Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grawitacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grawitacja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 lutego 2026

Cykle Finansowe Pozatrumpowe

 


Inwestorzy ze zdziwieniem odkrywają grawitację.

Złoto, srebro i miedź spadają, gdy nerwowi inwestorzy odkrywają grawitację
Reuters - Biznes
30 sty 2026, 14:51

 

Na tytułowej stronie Astronomii Finansowej napisałem, że według Ralpha Elliotta finansami rządzi grawitacja planet. To dawne odkrycie wciąż budzi zdziwienie u inwestorów. Co pewien czas na nowo budzi. Najpierw reagują inwestorzy nerwowi, a potem pozostali.

Sedno sprawy tkwi w słowie „grawitacja”, a więc w uproszczeniu w tym, co mówią gwiazdy za pomocą Liczb wskazujących zwroty na rynkach finansowych. Jeśli ma być wyraźne przesilenie, zawsze w danym momencie albo coś  się wydarzy, albo ktoś coś istotnego powie. Czyli najpierw mamy potencjalną datę „zapisaną w gwiazdach” i dzieje się to na długo przedtem, zanim tuż przy samej dacie nastąpi to coś, co ruszy rynkiem i co opinia ogółu uzna za rzekomą przyczynę ruchu na indeksie.

Azaliż człowiek stara się wszystko tłumaczyć sobie za pomocą tego, co wie, czyli bez angażowania nadmiernego wysiłku umysłowego. Najlepiej więc, gdy ktoś podsunie gotowca o tym, jak należy myśleć (Ignorancja).

Inwestorzy dobrze wiedzą, że rynki bywają „chimeryczne”. Zwykle „dobre” wiadomości wywołują ruch indeksów w górę, aliści rzadziej co prawda, jednak bywa, że rynek reaguje nielogicznie, czego już "racjonalnie" wytłumaczyć się nie da. Na tę właśnie okoliczność wymyślono słowo „pułapka”, które delikatnie wskazuje jakąś magiczną, ukrytą przyczynę. To po pierwsze primo.

Po drugie primo: - jeśli obserwujemy działania Pomarańczowego Pacjenta i  powiemy, że są one sprzeczne z prawem (między innymi ataki na Powella), ogólnie chamskie i podłe, to jakbyśmy nic nie powiedzieli.

Mamy bowiem do czynienia z ewidentną, prymitywną manipulacją (nie tylko rynkami finansowymi). Inwestorzy wiedzą, że to Wall Street pokazuje kierunek.  Ktoś, kto ma dostęp do informacji niejawnych i z nich korzysta, popełnia przestępstwo. Tak przynajmniej było do tej pory. A jak jest teraz? Teraz objawił się Pacjent, który sam jest Informacją

USA - Trump: nie kazałem Warshowi, by obniżył stopy, ale on chce to zrobić
PAP - Biznes
30 sty 2026, 19:43


 Jakieś pozytywy? - Dzięki Pomarańczowemu Pacjentowi Europa się budzi.

    - W dłuższej pespektywie rynki podlegają wyłącznie

            Cyklom Naturalnym Pozatrumpowym.

Żeby było lepiej, najpierw musi być gorzej. Kiedy to gorzej staje się nie do wytrzymania, wtedy następują zmiany na lepsze. Prezydenci przychodzą, a potem odchodzą, co widzimy na załączonych obrazkach. 

 - Dopóty dzban wodę nosi, dopóki mu się ucho nie urwie.

poniedziałek, 17 listopada 2025

Liczba 10 w mitologii szamanów

 


Ile jest wymiarów?                                                        

Gdyby przestrzeń była czterowymiarowa, światło i grawitacja przy oddalaniu się malałyby dużo szybciej, proporcjonalnie do sześcianu odległości. Podwojenie odległości od źródła światła gwiazdy, osłabiłoby zarówno to światło, jak i grawitację ośmiokrotnie.

Czy Układ Słoneczny mógłby istnieć w takim czterowymiarowym świecie? Otóż nie mógłby! A to dlatego, że orbity planet byłyby wtedy niestabilne, co w efekcie doprowadziłoby do upadku wszystkich planet na Słońce.

Więc ostatecznie ile jest tych wymiarów?

Jak dowiodła teoria superstrun (Michio Kaku) są dwie możliwości: - jest ich 10, albo 26.


