Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciemność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciemność. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 lutego 2024

Zapal świeczkę

Było o niedźwiedziu, ciemności, o brakującym wątku chińskim, więc dziś zaczynam przysłowiem chińskim.


Wstaje dzień, a ja razem z nim. Zaparzam miętę i fru na górę nacieszyć się wschodzącym słońcem.

Pierwsze zdjęcie godzina 4.30, ostatnie 4.55.















czwartek, 13 października 2022

Piękne umysły

 


Określenie piękny umysł kojarzy mi się z filmem z 2001 roku. To przejmująca opowieść o geniuszu matematycznym Johnie Nashu, grana wspaniale przez Russela Crowe'a. Wzruszony filmem, określenie to rezerwuję subiektywnie dla jednostek wybitnych. 

O pięknym umyśle Alana Turinga było.

Dziś Albert Einstein - czyli proste pytania.

Einsteinowi udało się sprzęgnąć światło z czasem, czas z przestrzenią, energię z materią, materię z przestrzenią, a przestrzeń z grawitacją.

Pod koniec życia pracował wciąż nad znalezieniem związku pomiędzy grawitacją a siłami elektromagnetycznymi. Zwykle chodził w starym, znoszonym i wyciągniętym swetrze, w bamboszach, bez skarpetek, gdy wyjaśniał innym naukowcom w Sali Senackiej Cambridge, jakiego to związku poszukuje i w jaki mur przeszkód wali głową.

     Sweter, bambosze, niechęć do szelek i skarpetek – nic z tego nie było na pokaz. Kiedy spoglądało się na Einsteina, przychodziła na myśl sentencja Blak’ea „Przeklnij zapięcia, pobłogosław rozluźnienie”.

Nie przejmował się wcale światowym rozgłosem, konwenansami, konformizmem wobec otoczenia. Nienawidził wojny, okrucieństwa, hipokryzji, a przede wszystkim dogmatów, do których czuł odrazę.

       Odmówił przyjęcia prezydentury Izraela, albowiem – jak tłumaczył – nie ma głowy do spraw ludzkich. Nie było to wygórowane kryterium, gdyby jednak rzeczywiście obowiązywało prezydentów, niewielu z nich by się ostało.

     Zarówno Newton, jak i Einstein kroczyli jak bogowie. Z tym, że Newton wydaje się być ze Starego Testamentu, natomiast Einstein pasuje do Nowego. Pełen człowieczeństwa, współczucia i sympatii dla ludzi (mądrych). Przyrodę uznawał za bóstwo i tak właśnie o niej mówił. Natomiast o Bogu: - „Bóg nie gra w kości”. Tudzież : - Bóg nie jest złośliwy.

Nie wytrzymał słuchania tych sentencji jego przyjaciel Niels Bohr i kiedyś powiedział: - proszę nie podpowiadać Bogu, co ma czynić.

Einstein umiał zadawać proste pytania. Jego życie i praca wskazują, że na proste pytania uzyskuje się proste odpowiedzi. A to tak, jakby słyszeć głos Boga.




















poniedziałek, 22 listopada 2021

Czy jest dualizm

 


Sjesta popołudniowa. Siedzę i piszę o dualizmie. Ten problem docierał do mnie stopniowo. Na początku wydawało mi się, że dualizm jak najbardziej jest i żyjemy w dokładnie dualistycznym świecie.

W świecie, w którym żyje zdecydowana większość ludzi, wszystko ma drugą stronę, wszystko ma swoje przeciwieństwo.

Jest czarne i białe, zimne i gorące, stare i młode, a każdy medal ma dwie strony.


To można zobaczyć na skali plus - zero - minus.

Na przykład mamy skalę pokazującą stopnie słodkości. Gdy coś jest słodkie, bardzo słodkie – znajduje się na skali dodatniej, plusowej. Gdy jest maksymalnie słodkie, ma sto procent cukru w cukrze – znajduje się na samym końcu skali dodatniej. Gdy coś jest mniej słodkie, można przypisać mu mniej jednostek dodatniej słodkości.

