Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zohar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zohar. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 listopada 2021

Kto jest dziś ludożercą


 

Kanibalizm

Afryka w początkach XX wieku. Ferdynand Ossendowski pisał, że murzyni wcale nie kryli się z tym upodobaniem. Tak, upodobaniem, bo po pierwsze było to działanie uświęcone tradycją – wroga należy zjeść, a po drugie twierdzili, że mięso ludzkie jest najsmaczniejsze.



      Cywilizowany świat oburzał się z tego powodu, a podróżnik argumentował:

 „Kiedy napastnicy spychali tubylców coraz głębiej w nieurodzajny teren, głód i pragnienie przysłaniały wszystko. Ciało wroga stawało się cennym pokarmem, a jego krew gasiła pragnienie.

     Potem było coraz gorzej. Dlatego wodzowie ustalili Krwawe Ofiary z najsłabszych ludzi szczepu, a gdy i to nie wystarczało, ogłoszono zakaz grzebania zmarłych i poległych, ciała ich oddając na pożywienie dla wojowników, kobiet i dzieci.

To surowa potrzeba spowodowała powstanie właśnie takich obyczajów wśród zrozpaczonych szczepów, które były ścigane przez zaborczych i okrutnych przybyszów. Tubylcy cofali się przez długie wieki, aż oparli się w niedostępnych lasach”.







 

       Cywilizowany świat atakował Ossendowskiego, za obronę murzyńskich zwyczajów, a podróżnik wcale nie miał zamiaru się bronić, w myśl zasady, że najlepszą bronią jest atak.

Dlatego pisał: 

„A przypomnijcie sobie, jak długo żyły starodawne kulty w waszym społeczeństwie!

     W Anglii i Irlandii druidowie zniknęli i to nie od razu, z chwilą narzucenia siłą nauki Chrystusa. Przez wieki jednak druidyzm wypływał walcząc z wpływami Nazarejczyka!

Przypomnijcie sobie Juliana Odstępcę i powrót do wierzeń helleńsko-rzymskich!

A zapomnieliście już, że podczas wojen, klęski głodu w Rosji 1921-23, wśród rozbitków z tonących okrętów, więźniów uciekających z francuskich, czy angielskich galer, z rosyjskich więzień, wśród poszukiwaczy złota, błądzących w puszczy czy w górach – przypadki ludożerstwa były na porządku dziennym!

    Czyż w Rosji Wschodniej, a nawet Środkowej nie istnieją nawet dziś ( lata dwudzieste XX wieku) kulty przodków, obok licznych świątyń obrządku wschodniego i zastępów policji, nauczycieli i lekarzy?

      Czyż tam nie modlono się oficjalnie w urzędowych kościołach, a szczerze przed figurami szczepów Czuwaszów, Mordwińców, Czeremisów, lub przed starosłowiańskimi zbutwiałymi pniami dębów poświęconymi Perunowi?

    Powiecie mi, wy dumni ludzie, że piszę o Rosji – kraju niepojętym, gdzie wiedza i czarnoksięstwo, zabobony i ohyda są dziełem jednej matki.

 Przypomnę więc wam coś, na co godzicie się bezmyślnie.

 

Boicie się trzynastki tak dalece, że w waszych hotelach nie ma pokoju o tym numerze. Tę bojaźń ktoś zaszczepił w ludziach w średniowieczu.

(Żydowska kabalistyczna Księga Zohar podaje znaczenie liczby trzynaście jako „miłość”. Pełen pychy KK zawsze starał się i to na wiele sposobów przykrywać swymi symbolami znaki innych, rzekomo gorszych religii. Tak stało się ze świętymi miejscami naszych słowiańskich ojców – dziś stoją w tych miejscach kościoły. Trzynastki nie udało się przykryć, więc zastosowano dyskredytację – trzynastka jest zła. I tak było dopóki trzynastka nie pokazała się w godzinie śmierci Wojtyły – od tej pory stała się jakby święta.  Przyp.autora bloga)

   Mówicie o Belzebubie, a zapominacie, że był to babiloński i fenicki Baal-Zebub – Stwórca. Bóg Asurbanipala i Sargonidów.

 (Aż do naszych czasów przetrwały potężne fundamenty Świątyni Boga Baala w Libanie w miejscowości Baalbek – autor bloga).