Tu ciekawostka z mitów i legend:

Zarówno mitologia szamanów syberyjskich i mongolskich, a także mitologia starożytnych Chin otacza szczególną czcią liczbę 9 lub 10.

„Za dziewięcioma górami i dziewięcioma rzekami, podróżował 9 dni, a dnia dziesiątego dotarł do celu.

      O liczbie 9 - 10 czczonej na Syberii pisałem przy okazji „Diamentów syberyjskich”, natomiast z 9 – 10 w mitologii starożytnych Chin spotykamy w „Żywotach sławnych mnichów napisanych przez Huei-kiao” (ok. 519 n.e). 

    Jak się okazuje, język naukowy wcale nie musi być drętwy:


 

poniedziałek, 21 października 2024

Życie ma termin ważności

 


Wydaje się, że całkiem słuszny jest następujący wniosek, dotyczący wszystkich gałęzi nauki:

- Nadrzędnym pojęciem panującym w naszym poznaniu, od kosmologii i astrofizyki, poprzez biologię, geologię aż po fizykę kwantową, jest ewolucja rozumiana jako rozwój.                                       

- Ten rozwój po pierwsze primo następuje od początkowych stanów prostych do rosnących zawiłości.

- Po drugie primo: - Jest on nieodwracalny w czasie, identycznie jak biologiczne starzenie się ludzkiego organizmu.

Oto z gazów rozproszonych w próżni, głównie z wodoru, powstają skupienia, a następnie galaktyki spiralne. Gwiazdy z kolei powstają jako kondensaty w ramionach spiralnych galaktyk. Teraz do dzieła przystępuje grawitacja, która ściska je dopóty, aż rozbłyśnie w nich reakcja nuklearna rodząca coraz cięższe pierwiastki, do kresu wypalenia paliwa nuklearnego, co powoduje zapaść gwiazdy i powstanie supernowej.


Pierwiastki wyrzucane eksplozjami dają początek rodzącym się planetom krążącym wokół gwiazd następnej generacji, które także na koniec wygasają. Ten cykl opisuje działanie dobrze nam znanej Miss Ewolucji.                                                          

Jest to działanie nieodwracalne i nigdy się w swym biegu nie zatrzyma, aż do chwili, gdy po miliardach lat cały Wszechświat utonie w mroku. 

Smutno to brzmi? 

Niezupełnie, ponieważ wniosek praktyczny wynikający z powyższych wynurzeń jest żaden, właśnie z powodu tej ogromnej skali czasowej potrzebnej choćby do wypalenia naszego Słońca.

   Czyli są to jedynie rozważania filozoficzne prowadzone dla higieny umysłu, aby rozum nie zardzewiał.

Jako poszukiwacz konkretów mogę stwierdzić, że:

- Internet jest wspaniałym wynalazkiem, azaliż w sieci mamy 90% śmiecia informacyjnego. Śmiecia, propagandy, tudzież zwykłych kłamstw nazywanych dziś fejkami i trzeba  wśród tego ogłupiającego bagna umieć się odnaleźć.

- Po drugie primo pamiętajmy, że wszystko co dobre jest proste. Otacza nas ocean słów – czytaj bełkotu. Na przykład zalew „proroctw”, charakterystyczny dla Czasów Chaosu.

Edgar Cayce (śpiący prorok), postać zweryfikowana przez upływ czasu, na którego często się powołuję, podawał aliści konkrety. Na przykład rok 2100 jako datę ogólnoświatowego trzęsienia Ziemi i zatopienia części USA, Europy i Japonii. A to przecież wystarczająco daleka przyszłość, aby sobie tym głowy nie zaprzątać.

Lepiej cieszmy się życiem, oczywiście po warunkiem, że chce się chcieć.


poniedziałek, 23 października 2023

Poszukiwanie konia

     


Einstein powiedział kiedyś: - „Natura pokazuje nam tylko ogon lwa, nie ma jednak wątpliwości, że w naturze istnieje lew, choć nie może się objawić w całości z powodu ogromnych rozmiarów”.

Jeśli Einstein ma racje, na co wygląda, wtedy być może okaże się, że cztery siły to ogon lwa, podczas gdy lew jest wielowymiarową czasoprzestrzenią. Ta idea podsyca nadzieje, że fizyczne prawa Wszechświata, których konsekwencje wypełniają całe ściany bibliotek książkami pełnymi tabel i wykresów, można będzie pewnego dnia zawrzeć w jednym równaniu (Unifikacja).