Kiedy natomiast mamy rzecz, która nie jest ani słodka, ani gorzka, to tę rzecz umieszczamy w punkcie zero, punkcie równowagi. Tak samo dzieje się z rzeczami gorzkimi, które będą się znajdować na naszej skali słodkości, po stronie minus, z ujemną słodkością. Rzecz całkowicie gorzka powinna być dokładnie po przeciwnej stronie skali i na samym końcu wobec rzeczy słodkich.


 Naprzeciwko snu jest przebudzenie.                                                                                Przebudzenie to całkowite nieśnienie. Nieśnienie? Mistycy twierdzili od zawsze, że nie ma czegoś takiego. Zawsze mniej lub bardziej śpimy. Czemu tak jest?

Ponieważ odbieramy tylko pół procenta z informacji, które do nas docierają z zewnątrz. Nie dostrzegamy na przykład podczerwieni i ultrafioletu, zakres rejestrowanych dźwięków jest także bardzo ograniczony. Jesteśmy ułomni w odbiorze informacji. Nauka dodaje, że wykorzystujemy tylko jeden procent swego mózgu. Stare religie również potwierdzają, że świat, który odbieramy to „Maja”.


Einstein poszedł dalej: - rozciągnął ten dowód uniwersalnie na energię i stwierdził, że można zmierzyć tylko jedną stronę – stronę dodatnią. Tylko emanująca energia jest mierzalna: - światło można zarejestrować. Ciemności natomiast nie można zmierzyć. Ciepło daje się zmierzyć – zimna nie można zmierzyć.

          - Nie ma ciemności – jest tylko kompletny brak światła.

          - Nie ma zimna, jest tylko kompletny brak ciepła.

A z tym ciepłem jest tak, że strona dodatnia jest zdaje się nieograniczona, natomiast w drugą stronę jest dokładne zero, bo mniej być nie może. Absolutne Zero, czyli minus 273 stopnie Celsjusza.

       W kosmosie jest więc absolutny brak ciepła.

Albo jeszcze inaczej: - kosmos to absolutne zero, czyli śmierć dla istoty żywej. Minus 273 stopnie. A jaką liczbę niesie ze sobą życie? Nie jest to liczba związana z ciepłem, a wynosi także 273. Płód ludzki potrzebuje 273 dni, aby wyjrzeć na świat. Minus 273, plus 273.

Znowu dualizm? Bo jak wiemy azaliż, przypadków nie ma. Do tego temperatura ciała zdrowej jednostki ludzkiej to 36,5 stopnia Celsjusza. Przesuwamy przecinek i mamy 365 dni w roku. Albo odwrotnie.


 Gdy to rozumowanie rozciągniemy filozoficznie na inne dziedziny życia, okaże się, że nie ma nienawiści, jest tylko kompletny brak miłości.

Także nie ma zła – jest tylko kompletny brak dobra w ludzkich sercach,

        Trochę to przypomina wykład o pozytywnym myśleniu: - że szklanka jest do połowy pełna, a nie do połowy pusta. Lecz zdajmy sobie sprawę z tego, że szklanka NIGDY nie jest pusta. Nawet gdy wylejemy całą wodę ze szklanki, ona dalej jest pełna. Pełna powietrza.


 

Ktoś powie: - takie tam dyrdymałki. Może być, że dyrdymałki. Nie mam zamiaru się mądrzyć, to są jedynie listy do samego siebie. Kto zechce, ten je przeczyta.

Zbliża się wieczór. Jest cudnie. Zaparzyłem miętę, podsycam maleńki ogień i kończę wyjaśnianie sobie czy dualizm jest, czy go nie ma.


To jest on w końcu, czy go nie ma?

A to już niech każdy sam rozsądzi.

Oczywiście jeśli będzie miał na to chęć i czas.

poniedziałek, 13 kwietnia 2020

Bardzo piękna opowieść


Jeśli młode pokolenia będą zagłębiać się w miłość, wojny znikną. Nie będzie można znaleźć wystarczającej liczby szaleńców, którzy poszliby na wojnę.
Jeśli kochasz, zasmakowałeś czegoś z życia, nie zgodzisz się na zabijanie ludzi. Jeśli nie kochasz, nie zasmakowałeś życia, masz w sobie energię destrukcyjną. Przeciwieństwem miłości jest strach.
       Strach chce zabijać.
       Miłość chce tworzyć - jest to energia twórcza.