      

Korzystacie z wróżbiarek tak samo, jak to czynili mieszkańcy asyryjskiej Niniwy, pastuchy z północnej Gobi, wojownicy z Himalajów i myśliwi znad morza Beringa.

       Macie uświęcone obyczajem huczne święta po zbiorach urodzajów i karnawałowe szaleństwa, lecz tak samo czynili czciciele Demeter i Persefony w kulcie agrarnym.

W tych samych porach roku tańczyły bachantki, uwieńczone kwiatami, nagie, pijane winem i żądzą.

     Boicie się, panie i panowie, samotnych drzew dziuplastych, mogiły samobójcy, a nie chcecie wiedzieć, że tych samych miejsc boją się Arabowie, Tauregowie i Murzyni, bo tam mają swe siedziby duchy przodków i złe duchy – dżiny.

      Wierzycie, że podkowa przynosi szczęście, a zapominacie, że wykuł ją kowal – haddad, półczarownik.

      Pukacie w niemalowane, czy w pierwszy lepszy drewniany przedmiot, nie wiedząc czemu, a wasz czarny brat robi to samo, tylko, że on wie, że w drzewie osiedlił się duch jego przodka-opiekuna.

      Rozprawiacie o reinkarnacji i transmigracji dusz, wasi okultyści znają nawet górę, do której one zdążają, a czyż co innego od wieków mówią bramini i buddyści w Indiach, czy Tybecie, ale także kapłani ziemi szczepów Mossi, Senufo, Aszanti czy Guro?

      Wy również jesteście ludożercami, gdyż wasze prawo, wasza nauka i wiara, pozwalają przekładać w chore, sterane ciało – młode i silne kości, skórę i narządy zdrowych ludzi z waszego społeczeństwa, wlewać ich krew do waszych zwiędłych żył.

      Czyż dla wypchania brzuchów waszych banków nie składacie ofiary z ciała i krwi waszych biedniejszych braci, pozbawiając ich odporności zatrutym oddechem fabryk i kopalń?

     Pomyślcie, czy wasze ludożerstwo i wasze krwawe ofiary nie są bardziej potworne od murzyńskich, bo wy pożeracie nie tylko ciała, lecz także z niezwykłą perfidią ludzkie dusze, zabijając w nich radość życia i chęć istnienia!

      Powinniście czuć nie pogardę, lecz współczucie dla czarnych zjadaczy ludzi.

     Należy bowiem przekonać ich, że minęły czasy, gdy bogowie łaknęli krwi i że teraz ludzie powinni nazywać siebie braćmi.

Powinna nadejść chwila, gdy wszystkie drewniane i kamienne fetysze trafią do muzeów, a biali i czarni ludzie z jednakowym wstrętem będą się im przyglądać jak straszliwym potworom przedpotopowym”.

niedziela, 31 maja 2020

Ktoś zapala światło


Na Początku nie było Nic.
I Bóg rzekł: - Niech stanie się światło!
I stało się światło.                                                                                                     
Dalej nie było Nic, ale było to o wiele lepiej widać.

Miałem się odezwać w pierwszych dniach czerwca, atoli czynniki zewnętrzne spowodowały przyspieszenie.  
Jeśli coś działa wolniej, to coś innego powinno działać szybciej i w ten sposób bilans wypada na zero.
Jest czas siewu i czas zbiorów - czytaj: - cykliczność, a więc jak co roku zbliża się czas wakacji i żadna ściema wirusowa temu nie przeszkodzi. 
Za kilka dni pożegnam się do jesieni z Czytelnikami bloga. Aż do pory po grzybach. Nie dajmy się zdominować sieczce wiadomości pozornych z telewizora, czy netu, czyli dezinformacji, bo o naszym nastroju powinno decydować tylko wnętrze, miłość lub pogoda.

                   Odkrycie Petera Hentschela.

