Jeśli
wyrzekniesz się tego, czego najbardziej pragniesz, wkroczysz na drogę do
samozniszczenia.
Astronomia Finansowa wykorzystywana do skutecznej gry na FOREX, kontraktach terminowych i ETF. Daty zwrotne wielokrotnie udowodniły swoją moc. Można dzięki nim osiągnąć wolność finansową.
wtorek, 28 lutego 2023
poniedziałek, 11 kwietnia 2022
Iskra buntu
Kobieta potrzebuje buntu.
Mężczyzna jest bowiem najbardziej lubieżnym ze wszystkich zwierząt żyjących na ziemi. Wszystkie gatunki zwierząt mają okres godowy, kiedy samce interesują się samicami. Trwa on czasami kilka tygodni, czasami miesiąc lub dwa. Przez resztę roku samce zupełnie zapominają o seksie i reprodukcji. Z tego też względu w świecie zwierząt nie występuje nadmierne zagęszczenie populacji.
Mężczyzna także potrzebuje buntu.
Obserwuj ze spokojem wszystko, co naturalne.
Buntuj
się natomiast przeciwko wszelkiemu cierpieniu, które narzucają ci inni. To
cierpienie może narzucać ci ojciec, albo matka, kapłan, nauczyciel, rząd lub
społeczeństwo.
Buntuj się przeciwko temu!
Jeżeli
nie masz w sobie ducha buntu, nie jesteś żywy w prawdziwym tego słowa
znaczeniu.
Buntuj się przeciwko cierpieniu, które
narzucają ci inni, natomiast porzuć cierpienie, które sam wybrałeś.
Nie
ma potrzeby tego obserwować. Wystarczy zwykłe zrozumienie: -"Narzuciłem to samemu sobie". I
uwolnij się od tego.
Istnieje także cierpienie naturalne. Do
niego podejdź z pozycji obserwatora. To gorzkie lekarstwo, które natura, czyli
twój wewnętrzny lekarz, stosuje w celu uzdrowienia twojego chorego ja.
Pamiętaj
że poddanie się dowolnemu rodzajowi zniewolenia oznacza niszczenie własnej
duszy.
Lepiej
umrzeć niż być niewolnikiem.
Osho
piątek, 8 kwietnia 2022
Pokora i odrobina buntu
Człowieku!
Pokora przypomina kwiat róży, ale ty masz być sobą, a nie dupą wołową!
Sprzeciwiaj się, buntuj - to także jest piękna modlitwa! Nie bój się słów, wyrażaj siebie, nie bój się okazywania uczuć i emocji i nie nadstawiaj drugiego policzka, bo cham z takiego gestu tylko się uśmieje. Przecież ten drugi policzek bardzo dawno temu wymyśliła Największa Korporacja, aby ludzi przerobić na posłuszne stado baranów dla wygody pana.
Comiesięczny "dzień świra" w Warszawie.
Od czasu po grzybach 2021, codziennie chodzę rano dobrą godzinkę z kijkami po Ogrodzie Saskim i cyzeluję opinię, gdzie ma być pokora, a gdzie sprzeciw. Niby już przywykłem do utrudnień w dziesiąty dzień miesiąca, gdy „mały geniusz”, razem z przybocznym mafijnym towarzystwem, wybranym jak już wiemy w sposób nieuczciwy, przybywa odprawiać swoje kłamliwe gusła pod smoleńskim grzdylem. Tego dnia od rana zjawia się mnóstwo policji i radiowozów, niemal za każdym drzewem stoi tajniak. A samego grzdyla to już tak pilnują, iż rzecz pasuje jak ulał do filmu "Dzień świra".
Zmieniam wtedy trasę na obrzeża i olewam (pokornie) całą tę propagandową szopkę, przeznaczoną dla pisiorskiego narodu (stare musi odejść chociażby z przyczyn naturalnych).
Azaliż wszystko do czasu, bowiem przychodzi moment, gdy prostacka propaganda w wykonaniu hien cmentarnych takiego pokornego człowieka w końcu wkurwi. Wtedy ów zapragnie wyrazić siebie i sięgnie po satyrę obrazkową, w myśl zasady, że jeden obrazek jest wart więcej niż tysiąc słów.
poniedziałek, 21 lutego 2022
Odezwa do rozumu
Każdy myślący osobnik dobrze wie, że ludźmi najwygodniej zarządza się strachem. Straszą nas zarazą, zmianami klimatu, wojną. Straszą z kilku powodów: - po pierwsze strach zamula logikę, ogłupia i osłabia. W tym miejscu zaczynają się choroby psychosomatyczne, ponieważ oddajemy energię. Zanika indywidualność, chęć buntu, pojawia się posłuszeństwo. A posłuszeństwo to niewola.