Gdy kochasz możesz chcieć śpiewać piosenki, albo malować, albo pisać wiersze, ale nie chwycisz bagnetu, czy bomby atomowej i nie pójdziesz zabijać nieznanych ci ludzi, którzy niczego ci nie zrobili, którzy są dla ciebie tak samo obcy, jak ty dla nich.

      Świat porzuci wojny tylko wtedy, gdy znów pojawi się w nim miłość.
A politycy i duchowni nie chcą, abyś kochał, ani społeczeństwo tego nie chce. Oni chcą tobą manipulować.
Dlatego umiejętnie podrzucają ci strach.
A ty powinieneś kochać bezinteresownie.

Kiedy kochasz, wydaje ci się, że robisz coś dla tej drugiej osoby, a robisz coś dla siebie.
Gdy kochasz korzyści płyną do ciebie. Kochaj ludzi - dzięki temu poczujesz się spełniony, doznasz błogosławieństwa.
Gdy miłość staje się głębsza - znika strach.
Miłość jest światłem, strach jest ciemnością.
      Zapala się światło - ciemność znika. Ciemności nigdy nie było, był tylko kompletny brak światła.


Gdy tak się stanie, pojawi się etap miłości pod nazwą modlitwa.

Kościoły, religie, sekty, uczą cię, jak się modlić. Ale tak naprawdę utrudniają ci modlitwę, ponieważ modlitwa jest spontaniczna i nie można się jej nauczyć.
     Jeśli w dzieciństwie uczono cię modlitwy, zatrzymano wspaniałe doświadczenie, które mogło ci się przydarzyć.


Lew Tołstoj napisał krótką opowieść:

 - „W centralnej Rosji było jezioro, które stało się sławne dzięki trzem świętym. Tym miejscem zainteresowali się ludzie z całego imperium. Tysiące ludzi przyjeżdżało, żeby zobaczyć tych trzech świętych.
     Wysokiej rangi duchowny zaczął się niepokoić: - Co się dzieje? Nigdy wcześniej nie słyszał o takich trzech świętych, nie byli oni kanonizowani przez kościół. Kto zrobił z nich świętych? Chrześcijaństwo robi jedną z najgłupszych rzeczy - wydaje certyfikaty na świętość. Tak, jakby można było zrobić z człowieka świętego, przez nadanie mu tytułu!
       Ale ludzie oszaleli na punkcie tych trzech znad jeziora i pojawiało się mnóstwo informacji o zachodzących tam cudach, więc duchowny pojechał skontrolować sytuację na miejscu. Popłynął łodzią na wyspę, na której mieszkali ci trzej biedacy.
     Oni byli po prostu ubogimi, ale bardzo szczęśliwymi ludźmi. Istnieje bowiem tylko jeden rodzaj ubóstwa: - serce, które nie potrafi kochać.
Byli oni więc ubodzy, ale jednocześnie bogaci, bogatszych trudno byłoby znaleźć.
Duchowny zastał ich zadowolonych, siedzących pod drzewem i śmiejących się. Widząc go, ukłonili się, a duchowny zapytał:
     - Co wy tu robicie? Słyszałem plotki, że jesteście wielkimi świętymi. Czy umiecie się modlić?
Widząc tych trzech mężczyzn, duchowny natychmiast wyczuł, że są niewykształceni, troszeczkę głupawi, szczęśliwi, ale nierozumni.
     Spojrzeli po sobie i powiedzieli:
    - Przepraszamy, panie, nie znamy modlitw kościelnych, ponieważ jesteśmy prostakami.
Ale stworzyliśmy swoją własną modlitwę. Jeśli nie urazi cię to, możemy ją wypowiedzieć.
    - Dobrze, posłucham, jak się modlicie - powiedział kapłan.
    - Próbowaliśmy, myśleliśmy, zastanawialiśmy się, ale nie jesteśmy wielkimi myślicielami, jesteśmy głupcami, prostymi ludźmi z wioski. Więc zdecydowaliśmy się na prostą modlitwę

W chrześcijaństwie mówi się, że Bóg jest Trójcą: Bogiem Ojcem, Synem i Duchem Świętym.
A nas jest również trzech.
Więc zdecydowaliśmy się na taką modlitwę:
    - "Ty jesteś Trójcą, nas również jest trzech, zmiłuj się nad nami".

