Jeśli
wyrzekniesz się tego, czego najbardziej pragniesz, wkroczysz na drogę do
samozniszczenia.
Astronomia Finansowa wykorzystywana do skutecznej gry na FOREX, kontraktach terminowych i ETF. Daty zwrotne wielokrotnie udowodniły swoją moc. Można dzięki nim osiągnąć wolność finansową.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lucjusz Seneka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lucjusz Seneka. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 28 lutego 2023
czwartek, 10 stycznia 2019
Przystanek ponad Rybnem
Tylko
świat przechodzony nogami jest coś wart – usłyszałem w ubiegłym
roku od kogoś spotkanego w górach.
Chyba
coś nie tak.
Bo
jeśli ktoś nie może na przykład chodzić, to jest na straconej
pozycji?
Ważne,
żeby niezależnie od osobistej sytuacji nie poddawać się
pesymizmowi. Nie stawać się robotem bez indywidualnych myśli.
Przecież to z tych myśli wszystko bierze.
Życie
jest w kolorze twojej wyobraźni
Marek
Aureliusz)
Mnie
w każdym razie taki czynny wypoczynek odpowiada. Zauważyłem, że w
czasie wędrówki myśli mam nieliczne i do tego jakoś tak spokojnie
poukładane.
Czyli
wędrowanie przynosi mi pożytek.
Byłże
ktoś kiedyś chwalony za to, że pomógł sam sobie?
Lucjusz
Seneka
Śniadanie
zjedzone – można ruszać dalej. Zachmurzyło się i zrobiło się parno.
Się
idzie powolutku skrajem drogi w tej cudownej samotności.
Idzie
się lekko, niespiesznie, radośnie.
Świat
chce, aby człowiek był robotem. Jeśli się nie sprzeciwisz,
wchodzisz w kłopotliwe położenie.
Nie
ma wyjścia – trzeba chronić własną indywidualność, gdyż ten
świat stał się wrogi wobec indywidualności.
Możesz
zagubić, albo już zagubiłeś swoją oryginalną postać i z tego
powodu ciągle czegoś szukasz, ciągle czegoś ci brakuje.
Popatrz
na przesłanie rynku reklam: - kup to, i to, i jeszcze tamto, a
będziesz szczęśliwszy. Sam siebie pytasz:
-
Może mam za mało pieniędzy?
-
Albo chodzi o lepsze meble, dom, inną żonę i lepszą pracę?
I
tak życie upływa ci na pospiesznym podążaniu z jednego miejsca w
drugie.
Jesteś
ciężko chory.
Żeby
wyzdrowieć, należy najpierw postawić prawidłową diagnozę: - Oto
zrozumiałem, że społeczeństwo od samego początku działa na mnie
tak zaburzająco! Jest to działanie perfidne i nosi nazwę
indoktrynacji, albo tresury społecznej.
Diagnoza
postawiona. I co teraz? - Teraz przyjmuję do wiadomości, że szczęście
nie znajduje się na zewnątrz! Nie ma go w kolejnych gadżetach, a
także we władzy nad innymi.
Moje
szczęście tkwi wewnątrz mnie.
Kiedy
to do mnie dotarło – nastąpił ten sławny skok kwantowy do
środka – nadpłynęła wewnętrzna radość, zmieniła się
percepcja.
Uczucia
są ważne – należy im ufać.
One
są....no nadzwyczajne! To nie fakty powinny nas zaskakiwać, lecz
wypływające z nich uczucia.
Fakty?
Powstają jedne z drugich, jako skutki z przyczyn i tyle.
Natomiast
uczucia.... one często wymykają się logice.
A czasem dzieją się także rzeczy wręcz nieprawdopodobne i każdy w
miarę wrażliwy odczuwa je inaczej niż zwykle, jako sygnał od
„Góry”, lub …. potwierdzenie własnej boskości!
Oto nastąpiła kreacja rzeczywistości za pomocą
mojej osobistej myśli!
