Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Osho.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Osho.. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 lutego 2019

Jesteś zrobiony ze szczęścia

Rozkoszowanie się swoją obecnością,
zachwyt nad własną istotą,
czyli tylko odrobina więcej niż zwykła, zdrowa akceptacja samego siebie - oto jedyna droga do wolności i co ciekawe, to jest właśnie sedno medytacji!


Medytacja to odwaga bycia w ciszy i samotności, a to z kolei prowadzi w końcu do oświecenia.

Medytacja polega na tym, aby być. 
Być sobą. Bez oceniania.
Osiągasz cel, kiedy stajesz się radosny. Nie trzeba dodawać: radosny bez powodu. 
  Czysta radość, zadowolenie, nie potrzebuje powodu. Kiedy jesteś nieszczęśliwy – jest jakiś powód.
Kiedy czujesz się szczęśliwy, nie potrzebujesz powodu. To tylko umysł próbuje znaleźć powód tej radości, bo nie potrafi uwierzyć w coś, co nie ma przyczyny.


Umysł nie potrafi kontrolować bezprzyczynowości.
Bezprzyczynowość pozbawia umysł znaczenia.
Więcej: - kiedy usiłujesz znaleźć przyczynę radości bez powodu, oznacza to, że umysł tobą rządzi. Ogon merda psem.




A szczęście to twój prawidłowy stan, bo jesteś po prostu zrobiony ze szczęścia, tylko o tym do tej pory nie wiedziałeś.

To jest ta prawda, która wyzwala. I nie trzeba o niej myśleć, bo się ją blokuje.
Gdy już wiesz o tej prawdzie, trzeba tylko przestać o tym myśleć, tak, by ta prawda mogła wydostać się na powierzchnię twojej istoty.
Należy tylko stworzyć wolne miejsce, aby ukryte światło mogło się rozszerzyć i ogarnąć całą istotę. Ta wewnętrzna światłość ogarnie nie tylko was, ona zacznie promieniować na zewnątrz.
Całe wasze życie stanie się pięknem, które nie jest cielesne....




Człowiek medytujący, czyli zadowolony z siebie i z tego, co jest, potrafi się wypowiadać ze swego rodzaju magią, jest charyzmatyczny.
        Działanie w zadowoleniu – to jest medytacja.
        Kiedy robisz to, co lubisz - oto jest medytacja.
A więc nic szczególnego nie trzeba robić, aby medytować; - tylko tańcz, biegnij, ciesz się chwilą, rób jak najczęściej to, co lubisz– oto cała tajemnica.
       Szukaj swojej drogi do jedności. Jest tak wiele drzwi do świątyni Boga. Jedne z nich są przeznaczone tylko dla ciebie. Zostaniesz wpuszczony specjalnymi drzwiami jako gość honorowy.
Pamiętaj tylko: - ciało, umysł i świadomość powinny zgodnie współdziałać.


Wtedy znajdziesz się na zielonych pastwiskach, pojawi się energia bycia świadkiem. Pojawi się w tobie jedność.
Nazwij ją Bogiem, nirwaną, albo jak chcesz. 
                                                                              Osho

czwartek, 8 lutego 2018

Godz. 15.15 czyli synchroniczność

Dawno temu zetknąłem się po raz pierwszy z Księgą Rekordów Guinnessa. Już same tytuły konkurencji w których notowano rekordy, wzbudziły moje zdziwienie.
     Rzut krowim plackiem
     Plucie pestką wiśni
     Rzut kaloszem – wszystko na odległość.....
Czy ci ludzie powariowali? Zadałem sobie pytanie.
Refleksja przyszła po chwili: - oni te konkurencje wymyślili, bo byli zadowoleni z życia, mieli chęć do żartów, oraz mieli czas.
Każde nietypowe działanie wyrywające człowieka z wyjeżdżonej koleiny życia jest zbawienne dla psychiki.
Dlatego Osho często powtarzał: - zrób od czasu do czasu coś szalonego!
       Autor bloga dodał do tego: - życie w schemacie przyspiesza starzenie się, natomiast robienie czegoś nowego, albo starego po nowemu, tworzy nowe połączenia neuronowe w mózgu.
Tak jak niezbędny jest ruch fizyczny dla zdrowego ciała, tak samo niezbędna jest gimnastyka dla umysłu.
       Jedną z form takiej gimnastyki umysłowej może być szukanie synchroniczności w świecie, który nas otacza.