Historia ludzkości jest nieprzerwanym pasmem odkryć i wynalazków. 
Człowiek nie przestaje się dziwić. 
Jednym z takich zadziwionych ludzi jest inżynier Peter Hentschel Drezna. Cechuje go cierpliwość i chłodny analityczny umysł. Przed laty spędził kilka miesięcy w Toskanii. Jako że był geodetą, zaintrygowały go tajemnicze linie, które wprawne oko naukowca dostrzegło w krajobrazie. 
    Zajmował się w tym czasie pomocą geodezyjną przy renowacji jakiegoś bardzo starego budynku. Na terenie należącym do działki, stał kościółek z XII wieku. Jak się wkrótce okazało, kościółek stał na ruinach etruskiego miejsca religijnego kultu.
            Zaskoczony Hentschel zauważył najpierw w terenie, a potem na mapie, że miasto Anghiari, miasto Arezzo i klasztor św. Franciszka z Asyżu na Monte Casale, łączy idealna linia prosta.
Peter sprawdził tę linię za pomocą GPS, po czym wzruszył ramionami – No i co z tego? Taki przypadek.
Jednak już następnego dnia przypomniał sobie o sprawie, ponieważ jego komputer zaprogramowany do zadań trygonometrii sferycznej odkrył następny „przypadek”. Otóż na północy, pod kątem prostym do Anghiari, znajdował się klasztor La Verna, miejsce w którym św. Franciszek otrzymał stygmaty.
           Czyżby franciszkanie sytuowali swoje klasztory opierając się na regułach geometrii? Bo nie chodziło tylko o kąty i linie, ale także o równe odległości tych miejsc!
Kiedy komputer odmierzył następne miejsce pod kątem prostym i w tej samej odległości, okazało się, że jest to Petroja, a w niej kościół Templariuszy.
Coraz bardziej zaciekawiony Hentschel zajął się teraz sprawdzeniem, czy w okolicy są także inne miejsca – kościoły, kaplice, czy miejsca święte, leżące w tej samej odległości od siebie.
Stopniowo na mapie zaczął ukazywać się system trójkątów równobocznych łączących punkty w terenie, przy czym poszczególne punkty – obiekty dzieliła zawsze ta sama odległość 74 kilometry, albo połowa tego dystansu.
W tych wszystkich miejscach znajdowały się kiedyś etruskie miejscowości należące do związku miast, albo świątynie.

Ekspansywne chrześcijaństwo przejmowało te wszystkie szczególne miejsca mocy energetycznej, niszczono zachowane obiekty, aby na ich gruzach postawić świątynie nowego jedynie słusznego chrześcijańskiego bóstwa. 

Mierniczy naniósł swoje odkrycia na mapę i ku swemu zadziwieniu zobaczył układ 12 punktów jednakowo od siebie oddalonych. Cały system jest ustawiony dokładnie na kierunku północ – południe.
Linia środkowa biegnie dokładnie wzdłuż 12 (!) południka na wschód od Greenwich. Obraz, który się ukazał  momentalnie skojarzył się geodecie z Drzewem Życia z Kabały.

                           Mądrość Pokoleń.


Pisałem wielokrotnie o Kabale, Księdze Zohar i Świętych Liczbach.
Wyraz „kabała” pochodzi z hebrajskiego i oznacza „otrzymać”. Niektóre części Kabały sięgają czasów Mojżesza, jednak najstarszy ocalały spisany fragment pochodzi z II wieku i jest autorstwa rabina Szymona Bar Jochaja (130-170). Tysiąc lat później hiszpański rabin Mojżesz ben Szemtob de Leon sporządził wersję kanoniczną.
Według tego tekstu Bóg objawia się przez emanacje w całym uniwersum. Manifestacje Boże, nazywane sefirami, są przedstawione obrazowo w schemacie nazywanym Drzewem Kabały, albo Drzewem Życia.
Drzewo to ukazuje wszystkie mistyczne  sfery sił boskich i stanowi paraboliczny obraz postaci niebiańskiego i doskonałego człowieka.


- Jaką jeszcze treść niosą Święte Liczby?
One niosą także treść pieniężną, czyli mówiąc krótko, pomagają zarobić na giełdzie na przykład.
- Jakim sposobem?
Ano takim, że kto ma rozum, ten rozumie, kto ma uszy ten słyszy.
Na przykład liczba 74 jest abstrakcją, dopóki nie zaczniemy się jej przypatrywać. 
74 lub połowa.
A gdyby tę abstrakcję zamienić na konkret – 74 tygodnie?
74 tygodnie to 518 dni, a połowa 74 tygodni to 259 dni.
259 dni liczy TzolkinKalendarz Majów (i starożytnych Egipcjan) a  jednocześnie jest to jedna setna Precesji Ziemi.
- I co z tego?
Ano to, że z liczby 259 – 260 tylko jeden krok do 26.
26 = 2 x 13.
26 x 2 = 52 i tu przypominamy sobie Cykl Kondratiewa 52 lata, oraz przekaz z Kabały: - 13 to miłość, albo dłoń.
26 to dwie dłonie, albo dwie miłości, albo modlitwa.
13 to także liczba Fibo.
Aż do śmierci Jana Pawła II, jedyna słuszna religia pogardzała liczbą 13. Kiedy jednak trzynastka pokazała się nie tylko w godzinie śmierci papieża, wydarzył się cud: - kk pokochał trzynastkę. 