Kiedy
tak się dzieje?
W
Stanie Łaski.
Stan
Łaski to dar.
„Siły
Wyższe” dają zawsze zielone światło, aby ten stan osiągnąć.
Opisywałem
swoje odczucia w chwilach, kiedy miało „coś” nastąpić jako
stan „na luziczku”, silne zadowolenie z życia, coś w rodzaju
modlitwy dziękczynnej, poczucie łączności z „Czymś”.
Pisałem
kiedyś o książce „Lot do nieba” - dwudziestolatek jako
jedyny przeżył katastrofę samolotu – walczy o życie w szpitalu.
Stan
zdrowia nie poprawia się.
Coś
zrozumiał. Przestał walczyć. Odpuścił, zaufał, przestał
prosić, zaczął dziękować:
-
Każdy dzień życia jest Twoim darem. Rezygnuję z marzeń,
rezygnuję ze wszystkiego, wszystko oddaję. Panie, prowadź.
W
tamtej chwili doświadczyłem czegoś, co mi się nigdy nie
przydarzyło w moim młodym życiu. Miałem takie fizyczne doznanie,
jak gdyby wylano mi na głowę jakąś ciężką, gęstą substancję,
która następnie spływała po mnie całym. To uczucie było
przemożne i niezapomniane. Wypełniły mnie radość i pokój,
czułem się całkowicie wolny!
sobota, 21 listopada 2015
Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu
Astronomię
finansową oparłem na założeniu, że to grawitacja planet Układu
Słonecznego, wpływa na decyzje inwestorów i powoduje cykliczne
zmiany cen na rynkach finansowych.
Na
podobną myśl, dotyczącą cykliczności cen zboża wpadli już
Sumerowie.
Takie
było założenie na początku moich poszukiwań.
Z
czasem dodałem do tego precesję Ziemi.
Najbliższe
Ziemi ciało niebieskie, Księżyc, ma dowiedzione działanie
na pływy morskie (minimum do maximum to 28 metrów) na cykl
miesiączkowy kobiet itd.
Człowiek
składa się w większości z wody, a więc działanie Księżyca
jest zrozumiałe. Zwłaszcza, gdy ktoś ma wodę w mózgu. Natomiast
działanie innych planet?
Są
bardzo odległe od Ziemi, lecz także olbrzymie. Taki Jowisz
na przykład. Jest 345 razy większy od Ziemi. Słońce jest
jeszcze większe. Starożytni uznawali zarówno Słońce jak i
Jowisza za Bogów.
Jeszcze
w czasie letnich wakacji pomyślałem kilkakrotnie, że mam znowu
ochotę przemówić fizycznie do grupy ludzi i poopowiadać o
działaniu planet na giełdzie.
Lubię
samotność, ale lubię także mówić. Treściwie, ciekawie i nie za
długo.
Odtłumienie,
o którym tyle piszę, jest bardzo ważne. Tak to czuję. Ale
przecież ja tej zasady nie wymyśliłem. I nie wymyślił jej Osho,
ani Eckhart Tolle. Wcześniej był zawsze ktoś.
Trzeba
żebyś się odpodobnił od tłumu. Najlepiej przestawać ze sobą
samym. Zamykaj się w sobie szczególnie wtedy, gdy jesteś zmuszony
przebywać w tłumie. Odrzuć opinię ludzką, ona jest zawsze
chwiejna i podzielona na dwie strony.
Lucjusz
Seneka
Facet
żył dwa tysiące lat temu, a jest mi tak bliski. Odtłumić się to
jest podstawa, fundament zdrowia psychicznego. Można to także nazwać
dystansem.
Odtłumienie
jest ważne, ale nie można w nim trwać bez przerwy. Tak, jak nie
można trwać we wdechu, potrzebny jest także wydech, bo inaczej
umrzesz.
Luz.
