Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzień świra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzień świra. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 listopada 2024

Prawdziwie pierwotna pasja



Po wielokroć pisałem: - „życie bez pasji do dupy jest”.

Marsz 11 listopada w Warszawie, od kilku lat został przejęty przez tak zwanych narodowców, czyli patriotów. Organizatorzy podali hasło pod jakim będą maszerować: Tu jest Polska. (Moja jest Polska i ona jest najmojsza – podpowiadam słowa z filmu „Dzień świra”). Do marszu chce się przykleić niezaproszony inteligent z ŻoliborzaTu przypominam anegdotę: 

- Do lekarza przychodzi baba z żabą na głowie. Lekarz pyta – jaki jest problem? Żaba się odzywa: - panie doktorze, coś mi się do dupy przykleiło!

Nadarza się atoli okazja do poruszenia kilku istotnych wątków, a mianowicie: wspomnianego wyżej patriotyzmu, czystości rasy, narodowej tożsamości, a także nienawiści wobec wroga.

„Lud potrzebuje wroga. Takiego wroga, rozpoznawalnego i groźnego ma się we własnym domu. Od lat takim wrogiem są Żydzi. Dała nam ich boska Opatrzność, korzystajmy więc z tego i módlmy się, żeby nigdy nie zabrakło jakiegoś Żyda, którego należy bać się i nienawidzić.

    Potrzeba wroga, żeby lud nie tracił nadziei. Ktoś powiedział, że patriotyzm to ostatnie schronienie łajdaków. Ludzie bez zasad moralnych owijają się zwykle sztandarem, a bękarty powołują się zawsze na czystość swojej rasy.

      Narodowa tożsamość to jedyne bogactwo biedaków, a poczucie tożsamości oparte jest na nienawiści wobec tych, którzy są inni. Nienawiść, jako cnotę obywatelską należy podsycać. Wróg jest przyjacielem ludów. Potrzeba zawsze kogoś, kogo się nienawidzi, aby dzięki temu uzasadnić własną nędzę. Nienawiść to prawdziwie pierwotna pasja, anomalię stanowi miłość”.

                                      Umberto Eco - Cmentarz w Pradze

piątek, 8 kwietnia 2022

Pokora i odrobina buntu

Człowieku! 

Pokora przypomina kwiat róży, ale ty masz być sobą, a nie dupą wołową! 

Sprzeciwiaj się, buntuj - to także jest piękna modlitwa! Nie bój się słów, wyrażaj siebie, nie bój się okazywania uczuć i emocji i nie nadstawiaj drugiego policzka, bo cham z takiego gestu tylko się uśmieje. Przecież ten drugi policzek bardzo dawno temu wymyśliła Największa Korporacja, aby ludzi przerobić na posłuszne stado baranów dla wygody pana.


Comiesięczny "dzień świra" w Warszawie.

Od czasu po grzybach 2021, codziennie chodzę rano dobrą godzinkę z kijkami po Ogrodzie Saskim i cyzeluję opinię, gdzie ma być pokora, a gdzie sprzeciw. Niby już przywykłem do utrudnień w dziesiąty dzień miesiąca, gdy „mały geniusz”, razem z przybocznym mafijnym towarzystwem, wybranym jak już wiemy w sposób nieuczciwy, przybywa odprawiać swoje kłamliwe gusła pod smoleńskim grzdylem. Tego dnia od rana zjawia się mnóstwo policji i radiowozów, niemal za każdym drzewem stoi tajniak. A samego grzdyla to już tak pilnują, iż rzecz pasuje jak ulał do filmu "Dzień świra".


Zmieniam wtedy trasę na obrzeża i olewam (pokornie) całą tę propagandową szopkę, przeznaczoną dla pisiorskiego narodu (stare musi odejść chociażby z przyczyn naturalnych).





Azaliż wszystko do czasu, bowiem przychodzi moment, gdy prostacka propaganda w wykonaniu hien cmentarnych takiego pokornego człowieka w końcu wkurwi. Wtedy ów zapragnie wyrazić siebie i sięgnie po satyrę obrazkową, w myśl zasady, że jeden obrazek jest wart więcej niż tysiąc słów.


niedziela, 25 października 2020

W upał za jałowcem

 

Miałem napisać coś aktualnego, a tu w archiwum czeka tyle gotowców!