Można wierzyć w znaki nazywane błędnie zbiegami okoliczności, lub nie wierzyć, ale zauważenie całego ich łańcuszka powoduje, że każdy niedowiarek może w jednej chwili zmienić zdanie, o ile ma odwagę przyznać się przed samym sobą, że się mylił.

Jedną z najbardziej znanych synchroniczności, są fakty dotyczące dwóch amerykańskich prezydentów.

Abraham Lincoln został zastrzelony w Ford Theatre.
John Kennedy w limuzynie marki Lincoln zbudowanej w fabryce Forda.
Lincoln został kongresmanem w 1846 roku.
Kennedy w 1946.
Lincoln został prezydentem w w 1860 roku.
Kennedy w 1960.
Nazwisko każdego z nich składa się z siedmiu liter.
Obaj zginęli w piątek.
Po obu urząd prezydenta objął Johnson.
Andrew Johnson urodził się w 1809 r.
Lyndon B.Johnson w 1909 r.
I tak dalej, bo łańcuch synchroniczności na tym się nie kończy.

Ktoś zapyta: - I co z powyższego wynika?
Otóż wynika z tego, że życie jest tajemnicą i potrafi bawić się z człowiekiem w zagadki.

wtorek, 14 marca 2017

Pomieszkać na Fereczatej


Chwila dziejowa!
Za kilka dni doprowadzę wreszcie wątek bieszczadzkiej namiotowej wędrówki z 2015 roku do końca. Mam moc przygotowanych wątków z 2016 roku, a wakacje 2017 tylko patrzeć, jak zapukają do drzwi.
     Jednak dobrze wiem, że nie przyspieszę ani nie opóźnię, czyli tak ma być!

Wchodzę mozolnie, bo jest ślisko. Co prawda od kilku godzin nie pada a stromość wejścia sprzyja spływaniu wody, jednak bieszczadzka glina potrzebuje czasu, aby stracić swą sławną mazistość.
      Miejscami chwytam się gałęzi, bez tego ani ani.
Wejście ze zrębu na szczyt nie trwa długo. 
Od rana nie mogłem narzekać na brak humoru, jednak teraz, niemal z każdym krokiem czuję się, jakbym wstępował w wibrującą falę radości.
      Wszystko wydaje się niezwykłe, dusza się unosi, człowieka ogarnia miłość do całego Wszechświata, serce zamieniło mi się w strunę nastrajaną do zagrania jakiejś rozległej wspaniałej melodii.
       Problemy świata zostały daleko na dole.


I już plecak zdjęty – a ja rosnę! Rosnę!
1102 metry i znajomy szeroki widok.

Zanim postawiłem namiot, pozbierałem kilkanaście niedopalonych papierosów - i do ogniska z nimi! Przez szczyt Fereczatej prowadzi  szlak. Jak już pisałem, w ciągu dnia przechodzi tędy tylko kilka - kilkanaście osób. 
Do godz 9.00, oraz po 17.00 nikogusieńko.
Teraz jest bardzo przyjemnie oraz idealnie czysto. Sycę się dobrze znajomym widokiem.


Czytam i przepisuję z zeszytu swoje bieszczadzko - biwakowe przemyślenia i dochodzę do wniosku, że w chwilach ich pisania musiałem być natchniony Duchem Świętym, jeśli coś takiego jest.
       Czarni podpierają się dość często tym pojęciem w chwilach braku innego sensownego argumentu, przy dowodzeniu swojej racji.
    Ja nie potrzebuję nikogo do niczego przekonywać. 
I nie muszę mieć racji.
Dzielę się tylko swymi wrażeniami z pobytu w tych bieszczadzkich Ogrodach Edenu, do których dostęp ma przecież każdy i z największą przyjemnością piszę listy do samego siebie.
      Uważam, że wolność jest najważniejsza i każdy ma nie tylko prawo, ale i obowiązek kroczenia własną drogą.
Nie powinno się nikogo na nic nawracać.

Młody ksiądz w zapale wypowiadanego owieczkom z ambony kazania, podnosi rękę w stronę nieba i mówi:
Zaprawdę, powiadam wam moi drodzy parafianie! Często przechadzam się po rynku, chodzę także obok naszej, miejscowej knajpy i gdy widzę pijanego, który akurat wychodzi z knajpy, wołam do niego gromkim głosem: - Nawróć się!