Oto cała nasza modlitwa.

Pop bardzo się rozgniewał, prawie wpadł w furię. Powiedział:
   - Cóż za nonsens! Nigdy nie słyszałem takiej modlitwy. Przestańcie! Nie możecie być świętymi w taki sposób. Jesteście po prostu głupcami!
    Padli mu więc do stóp i błagali:
   - Naucz nas prawdziwej, dobrej modlitwy.
Pop powiedział im modlitwę akceptowaną przez rosyjski kościół prawosławny. Była długa, skomplikowana, wzniosłe, pompatyczne słowa.
Trzej mężczyźni popatrzyli na siebie z trwogą. Brama nieba była dla nich zamknięta. Powiedzieli:
    - Prosimy, powtórz nam jeszcze raz, ponieważ modlitwa jest długa, a my jesteśmy niewykształceni.
Duchowny powtórzył. Oni znów powiedzieli:
    - Jeszcze raz, panie, bo zapomnimy słów i coś pójdzie nie tak.
Kapłan znów powtórzył. Gorąco mu podziękowali, a on poczuł satysfakcję, że wykonał dobry uczynek i nawrócił trzech głupców.

Odpłynął w swojej łodzi. Gdy był już na środku jeziora, nie mógł uwierzyć własnym oczom:
       - Ci trzej, ci głupcy biegli do niego po powierzchni wody!!!
Biegli po wodzie krzycząc:
     - Zaczekaj!....Powtórz modlitwę jeszcze raz....Zapomnieliśmy!

Trudno było w to uwierzyć! Kapłan padł im do stóp i powiedział: - Wybaczcie mi, i módlcie się swoją modlitwą”


Religie, zorganizowane kościoły, one zniszczyły umiejętność spontanicznej modlitwy. Dostałeś "gotowca".
        Pozwól swojej modlitwie na spontaniczność, bo gdy jesteś przygotowany stajesz się nieautentyczny, nieprawdziwy, nienaturalny.
Nie wprowadzaj atmosfery formalności. Formalna znajomość z kimś w ogóle nie jest znajomością.
       Tylko jedno "ale".
Czy zaobserwowałeś, że jeśli jesteś naprawdę spontaniczny, ludzie uznają cię za szaleńca?
Jeśli podejdziesz do drzewa i zaczniesz z nim rozmawiać, albo będziesz rozmawiać z kwiatem, z różą - ludzie uznają cię za wariata.
Jeśli pójdziesz do kościoła i będziesz mówił do krzyża, lub do obrazu, nikt nie uzna cię za szaleńca, bo inni też tak robią. Gdy rozmawiasz z kamieniem w świątyni wszyscy myślą, że jesteś religijny, ponieważ jest to zaakceptowana forma.
     Mówisz do róży, a ona jest przecież bardziej żywa niż kamienny posąg, bardziej boska niż jakikolwiek wizerunek.
Mówisz do drzewa, a ono jest bardziej zakorzenione w Bogu niż jakikolwiek krzyż, ponieważ krzyż nie ma korzeni, jest martwy. Drzewo żyje, z korzeniami głęboko w ziemi, z gałęziami wysoko przy niebie, złączone z całością, z promieniami słońca, z gwiazdami.
    Rozmawiaj z drzewami!
To może być punktem styczności z boskością.
Lecz wtedy ludzie uznają, że jesteś szaleńcem. Natomiast spełnianie form jest uznawane za świętość.
Zupełnie odwrotnie, niż nakazywałaby rzeczywistość.
Kiedy idziesz do świątyni i odklepujesz modlitwy, jesteś zwykłym głupcem.
Rozmawiaj sercem przy sercu! Taka modlitwa jest piękna, dzięki niej zaczniesz rozkwitać.

Jeśli zachowujesz się jak gramofon i powtarzasz codziennie to samo, nie jest to wcale modlitwa.