Pomyśl
o czymś, gdy jesteś wyluzowany (żeby zadziałało trzeba wejść w
prawidłowe wibracje mózgowe) a to, o czym myślisz wydarzy się w
twoim życiu zaniedługo.
W
życiu nie ma przypadków. Przypadki są tylko w gramatyce.
Gdy
Los nie chce się pod czymś podpisać, podsuwa przypadek.
Przeznaczenie
nami włada i już w momencie urodzenia każdemu przydzielona jest
jego porcja czasu. Przyczyny wzajemnie się zazębiają i nic wbrew
naszemu mniemaniu nie zdarza się przypadkowo – Lucjusz Seneka.
A
wyjątek nie potwierdza reguły. On ją kompromituje. - Sted.
Wszystko
bierze się z myśli, oraz wiary twojej.
I
oto wydarza się synchroniczność, która została wywołana przez
wcześniejsze myśli, gdy byłeś „na luziczku”.
Wiele
lat temu zacząłem używać tego zwrotu, gdy opowiadałem o
podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Najpierw było to intuicyjne,
dopiero po jakimś czasie zrozumiałem jak ważny jest ten nastrój,
ten stan umysłu.
Gdy
jesteś spięty, możesz sobie darować daytrading – nie
czujesz rynku. Najlepiej sobie odpuść, odpocznij, idź na spacer.
Moi
znajomi myśleli, że się wygłupiam. Owszem, bardzo lubię
anegdoty, lubię żartować. Humor, stan zadowolenia jest bowiem
oznaką zdrowia. Tak, jak powaga jest oznaką choroby.
Powaga
jest także tarczą miernoty. (Rafał Olbiński)
Ten
stan „na luziczku” odpowiada chrześcijańskiemu
stanowi łaski.
Jesteś
gotowy na przyjęcie daru.
Dziękujesz za niego, chociaż go jeszcze
nie dostałeś, ale ufasz tak bardzo, że właściwie ten dar,
którego nie masz, jest już twój.
I
w takiej właśnie chwili ten dar zaczyna podróż do ciebie.
Nie
da się takim działaniem manipulować, bo nie oszukasz samego
siebie. A tym bardziej Wszechświata. Więcej na ten temat czytelnicy
znajdą w „Rozmowach z Bogiem”, o których pisałem
wielokrotnie.
Wakacyjne
myśli na luziczku, przybrały materialną postać. W nadchodzącym
tygodniu, poprowadzę w Warszawie wykład o działaniu
grawitacji planet na inwestorów, a poprzez nich na rynki finansowe.
Oto urywek z prezentacji:
Precesja
Ziemi.
O
precesji Ziemi pisałem w książce Marka Marcinowskiego –
„Sukces na giełdzie”.
26
tys. lat, to bardzo długi okres w porównaniu z długością
ludzkiego życia.
Trzeba
znaleźć krótszy okres, według zasady fizyki kwantowej, która
mówi o fraktalach i holografii.
Małe
zawiera w sobie kod największego.
25920
lat.
Odrzucamy
miano. Nikną tysiące lat, pozostaje liczba 25920.
Liczba
25920 jest podstawą do poszukiwań.
Zaczynamy
szukać. Najpierw zajmujemy się czasem. A tak na marginesie, kto
stworzył podział dnia na 24 godziny? Kiedy powstały pierwsze
zegary?
Pytanie:
25920 godzin, ile to dni?
25920
godzin : 24 = 1080 dni
Oto
miejsce na wykresie Wigu – 20, gdzie widać tę liczbę. (Stary
rysunek, powinno być 1083 dni)
Połowa
1080 to 540.
Mądrość
pokoleń - 540 w mitologii nordyckiej.
Podczas
Zmierzchu Bogów z 540 bram Walhalii „wyjdą wojownicy”.
Masa
Ziemi to 540 i 25 zer.
Gdzie
jeszcze jest liczba 25920?
25920
minut, to 432 godziny.
25920
sekund, to 7,2 godziny.