To wybieram pierwszy z brzegu i do tego pasujące zdjęcia. Sorry, ale dalej u mnie trwa kolorowa fala. Której to fali Czytelnikom życzę.


 Szacuję, że wykonałem połowę swego planu kilometrowego i przeszedłem po Bieszczadach 500 kilometrów. Ale co tam plan: - nie on jest ważny, tylko człowiek jest ważny. Plan zawsze można zmienić, planu i zamiarów nie zmienia tylko głupi i martwy.

    Siedzę znowu na Grającej Górze ponad doliną Rabe. Tu jest mój dom. Dosłownie i w przenośni.


    Dosłownie - mój letni dom-namiot obok. Arnika w pełni kwitnienia.



W przenośni – ponieważ jestem sercem z Wypędzonymi, z Łemkami. I po babce jestem stąd, z tej Skrzywdzonej Ziemi


Tak niedawno wróciłem tu ze Żdyni, namiot czekał, nikt go nie ukradł - przecież tędy nikt nie chodzi. Zadupie totalne ktoś powie, a ja odpowiem: -  jesteś głupi! Tu jest Boski Teatr Siedem Gwiazdek! Ta nazwa powstała od Wielkiego Wozu widocznego nocą na firmamencie.

    Odpoczywam na tej górze, super się tu czuję, jeszcze nigdy nie byłem tak długo w tak boskiej bliskości z przyrodą.

Niedaleko, jakieś 5 km stąd jest źródło mineralne. Tak wskazuje mapa.... Pójdę tam, jak mi się zachce, bo teraz mi się nie chce.


 Upał. Łąka faluje w lekkich i gorących jak z pieca podmuchach tym razem notosiku (notos z południa). Koncert miliona ( albo dwóch milionów ) świerszczy trwa, owady bzykają. Usunę się za jałowiec więc. I położę na dowolnie wybranym boku.

    Jałowiec jest rośliną z mojego dzieciństwa. Lubię go... I jak on pachnie, gdy ma już jagody i nagrzeje się słońcem!


Chyba w kimonko uderzę, bo już mnie bierze....Nie muszę do pracy...Boziuniu! Jak dobrze! Zjadłem śniadanie: - przypomina mi się tekst z filmu „Dzień świra” :

 - „Gdy szykuje śniadanie, zwykle se o korkach słucham, jak tkwią te chuje w tych jebanych autach”.

   Nie muszę chodzić w garniturze i krawacie - nie znosiłem tego. I jeszcze w taki upał!. Mógłbym się spocić... I garnitur pobrudzić masłem na przykład. Byłaby plama nieładna z tego pobrudzenia. Miałbym wtedy stresa.


      Ale dość takich rozważań, bo mi odejdzie sen. Mowa ciała jest bardzo ważna.

Do dupy z rutyną! I z patrzeniem na zegarek!

Rutyna zabija. A zegarka nie noszę od lat. Zegarek na przegubie przeszkadzał mi, czułem się spętany, jakbym miał kajdanki.

Rutyna na śmierć potrafi zabić. Oraz przedtem ogłupia. Bo potem to już nieboszczykowi wisi.....



 Kurcze! Jak tu w cieniu za jałowcem jest słusznie i zbawiennie, oraz bardzo przyjemnie..... Ach! Ach!


piątek, 16 maja 2014

Wołosate


Wczoraj były prawie same zdjęcia. Dziś za to jest więcej treści.

Wreszcie hulnąłem w dół do Wołosatego. Bardzo malownicza droga. Jeszcze na gołoborzu zobaczyłem na drodze jakieś zwierzę wielkości kota, wydawało się czarne i grubiutkie, mogło ważyć z pięć kilogramów. Gdy mnie zobaczyło, jakoś tak nieporadnie zaczęło uciekać w dół, a potem znikło. Trochę przypominało maleńkiego niedźwiadka, miałem telefon w garści, cyknąłem więc. Co z tego, jak jeszcze tego samego dnia w Siekierezadzie w Cisnej……..
Przepiękna trasa zejściowa z Tarnicy z kilku powodów:
     - Na dole jest sklep z piwem
     - Z góry jest.
     - Plecak lekki, wszystko zjadłem, co było do zjedzenia.