Einstein sformułował zasadę fizyczną nie wiedząc o istnieniu prac Riemanna. Nie znał więc matematycznego języka, który umożliwiłby jej wyrażenie. Spędził trzy lata pełne frustracji, od 1912 do 1915 na desperackich poszukiwaniach odpowiedniego formalizmu matematycznego. W końcu napisał rozpaczliwy list do swego przyjaciela matematyka Grossmanna, błagając: - „Grossmann, musisz mi pomóc, bo inaczej zwariuję!”

                                   Cegiełka matematyczna.

      Na szczęście Grossmann przeglądając literaturę w poszukiwaniu rozwiązania problemu Einsteina, natknął się na tensor metryczny Riemanna, ignorowany przez fizyków od sześćdziesięciu lat. Einstein natychmiast stwierdził, że jest to klucz do rozwikłania problemu. To była ta brakująca cegiełka matematyczna.

    Jako że wszystko jest połączone ze sobą, można powiedzieć, że cegiełka matematyczna rządzi także rynkami finansowymi.

Tensor metryczny Riemanna okazał się polem Faradaya dla grawitacji!

Einstein wykorzystał całą pracę Riemanna, przekształcając ją linijka po linijce, aby zakończyć swe wielkie dzieło. Pisał potem: - „ Grossmann podsunął mi potrzebny matematyczny wątek, który był już dawno rozwiązany przez Riemanna”.

Obecnie ta fizyczna interpretacja słynnego wykładu Riemanna, nazywana jest ogólną teorią względności, a równania pola Einsteina są zaliczane do najważniejszych idei w historii nauki.

Równania Einsteina wyrażone za pomocą tensora metrycznego Riemanna zyskują wdzięk, lekkość i elegancję, jakiej dotąd nie znano w fizyce. Laureat Nagrody Nobla Subrahmanyan Chandrasekhar nazwał to odkrycie „Najpiękniejszą teorią, jaka kiedykolwiek istniała”.


Teoria Einsteina jest tak prosta, a jednocześnie tak potężna, że fizycy wręcz dziwią się jej doskonałości. Vicktor Weisskopf, fizyk z Massachusetts Institute of Technology, powiedział kiedyś: - „Przypomina mi to historię pewnego chłopa, który zapytał inżyniera, jak działa silnik parowy. Inżynier wyjaśnił chłopu dokładnie, którędy przechodzi para, jak porusza się w silniku i tak dalej. Chłop wysłuchał i mówi: - rozumiem wszystko, ale gdzie jest koń?”

  

poniedziałek, 30 stycznia 2023

Piękny umysł Edward Witten

Edward Witten z Institute Advanced Study w Princetown w stanie New Jersey, należy do najważniejszych postaci fizyki teoretycznej. Witten jest przywódcą nieformalnego zespołu, oraz najbardziej błyskotliwym fizykiem wszystkich energii, wytyczającym nowe drogi w fizyce, tak jak Picasso robił to w sztuce.

        Setki fizyków podążają z religijną ufnością jego śladem, aby znaleźć się w blasku nowatorskich idei. Samuel Treiman, kolega Wittena z Princetown, mówi: - „On bije na głowę całą resztę, skierował wielu na nowe ścieżki. Tworzy eleganckie, zapierające dech w piersiach dowody, na które naukowcy patrzą z podziwem i uwielbieniem. Nie powinniśmy zbyt pochopnie nadużywać porównania z Einsteinem, ale jeśli chodzi o Wittena …..”.

       Witten wychował się w rodzinie fizyków. Jego ojciec Leonard Witten, profesor fizyki na Uniwersytecie Stanu Cincinnati i wielki autorytet w dziedzinie ogólnej teorii względności Einsteina, twierdzi, że jego największym wkładem w rozwój fizyki jest syn.

Edward nie przypomina innych fizyków. Większość z nich rozpoczęła bowiem swój romans z fizyką wcześnie (w szkole średniej, czy nawet podstawowej). Tymczasem Witten podejmując studia na Uniwersytecie Brandeisa, wybrał historię jako główny przedmiot i wykazywał olbrzymie zainteresowanie lingwistyką. Po ukończeniu studiów w 1971 roku, zaangażował się w kampanię prezydencką George’a McGoverna i jednocześnie kończył studia doktoranckie. Publikował artykuły polityczne wyznając opinie, że najinteligentniejszym człowiekiem jest liberalny demokrata.