7,2
cm to podstawowa długość fali energetycznej we wszechświecie.
Mężczyzna
w Polsce żyje przeciętnie 25920 dni. (Większość inwestorów to
mężczyźni)
25920
: 365,25 = 71, 96 lat.......
(…..)
Życie,
a wiec oddychanie i bicie serca.
Większość
dorosłej populacji oddycha 18 razy na minutę (SMA 18)
18
x 60 = 1080 oddechów w godzinę.
1080
x 24 = 25920 oddechów na dobę.
Przeciętna
wartość pulsu to 72 na minutę.
72
x 60 = 4320 w godzinę
4320
x 24 = 25920 x 4 uderzeń na dobę.
Oraz
przeciętna długość życia 25920 dni
Widzimy
więc, że w każdego mieszkańca Ziemi wpisana jest liczba 25920. A
to wskazuje, że jesteśmy dziećmi Układu Słonecznego.
(….)
.
25920
2592 259,2
Kalendarz
Majów i starożytnych Egipcjan ma 260 dni.
Jeden
kamień z Wielkiej Piramidy waży 2,6 tony.
W
starych tekstach napisano: -„Gdy Bóg nie chce się pod czymś
podpisać, podsuwa przypadek”
Gdy
pomnożymy rok Ziemi x 0.618 otrzymujemy rok Wenus
365
x 0.618 = 226
Tu
znowu koło się zamyka, bo faktycznie rok Wenus wynosi 225 dni, a to
daje:
225
dni x 24 H = 5400 H.
Wszystko
łączy się ze wszystkim, jest porządek kosmiczny, Porządek
Wszechrzeczy – czyli Tao. Tylko pozostaje odkryć lub
zrozumieć ten porządek.
Wracamy
do liczby 432.
Kiedy
rodzi się dziecko, niezależnie od jego płci, pierwszy krzyk ma
częstotliwość 432 HZ.
Wszystkie
utwory mistrzów muzyki klasycznej (Mozart, Bach...) są stworzone w
tej częstotliwości!
Zostało to zmienione w 1939 przez nazistow, a zaklepane przez Amerykanów w 1956 na 440 HZ.
Zostało to zmienione w 1939 przez nazistow, a zaklepane przez Amerykanów w 1956 na 440 HZ.
Okazuje
się, że 432 HZ stymulują półkulę odpowiedzalaną za uczucia,
wyciszają.
Natomiast
440 HZ stymulują drugą półkulę, pobudzają emocje, powodują
dekoncentrację, co było bardziej na rękę nazistom, bo umożliwiło
sterowanie tłumem i pomogło przekształcić Niemcy w jeden wielki
obóz wojskowy.
Rotacja
Ziemi daje dźwięk G w stroju A 432 Hz
432 jest również połączona z innymi astronomicznymi wielkościami:
432 jest również połączona z innymi astronomicznymi wielkościami:
-
rok Jowisza 4333 dni. (Jowisz był kiedyś Bogiem)
- średnica słońca 864000 mil
- średnica Księżyca 2160 mil
- precesja ziemi 432x60
- wszystkie indyjskie epoki czasu razem (Jugi) to 4,32 mln lat
- obecna mroczna epoka Kali Juga 432000 lat
- 432 posągi Buddy na Mont Meru w Indiach
- Tiger Woods używał piłeczki golfowej o 432 dołkach jako najlepiej pokonującej opór powietrza. - itd.....
- średnica słońca 864000 mil
- średnica Księżyca 2160 mil
- precesja ziemi 432x60
- wszystkie indyjskie epoki czasu razem (Jugi) to 4,32 mln lat
- obecna mroczna epoka Kali Juga 432000 lat
- 432 posągi Buddy na Mont Meru w Indiach
- Tiger Woods używał piłeczki golfowej o 432 dołkach jako najlepiej pokonującej opór powietrza. - itd.....
(.....)
Tyle
urywków.