A to ci dopiero!                                                                                                          Godzina śmierci Jana Pawła II – 21.37 = 13. 
Poszli po rozum do głowy? Wątpię.
Zostali zmuszeni faktami, które zapodała Góra. Oczywiście mogę się mylić, ale widzę tu ingerencję Sił Wyższych, które posługują się nie tylko Znakami, lecz także Działaniem.
Znaki są uznawane przez profanów za Przypadek, a przypadków nie ma, jak to Czytelnicy bloga dobrze wiedzą.
Potykamy się co krok o Koincydencję i Synchroniczność.
Przypominam godzinę Katastrofy Smoleńskiej – 8.41.

Szanuję liczby i mam osobisty sposób czytania z nich informacji, na przykład 13 niesie wiadomość: - Idziesz, jedziesz dobrą drogą. 
Dlatego od jakiegoś czasu wybieram nieprzypadkową godzinę umieszczania kolejnego wpisu na blogu.





I na koniec tego wątku konkretny, bo pieniężny przykład liczby 74 tygodnie, czyli 518 dni. Wykres polskiego wykresu giełdowego WIG 20.


Mamy tu i 518 i także ukrytą drobną cząstkę cyklu 52 Kondratiewa. 
Ktoś może powiedzieć, że to tylko ciekawostka, ponieważ taka liczba dni zdarzyła się jednorazowo i odkryliśmy ją wtedy, gdy była już przeszłością.
Czyli wydaje się, że dalej mamy tylko do czynienia ze zdarzeniem jednorazowym.
Nie zgadzam się z taką opinią, bo uważam że: 
- Po pierwsze primo: - Kto ma oczy ten widzi.
- Po drugie primo: - Szukajcie a znajdziecie, pukajcie a otworzą wam.

Więcej potencjalny zainteresowany będzie mógł się dowiedzieć w czasie ewentualnego szkolenia zimowego w roku 2020, albo w latach następnych.

                        Toskania.

Teza: - Trójkąty Petera Hentschela wpisane w mapę Toskanii pokazują kabalistyczne Drzewo Życia.


Według niektórych pokazują to przypadkiem, bo każdy widzi to, co chce widzieć.   

Albo inaczej: - jeśli swoją wolną wolą próbujesz sprzeciwić się indoktrynacji i to już od kilku poprzednich wcieleń (świadomość inkarnuje i jest wieczna), albo obłuda polityczno-religijna już tak ci dopiekła, że masz dość, wtedy dopiero zaczynasz widzieć, tudzież zaczynasz słyszeć.
A wracając do Toskanii nasuwa się pytanie: - Kto był tak potężny w zamierzchłym mroku dziejów, że potrafił pomierzyć i wyznaczyć punkty siatki geodezyjnej nie tylko we Włoszech i Grecji?
Pytanie drugie: - Nie ulega wątpliwości, że w wyznaczonych punktach siatki istniały bardzo, bardzo stare miejsca jakiegoś kultu. Przecież cykliczność jest wpisana także w cywilizacje.

Azaliż dzieje się bowiem tak, że jak napisał polski pisarz Stanisław Lem – co pewien czas przychodzą Zwalici, zwalają, burzą pomniki – symbole poprzedników i w to miejsce stawiają swoje.
A więc wszystko wskazuje na to, że Ktoś kiedyś był tak potężny, że już na grubo przed państwem Etrusków pomierzył Ziemię. Na przykład jeszcze przed Potopem, przed 12 i pół tys. lat temu. Bo czemu nie? Przecież już wtedy i to od wielu wieków stał Sfinks i właśnie budowano Wielką Piramidę.