       Po przygodzie wyborczej zdecydował, że jego powołaniem jest jednak fizyka, na którą rzucił się z pasją. Został doktorantem w Princetown, uczył w Harvardzie, a w wieku 28 lat zdobył samodzielną profesurę w Princetown. Otrzymał prestiżowe stypendium McArtura (czasem zwane nagrodą dla geniuszy). Tylko uboczne rezultaty jego pracy wpłynęły głęboko na matematykę. W 1990 roku został odznaczony Medalem Fieldsa, który cieszy się równie wielkim uznaniem wśród matematyków, jak Nagroda Nobla wśród innych dziedzin nauki.

       Większość czasu Witten spędza siedząc i patrząc przez okno. W tym czasie, wyłącznie w głowie manipuluje wzorami matematycznymi, tworząc rozlegle szeregi równań.

Jego żona mówi: - „On zawsze wykonuje wszystkie obliczenia w głowie, ja muszę zapełnić wiele stron, zanim zrozumiem, co robię. Edward siada do obliczeń wyłącznie wtedy, gdy potrzebuje ustalić znak wyrażenia albo czynnik dwa”.

Żoną Wittena jest Chiara Nappi, również fizyk teoretyk z Princetown.

    Bohater artykułu twierdzi: - „Większość ludzi, którzy nie studiowali fizyki myśli zapewne, że nasza praca polega na niesamowicie skomplikowanych obliczeniach, ale się mylą, bo nie to stanowi jej esencję. Istotą tej pracy są koncepcje i chęć zrozumienia zasad rządzących światem”.

   To pomysłem Wittena była teoria superstrun, teoria ambitna i śmiała, która wywołała sensację, ponieważ potrafiła zjednoczyć teorię grawitacji Einsteina z teorią kwantową. Kiedy Witten zorientował się, że grawitacja wynika z teorii superstrun jedynie na podstawie  wymagań dla spójności, jak wspomina - „był to największy dreszcz intelektualny jego życia”. Teoria strun wymusza  istnienie grawitacji.

    Witten posuwa się nawet do stwierdzenia, że „wszystkie naprawdę wielkie idee w fizyce” są odgałęzieniami teorii superstrun. Ma przez to na myśli, że wszystkie wielkie dokonania w fizyce teoretycznej zawierają się w teorii superstrun. 

Dalej twierdzi, że odkrycie ogólnej teorii względności Einsteina, zanim odkryto teorię superstrun było „niezwykłym i niewyjaśnionym wypadkiem przy pracy” w historii Ziemi. Uważa, że gdzieś w przestrzeni kosmicznej inne cywilizacje mogły odkryć najpierw teorię superstrun i dopiero z niej wyprowadzić ogólną teorię względności - tak byłoby „bardziej prawidłowo, tudzież po kolei”.

Witten wniósł tu nowy powiew – postawił przed sobą zadanie znalezienia źródeł teorii superstrun, czyli w efekcie końcowym wyjaśnienie zagadki powstania Wszechświata. Siłą i unikatowością tego pomysłu, jest niezwykła geometria: - struny mogą drgać spójnie tylko w dziesięciu lub dwudziestu sześciu wymiarach. 

 

 

 

    

środa, 14 grudnia 2022

Gdzieś w Bieszczadach

 




Noc w górach, potem zejście w dolinę, niecałe 30 km. pieszo i przed wieczorem dotarłem do domu Wasyla. Mój przyjaciel, prawie rówieśnik, urodził się po zachodniej stronie Otrytu na rok przed deportacją nazywaną umownie „akcją Wisła”. Losy rzuciły rodzinę Wasyla najpierw hen w głąb Rosji, skąd po kilku latach przenieśli się nieco bliżej swego rodzinnego gniazda, bo na Ukrainę. Ojciec Wasyla próbował parokrotnie wrócić w swoje ukochane Bieszczady, co mu się wreszcie udało pod koniec lat sześćdziesiątych.

Kiedy przychodzę do chałupy mego przyjaciela i patrzę na starocie, które zgromadził, czuję się podwójnie w zatrzymanym czasie.