Cugotuję, ognisko przygotowane, trzeba skocz po wodę. Źródło jest o rzut beretem.

Przy źródle znajduję trojaczki i już wiadomo jaka będzie zupa.
Chodzę w tę i z powrotem po ścieżce. Jest tu bowiem tylko jedna ścieżka wschód – zachód. Nazwałem jej kilometrowy odcinek szczytowy : „Ścieżką Zdumienia”.
     Ogarnęło mnie (bowiem) na niej zdumienie, niepokój a nawet egzystencjalny lęk, kiedy usiłowałem sobie wyobrazić, jak zadziwiająco mali i nieistotni jesteśmy z perspektywy Wszechświata.
       Z ludzkim istnieniem wiąże się wiele paradoksów:
Aby sięgnąć gwiazd, trzeba stanąć mocno na jakimś trwałym fundamencie, lecz co ma być tym fundamentem?
       Bez urazy, ale nikt tego nie wie.
Butna ludzkość chciałaby poznać Wszechświat, lecz nie wydaje się żeby było to kiedykolwiek osiągalne.
Następny paradoks: - przedmioty mają masę i ciężar, nie wiemy jednak, dlaczego tak jest. Częściową odpowiedzią jest grawitacja, nie wiadomo jednak dlaczego takie oddziaływanie występuje we Wszechświecie.
      To tajemnica.
I jeszcze jeden paradoks: - Skąd wiemy, że czas biegnie tylko do przodu, a nie wstecz?
Nie wiemy i wydaje się coraz bardziej pewne, że nigdy się tego nie dowiemy.
Czyż nie miał racji Osho, powtarzając, że życie jest tajemnicą?


Niedługo po południu nadciągnęła mgła. Poczułem się totalnie odizolowany od świata. Cisza dzwoni w uszach. Extra i super!
Do wieczora nikt nie przechodził szlakiem - wiadomo pogoda. Mnie mgła nie przeszkadza. Zdjęć na tej górze narobiłem już taką furę i to przy każdej pogodzie, że starczy. Chodzi jedynie o to, żeby tu sobie trochę pomieszkać. 

  

czwartek, 9 marca 2017

Magiczny świat Smereka


W wielu miejscach w Bieszczadach mamy widoki, które uderzają przestrzenią. Jeśli przeciętny mieszczuch podejdzie tylko gdzieś wyżej, może od razu wpaść w zachwyt.
Wpadnie w zachwyt – jeśli oczywiście jest dostatecznie wrażliwy.
Jeśli natomiast ma wrażliwość zwykłą, powie: -  jest ładnie, może jeszcze kiedyś tu przyjadę, a teraz schodzę, żeby obejrzeć telewizyjne wiadomości.
        Każdy ma prawo żyć jak chce.
     Ja mam prawo jedynie pisać o sobie.
Być w uroczym miejscu i robić zdjęcia w ciągu dnia, kiedy jest zwykłe światło?
Można, ale przecież tylko do pewnego momentu, bo ile tych zwykłych zdjęć ma być? Tysiąc? Dziesięć tysięcy?
       Chciwość proszę czytelników!
Albo totalność według Osho.
Nie walcz z tym, to samo przejdzie.
Wszystko bowiem mija w odpowiednim czasie.
     Tak jak seks odchodzi w dal z wiekiem.
To jest tak samo, jak z otwartymi pozycjami na CFD. Jeśli MUSISZ być ciągle na rynku, to jest z tobą coś nie tak.
Jesteś uzależniony.
Jeśli jesteś normalny - zaakceptujesz to, bo każde twoje uzależnienie to jesteś ty sam. 
      I już masz komfort. Jestem uzależniony i kropka
To odpuścić? No nie....
Chodzi o to, żeby nie walczyć z problemem, wtedy walczysz z samym sobą, a taka walka wyniszcza. Po co tak. 
     Problem należy jedynie prawidłowo zrozumieć. (Poprosić umysł o pomoc?)
Jeśli sprawy odbędą się właściwie - umysł, który jest wspaniałym narzędziem połknie problem - i eureka! Umysł wyśle nam myśl, że nie ma problemu, to jest jedynie rzecz, którą stworzyliśmy sami i to jest głupia rzecz.
     I błysk Oświecenia!
W tym momencie dana głupota sama odpada. Może od razu, a może powoli, ale ona odchodzi.