Etruskowie - interesująca kultura, która istniała w środkowych Włoszech ponad trzy tysiące lat temu. Utrzymywali intensywne kontakty handlowe z Grecją i Egiptem. Religia Etrusków wykazuje zdecydowane wpływy greckiego świata bogów. Kapłani etruscy posiadali wiedzę o boskich znakach, a ponadto byli doskonałymi geometrami, o czym świadczą geometryczne wzory zdobiące urny z ich popiołami.
Jednak nie należy zapominać, że cała wiedza etruskich kapłanów pochodziła zarówno ze starożytnego Egiptu, jak i od Sumerów, a więc cofamy się jeszcze o co najmniej cztery tysiące lat, a najprawdopodobniej aż do czasów sprzed Potopu.



wtorek, 7 maja 2013

Tylko Legendy? 10



     Makanthropos.
Starożytni wierzyli, że wszechświat jest wielkim organizmem przypominającym ciało człowieka i każda faza organizmu wszechświata miała swój odpowiednik w człowieku. Wszechświat był „makanthropos” – większym odpowiednikiem człowieka. Najcenniejszym kluczem do mądrości, jaki kapłani przekazywali nowym adeptom, było coś, co nazywali prawem analogii.
    Na tej zasadzie opierał się egiptolog R.A.Schwaller de Lubicz.
Stronice Księgi Thota pokryte były hieroglifami i symbolami, które dawały jej posiadaczom nieograniczoną władzę nad duchami powietrza i podziemnymi bóstwami.
    Według legendy, ta magiczna Księga była przechowywana w złotej skrzynce w wewnętrznym sanktuarium świątyni. Istniał tylko jeden klucz do niej, który był w posiadaniu Mistrza Tajemnic – najwyższego adepta misteriów Hermesa. Tylko on wiedział, co zostało zapisane w Księdze. Kiedy misteria uległy degeneracji, wierni adepci zabrali ją. Ona istnieje do dziś i prowadzi współczesnych adeptów ku Nieśmiertelnym.
     (Secret Teachings of All Ages” – Hall )
Według niektórych tradycji Księga ta została zapisana na szafirze. Podobne legendy w judaizmie głoszą, że pierwsze tablice Prawa, które otrzymał Mojżesz, również były zapisane na szafirze. Księga Thota spoczywała w „arce” przypominającej skrzynię.
W Zoharze czytamy, że Bóg pierwotnie stworzył tablice Prawa z szafiru, który Najwyższy wyjął ze swego tronu, cisnął w Otchłań, aby stały się fundamentem i generatorem grawitacji.
     W tradycji ezoterycznej, szafir ma jeszcze inne konotacje. Jest to kamień wygnania, Lapis Exilis, klejnot koronny Archanioła Lucyfera”. Ta wersja legendy głosi, że Archanioł Michał strącił z korony archanioła Lucyfera klejnot, który spadł w Otchłań.
      Tablice Thota są kojarzone z jeszcze jedną sprawą, a mianowicie alchemią.
 I tu autor – Joseph. P Farrell  stwierdza, że Tablice  Przeznaczenia, jak i Księga Thota były swego rodzaju materialną wersją Kronik Akashy.
I wraca do opinii Paula LaViolette i pułkownika Beardena, którzy zgodnie stwierdzają, że Tablice Przeznaczenia były katalogiem wzorców interferencyjnych różnych ciał niebieskich przewidzianych dla technologicznie wysoko rozwiniętego zwierciadła koniugacyjnego. Były to hologramy – odpowiednik Pola Akashy.
  (Pomijam cały wywód z fizyki, którego nie rozumiem)
To dotyczy wersji III elektromagnetycznej koniugacji fazowej, opartej na promieniach X, a nawet na jeszcze bardziej zabójczych promieniach gamma. A to nic innego, tylko program Wojen Gwiezdnych Pentagonu.
Fizyka skalarna Beardena, czyli wersja czwarta fazowego zwierciadła, nie podlega restrykcjom „względnościowego ograniczenia prędkości” do prędkości światła.
Stworzenie Tablic, lub znalezienie ich….dawałoby boską władzę – nieograniczoną komunikację, nieograniczoną siłę destrukcji, a jednocześnie możliwość dowolnego manipulowania mentalnego i emocjonalnego swoimi podwładnymi.
    A więc nic dziwnego, że legendami o Tablicach Przeznaczenia i Księdze Thota interesuje się wojsko i politycy.
Poszukiwania prowadzone są zarówno na Ziemi ( jeden z ukrytych celów wojny w Iraku ), jak i poza Ziemią…… Ten Spielberg, z filmem „Star Gate”, to jasnowidz jakiś?
      Chodzi o przechwycenie technologii  bogów. Jakie to ma znaczenie, Amerykanie wiedzą po przejęciu komputera biologicznego obcych w Roswell. Według wtajemniczonych, obecna ziemska technologia informatyczna, to mniej niż jeden procent możliwości przejętych w Roswell. A przecież w Roswell rozbił się tylko zwykły latający talerz. Natomiast na Księżycu leży co najmniej jeden rozbity starożytny statek macierzysty….