Schodzę. Och! Jak lekko się idzie!
Jestem już nisko, już widać Wołosate. Przysiadam na moment i patrzę. Ogarnia mnie uczucie miłości do tego całego pięknego świata……

Jeśli przychodzi uczucie, przychodzi do ciebie Chwila. To jest Tu i Teraz. Bezczasowy moment wieczności. Masz tylko to, co jest w Tu i Teraz, nic innego się nie liczy. Plany? To tylko igranie z wodą i wiatrem....Nie żądaj i nie pragnij niczego....Daj się prowadzić.
  
 „Gdy szukasz bezpieczeństwa, unikasz pasji i wiru emocji - powoli umierasz. Pasja i wir emocji przywracają oczom blask i naprawiają serca”.  (Pablo Neruda -Literacka nagroda Nobla)
   
Widzę lisa. Patrzy czujnie na coś. Siedzi bez ruchu i czeka, zupełnie jak kot. Pewnie czeka, aż pojawi się mysz. Ta mysz nie wie jeszcze o tym, że jej szczęście już się skończyło.
    Przyroda jest okrutna? Nie jest okrutna - ona się rządzi prostymi prawdami. Jedną z nich jest: - zabij, aby jeść. I tylko tyle zabij, ile jest niezbędne, aby przeżyć.

To człowiek jest okrutny. Nie musi zabijać w ogóle.....

Jeden ze starszych panów z Izraela, poznany na Tarnicy, powiedział:
- „Gdy ludzie będą czyści w sercu, nie będą potrzebować wiele rządu, żadnych więcej bogatych polityków i ich gadania, że rząd to Bóg. Ludzie nie potrzebują wiele rządu, wysokich podatków, armii. Ale tylko dobrzy ludzie...
   Kiedy byłem dzieckiem i mieszkałem w Polsce, rzucałem ziarna w powietrze i patrzyłem, jak z wiatrem ulatują plewy, niby jak złe myśli w pustkę”
.
       – tę wypowiedź dokładnie spisałem, bo jest cenna.

W pustce kryje się więcej niż przypuszczasz..... To w pustce jest klucz
 (Nassim Haramein)

Ufaj. Jeśli nie nauczysz się ufać, będziesz nieszczęśliwy całe życie....
Łatwo jest zaufać, gdy dzieje się twoja wola, dostajesz to, czego pragniesz, trudno zaufać, gdy jest inaczej...
    - Trzeba być pustym, żeby stać się ponownie napełnionym
    - Trzeba nieraz zranić, żeby pomóc. Tak robi przyjaciel.

Wolność jest wyzbyciem się wszelkiego przywiązania do czegokolwiek, nawet do życia.

Jedyny guru jest w tobie.

Niektórzy ludzie mają w sobie coś , czego szukasz. To coś jest nienazwane, to jakby dystans do świata, spokój  wewnętrzny. Niektórym ludziom jest doskonale w samotności, nie żądają niczego od świata zewnętrznego, ale gdy ten świat im coś daje - biorą to bez wahania. Jest to spokojne doskonałe dystansowanie się.

Na każdym kroku w Bieszczadach nie tylko woła, ale wręcz wyje Historia. Bieszczady to Skrzywdzona Ziemia, Skrzywdzeni Ludzie. Tereny Bitwy Karpackiej z czasów pierwszej wojny i walk bratobójczych z drugiej.
     Tereny przywrócone dzikości, zwrócone we władanie przyrodzie, ale za cenę najwyższą - wypędzenia ludzi, którzy tu mieszkali i zniszczenia nie tylko ich siedlisk. Komuniści posunęli się dalej: poniszczyli wszelkie świadectwa obecności Nie - Polaków na tych ziemiach. Poniszczono w miarę dokładnie cmentarze, cerkwie, synagogi i wiele kapliczek przydrożnych. Także dziś, w roku 2013, napływowy element, który zamieszkał w Bieszczadach, używa na określenie Wypędzonych, słowa "bandyci".
     Przykład? - tego słowa używał pan Polak, który sprzedawał w dniu 9 sierpnia 2013 rano bilety w budce  w Wołosatem, przy wejściu na Tarnicę ......
     Podkreślam, że moje pisanie ma na celu dojście do zgody ponad podziałami. Nie sieję nienawiści. Nazywam tylko rzeczy po imieniu, nie piszę w afekcie. Afekt był, ale dziś minęło sporo miesięcy od momentu, gdy Historia zawyła do mnie i miarkuję się w słowach.
   Gdzie można, próbujmy prostować błędy administracji – urzędników: W Woli Michowej sprzedano cmentarz żydowski prywatnej właścicielce. Cmentarz jest na jej prywatnym terenie, wobec czego właścicielka nie wpuszcza tam nikogo, więcej – szczuje ludzi psami. Czy to może się podobać? Czy to jest w porządku?