Wszystko bowiem bierze się z głowy - z myśli.

Fotografia jest jedną z moich pasji, od 2013 roku zrobiłem 30.000 zdjęć. I dopiero ta ilość mnie nasyciła.
Zdjęcia dla dokumentacji czegoś – ok. jednak od początku przygody z Bieszczadami, kiedy dosłownie zachłysnąłem się nowoczesną techniką fotograficzną i kolorowymi zdjęciami, bardzo pilnie poluję także na niepospolite, niecodzienne światło i te magiczne pory dnia – świt i zmierzch.
      Jeśli chodzi bowiem o fotografię, w pogoni za nie wiadomo czym umknęło mi kilkadziesiąt lat - w tym czasie zdjęć w ogóle nie robiłem. Tysiące czarno-białych zdjęć spaliła w akcie zemsty po rozwodzie moja pierwsza żona.
Minęło drugie małżeństwo – tu pozostawiłem za sobą trochę zdjęć z telefonu.
      Dlatego, kiedy odnalazłem swoje zgubione życie, wpadłem w wir zdarzeń i dostałem Canona w prezencie od jednego Anioła, poczułem się znowu dzieckiem!
Trzymałem ten aparat w ręku (a jest co trzymać – półtora kilo) i cieszyłem się całym światem!
     A cieszyłem się podwójnie: - jako nowo narodzony fotograf i nowo narodzony wolny facet, który odnalazł swoje zgubione kiedyś wewnętrzne dziecko.

Współczesna technika fotograficzna po kilkudziesięciu latach niebytu, była dla mnie szokiem! Nie trzeba zabierać ze sobą worka klisz – każda na 36 zdjęć. Nie trzeba wymieniać szpulek pod kołdrą czy kocem, żeby się klisza nie prześwietliła. Odpada noszenie do fotografa, płacenie i kilkudniowe oczekiwanie na odbitki. Potem wywołanie kliszy i odbitki przejąłem sam – ciemnia w piwnicy szwagra, ale ile to czasu pochłaniało!
     Dlatego w zachłyśnięciu wolnością przeszedłem wejście w ilość – w tej ogromnej ilości jest zawarta moja po raz drugi narodzona radość.
Drobną przeszkodą stało się w pewnym momencie archiwum. Przybywały kolejne pendrajwy. Sprawę rozwiązała pamięć zewnętrzna 1,5 Terra.

Po porannym błysku chmury przysłoniły słońce. Kilka zdjęć na przełęczy Orłowicza, schowałem aparat do plecaka i rozpocząłem niespieszne zejście w stronę sklepu w Smereku.
     Jednak na tej górze, kończącej lub w innym spojrzeniu - rozpoczynającej połoniny, byłem wielokrotnie w innych, zdjęciowo magicznych porach. Także spałem tu pod gołym niebem.
To jest zatrzymany czas, to są niepowtarzalne chwile. Zostają w pamięci na zawsze i chce się je powtarzać.
    Takie niecodzienne momenty bardzo wciągają, ich się szuka.
Znowu uzależnienie?
Po co wszystko oceniać? To trudne, ale nie powinno się w ogóle oceniać.
A nawet jeśli uznamy poszukiwanie niepospolitego czasu i miejsc uzależnieniem, to powiem tak: - właśnie dla takich chwil warto żyć!
      Kiedyś pisałem o spotykaniu się z Sacrum, dziś bym napisał: w takich niecodziennych chwilach czuję się na randce z miss Ewolucją!
To jest jak wejście w inny wymiar.
Archiwum: świt na Smereku.




No i sesja zdjęciowa z ławkami o zachodzie.





sobota, 18 października 2014

Harmoniczność na Wigu 20

Harmoniczność, czyli prognozowanie.
Wig 20 dzienny.
W lewym górnym rogu są wypisane niektóre proporcje Fibo. Proszę zwrócić uwagę na 326 do 327, jeden do jednego. Lubię tę proporcję – wypada na 17 października. A wcześniej piękna Wenus 223.
Na czerwono rozwinięcia z fali 151 dni.
   

Na rys. szerokiego rynku -Wig weekly kilka proporcji w większej skali.
    
I wreszcie daty zwrotu podawane w abonamencie do wczoraj. Nie ma na nim dat zwykłych dla jasności rysunku. 
     