- Po drugie ciągły strach kieruje wielu w stronę paniki.
- Wreszcie po trzecie primo panika
kieruje tłum w stronę jakiejkolwiek władzy, która potrafi stwarzać pozory
kompetentnej. I skołowany tłum przylepia się do wredusów.
Bywają sytuacje krańcowe. Zarówno w
życiu narodów jak i jednostek. Azaliż z każdej sytuacji jest jakieś, lepsze lub
gorsze, ale wyjście. W życiu osobistym nasze (suwerenne lub narzucone, albo ich
brak) decyzje wyznaczają Drogę Życia.
Mamy wpływ na wybór tej Drogi. Inaczej jest ze sprawami wielkich
społeczności. Niby jednostka ma na nie wpływ (wybory do władz), ale jak widzimy
zawsze mogą się przydarzyć kanalie, które wybór narodu sfałszują. Mówiąc
krótko: - jednostka na wiele spraw wpływu praktycznie nie ma. Może sobie jedynie pokiwać palcem w bucie lub na boso.
A skoro tak, czy warto się martwić, stresować organizm? Po co? Z takiego właśnie założenia bierze się
filozofia autora bloga:
Należy martwić się po fakcie, bo bardzo niezdrowo jest w trakcie.
Koń ma głowę większą niż ja, więc niech on się martwi.
Na luziczku.
Pocałujta w dupę wójta itp.
I pilnować profilaktyki, w tym
dwóch terapii - fizycznej i psychicznej: - aktywność fizyczna, gdy tylko się da
to na powietrzu – ona zastępuje wiele lekarstw, natomiast żadne lekarstwo nie
zastąpi aktywności fizycznej.
Zdrowie psychiczne: - Hobby, pasje.
„Życie bez pasji do dupy jest”. Zrozumieć,
że szczęście tkwi w środku człowieka, a nie na zewnątrz. Nauczyć się być
zadowolonym. Cieszyć się z małych rzeczy „bowiem w nich wzór na szczęście
zapisany jest”. Żadna rzecz, czy drugi człowiek mnie nie uszczęśliwi, jeśli nie
potrafię się cieszyć tym, co jest. Proste?
Pierzyny z Bitej Śmietany.
Fotografia zatrzymuje czas, tudzież zdjęcia ulubionych miejsc przywracają pozytywne emocje. Ja tak mam. Zapraszam więc Ciebie Czytelniku na moje ukochane bieszczadzkie Zielone Pastwiska. Przypomniałem sobie, że kiedyś sam siebie nazwałem Łowcą Chmur. Bo piękno tych Pierzyn z Bitej Śmietany urzeka. Gdy człowiek się wyciszy, co najłatwiej osiągnąć z dala od ludzi, wtedy po prostu trwasz, niech będzie że w zachwycie i wtedy wszystko dzieje się samo, wu-wei, bez wysiłku. I wydaje ci się, że urodziłeś się na nowo, a świat widzisz po raz pierwszy.
czwartek, 3 lutego 2022
Zasada Drugiego Wora
Czyli jak najbardziej aktualna rzecz o podatkach, tudzież ponadczasowych mechanizmach (każdej) władzy, frapująco wyłożona w książce „Cesarz”.
„Biurokracja rozpęczniała, zogromniała i coraz
więcej pieniędzy z pańskiej kasy wyciągała. A dworzan nie można gonić, boć to
najbliższa rodzina pałacowa. I oficerów też nie – bo ci zapewniali spokojny
rozwój. I tak to w godzinie kasy stawiało się mrowie ludzi, a woreczek już
skurczył się do szczętu, gdyż z każdym dniem dobrotliwy pan musiał płacić za
lojalność coraz większe pieniądze. A ponieważ koszty lojalności rosły i rosły, wypadła pilna potrzeba zwiększenia dochodów. I
wtedy właśnie ministerstwo finansów nakazało chłopom płacić nowe podatki.