A może tak powinno być? Może taka jest właśnie Polska? Może Polska to oszczana klapa?

Przypominam tekst z filmu „Dzień świra”:

Odkąd mój umysł myśli i sięgam pamięcią, to te klapy zawsze opadały. A dlaczego? Bo przez dziesiątki lat jedni bezmyślni kretyni pod kierunkiem innych bezmyślnych kretynów umieszczają muszle klozetowe w pociągach tak blisko ściany, że klapa po podniesieniu nachylona jest ku muszli i puszczona musi opaść. Dziesiątki lat, Jezu Chryste przenajświętszy. A jeśli Polska to właśnie ta oszczana klapa?”

    Opis: Adam w toalecie w pociągu.
           
     Na dole wita mnie ostatni parking na trasie i szalenie miła pani parkingowa. Po takiej wycieczce spotykane kobiety wydają się nad wyraz szalenie sympatyczne.
Jest sklep i godzina 7.30. Właśnie kolejna przesympatyczna pani otworzyła ten sklep. Poczułem pragnienie dogłębne. Ostatni łyk wody wypiłem przecież wczoraj wieczorem. A tu już podnosi się upał, a piwo jest zimne. To był drugi raz, gdy mi tak smakowało, bo pierwszy to bar w Duszatyniu, gdy szedłem na Chryszczatą. A więc piwo, bułka i lekko osolone pomidory. Przecież wraz z potem ciało sól wyrzuca.
Przyjechał pan oficer Straży Granicznej – zaraz za parkingiem jest Ukraina. Samochód pana oficera miał w tablicy rejestracyjnej liczbę 55 – to pozdrowienie od Anioła dla mnie, jestem przecież Zbyszek 55 z gematrii. Zrobiłem fotkę z panem oficerem – zginęła niestety razem z telefonem w Siekierezadzie.
Nadjechał autobus do Cisnej, w której znalazłem się o 9.00. Dalej miałem jechać autobusem do Nowego Łupkowa o 15.00. Miałem jechać….



środa, 16 października 2013

Łupków a depresja



Kilka zdań o depresji

                                             Depresja
Czasem budzisz się na przykład z uczuciem depresji.
Jesz śniadanie, wszystko jest niby w porządku, ale wszędzie chodzi za tobą depresja - uczucie, którego nie można nijak wytłumaczyć. O takich momentach mówi się, że dojrzewa karma.
      ( Tybetańska Księga Snów )

Gdy podejrzewasz, że możesz mieć depresję, pomyśl o słowach Szwejka:
           - „Dobrze nie jest, ale nie trzeba tracić nadziei, jak mówił Cygan Janeczek w Pilznie, kiedy w roku 1879 zakładano mu stryczek na szyję za podwójne morderstwo”.

I szukaj wyjścia z tego stanu.

    - Jeśli przy śniadaniu chodzi za tobą depresja, możesz  także podnosić sobie ducha sposobem Adama z filmu „Dzień świra”:
     - „Gdy szykuje śniadanie, zwykle se o korkach słucham, jak tkwią te chuje w tych jebanych autach”.
  
     Bowiem każdy sposób jest dobry, gdy jest skuteczny. Więc przyszykuj sobie śniadanie według tej recepty i wyjdź na świat potem…

Czy można mieć depresję gdy był taki wschód słońca?

A potem dzień się obudził, i wokół Łemkowyna?