Czemu podwójnie? Zostawmy głębsze wyjaśnienia, w każdym razie w tym roku, w polskim spisie powszechnym po raz pierwszy podałem kim naprawdę się czuję – jestem Łemko - ani Polak, ani Ukrainiec.

Czyli parafrazując rzecz na wesoło, jak mawiał niejaki Gomułka: - „Ni pies ni wydra, ale cóś na kształt świdra”.

Czy człowieka trzeba koniecznie zaszufladkować?

Dopisać go do jakiejś grupy?                               

Nakleić mu na czole kod kreskowy?

Polska Noblistka, Wisława Szymborska chciała mieć następujący tekst na nagrobku:

„Tu leży trup, który nie należał do żadnej z grup”.

Wasyl chodzi z wykrywaczem i zbiera pamiątki ze świata, którego już nie ma. Każdy przedmiot wydobyty z miejsca po domu rodzinnym ma przypisaną indywidualną opowieść, a wzięty do ręki emanuje energią.

Przecież wszystko jest energią, falą, którą można odebrać, pod warunkiem, że jestem nastrojony na odbiór. I każda rzecz ma duszę.





 Oto wstał cudny bieszczadzki poranek. Syci blinami, które Wasyl tradycyjnie przygotowuje z okazji odwiedzin, siedzimy przed domem. Kury chodzą po podwórku, oba koty leżakują, jest sielsko - anielsko i pachnie obiadem, ponieważ gotujący się kawał nieboszczki krowy właśnie przekazuje swoje aromaty zupie jarzynowej.

Lubimy się z Wasylem i rozmawiamy (niespiesznie, bo mamy czas) jak Bojko z Łemkiem. O przeszłości, o życiu, także opowiadam o kosmosie i gwiazdach, a Wasyl snuje niekończącą się opowieść o przygodach ojca, który ze swoją sotnią walczył w Bieszczadach z komunistami.

W przyszłym roku minie dziesięć lat odkąd się poznaliśmy i śmiejemy się, bo Wasyl zapamiętał dokładnie naszą pierwszą rozmowę, a była ona, o rzeczy niby trudnej do zrozumienia, mianowicie zapytał, czy można prosto wyjaśnić co to jest grawitacja.

- Można – powiedziałem. Grawitacja to inaczej tęsknota.

- Jak to tęsknota?

- Na przykład jak rzucisz kamień, to on najpierw leci prosto i szybko, potem wydaje się, że zwalnia i zakręca w stronę ziemi, żeby w końcu na nią spaść. Jest tak?

- Jest.

- Starożytni Grecy już dawno wyjaśnili sprawę. Otóż wszystkie obiekty będące w ruchu, najpierw zwalniają, bo czują się normalnie zmęczone. A jak tylko zwolnią to zaraz ogarnia je niebywała tęsknota. Za czym one tęsknią? Za zjednoczeniem się z ziemią – i dlatego spadają. I tę właśnie tęsknotę ludzie nazywają grawitacją!

                      

                                 Tęsknota

Czas chyba stanął w miejscu

Nie odkleił starych ran, nie przyniósł też nowych

Chwila, która trwała nakazywała się nią delektować

Czerpać jak najwięcej

Upajać się każdym słowem, pocałunkiem, gestem

Nie analizować, tylko czuć

Pozwolić być tu i teraz

Bez przeszłości czy przyszłości

Szukać siebie, a nie odpowiedzi

Na nigdy niewypowiedziane pytania

Nie mówić nic

Wsłuchać się w przyspieszony rytm serca

Który chciał o czymś przypomnieć

Rozbudzić dawną namiętność

Coś stworzyć na nowo

A może tylko się zapomnieć



Z ostrożności, aby nie sprowadzić kłopotów, na zdjęciach widać jedynie detale, a także kilka chałup ze skansenu w Sanoku.





 



wtorek, 15 listopada 2022

Obraz Stworzenia

 


Dzięki osiągnięciom Pięknych Umysłów fizyki kwantowej możemy zajrzeć do Kuchni Najwyższego i prześledzić ewolucję Wszechświata od pierwszej sekundy narodzin.

Czas: 10 do minus 43 potęgi sekundy – Dziesięciowymiarowy Wszechświat rozpada się na cztero- i sześciowymiarowy. Sześciowymiarowy Wszechświat zapada się do rozmiaru 10 do minus 32 potęgi centymetra. Czterowymiarowy Wszechświat rozszerza się gwałtownie. Temperatura wynosi 10 do 32 potęgi kelwinów. Jest bardzo gorąco.