Dzisiaj wolno mi powiedzieć, że była to decyzja
osobliwego pana, ale że cesarz, jako łaskawy dobroczyńca, nie mógł wydawać
postanowień przykrych i nieszczęsnych, wszelki dekret, który nakładał nowy
ciężar na ramiona ludu, dawany był pod firmą jakiegoś ministerstwa. Jeżeli lud
nie mógł tego ciężaru udzierżyć i wszczynał rebelię, szczodrobliwy pan łajał
ministerstwo i zmieniał ministra, choć nigdy nie czynił tego natychmiast, nie
chcąc stwarzać poniżającego wrażenia, że monarcha zezwala, aby rozpasany
motłoch robił mu porządki w pałacu.
Raczej odwrotnie – kiedy uznawał potrzebę okazania
monarszej wszechwładzy, podnosił najbardziej nielubianych dygnitarzy do
wysokich godności, jakby chcąc powiedzieć – a zyg-zyg, patrzcie, kto tu
naprawdę rządzi, czyniąc możliwe z niemożliwego!
I w ten sposób dobrotliwie przekomarzając się z
podwładnymi, czcigodny pan dowodził
swojej siły i powagi. I oto łaskawco, z prowincji Godżam dochodzą meldunki, że chłopi warcholą, burzą się, kwestorom
czaszki łupią, wieszają policjantów, gonią notabli, palą dwory, niszczą zbiory.
Gubernator raportuje, że buntownicy szturmują urzędy, a gdzie dopadną
cesarskich ludzi, tam ich lżą, katują, następnie ćwiartują. Im dłużej pokory,
zmilczenia, ciężarów znoszenia, tym większa potem nieżyczliwość i okrucieństwo.
A w stolicy już studenci występują, buntowników
chwalą, palcem dwór wytykają, kalumnie ciskają. Szczęśliwie, że ta prowincja
daleko położona, więc można było ją odciąć, wojskiem otoczyć, ogień otworzyć,
rebelię wykrwawić. Ale nim to nastąpiło, wielki strach czuło się w pałacu, boć
nigdy nie wiadomo jak daleko rozleje się wrzątek i dlatego przenikliwy pan,
widząc, jak chwieje się cesarstwo, najpierw posłał do Godżam siepaczy, żeby chłopom głowy zdejmowali, ale potem wobec
niepojętego oporu buntowników, kazał nowe podatki odwołać i połajał
ministerstwo za pomienioną nadgorliwość. Czcigodny pan łajał urzędników, którzy
nie pojmowali jednej prostej zasady – Zasady
Drugiego Wora.
Oto lud bowiem nigdy nie burzy się z powodu, że
dźwiga ciężki wór, nigdy nie burzy się z powodu wyzysku, ponieważ nie zna on
życia bez wyzysku. Bo jakże można
pożądać czegoś, czego nie ma w naszym wyobrażeniu?
Lud wzburzy się dopiero wtedy, kiedy nagle, jednym
ruchem ktoś spróbuje wrzucić mu na plecy Drugi Wór. Chłop wtedy nie wytrzyma,
padnie twarzą w błoto, ale zerwie się i chwyci za siekierę. I to, łaskawco,
chwyci za siekierę nie dlatego, żeby już żadną siłą nie mógł dźwignąć owego Drugiego Wora. Nie, on by dźwignął! Chłop zerwie się, ponieważ odczuwa to tak,
że chcąc nagle i jakby cichcem wrzucić mu Drugi Wór na plecy, próbowałeś go
oszukać, potraktować jako bezmyślne zwierzę, podeptałeś resztkę jego zdeptanej
godności biorąc go za durnia, który nic nie widzi, nie czuje, nie rozumie.
Człowiek chwyta siekierę nie w obronie swojej
kieszeni, tylko swojego człowieczeństwa, tak, łaskawco, i dlatego pan nasz
skarcił urzędników, którzy dla własnej wygody i próżności, miast po trochu,
małymi mieszkami ciężarów dokładać, od razu, wyniośle spróbowali rzucić na
plecy Cały Wór. Zaraz też pan nasz, chcąc mieć na przyszłość spokój w
cesarstwie, zagonił urzędników, żeby mieszki szyli i dopiero po małym mieszku,
a z przerwami, ciężary doczepiali, bacząc pilnie po minach tragarzy, czy
zdzierżą jeszcze trochę, czy już nie, czy jeszcze krzynę dołożyć, czy dać
odsapnąć. W tym, łaskawco, mieściła się cała sztuka, aby nie tak od razu,
grubo, z butami, na oślep, tylko dobrotliwie, z troską, po twarzach czytać,
kiedy można dołożyć, kiedy zakręcić, a kiedy odkręcić. I tak idąc wedle wskazań
monarchy, po czasie, gdy już krew wsiąkła, a dymy wiatr rozegnał, znów jęli
urzędnicy podatków dokładać, ale już dawkując, mieszkując, łagodnie, ostrożnie,
a chłopi wszystko znieśli i nie czuli obrazy".
