Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekstaza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekstaza. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 marca 2022

Pamiętajmy o głównym lokatorze

 


Nie można bez przerwy żyć w napięciu, musi być chwila odsapnięcia. Kontynuacja wątku finansowo - wojennego jutro - a teraz chwila zatrzymania i refleksji nad słowami Osho:

Pamiętaj o głównym lokatorze

 

Ciało jest świątynią; - jest w stosunku do ciebie gospodarzem, ale ty nie jesteś jego częścią. Ciało jest podarunkiem, który dosta­łeś od Ziemi; ty pochodzisz jednak z Nieba. Jak w każdej ucie­leśnionej istocie, spotykają się w tobie Niebo i Ziemia; to jak­by miłosny romans Ziemi i Nieba.

            W chwili gdy umierasz, nic nie umiera; tylko innym, tym z zewnątrz wydaje się, że jest na odwrót. Ciało wraca do ziemi, aby odpocząć, a dusza wraca do nieba, aby odpocząć. Dojdzie jeszcze do wielu spotkań; ta historia będzie kontynuowana na miliony sposobów, nigdy się nie kończy.

          Lecz człowiek niekiedy za bardzo utożsamia się ze swoim obecnym ciałem, a to dobre nie jest. Jeśli ktoś zaczyna myśleć: „ja to ciało", wtedy życie staje się bardzo ciężkie. Nawet najmniej­sze sprawy przeszkadzają, najmniejszy ból jest wielkim pro­blemem: - drobne skaleczenie i już człowiek czuje się niespokojny, zdezorientowany.

         Potrzebny jest pewien dystans między tobą i ciałem. Dystans ten tworzy się dzięki świadomości, że nie jesteś ciałem, nie mo­żesz nim być. Jesteś świadomy ciała, więc ono jest przedmio­tem twojej świadomości, a cokolwiek jest przedmiotem twojej świadomości, nie może być samą świadomością. Świadomość obserwuje, doświadcza. To, co jest doświadczane, jest od niej oddzielne.

        Kiedy wiedza ta pogłębia się w tobie, smutki zaczynają zni­kać, wyparowywać. Wtedy ból i przyjemność upodobniają się do siebie, sukces i porażka odczuwane są tak samo, życie i śmierć przestają się od siebie różnić. Nie ma konieczności dokonywa­nia wyboru, żyje się w spokojnym poczuciu braku wyboru.

W ta­kim stanie czujesz, jak blisko przy tobie znajduje się Bóg. Tego poszukiwały wszystkie religie; tego spokoju wynikającego z bra­ku wyboru. W Indiach nazywamy to samadhi, w Japonii mówią na to satori, chrześcijańscy mistycy nazywają to ekstazą.

           Znaczenie słowa „ekstaza" jest bardzo ważne. Rdzeń te­go słowa oznacza „stać poza czymś". Stanie poza swoim własnym ciałem, świadomość oddzielności - oto znaczenie ekstazy. W chwili gdy ona się pojawia, ty stajesz się znowu częścią Utra­conego Raju.

PS. Na youtube jest taki film: - HOME, Ziemia S.O.S






wtorek, 17 listopada 2015

Na niebieskim szlaku

Pada. Już nie leje, tylko pada, mogę teraz spokojnie opisać techniki osiągania ekstazy. Czuję się w lekkim wzbudzeniu, być może ekstaza jest blisko?
Materialne techniki osiągania ekstazy

To są metody porozumiewania się z Innym Wymiarem za pośrednictwem przedmiotów fizycznych. Spirytyści używają na przykład tańczących stolików, tarcz ze wskazówką i literami alfabetu. Mamy tu także wszystkie sposoby i techniki wróżebne, karty zwykłe i Tarota, Księgę Przemian, Kalendarz Majów, Kabałę, kości, gematrię, numerologię, wróżby z wnętrzności zwierząt,
Chrześcijaństwo dołożyło swój kult relikwi, które mają jakoby zdolność łączenia nas ze zmarłym świętym, a poprzez niego z Bogiem.
 - Dwa „ale” tylko: - po przeczytaniu „Toksycznych świętych” do czytelnika zacznie docierać, że z innymi świętymi może być podobnie, jak ze św. Faustyną. A po przeczytaniu „Objawień” Ericha von Daenikena już całkiem pozbędziemy się złudzeń.
 - Poza tym, wiarygodność relikwi......