 

Czas: 10 do minus 35 potęgi sekundy – niewielki fragment większego Wszechświata rozszerza się 10 do 50 razy, stając się ostatecznie naszym widzialnym Wszechświatem. (Widzialnym – niewidzialnym, mamy bowiem kompletny brak światła - nic nie widać).

 

10 do minus 9 potęgi sekundy – nasz Wszechświat się ochładza, temperatura wynosi teraz 10 do 15 potęgi kelwinów, rozpada się symetria elektrosłaba.

 

10 do minus 3 potęgi sekundy – kwarki zaczynają łączyć się w neutrony i protony. Temperatura wynosi około 10 do 14 potęgi kelwinów. Dalej jest bardzo gorąco, ale Wszechświat już stygnie.

 

3 minuty od Wielkiego Wybuchu – protony i neutrony łączą się w stabilne jądra. Przestrzeń jest ciągle nieprzezroczysta dla światła.

380 tysięcy lat od Wielkiego Wybuchu – elektrony zaczynają skupiać się wokół jąder. Powstają pierwsze atomy. Ponieważ światło nie jest już tak bardzo rozpraszane, ani absorbowane, Wszechświat staje się dla niego przezroczysty. Przestrzeń kosmiczna staje się czarna.

Pół miliarda lat – pojawia się pierwszy kwazar i pierwsza galaktyka.

9 miliardów lat – rodzi się Układ Słoneczny. Kilkaset milionów lat później na Ziemi pojawiają się pierwsze formy życia.

         

I zaprawdę powiadam Wam: - wydaje się rzeczą niepojętą, że my, inteligentne małpy, żyjące na trzeciej planecie zwyczajnej gwiazdy, należącej do niczym nie wyróżniającej się Galaktyki, potrafimy odtworzyć historię Wszechświata, cofając się do chwili jego narodzin, kiedy temperatura i ciśnienie przekraczały wszystko, z czym można się zetknąć w Układzie Słonecznym.

A pozwala nam na to teoria kwantowa.

            Choć taki Obraz Stworzenia budzi wielkie zdumienie, jeszcze bardziej zaskakująca jest możliwość, że tunele czasoprzestrzenne mogą prowadzić do innego Wszechświata, lub służyć jako wehikuły czasu, przenoszące zarówno w przeszłość, jak i przyszłość. Fizycy uzbrojeni w kwantową teorię grawitacji będą mogli odpowiedzieć na intrygujące pytania:

- Czy istnieją wszechświaty równoległe?

- Czy można zmienić przyszłość?

czwartek, 27 października 2022

Alicja w Krainie Czarów

  

Był taki gościu o nazwisku Riemann, który zajmował się czwartym wymiarem i w spadku zostawił nam między innymi Cięcie Riemanna. To Cięcie – tunel o zerowej długości, wykorzystał i to z wielkim sukcesem matematyk Lewis Carrol w książce Po drugiej stronie lustra



Przez tunel czasoprzestrzenny Alicja przechodzi z Anglii do Krainy Czarów. Cięciem jest powierzchnia lustra.




      Obecnie Cięcia Riemanna przetrwały pod dwiema postaciami: - trafiły do każdego kursu matematyki wyższej, gdzie są wykorzystywane w teorii elektrostatyki i przy tworzeniu map konforemnych.                                                      

Po drugie spotykamy je w epizodach z The Twilight Zone. Należy podkreślić, że sam Riemann nie traktował swoich Cięć jako sposobu podróżowania między Wszechświatami. 

Pomimo kolejnego załamania nerwowego, w roku 1858 Riemannowi udało się stworzyć jednolity opis światła i elektryczności. Dopiero po latach, gdy Riemann objął w Getyndze miejsce Gaussa, ta teoria została uznana za poprawną. Riemann zmarł przedwcześnie, w wieku 39 lat, jak wielu innych wybitnych matematyków i nie zdążył ukończyć geometrycznej teorii grawitacji, elektryczności i magnetyzmu. Problemem była wiedza jak Wszechświat musi być zakrzywiony, aby opisać te trzy siły. To kluczowe zagadnienie podejmą Maxwell i Einstein.