Na co wygląda? Na dołek. Proszę liczyć zasięgi albo czytać o nich na blogach finansowych.
Jakiego rzędu? Nie wiem – nie ma mnie jeszcze na rynku. Na razie w poniedziałek uzupełniam depozyt i jestem w gotowości do otwarcia pozycji.
Przygotowuję dalsze posty o Bieszczadach i to daje mi ogromną frajdę.

PS. Mam anonimowe zapytania, jest ich dużo, na wiele tematów. Proszę podawajcie swoje adresy mailowe, odpowiem indywidualnie. Teraz tylko jedna odpowiedź:
Nie mam nowej wersji Hymnu każdego z na. O numerologii, Kalendarzu Majów, gematrii, kabale, pisałem, ale powtórzę, bo to ważne dla „poznaj siebie”. Na wiele pytań z tematu poznaj siebie znajdziecie odpowiedź w najbliższych postach. Polecam książki: Eckhart Tolle - Potęga teraźniejszości, oraz każdą książkę Osho która wpadnie w ręce. 

środa, 5 lutego 2014

Jestem w drodze



Nocna impreza przy ognisku wypadła bardzo miło, patrzyłem na iskry ulatujące z ogniska. Wydawało się, jakby iskry były siostrami gwiazd…..
     


Ognisko i ludzie przy nim.....wszystko naraz oddaliło się, stałem się obserwatorem z zewnątrz i odebrałem tekst: - „Jest miło, ale jeszcze milej było ci w Boskim Hotelu”!

I natychmiast przybiegł obraz biwaku za Chryszczatą. Zatęskniłem za tym miejscem.

Więcej: - zakochałem się w tym miejscu.
Można zakochać się w jakimś miejscu?

Osho - Miłość do rzeczy to najniższy poziom i nie ma w niej niczego złego, gdy jesteś w dalszej drodze i podejmujesz nad nią obserwację.
 Wtedy wspinasz się na kolejny szczebel, rozpoczynasz ruch do góry.

A więc jest ok. Jestem bowiem w drodze, w pielgrzymce.
       
Przyszły następnie refleksje: - Za mną obfite wrażenia z kolorowej Łemkowskiej Watry, a w Szwejkowie znowu zwykła cywilizacja. A przecież cywilizacja jest czymś sztucznym, fałszywym. To jest odejście od natury. Im bardziej człowiek się cywilizował, tym bardziej zamykał się w swojej głowie. Tracił natomiast kontakt z sercem – nadal prymitywnym. Przez pojęcie „prymitywny” rozumiem „bardziej naturalny”, pozostający w zgodzie z życiem.
      
    Wygłosiłem wiec małą tyradę:

- „Można uzdrowić świat w prosty sposób.
Powinny rządzić mądre, rozwinięte duchowo kobiety. Mają jedną religię, to Wicca – religia natury. Kiedyś nazywano takie kobiety wiedźmami - od słowa „wiedzieć”
-  (W tym miejscu myślałem o Aniele z Watry i nie tylko, spotkałem w życiu kilka innych wyzwolonych, mądrych kobiet).
        Tych mądrych kobiet nie interesują wojny, pociski nuklearne, komunizm, czy kapitalizm. Wszystkie ”izmy” są produktem głowy, czyli mężczyzn. A kobiety chcą żyć radośnie. Zainteresowane są prostymi życiowymi sprawami: domem, pięknym ogrodem. Nic się nie zmieni niestety, dopóki mężczyźni będą przy władzy”.

Ta tyrada nie spodobało się za bardzo męskiej części słuchaczy. A jako, że była już północ, towarzystwo udało się na pomieszkanie w murach.

Była więc bardzo ciepła, bezchmurna noc. Leżałem w otwartym namiocie, słuchając  przecudnego kumkania żab. Ten relaks trwał jedynie kilka chwil, i poczułem, że odpływam.

Jeszcze tylko niezadługa modlitwa: - Aniele! Ach!

piątek, 31 stycznia 2014

Wyskocz z siebie, jak ja



Wyskoczyć z koleiny życia!
I mnie się to właśnie przytrafiło.
Żeby powstało Nowe trzeba zburzyć Stare.
Łatwo się to mówi, trudniej to zrobić.
Najpierw ułożyłem w głowie strategię:
    - Pomyśl dobrze
    - Powiedz co pomyślałeś
    - Wykonaj co powiedziałeś.
Ułożyło się w głowie. A z głowy - z myśli bierze się wszystko.
             Skoczyłem!
Nie mając skrzydeł skoczyłem w Nieznane. Było mi ciężko. Bardzo ciężko. Wydawało mi się, że umieram. Krzywdzę…. No właśnie!
 Dotarłeś! Ja dotarłem! Albo ja, albo po mnie! Skoczyłem w czeluść…
W nicość…. W  ciemno. Lądowanie gdzieś.
Mam prawo o sobie pisać?!!!!!!