Największa korporacja ma na koncie ocean zbrodni, popełniła wiele nikczemności. Cóż w takim razie stoi na przeszkodzie, aby stworzyć dowolny fikcyjny życiorys?

Techniki deprywacji

Do tych technik zaliczamy: - pozbawianie się snu, wypoczynku, wygody, jedzenia, izolacja od świata, ograniczanie bodźców zewnętrznych (Proszę zobaczyć do czego to prowadzi – Film: Odmienne stany świadomości) zadawanie sobie bólu fizycznego (biczowanie, nakłuwanie, okaleczanie, noszenie włosiennicy) i psychicznego......
Te wszystkie czynniki działające osobno i łączone ze sobą, w jakiś zadziwiający sposób sprzyjają ekstazie. W Stanach istnieje ruch Modern Primitive Movement założony przez Fakira Musafara. Członkowie tego ruchu dążą świadomie do ekstazy przez fizyczne dręczenie się.
Jest to na przykład silne związywanie się linami, przekłuwanie elementów ciała, sun dance indiański, polegający na zwieszaniu się z drzewa na hakach umieszczonych w przekłutych sutkach. Fakir obiecuje szamańskie ekstazy za cenę ekstremalnego bólu. Sam poddał się wszystkim tym zabiegom i przekonuje, że doświadczył fantastycznych przeżyć.

Zdjęcia opisanych katowań dostępne na www. bodyplay.com.

Jako rezultat ogromnego stresu, bólu, wyczerpania, mózg wytwarza endorfiny, substancje podobne do morfiny, narkotyku, który sprowadza na delikwenta poczucie szczęścia i błogości. Doświadczają tego biegacze maratonu (Bieszczadzki Bieg Rzeźnika się kłania) ranni żołnierze, asceci, zwolennicy Fakira Musafara. Euforyczne skutki nasilonego wysiłku fizycznego są faktem. Natomiast wpływ katowania się na uzyskanie euforii nie jest chyba jeszcze zbadany – trudno byłoby znaleźć pacjentów chętnych do współpracy. Chociaż kto wie, w dzisiejszym wariatkowie?.......
Chrześcijańscy asceci dorównywali pomysłowością Fakirowi Musafarowi.
 
W czasopiśmie Życie duchowe (Nr 73/2013) mamy opisane te praktyki: - „Wieloletnie ścisłe odosobnienia i milczenia, wystawianie ciała na ukąszenia owadów, noszenie włosiennicy i pętanie ciała rzemieniami uzbrojonymi w haki, ostrza i gwoździe, otwieranie zagojonych ran (Henryk Suzo), biczowanie ostrymi łańcuchami, rozdrapywanie ran, wystawianie ciała na działanie mrozu i gorąca (Piotr z Alkantary), wydzieranie kawałków własnego ciała, kilkutygodniowe posty, ciągłe czuwanie (Maria z Oignies), Deprywacja w zakresie snu, jedzenia i warunków życia, oraz ciągła praca fizyczna miały chronić duszę wtrąconą w cielesność „przed skutkami pokuszeń”.
Paweł Czapla opisując praktyki chrześcijańskich ascetów, używa terminów zaczerpniętych z filozofii greckiej i gnozy: - dusza wtrącona w ciało, odżywienie umysłu, hartowanie ducha, pokrzepianie duszy pokojem.
To były właśnie cele duchowych ćwiczeń filozofów greckich. Tak określone cele zostały zawłaszczone przez chrześcijaństwo. Zwróćmy uwagę, że cele te są zbieżne z działaniami Fakira Musafara, i mają służyć osiągnięciu ekstazy. Z palety znanych technik deprywacji, mistycy chrześcijańscy wybrali ból i cierpienie, aby upodobnić się możliwie najbardziej do Chrystusa.
Do technik opartych na bólu i cierpieniu dodali pewne techniki rytualne polegające na powtarzaniu formuł modlitewnych oraz technik ograniczonej aktywności. Akceptowali śpiew.
Natomiast nie mogło być mowy o tańcu, rytmicznej muzyce ani orgiach. Przecież umartwianie powinno przebiegać na smutno, no bo jak? Umartwiać się na wesoło? Śmiechu warte!