Nie
ma w tych zamieszczonych dziś urywkach rzeczy najistotniejszych, tak
zwanego złotego kluczyka. Bo jak to? Dawać złoty kluczyk za chuj
pański?
Każdą
z opisywanych liczb można znaleźć na wykresie, ale są to tylko
porozsypywane puzzle. Tych puzzli jest więcej, one są niezwykłe,
zaciekawiają, nie są przypadkowe, ale są jednocześnie jak króliki
wyciągane z kapelusza. Bawią się z Poszukiwaczem w chowanego. Te
puzzle są również tylko (albo aż) Drogą czyli Tao.
To od
tego zaczynałem.
Jeśli
kogoś zaciekawiłem, to bardzo dobrze. Życie powinno być ciekawe.
Więcej:
- życie powinno być Pasją!
Gdzieś
doszedłem. Na pewno do przystanku pod tytułem Wolność. I
przyczyniła się do tego zabawa z puzzlami.
Do
sklepu z puzzlami wchodzi klient.
-
Poproszę pudełko puzzli.
Sprzedawca
podaje.
-
Ależ nie! Te są za proste. Poproszę trudniejsze.
Sprzedawca
przynosi trudniejsze.
-
Te są także za proste – mówi kupujący. Jakieś najbardziej
profesjonalne poproszę.
Sprzedawca
długo szuka, wreszcie przynosi najbardziej skomplikowane jakie ma na
składzie.
-
Eeee....Nie.... one są także za łatwe do ułożenia.
Sprzedawca
nie wytrzymuje i mówi spokojnie: - panie, za rogiem jest sklep
spożywczy. Niech pan tam idzie, niech pan kupi kilo bułki tartej i
ułoży sobie z niej rogala!
Dzięki
blogowi dokładam jak umiem swoją cegiełkę do zmian w świecie.
Próbuję łączyć materię z duchem. Forsuję z humorem obie
dziedziny, po to, by czytelnicy również nauczyli się żyć w
radości.
Poznaj
siebie, naucz się żyć w zgodzie ze sobą, a wszystko przyjdzie do
ciebie samo i bez wysiłku.
Pieniądze
także.
I
wszystkie drogi prowadzą do Rzymu.
Więc
na koniec tego sobotniego wpisu, jeszcze raz Lucjusz Seneka,
ten niezwykle bogaty facet. To za jego pieniądze Neron odbudował
Rzym po pożarze. Historycy mieli za złe Senece, że
zgromadził majątek wart trzysta milionów sestercji. Miał dar, to
zgromadził.
Chorzy zawsze zazdroszczą zdrowemu zdrowia.
Pieniądze
nie są ani dobre, ani złe. One po prostu są. Tak jak woda, która
ugasi pragnienie, ale też można się w niej utopić.
Ze
wszystkiego trzeba umieć korzystać.
Pieniądze
są pożyteczne, chociażby z przyczyn finansowych – Woody Allen.
Seneka
zgromadził ogromny majątek, ale też coś zrozumiał. Zrozumiał,
że trumna nie ma kieszeni.
Nie
ma różnicy, czy położysz chorego na drewnianym, czy na złotym
łożu – choroba będzie razem z nim.
Tak
samo bez znaczenia jest, czy chora dusza przebywa wśród bogactw,
czy też w ubóstwie. Choroba wszędzie się za nią powlecze.
Nie
potępiam posiadania majątku, lecz chcę sprawić, byś posiadał go
bez trwogi.
Osiągniesz
to jednym sposobem: - przekonaj sam siebie, że nawet bez majątku
będziesz mógł żyć szczęśliwie.
piątek, 16 października 2015
Darek Karaluch i Lucjusz Seneka
Idę.
Skręcam
z głównej szosy w Bystrem.
Robi
się coraz ciszej. Oddala się szum jadących szosą nielicznych
samochodów. Idę pełen animuszu i zaciekawienia: jak tam teraz
wygląda na Wierchu 686?
