Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Toksyczni święci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Toksyczni święci. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 lutego 2016

Radość to skarb

Jaka jest przyczyna smutku wśród ludzi?
Na ten temat wiele mówił Osho:

       Wszyscy święci cierpią.
Smutek wypisany jest na ich twarzach, w ich oczach. Ponieważ zaś sami są smutni, są przeciwni radości.
Każdy rodzaj szczęścia utożsamiają z hedonizmem.
Każda radość wiąże się dla nich z grzechem. 
    Cierpią i chcieliby widzieć cały świat pogrążony w smutku. 

Faktycznie tylko w świecie wypełnionym smutkiem mogą być uznani za świętych. W świecie pełnym radości musieliby zostać poddani leczeniu. To przypadki patologii. Widziałem wielu świętych, przyglądałem się ich życiu. 
Dziewięćdziesięciu dziewięciu na stu to ludzie nienormalni - neurotyczni lub nawet psychotyczni.
Ale cieszyli się szacunkiem - i pamiętaj: szanowano ich za to, że cierpią.
Wielcy święci urządzali sobie długie głodówki, torturowali się.
     Nie jest to zbyt mądre.
Kilka pierwszych dni, pierwszy tydzień, trudno wytrzymać. Drugi tydzień jest już łatwy.
Po trzecim ty­godniu problem sprawia jedzenie. W czwartym tygodniu całko­wicie o nim zapominasz. Ciało z radością zjada samo siebie, czu­je się lżejsze, nie ma problemów z trawieniem. Cała energia, którą przeznaczało na trawienie, zostaje wykorzystana przez głowę. Możesz więcej myśleć, lepiej się koncentrować, możesz zapomnieć o ciele i o jego potrzebach.
    Ale wszystko to stworzyli ludzie nieszczęśliwi, nieszczęśliwe społeczeństwo.
Spójrz na swoje cierpienie, a zauważysz pewne podstawowe sprawy.

Cierpienie daje ci szacunek. Ludzie są dla ciebie bardziej przyjacielscy, współczują ci. Cierpiąc, zdobywasz sobie więcej przyjaciół.
      Świat jest bardzo dziwny; jest z nim coś nie tak. 
Nie powinno tak być. To szczęśliwa osoba powinna mieć więcej przyjaciół. Ale wystarczy, że będziesz zadowolony, a ludzie zaczną ci zazdrościć, przestaną zachowywać się przyjaźnie.
Poczują się oszukani: - masz bowiem coś, czego oni nie mają.

czwartek, 12 listopada 2015

Najważniejsze wyzwolenie

Czyli wyzwolenie z poczucia winy.

Nie ma człowieka, który nie miałby na koncie jakiegoś przewinienia wobec siebie lub innych.
        Jesteś winny.
Przyjmij to do wiadomości i pozwól temu odejść. Możesz powiedzieć: - jestem małym grzesznikiem, ale słyszałem, że Bóg takich lubi.
Pozwól odejść poczuciu winy, bo nie masz obowiązku cierpieć.
Tu należy uzmysłowić sobie, jak wielką krzywdę wyrządziło ludziom chrześcijaństwo gloryfikowanym kultem cierpienia.
      
Anna Connolly, w książce „Toksyczni święci” pisze: - Czy czytaliście może wyznania św. Faustyny, lub Tomasza a Kempis? Ja spróbowałam. Z trudem zdołałam przez nie przebrnąć, bo okazały się one tak przygnębiające i przerażające.
      Pragnienie bólu, cierpienia, poniżania się, upokarzania wyrażane na każdej prawie stronie ich dzieł jest tak perwersyjne i neurotyczne, że odrzuca mnie od ich lektury. Przesłanie chrześcijańskich świętych, z wierzchu gładkie i piękne, gdy mu się dokładniej przyjrzeć ukazuje swoją ciemną stronę. 
     Pod lukrowaną maską przykrywającą prawdziwe twarze świętych kłębią się myśli i przeżycia całkiem mroczne i odpychające.....
Jak to możliwe, że Kościół każe ludziom wierzyć, że ich cierpienie łączone z cierpieniem Chrystusa ma właściwości zbawcze, czyli jest czymś dobrym, czymś, czego pragnie Bóg?

Anna Connolly pisze na blogu teologicznym „Kleofas”, założonym przez teologa Roberta Rynkowskiego, który uważa, że każdy może być teologiem.

Na świecie jest wystarczająco dużo cierpienia, nie dodawaj jeszcze swojego, nikt normalny na tym nie skorzysta.
Chorobliwym jest pławienie się we wstydzie i samobiczowaniu.
Możliwe, że poczucie winy jest zamaskowanym strachem przed konsekwencjami. Twoja nieświadomość uważa, że jest to forma jakiegoś zadośćuczynienia, tak byś nie został ukarany.
     To nonsens.
Przez takie myślenie osłabiasz się, twoja śledziona nie pracuje prawidłowo, masz nie tylko trudności w strawieniu obiadu, lecz także z przetrawieniem tego, kim jesteś – masz kłopot ze sobą, z akceptacją siebie.
    Gdy w tym stanie znajduje się osoba z zaburzoną osobowością, na przykład psychopata, jego gniew będzie zwrócony na zewnątrz. To właśnie dlatego brutalni przestępcy zwykle czują przymus powtarzania swoich zbrodni.
       Rozumny człowiek, poradzi sobie jednak z poczuciem winy i wtedy poczuje się tak wolny od win, że przyjdzie mu do głowy pomysł, aby zwrócić się do Watykanu z wnioskiem o kanonizację.