 

W 1881 roku Hermann von Helmholz pisał: - „Wiemy już, że czwarty wymiar jest. Jednak trudno go sobie wyobrazić, tak samo, jak dla osoby niewidomej od urodzenia niemożliwe jest wyobrażenie sobie kolorów”. W każdym razie naukowcy podziwiali elegancje prac Riemanna, zastanawiając się nad fizycznym zastosowaniem jego potężnego aparatu matematycznego.

        Czyli zaawansowana matematyka Riemanna wyprzedziła o całe stulecie dziewiętnastowieczne rozumienie fizyki. Dopiero sto lat od śmierci Riemanna fizycy zrównali się z matematykami.

 

                                           Być Bogiem

Wyobraźmy sobie, że potrafimy przenikać przez ściany. Nie musimy już szukać drzwi, aby dostać się do zamkniętego pomieszczenia, czy budynku. Możemy wejść w dowolnym miejscu.

Wyobraźmy sobie, że możemy po prostu wejść do wnętrza góry. Możemy sięgnąć do lodówki nie otwierając jej, możemy znikać i pojawiać się kiedy chcemy i gdzie chcemy. Możemy nawet zniknąć razem ze swoim samochodem i pojawić się natychmiast u celu naszej podróży omijając wszystkie korki po drodze. Wyobraźmy sobie, że nasze oczy mają zdolność prześwietlania przedmiotów, a palce potrafią wyjąć kawałki pomarańczy, bez uszkodzenia jej skóry. Czynilibyśmy cuda, bylibyśmy wszechmocni.

     Jaka istota mogłaby posiadać taką moc? Odpowiedź brzmi: - Istota z wyższych wymiarów. 

Gauss wyjaśniał sprawę na przykładzie swoich dwuwymiarowych istot zwanych PłaszczakamiMolami Książkowymi.


W każdym razie wszystkie opisane wyżej hipotetyczne możliwości, wydające się magicznymi sztuczkami, są możliwe w królestwie fizyki hiperprzestrzeni. Jest tylko jedno „ale”.  Energia potrzebna do manipulowania hiperprzestrzenią znacznie przekracza obecne możliwości Ziemian.

Czyli to tylko niesprawdzalna teoria? Przepraszam! O noł!     

Po pierwsze primo matematyka dowodzi, że jest to jak najbardziej możliwe, tyle że w przyszłości.

- A dziś, a co dziś? – niecierpliwią się laicy.

Dziś wszystkie opisane sztuczki to mogą robić duchy. Czyli po drugie primo w tym miejscu do akcji weszli mistycy i wymyślili sprytny sposób na wyobrażenie sobie czwartego wymiaru. Witamy w świecie sztuki, filozofii i duchów!

    

            Duchy z czwartego wymiaru

Czwarty wymiar wkroczył do  powszechnej świadomości w 1877 roku kiedy to pewien  proces w Londynie nadał mu międzynarodowy rozgłos.

Oto londyńskie gazety  obszernie opisywały dziwaczny proces medium  Henry’ego Slade’a. Temat rozprawy przyciągnął uwagę wielu znanych fizyków z tamtych czasów, czego rezultatem było przesunięcie dyskusji o czwartym wymiarze z tablic matematyków prosto do londyńskich domów, gdzie przy kolacji mówiło się teraz o „tym słynnym naukowym odkryciu”.

          Zaczęło się dosyć niewinnie. Slade, medium z USA, odwiedził Londyn i zaczął przeprowadzać  seanse spirytystyczne z udziałem znanych osobistości miasta. Szybko jednak został aresztowany za oszustwo i oskarżony o używanie sprytnych sposobów i sztuczek „chiromanckich oraz innych”, mających wprowadzić klientów w błąd.



W normalnych warunkach taka rozprawa nie wzbudziłaby powszechnej uwagi, jednak warunki okazały się nienormalne, ponieważ obrony Slade’a podjęli się uznani fizycy, twierdząc, że parapsychiczne wyczyny oskarżonego dowodzą, iż potrafi on wezwać na pomoc duchy przebywające w czwartym wymiarze. Trzeba dodać, że ci fizycy – obrońcy byli wybitnymi uczonymi, a wielu z nich dostało później Nagrodę Nobla.