Bo
nie mam wielkich złudzeń: już na jesieni widać było, co się
święci. W zimowych opisach była także relacja. Poza tym tu ludzie
wszystko wiedzą. Usłyszałem więc jeszcze na jesieni, że cała
686 i okolica, zostały sprzedane prywatnej osobie.
Lecz
co mnie do tego? Biwakowałem na tej górze w poprzednich latach, to
i teraz to zrobię.
Na
tej bocznej drodze, po której idę jest pusto zupełnie, nic nie
jedzie, oraz nikogusieńko! Przez Baligród także był
minimalny ruch samochodów.
Po
kilometrze kończy się asfalt, wchodzę na drogę żwirową. Mijam
leśniczówkę i robię przystanek przy wiacie, gdzie zamieniam się
w dżemojada.
Do
plecaka przymocowana karimata, namiot, śpiwór i druciak –
druciany stelaż pod garnek. Ten druciak okazał się niezwykle
praktyczną, wygodną i lekką częścią wyposażenia. Gdy patrzę
na druciak, za każdym razem, czyli codziennie, błogosławię
Bożenkę z Ciężkowic za tak pożyteczny prezent.
Ruszam
dalej i zaniedługo już widzę w oddali pompę z wodą, którą
nazwałem święconą (jedyna woda arsenowa w Polsce). Popijam, a
jakże! Oraz nabieram wody do butelki. Wody święconej nigdy nie za
dużo. (bowiem)
Tych
kilka pierwszych kilometrów z nabitym plecakiem już czuję w
plecach i nogach.
Zbliżam
się do młyna kamieni
Na
spotkanie wybiega Lucek, kilkumiesięczny
piesek - nowa pociecha Darka Karalucha. Lubimy się z
Luckiem.
Po
śmierci Reksia jestem bardzo ostrożny w okazywaniu czułości
psu bieszczadzkiemu, bo on może mnie polubić i sprawa zakończy się
tragicznie.
Głaskanie
– tak, ale karmienie – nie!
Przyniesione
psie jedzenie wręczam więc Darkowi. Dziś
są tylko krótkie odwiedziny bo zbliża się wieczór, a u Darka
bywam kilkanaście razy w roku. Zdejmuję plecak i wydaje mi się, że
nieco rosnę. Następuje niespieszna, lakoniczna wymiana informacji
miejscowych:
- Znowu pomnik Świerczewskiego w
Jabłonkach pomalowano na czerwono.
-Mało żmij w tym roku, właściwie obok młyna nie ma ich wcale.
-Za to wilków jakby więcej.
-Czerwiec się zaczął, a
już ludziom brakuje wody w studniach.
-Natomiast w
studniach poukraińskich woda zawsze jest.
Takie
tam wiadomości, z których niby nic nie wynika. Jednak to są
wiadomości miejscowe, czyli z życia wzięte. Nie z telewizora, o
tym co jakiś głąb raczył powiedzieć.
Uśmiecham
się, bo mi się przypomniał wiersz młodego Jana Sztaudyngera,
gdy był on chłopcem i przeczytał właśnie książkę Agot Selmer
„Nad dalekim cichym fiordem”.
Wierszyk
Jana był taki „Nad dalekim cichym fiordem, tata mamę
wali w mordę”.
Darek
Karaluch to pogodny człowiek.
Lubi kawały, często się uśmiecha, jego oknem na świat jest
telewizor, w którym jak zauważyłem idą na okrągło filmy
przyrodnicze. Lubi rozmawiać o zwierzętach. Opowiada bardzo
ciekawie o swej pracy na wypałach bieszczadzkich.
Zamieszczę
jedno z takich opowiadań zaniedługo.