Nie stosowali narkotyków, a ich działania poparte były głęboką wiarą, że ta procedura doprowadzi ich do Boga. Czyli nasuwa się końcowy wniosek: - święci chrześcijańscy szukali przyjemności w katowaniu się. Oczywiście nie piszą oni otwarcie, że dążą do ekstazy. Oni dążą do Boga i tylko szlachetnie wszystko dla niego poświęcają. Lecz ekstazę można tak samo skutecznie osiągnąć poprzez radość, jak poprzez umartwianie.....
W chrześcijaństwie wzięła jednak górę tendencja do cierpienia i umartwiania się.
Taki ogólny kierunek wyznaczyło tej doktrynie ustanowione przez Największą Korporację logo firmy – czyli krzyż, jako symbol cierpienia. (patrz: - Bruno Ballardini) Teraz uwaga!

Należy przyznać, że wszystkie omawiane powyżej techniki deprywacji, pozwalające nawiązać kontakt z sacrum, zostały wypracowane przez nie-chrześcijan, przez pogan, a dokładnie przez szamanów.
I zaprawdę, powiadam wam, oto poczułem jakbym został uniesiony na górę. A ta góra była cała w ogniu. I ukazał mi się świetlisty, dziewiczy, niewysłowiony w swym majestacie Słup Zrozumienia.
Poczułem światłość wewnętrzną!
      I On (Ten Słup), rzekł do mnie (sprawiając sporo uciechy): - „Oto, mój synu, objawiam ci prawdę, a ona ciebie wyzwoli - mistycy chrześcijańscy są następcami szamanów, czy komuś się to podoba, czy nie! Amen!”.
 
Po wgłębieniu się w temat, dotarło do mnie, że misteria szamańskie stanowiły nie tylko pierwowzór dla świętych chrześcijańskich, ale i same ceremonie kościelne, nabożeństwa chrześcijańskie, mają elementy wywodzące się z szamanizmu.
    Największa korporacja po prostu przejęła, zawłaszczyła te elementy.

Przestało padać. Wyglądam z namiotu, a tu otwiera się okno niebieskie.
  

I odczułem, że jako niebieski wicher, jestem prowadzony przez niebieskość.

Zaniedługo byłem w słońcu na drodze, do Roztok Górnych. Potem poszedłem szlakiem niebieskim......

czwartek, 12 listopada 2015

Ekstaza na Wall Street

Poznać siebie.
Aby siebie poznać trzeba najpierw siebie zrozumieć. 
Zastanawiałem się nieraz, czemu tak dobrze czuję się w samotności i do tego w dzikiej okolicy, czemu piszę co i raz o tym, że samotność uwrażliwia. Powtarzanie sprzyja zapamiętaniu.
   - Po pierwsze primo: - najpierw jest własne doświadczenie, dopiero potem życie podsuwa wytłumaczenie, wiadomość.
   - Po drugie primo: - ta wiadomość przychodzi akurat wtedy, gdy jesteś na nią gotowy, ani wcześniej, ani później. I wtedy wiesz, co masz wiedzieć.
         Dostałem wiadomość.

Wiadomość jest z książki Toksyczni święci - Anny Connoly, a dokładnie z rozdziału Metody osiągania ekstazy. W moim przypadku rzecz polega na diametralnej zmianie trybu życia: niebezpieczeństwie, zmianie otoczenia, odosobnieniu, ciszy, zmianie nawykowych codziennych czynności, pewnych drobnych niewygodach, ale jednocześnie na zetknięciu się z cudną przyrodą, która wynagradza wszystko i to z nawiązką, na ciągłym odkrywaniu „co jest za tą kolejną górą”, na odkryciu swego wewnętrznego, radosnego dziecka.
Wreszcie na wielogodzinnych wędrówkach. Mnie się to bardzo podoba, to  wciąga, a dla zwykłego Kowalskiego byłyby to cierpienia.

To te „cierpienia” właśnie, otwierają drzwi do mistycznych doznań, do sacrum. Jeśli raz popróbujesz miodu, to potem go szukasz.
    Powtórzę: - pragnienie doświadczenia sacrum jest uniwersalną ludzką potrzebą.
Człowiek, przeczuwając istnienie czegoś większego niż on sam, pragnie wejść z tym czymś w kontakt. I niektórym to się udaje. Czasem spontanicznie, bez wysiłku, a czasem w rezultacie stosowania pewnych praktyk, odkrywanych w przeciągu wieków, przekazywanych z pokolenia na pokolenie.
     Praktyki te pomagają w uzyskaniu cudownego doświadczenia duchowego. Cechami wspólnymi tego doświadczenia jest poczucie wolności, niewypowiedzianej wiedzy, błogości, rozkoszy, radości, spokoju. Jest to doświadczenie mające trwałe konsekwencje dla osoby, która je przeżywa. Jednym z takich stanów jest ekstaza, która rozumiana dosłownie, oznacza wyjście z siebie.
   