Słyszałem o prawniku, który wszystko sobie kalkulował. Każdej nocy, gdy kładł się do łóżka, patrzył w niebo i mówił: - "To samo, co wczoraj". I zasypiał.
     Tylko raz się pomodlił - pierwszy raz w swoim życiu - a później powtarzał: "To samo". To było całkiem logiczne, bo po co miał codziennie powtarzać tę samą modlitwę?
Nie ważne, czy powiesz "To samo", czy powtórzysz całą modlitwę. Na jedno wychodzi.
I uwierz mi: - gdy twoja modlitwa będzie szczera, poczujesz, że pojawia się odpowiedź. Gdy twoje serce będzie otwarte, zawsze dostaniesz odpowiedź. 

                                                                                                                Osho




piątek, 15 lutego 2019

Latarnia ślepca

W dawnych czasach ludzie w Japonii często używali papierowych latarni. Papier, połączony patykami z bambusa, osłaniał zapaloną świecę.
         Zdarzyło się, że ślepiec odwiedzał przyjaciela, a ponieważ zrobiło się późno, zaproponowano mu, żeby w drogę powrotną zabrał ze sobą latarnię.
Ślepiec roześmiał się słysząc tę propozycję.
- Przecież dzień i noc są dla mnie jednakowe – powiedział.
- Po cóż mi latarnia?

Jego przyjaciel wyjaśnił: - To prawda, że nie potrzebujesz latarni. Jednak ona może pomóc, aby ktoś nie wpadł na ciebie w ciemności.

Przekonany ślepiec wyruszył więc w drogę z latarnią.
W pewnym momencie ktoś zderzył się z nim, pozbawiając go równowagi.
- Hej, ty nieuważny człowieku! - wykrzyknął ślepiec, - nie widzisz latarni?
- Bracie – odpowiedział nieznajomy – twoja latarnia zgasła.




O wiele bardziej bezpiecznie idziesz w swojej własnej ciemności niż w świetle kogoś innego.

                                                                       Anthony de Mello

piątek, 16 lutego 2018

Ciemność i światło

W życiu są dwa rodzaje dni:
jeden dla ciebie, drugi przeciw tobie
Gdy nastaje dzień dla ciebie, daj się ponieść szczęściu.
Kiedy nastaje dzień przeciw tobie, znoś go cierpliwie.
                                       Ali Ibn Abi Talib


Pisanie jest dla mnie odświeżające. Po napisaniu tekstu, z którego jestem zadowolony, a to się zdarza, czuję się jakbym spłukał prysznicem pot-kurz, który zafundowała mi cywilizacja.
        Być może jest to jakaś forma autoterapii. A pewnością realizuję się poprzez pisanie.
Mówiąc najkrócej – lubię pisać.
I właściwie jest to warunek wystarczający.


Przecież to takie proste – jeśli tylko możesz, rób to, co lubisz, a będziesz zadowolony....

Dzięki pisaniu nauczyłem się wyłączać mechanizm wypierania pewnych rzeczy ze świadomości.
Piszę i co pewien czas podkreślam, że nie chcę nikomu mówić jak ma żyć. Pouczanie - nawracanie zostawiam kapłanom jedynej słusznej religii...


Idę dalej, azaliż gdzieś już doszedłem.
Osiągnąłem wiek, w którym zwykle sięga się po syntezy, a więc przy okazji dzielenia się wrażeniami z mego podróżniczego życia, podsuwam czytelnikom przecedzone prawdy.
      To nie są rady! 
Doradców ci u nas dostatek....
To są moje prawdy, one mogą inspirować.
Mogą, ale nie muszą.
       Jest w nich Logiczność i Nielogiczność. 
Chciałbym, aby były to inspiracje delikatne jak powiew. Delikatne, ale jeszcze należy przepuścić je przez własny rozum.



Z całego oceanu pozostanie łyżka przecedzonych prawd....

Niektóre syntezy są celne i trafiają do czytelników, inne pudłują.
Podkreślam wagę tolerancji, a w poszukiwaniu własnej prawdy konieczność korzystania ze wspaniałego, fantastycznego, boskiego wręcz narzędzia - osobistego rozumu. 

Własna prawda jest bowiem jak światło w ciemności.       

Na zdjęciach Pałac Na Wodzie w warszawskich Łazienkach oraz świt na bieszczadzkich połoninach.