piątek, 29 stycznia 2021
Być osobą prawdziwą
Podziwiam determinację kobiet, a także towarzyszących im młodych mężczyzn. Jestem z nich dumny i popieram całym sercem. Akceptuję także język protestów, ponieważ atoli z chamstwem i kołtunerią inaczej rozmawiać się nie da.
Minęło ponad pół wieku, odkąd Osho przemawiał do hippisów. Przemawiał na tysięcznych zgromadzeniach w indyjskiej Punie, ale też w Ameryce. Jego idee były zbyt obrazoburcze (w owym czasie) dla establishmentu amerykańskiego, dlatego został otruty. Czyli nie tylko w Rosji trują. Wiele lat minęło, a słowa Osho trafiają do serca i okazują się ponadczasowe.
Poniższy urywek, to Jego wypowiedź do kobiety, która poprosiła o wyjaśnienie, czemu tak często czuje się pozbawiona energii:
Urywek dedykuję mojej Przyjaciółce.
"Energia to fale.
Czasami są przypływem, czasami odpływem. Kiedy trwa przypływ, bardzo łatwo jest
nam pozostawać w związkach, być otwartym, kochać, brać, dawać, ale kiedy
następuje odpływ, wtedy energia maleje, a komunikowanie się z innymi staje się
coraz trudniejsze, chwilami prawie niemożliwe.
Oba stany przychodzą i odchodzą - oba są częścią życia.
Nie ma w tym niczego złego, są
naturalne - pamiętaj więc, żeby je akceptować. Kiedy odczuwasz odpływ, nie
usiłuj się komunikować, nie otwieraj się na siłę, bo takie otwarcie nie będzie
otwarciem. Nastał czas nasienia. Możesz się teraz zamknąć i pozostać w sobie.
Skorzystaj z tego
czasu, aby się wyciszyć.
Kiedy zaś masz
przypływ, a energia płynie i narasta, wtedy jest czas na miłość, ale też na
krzyk i bunt. Wtedy wchodź w związki, bądź otwarta, dziel się z innymi, ale też
zrywaj toksyczne kontakty, bądź czynna. Ten przypływ, to czas zbiorów, ale on nie
może trwać przez cały rok. Mówi się, że nawet anioły w niebie nie śpiewają
przez cały czas, na okrągło.
Kiedy więc czujesz w
sobie pieśń, śpiewaj. A kiedy czujesz, że wszystko się zamyka, pomóż, aby się
zamknęło. To właśnie znaczy być
naturalnym. Bycie naturalnym nie oznacza, że zawsze trzeba być otwartym - nie
jesteś sklepem całodobowym. Są chwile, kiedy trzeba się zamknąć, bo jeśli nie,
to wszystko stanie się nudne, monotonne, męczące. Nie ma potrzeby ciągle się
uśmiechać. Robią to tylko politycy, najwięksi głupcy na świecie.
Są takie dni, kiedy łzy
przynoszą ulgę, powinny przynieść ulgę. Są dni kiedy czujesz się smutna.
Smutek jest piękny, toteż kiedy czujesz się smutna, bądź smutna.
Kiedy czujesz się
szczęśliwa, bądź szczęśliwa.
Być osobą prawdziwą
oznacza niesprzeciwianie się temu, co się w tobie dzieje. Wejdź w to, zaufaj.
Nocą płatki lotosu są stulone, rankiem znów się otwierają – i to jest właśnie
naturalny proces.
poniedziałek, 7 grudnia 2020
Chitzen Itza
Dziś pierwsza opowieść z serii niezwykłych historii związanych z poszukiwaniem skarbów na Jukatanie. I co ciekawe te wszystkie historie skupiają się w jednym miejscu.
Chitzen Itza - to największe i najsławniejsze miasto Majów, stało się sławne między innymi dzięki cenote - Świętej Studni.