Francois Dermine w książce Mistycy i wizjonerzy opisuje techniki kontaktowania się z innym wymiarem. Dzieli je na rytualne, podwyższonej i obniżonej aktywności, oraz materialne.
 
      Techniki rytualne.

Są to pewne formy modlitwy, w których liczy się bardziej poprawne wypowiadanie formuł czy zaklęć, niż nastawienie modlącego. Działają one niejako automatycznie. Tego typu techniki osiągania oświecenia i ekstazy stosuje się w pewnych kręgach judaizmu i islamu, a przede wszystkim w neoplatonizmie i religiach Indii.
Magiczna skuteczność tych modlitw polega na mocy samego słowa, dzięki której następuje zjednoczenie wypowiadającego słowa z bóstwem. Słowa wyrażające jakieś prawdy boskie przynależą do bóstwa i dlatego bóstwo je „odbiera”.
Słowa i bóstwo nadają na tej samej fali, mają tę samą wibrację. Nie chodzi tu zatem o myśl ani o uczucie modlącego, ale o mechaniczne powtarzanie słów i zwrotów.

 - W judaizmie i islamie należy na przykład powtarzać imiona Boga. 
 - W religiach Indii powtarza się mantry.
 - W buddyzmie zen najlepszą metodą wpadania w trans, jest powtarzanie imienia Buddy. Wynika to z koncepcji, że imię Buddy jest samym Buddą.
 - W chrześcijańskich metodach mamy powtarzanie „zdrowasiek”. 

Kiedyś wydawało mi się to głupie, a przecież nie należy pochopnie osądzać. W ogóle nie powinniśmy osądzać. Następuje diametralna, zdecydowana zmiana punktu widzenia, zmiana poglądów. Bo kto nie zmienia poglądów? Martwy i głupi.
    Mechaniczne powtarzanie modlitwy, bez myślenia, bez zaangażowania emocjonalnego jest kluczem. Bez myślenia. Przecież to jest medytacja! Podobny typ modlitwy mamy w litaniach, gdzie powtarzamy zawołania „módl się za nami”, lub „zmiłuj się nad nami”. Wszelkiego rodzaju koronki reprezentują ten właśnie typ modlitwy, gdzie zaangażowanie emocjonalne i umysłowe modlącego jest nieistotne.

Techniki podwyższonej aktywności

To są indywidualne, lub zbiorowe tańce, muzyka, śpiewy, zażywanie środków psychoaktywnych oraz orgie. Substancje psychoaktywne były powszechnie używanym przyśpieszaczem ekstazy. Był to peyotl w przypadku Indian amerykańskich, muchomor w przypadku szamanów syberyjskich, soma w Indiach. A dziś co się stosuje? Młodzi ludzie korzystają z mądrości pokoleń i szaleją na rave parties, zażywając Ecstazy.
Jako że adrenalina działa podobnie, stan ekstazy odczuwają ludzie uprawiający sporty ekstremalne. Anna Connoly nie wspomina tu o jednym, niezwykle ważnym sporcie ekstremalnym, o Wall Street, o grze na giełdzie.

Wspominał natomiast o tym Osho: - Ludzie poszukują oświecenia w trudno dostępnych jaskiniach Himalajów, a ja ci mówię: - więcej osób doznało oświecenia grając na Wall Street niż w tych jaskiniach”.
Tu dodam: „Graj na Wall Street, otwieraj pozycje w kontraktach terminowych na Daxa. I śpiewaj Alleluja, gdy indeks jedzie w twoją stronę. To jest dopiero jazda! To są emocje, to jest adrenalina! I jak to wciąga, można się uzależnić. Potem szukasz przez wiele miesięcy spokoju na odludziu......

niedziela, 18 października 2015

Zielona noc


Nadciąga noc druga, ostatnia, pożegnalna. 
Oraz w związku z tym zielona. 
Mam czas, to sobie myślę o różnych takich.... O kobitkach na przykład. 
O miłych kobitkach ma się rozumieć.
Niemiłych kobitek nie lubię bowiem...
Rozmarzam się: - kiedy jesteś przykładowo z taką miłą kobitką, to ….. 
no, bardzo miło wtedy jest!
       Rozmawiam w myślach ze sobą, bo z kim mam rozmawiać? Z Aniołem bieszczadzkim nie pogadasz za dużo, bieszczadzki Anioł posuwa tylko krótkie teksty i to z rzadka, zresztą dopiero co nadawał.
A więc można pogadać ze sobą.....
Tak, nie ma zbiegów okoliczności, nie ma przypadków. Trzeba zauważać znaki.
 