Dopiero potem, potem…. przeczytałem książkę Barbary de Angelis, w której znalazłem zdanie:-  "skocz nie mając skrzydeł, nie bój się! Skrzydła wyrosną ci w locie!
Jestem odważnym praktykiem, czasami zbyt odważnym.
Przeczytałem to niezwykle ważne zdanie, gdy już wylądowałem. Miękko bardzo. Pomogła mi Kobieta.

KOBIETA
Wszystkie litery DUŻE.

Bowiem mi pomogła. Mam nadzieję, że i sobie Pomogła.
        - Lecz czy jest skala dla odwagi?
        - I czy jest skala dla tchórzostwa?
Przerabiam mądrości życiowe na własnej skórze.
Gdy piszę o rynkach finansowych, coś mam do powiedzenia na ich temat i to nie z powodu wieloletniej na nich obecności, bo z ilości lat, z wieku, często wynika null czyli zero.
Mówiąc krótko: - starzy mendzą! Więc unikaj ich.
Ja tam trzymam z młodymi duchem.
Brałem i biorę żywy ( własna kasa ) udział w tych rynkach. Już nie tak intensywny, jak kiedyś. Mam dość, przecinek, a kiedyś przecież umrę. Ale te prawidłowości mnie ciągną!
I to jak!
    Dax zrywa stopy. Harmoniczność. Fibo, czyli pępek. Mądrość Pokoleń. I to wszystko jest boskie!

Szykuję posta o Stałej Niniwy. To jest Liczba Sumerów. Liczba bez miana. Święta liczba. Jak ja kocham liczby!

Przypomnę, co mówił mój ojciec: - "Myśl przez 364 dni w roku, a jeden dzień pracuj, będziesz miał więcej kasy niż ten, który pracuje przez 364 dni a jeden dzień myśli"
Raz na górze, raz na dole - czytaj równowaga.

Lubię siebie. A nawet mogę śmiało powiedzieć, że siebie pokochałem!

Czarni zaraz podniosą krzyk! Grzech! Narcyz!
O nie, panowie w czarnych szatach.
 Posłuchajcie Osho, który jest jednym z największych nauczycieli duchowych XX wieku:
 
Osho: - Zastosuj post.

- Post?
Mogę zalecić tylko jeden jego rodzaj: - Zastosuj post w związkach.
Dokonaj pielgrzymki w głąb siebie, aby odnaleźć w sobie radość, a potem błogosławieństwo. Zastosuj medytację, która jest po prostu byciem zadowolonym ze swojej obecności.   
         
Medytacja jest zachwytem obecnym w tobie!

Czy to do Ciebie dociera?

 Zachwycaj się, zachwycaj....sobą i tym co wokół.
 I już jesteś w medytacji. Prawda, że niewiele potrzeba?

Musi zniknąć fałsz, aby pojawiła się prawda. Poczujesz się pozbawiony ukrytych potrzeb. Wówczas miłość będzie piękna, wcześniej nie była piękna, zawsze jest brzydka. Bez względu na to, jak się starasz, zawsze stanie się cierpka. Zakochani starają się uczynić miłość piękną, ale to sprzeczne z naturą – zawsze wkradnie się coś brzydkiego. Każda miłość znajduje się w ciągłym niebezpieczeństwie. I trzymaj się jednej zasady: - jaki jesteś dla siebie, taki będziesz w stosunku do innych.
Pokochaj siebie.


PS. I jestem w pielgrzymce, czyli w poście. Post na bloga. Mam zdjęcia, ale chwila....na razie wylądowałem na miejscu ojca.
i tak się odkrywam - podobno to teraz modne: - odkryj się!
Za modą idzie tłum. Jestem więc jako buntownik jestem przeciwko modzie.
Buntownik daje kontrę dla większości, czyli tłumu.
I to jest ważne dla kasy: - większość nie ma racji.
Tłum nie ma racji!
Jaki wniosek?
Zbyszek usiłuje zapodać cóś. Posłuchaj.