W
ubiegłym roku zaszedłem do Darka
i zademonstrowałem mu swój wynalazek skarpetkowy: - Gdy dziura
robi się na pięcie, po upraniu zakładamy skarpetkę przesuniętą
o 180 stopni: - dziurą do góry. Gdy dziura zrobi się w nowym
miejscu, można przesunąć skarpetkę o 90 stopni. Skarpetka traci
użyteczność dopiero po osiągnięciu czwartej dziury.
To
się nazywa maksymalna oszczędność!
Po
pierwsze oszczędność, po drugie jedyną publicznością byłem ja
sam, po trzecie traktowałem takie działanie jak nieprzeciętną
zabawę. A skarpetki zużywały się bardzo szybko, przechodziłem
dziennie ok. 20 km. CodzieNnie do prania były dwie pary i suszyły
się na słońcu, a słońce działa bardzo destrukcyjnie niestety.
Biwak znajdował się na południowym zboczu. To była patelnia!
Tę
destrukcję słoneczną, zobaczyłem najpierw na przykładzie koszul.
W Bieszczady zabieram koszule kilkuletnie, już znoszone, bo po co
lepsze. One po miesiącu wyblakły, a po trzech zaczęły pojawiać
się dziurki w materiale. Koszula silniej pociągnięta –
rozdzierała się. Destrukcja słoneczna objawiła się także na
namiocie, który na koniec biwaku Zbyszkowo –
Chryszczata, rozdarł się od
ucha do ucha.
Darek
popatrzył na tę skarpetkową
demonstrację, wysłuchał wykładu, podszedł do szafy i wręczył
mi nową parę skarpetek. To była jedyna zapasowa. Zrobiło mi się
głupio. Przecież mam pieniądze i mogę sobie kupić, tylko tak się
właściwie wygłupiam, a on się ze mną chce podzielić
przysłowiową ostatnią koszulą.
No
co ty? - mówię.
A
Darek na to: - Wiesz
przecież, że ja właściwie już prawie nie chodzę. Jak przejdę
dziennie sto metrów, to święto lasu! Bierz!
Przyjąłem,
bo co miałem robić? To był gest serca.
Kiedy dają – bierz! Bo inaczej darczyńca poczuje się dotknięty.
Darek
jest pogodny, nie ma pretensji do Losu, chociaż nic nie ma
właściwie. Nie ma, bo wszystko przepił, i wcale tego nie żałuje.
O wódczanych przygodach Darka
i jego znajomych także się nasłuchałem.
Chcę
wypunktować jedno: Darek nic nie ma. Ma tylko ubranie na sobie i
Lucka. Mieszka w
stróżówce, która należy do młyna kamieni. Nawet zdrowia nie ma!
Nic
nie ma i nie rozpacza z tego powodu, nie narzeka. Darek
mówi, że do szczęścia jest mu (tak, jak każdemu
- dodaje) potrzebna tylko odrobina miłości.
– „Tę
miłość dostawałem niedawno od Reksia,
a teraz dostaję od Lucka”.
Czyli
nie mając nic, Darek
jest bogaty.
Jak
to? Ano tak to.
W
czwartym roku po Chrystusie,
urodził się facet o nazwisku Seneka.
Ten facet był nauczycielem Nerona. Był
także filozofem i bajecznie bogatym człowiekiem. Ten facet o
imieniu Lucjusz
powiedział tak:
Nie
ten jest biedny, kto posiada mało, lecz ten, kto pragnie więcej.
Dodajmy,
że bieda, jest to chorobliwy stan umysłu. Bogactwo – to zdrowy
umysł.
Czyli
ten, kto pragnie więcej, nie tylko jest biedny, ale także ma chory
umysł.
Darek
Karaluch jest prostym
człowiekiem, nie czytał nigdy Lucjusza Seneki,
z pewnością nie wie, że ktoś taki w ogóle był. I nie musi tego
wiedzieć.
Wystarczy,
że pobierał nauki w Akademii Życia.
Pokazała
się synchroniczność: - nie czytał Lucjusza, ale ma psa
Lucka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)
.jpg)

