I tu dochodzimy znowu do tajnych programów kosmicznych, do stałego i coraz większego udziału wojska w tych programach, a jak twierdzi wielu autorów, działalność NASA to tylko przykrywka- maskowanie. Ten ukryty program wojskowy był prowadzony jeszcze zanim powstała NASA.
O’Leary i Hoagland utrzymują na przykład, że program ten jest całkowicie niezależny od NASA. Wojsko dysponuje własnymi instalacjami do startu rakiet, pojazdami kosmicznymi oraz własnym korpusem wyszkolonych astronautów skrywanych przed opinią publiczną.
     

wtorek, 8 stycznia 2013

Szukanie klucza do dat zwrotu



                    Szukanie w wiedzy, która jest mądrością pokoleń.
                                                 Kabała. Wartości liczbowe słów.
Inicjały słów  : gematria , notarikon ( sztuka budowania akrostychów ) i temura – permutacja, tworzą wyraz „ sad „.                                                                                        
 Jest on umieszczony w  tytułach wielu kabalistycznych dzieł , na przykład : „ Sad orzechowy „ – słynna księga rabbiego Josefa Gikatilii .                                                                   
 Orzech jest kabalistycznym symbolem , bo zawarty w nim owoc przypomina dwie półkule mózgu , a wartość liczbowa słowa sad ( egoz ) to 17.                                               
Tyle samo co słowa -    dobry „ . Słowo sad, czyli egoz , jest także zakodowaną w drugim stopniu formą hołdu dla autora  ZOHARU , rabbiego Szem Towa z Leonu .                                                                   
                                Ponieważ szukałem w mądrości pokoleń klucza do zarabiania na giełdzie, momentalnie dostrzegłem ukrytą tu liczbę 144. Liczbę fibo. Czyli, to nic innego tylko możliwość zwrotów indeksu Wig 20, co 17 sesji, a więc co około 144 godzin .             
         Przyjmuję obecnie długość sesji w Warszawie za 8,5 godziny, kiedyś było nieco krócej. Spodobało mi się to, ale takie liczenie okazało się dobre statystycznie, lecz zawodne w praktyce i stało się tylko jedną z bardzo licznych metod w warsztacie poszukiwacza. Do walizki nieużywanych zabawek dorzuciłem jeszcze jedną.                                                                                                                                          
         Szukałem dalej w Kabale. Wartość słowa berit – przymierze wynosi 612 .
To bardzo zbliżone do 610 z ciągu fibo. Przypadek? One są tylko w gramatyce.
          Metoda  kolel , czyli + 1 daje 613 czyli liczbę przykazań Tory .
A Tora to fundament. To fantastyczna boska układanka. Jest w Torze zawarty kod – szyfr, dotyczący zdarzeń przyszłych……Izaak Newton odkrył ten kod.
Jednak przed nim odkrywcą tego kodu był Nostradamus.
O metodzie kolel , czyli + 1 , mówi sama Tora :                
Efraim i Manasses będą jak Ruben i Symeon . Mamy zatem równanie :                                                     331 + 395  =  259  +  466  + 1                                                                                              czyli niemal równo dwa lata Ziemi = dwa lata Ziemi .                                                   
 Jeśli przeniesiemy 259 na lewą stronę ze znakiem minus , a 395 na prawo ze znakiem minus , otrzymamy                                                                                                                                                                                                                                                        
72    =  72
                                              
Te wszystkie liczby mają swoją wagę, przykładowo 259. 
260 to rok z kalendarza Majów i kalendarza starożytnych Egipcjan. 
Oraz jedna setna liczby 25920 – precesji Ziemi.
    Metoda kolel: 259 + 1 = 260.
Biegły matematyk jest w stanie uzyskać w sposób przejrzysty każdą liczbę, każdy wynik, stosując swego rodzaju żonglerkę liczbami. Ale nie o żonglerkę tu chodzi. To nie są liczby przypadkowe, każda z nich niesie w sobie informację. I jest tych liczb w sumie bardzo niewiele.