Uwierz w Siebie!
Tylko Ty jesteś guru.
Ja jestem. Ale nie oszukuję. Za duża odpowiedzialność. Kiedyś chcieli mnie wplątąć w to NLP.
 To teraz ta Stała Niniwy.
Kochani.
Jeśli cóś działa, tylko to nie działa Stała Niniwy.
Ale cóś działa….czerpmy z Mądrości Pokoleń.
Szukaj! Szukaj….jesteś blisko.
Albo w jesieni 2014 zgłoś się do Zbyszka.

wtorek, 21 stycznia 2014

Kolorowi Ludzie



Jestem przy namiocie, przyszedłem po kurtkę i kocyk. Spisuję wrażenia, zaraz zejdę na ciąg dalszy koncertów.

Tacy życzliwi, otwarci i przesympatyczni ludzie wokół. Śpiew i muzyka towarzyszy im na każdym kroku. W namiocie – piwiarni kilkaset osób śpiewa jednym głosem coraz to nową piosenkę. Taki śpiew bardzo jednoczy narodowo.
       


Kiedyś moja rodzina też tak śpiewała, zwykle po lekkim napitku, lubiłem jako dziecko słuchać tych śpiewów. Ale rodzina odjechała na niebieską działkę – tam pewnie teraz śpiewają.
        W to śpiewanie i taniec – to się widzi i czuje, Łemkowie i Ukraina wkładają serce.
Jeśli coś pokochasz, to coś pokocha ciebie.
   


Albo inaczej: - pokrewne przyciąga pokrewne!

Albo swój do swojego ciągnie.
 Swojego ciągnie do swojaka.  




        Ten śpiew i taniec to są właściwe żywioły radosnych, szczęśliwych ludzi.
Ci ludzie potrafią się bawić, w końcu byłem tu, w tym kotle, przez trzy dni i trzy noce.
Nie ma tu pobojowiska, śmieci są wrzucane do pojemników.
Obok mnie impreza: - grają dwie harmonie i skrzypce, bawią się wszyscy i śpiewają równo, co za klimaty radosnego święta wokół!.
       Idę do estrady na zabawę.
Zaprawdę godne to i sprawiedliwe.

      Nocna sobotnia zabawa. Folk & roll.

Peter i Hoyraky. Peter - harmonia i wokal, dwie gitary - basowa i prowadząca, perkusja, dwie solistki.
    Peter Łemko robi pełną magię na harmonii!
Muzyka rytmiczna, ostra, to przeróbki ludowych piosenek, bo młodzi wokół śpiewają z Peterem.
Decybele fajnej muzyki niosą się doliną, księżyc w pełni patrzy na tańce, ciepła noc, świetne nagłośnienie.    
        Urokliwa, fantastyczna, niepowtarzalna dyskoteka!
Bawiliśmy się tak, że skończyła się sobota, i wjechaliśmy tańcem w niedzielę! Hoopa!
     Jestem przy namiocie, sąsiedzi zapraszają mnie na poczęstunek, nie wypada odmówić. Ja częstuję ogórkami małosolnymi. Pogadałem godzinkę i lulu.
       Super ekstra tu jest!

    
PS. Każda muzyka jest zupełnie inaczej odbierana, gdy masz nastrój do zabawy. Można rozszerzyć takie rozumowanie: - gdy jesteś zadowolony, czyli masz nastrój zabawowy, odbierasz swoje życie niebiańsko.
Z tego wniosek, że warto być zadowolonym.
Jak to zrobić?
         Bądź niedopasowany, odzyskaj swoją indywidualność, nie idź na kompromis, na wybieranie mniejszego zła. Zbuntuj się.
        Nigdy nie jest bowiem za późno, aby zostać buntownikiem.
I nie chodzi o to, że masz być uparty, jeśli coś jest słuszne – zgadzaj się na to.
Lecz, gdy zdasz sobie sprawę, że coś jest błędne, wtedy, nawet gdyby cały świat uważał inaczej, trzymaj się swojego stanowiska – to doda ci wytrzymałości, siły, integralności.
Zaczniesz wtedy powoli odzyskiwać siebie, a na horyzoncie pojawi się Wolność.
        Wolność dodaje skrzydeł…..
             
- ( Cały tekst zawarty w PS. to Osho ).