, platan i jodła.
W końcu elektorzy udali się do ciernistego krzaka tarniny:
- "Bądź ty naszym królem tarnino!
Jesteś kolczasta, a twoje owoce są tak cierpkie"......

- "Chcecie rzeczywiście uczynić mnie królem?" - Zdziwiła się tarnina, ale po chwili namysłu powiedziała: - "Dobrze! Stawiam tylko jeden warunek: - zniżcie się tak, abym mogła służyć wam swym cieniem".....

Drzewa się ugięły i odtąd skromna tarnina jest królem drzew.