Centrum Chitzen Itza, gdzie wznosi się Piramida Pierzastego Węża (latającego boga Kukulkana), łączy ze Studnią Ofiarną Święta Droga. Ta Droga, to szeroki na 10,5 metra bulwar o długości 274 metrów.
Kiedyś tą Drogą kroczyły wielotysięczne zastępy, aby oddać hołd Yum Kaxowi, bogu pól i lasów, ponieważ życie każdego mieszkającego tu Indianina, uzależnione było od wody. A ta, na wapiennym podłożu Jukatanu, utrzymywała się jedynie w charakterystycznych studniach - cenotes.
Na Jukatanie
jest kilka znanych cenotes, ale
jedno z nich jest wyjątkowe. Majowie
wierzyli, że Yum Kax żyje na dnie
tego właśnie szczególnego cenote – Studni Ofiarnej z miasta Chitzen Itza. Pielgrzymi przychodzili
więc nad krawędź Studni, aby błagać w
modlitwie jej mieszkańca o życiodajną wilgoć. I płacili bogu za deszcz i wodę:
- do Świętej Studni wrzucano ofiary -
najpiękniejsze dziewice i cenne klejnoty. Tak działo się przez setki, a
może i tysiące lat. Na dnie musiało się więc zgromadzić niezłe bogactwo.
Dziś Droga jest oczyszczona, lecz przed stu kilkudziesięcioma laty, kiedy dotarła tu pierwszy ekspedycja Stevensa, droga była niewidoczna – zakrywał ją gąszcz buszu, zwany tu selvą. Odkrywcy przerąbywali się w pocie czoła przez gąszcz selvy, aby dotrzeć nad krawędź Studni, skąd mogli tylko popatrzeć w dół.
Bowiem na wszystko przychodzi odpowiednia pora i taka pora dla pierwszego badacza, który chciał się dowiedzieć, ile prawdy jest w tych opowieściach o bezcennych skarbach zalegających na dnie cenote, miała nadejść dopiero po sześćdziesięciu latach od ekspedycji Stevensa.
Czemu musiało upłynąć
aż sześćdziesiąt lat? Oto zrodził się Bunt.
Potomkowie Majów powstali, wytłukli
nielicznych białych i od tej pory nie wpuszczali obcych na swoje terytorium.
Dopiero po sześćdziesięciu latach Powstańcy
wycofali się głębiej w busz.
środa, 8 marca 2017
Bunt 8 marca
środa, 21 grudnia 2016
Bunt
Wyświetlił się tytuł "Bunt".
Kobieta potrzebuje buntu.
Mężczyzna także potrzebuje buntu.
Bardzo miło! Nie czuję się niewolnikiem, oraz mam w sobie ducha buntu od dziecka, a więc zaliczam się także do żywych!
W tym roku na Fereczatą zaszedłem pomieszkać we wrześniu.
Jeszcze były jagody. Dorodne, słodkie i w obfitości. Tymczasem na dole rykowisko trwało na całego. Nocami słychać było donośne bycze ryki.
Doszedłem na górę koło południa. Najpierw było słonecznie, potem pokazały się gęstniejące ciemne chmury - nadchodziło załamanie pogody.
Obserwowałem, jak zamykają się kwiaty dziewięćsiłów bezłodygowych.
Na drugim zdjęciu ten sam kwiat już całkiem zamknięty (obok dzwonki goryczki) i to po trzydziestu minutach!
W nocy zaczęło wiać tak bardzo, że wydawało się - namiot odfrunie i to razem ze mną!
Mocowałem dodatkowe linki i przyciskałem je kamieniami.
Próbowałem spać, lecz budziłem się przy każdym mocniejszym podmuchu. A wiało wściekle.
Nad ranem zrobiło się bardzo zimno i zaczęło padać. Potem lunęło.....
Żeby coś ugotować w chwilach mniejszego natężenia deszczu, ogień osłoniłem przed podmuchami murem a-żur z kamieni.
Były również godziny bezdeszczowe, jednak wilgoć wkradała się wszędzie.
Namiot sprawdził się bez zarzutu, a dwa śpiwory zapewniały ciepło w nocy.
Po takim kilkudniowym wypadzie docenia się normalny dach nad głową, gdzie jest sucho i zacisznie....
W sumie warto było. Działo się, miałem odwiedziny, oraz zrobiłem całą furę zdjęć.
.jpg)
.jpg)
.jpg)




.jpg)



.jpg)
.jpg)