       Główną rolę w rozpętaniu tego skandalu odegrał Johann Zollner - profesor astronomii i fizyki z Uniwersytetu w Lipsku. To właśnie on przewodniczył grupie obrońców Slade’a. Mistycy od dawna wykonywali salonowe sztuczki dla dworu królewskiego oraz wyższych sfer i było to sprawą zwykłą. Twierdzili, że potrafią wzywać duchy, aby przeczytały pismo w zamkniętej kopercie, wyjmowały przedmioty z zakorkowanych butelek, łączyły z powrotem złamane zapałki i splatały pierścionki. Niecodzienny obrót nadało sprawie włączenie się uczonych, którzy stwierdzili, że wymienione czyny są jak najbardziej możliwe do wykonania w czwartym wymiarze. I po raz pierwszy podczas rozprawy  naukowcy wytłumaczyli „szerokiej publiczności” jak rzeczy się mają.


Zellner zapewnił sobie pomoc Wiliama Crookesa, wynalazcy lampy katodowej, Wilhelma Webera, współpracownika Gaussa i nauczyciela Riemanna, J.Thompsona - dostał później tytuł lorda Kelvina, laureata Nobla, lorda Rayleigha zdobywcę Nobla.

      Uczeni poddali Slade’a badaniu. Przeprowadzono wiele ściśle kontrolowanych eksperymentów.

Slade przeciągnął jedną obręcz drewnianą przez drugą nie łamiąc jej i splótł je ze sobą, a potem rozplótł.

Zmienił kierunek skręcenia muszli prawoskrętnej na lewoskrętną i vice versa.

Na zamkniętej pętli liny udało mu się zawiązać węzeł. Wykonano kilka udanych odmian eksperymentu z liną.

Wyjmował zawartość z zapieczętowanej butelki.

 

                Magia w czwartym wymiarze

Obecnie wiemy, że manipulowanie wielowymiarową przestrzenią, co demonstrował Slade, jest możliwe w dającej się przewidzieć przyszłości. Jednak najistotniejsze w procesie Slade’a było to, że naukowcy przypisali jego „magiczne sztuczki” czwartemu wymiarowi.

Jak to się odbywa? Otóż każdy harcerz, który męczył się z węzłami, aby zdobyć sprawność, wie, że nie da się rozsupłać węzła na pętli liny. Inaczej dzieje się w wyższych wymiarach. Wtedy węzły dają się łatwo rozplatać, a pierścienie spleść, gdyż jest tam „więcej miejsca” do przesuwania liny i pierścieni względem siebie. W czwartym wymiarze można linę i pierścienie wyjąć z naszego świata, wykonać na nich operację i z powrotem je w nim umieścić. Co więcej w czwartym wymiarze węzły można łatwo rozwiązać nie uszkadzając liny.

       Nie da się tego zrobić w trzech wymiarach. Ten trzeci wymiar, jak dowiodła fizyka, jest jedynym wymiarem w którym węzły pozostają zawiązane. Podobnie jest ze sztywnym lewoskrętnym przedmiotem, którego nie można zmienić na prawoskrętny.

Jak to jest możliwe w czwartym wymiarze, wykazał matematyk August Moebius w 1827 roku. Aby to wykonać trzeba „tylko” przenieść przedmiot do czwartego wymiaru.

       Naukowa obrona Slade’a wzbudziła burzę kontrowersji wśród londyńczyków, chociaż był to tylko jeden z wielu głośnych incydentów, wydarzających się pod koniec XIX wieku. Był to bowiem czas, gdy wiktoriańska Anglia zachłysnęła się dosłownie wyczynami mediów i spirytystów i światem duchów. Okultyzm stał się modny.  


Podnosiły się oczywiście głosy krytyków. Na przykład telepatię uznano za niemożliwą i zmieszano ją z błotem. Co ciekawe sto lat później rozgorzała podobna dyskusja, kiedy debatowano nad umiejętnościami izraelskiego medium Uri Gellera. Geller demonstrował swoje umiejętności w Instytucie Badawczym Stanforda w Kalifornii, ale był też udany publiczny pokaz w angielskiej TV - w domach widzów wyginały się noże i widelce!

Uczeni należący do Beocjan nie potrafili wymyśleć nic innego, więc przypominali przysłowie pochodzące ze starego Rzymuludzie chcą być oszukiwani, więc ich oszukujmy.

Jest to przysłowie skądinąd całkiem słuszne, stosowane skutecznie przez politycznych demagogów.