Płyną obok siebie kaczka z kaczorem.
Kwa - kwa, zakwakała kaczka.
Co za przypadek, to chyba znak! - Odezwał się kaczor – to samo chciałem zakwakać! Ty chyba czytasz w moich myślach!

Wyobraźnia działa: - i już widzę, jakie psikusy robią sobie dzieci na koloniach w noc zieloną... Smarują się nawzajem pastą do zębów. Czuję się dzieckiem i mam pastę..... Ale po co tak?
    To może rower?
Śpiącemu wkłada się papierki między palce w bosych stopach i zapala. Ogień parzy delikwenta i ten tak śmiesznie wierzga, jakby pedałował na rowerze.
    Sobie tak zrobić? Poparzyć się? Przecież sam tu jestem. Nie, nie. To bardzo głupi kawał będzie. Co innego, gdy ktoś komuś tak zrobi, ooo! Nie pochwalam, ale wtedy może być śmiesznie. Zwłaszcza, kiedy „rower” zastosowany jest wobec kogoś, kogo nie lubimy.
    


Płonie ognisko, od czasu do czasu sypiąc iskrami. Księżyc świeci. W tej scenerii nie jest to zwykłe ognisko, przy zwykłej siedzibie ludzkiej, jest to ognisko z bajki. Drewna mam dosyć, zostało jeszcze z ubiegłego roku, spalam je całe, bawiąc się robieniem zdjęć ognia, w tym coraz bardziej wzniosłym nastroju.
  




Uzmysławiam sobie, o co dokładnie chodzi z tym uwrażliwianiem się w biwakowej samotności.
Poza elementem niebezpieczeństwa dochodzą tu do pacjenta bodźce, które są odmienne od codziennych. One tworzą nowe połączenia neuronowe w mózgu, mózg się odnawia, młodnieje jakby. Do tego dokłada się element szamanizmu – poszukiwanie ekstazy. Bowiem pragnienie doświadczenia sacrum, kontaktu z czymś spoza, z Wyższym, jest uniwersalnym pragnieniem ludzkim. I niekiedy, niektórym wybrańcom to doświadczenie się udaje.....

Mija godzina za godziną, wreszcie kończy się dzień pierwszy na 686. Ależ on wydaje się rozciągnięty! Powód? Moc wrażeń tak działa. Płonie ognisko.....
    

Można patrzeć w ogień i nie myśleć o niczym, zatracić się w tym patrzeniu.
   





Jest już północ, gdy przychodzi myśl (od Anioła z pewnością).
- Zabrano dziecku zabawkę? Poszukaj drugiej!
I Anioł po tym kolejnym w dniu dzisiejszym, a lakonicznym tekście zamilkł na dobre.
      Przejmuję więc pałeczkę i dalej już samodzielnie prowadzę lekcję osobistą: - Oczywiście! Przecież to my sami nadajemy ciężar gatunkowy zdarzeniom. Przyroda bieszczadzka zasłoni rany. A ja namieszkałem się przecież na tej górze w ubiegłym roku do oporu, na ten rok nie miałem konkretnych planów biwakowych. Miała być wędrówka, to będzie. Należy poddawać się biegowi spraw, płynąć z nurtem rzeki życia....
Bowiem Anioł lepiej wie, co jest dla mnie dobre.
                Do przodu chłopie!
I tym optymistycznym akcentem zakończyłem sprawę, wsuwając się do namiotu.
A w namiocie zobaczyłem niecodzienne światło, przywitały mnie niezwykłe odblaski! Poczułem się na tej poranionej górze tak niezwykle przytulnie, ciepło mi się zrobiło w sercu. Poczułem.... że góra mnie żegna. 
Co za widok! Całkiem magiczny widok! Trzeba koniecznie zrobić zdjęcia.
   




Aniołku! Dziękuję! Duchu góry! Dziękuję! Ach!

niedziela, 3 maja 2015

Symfonia radości

Gdy tylko o świcie obudziła się razem ze mną pierwsza myśl, odczytałem: - będzie pan zadowolony, panie Zbyszku.
No to jestem zadowolony! Takie to proste!
Sami wybieramy swój nastrój, radosny nastrój.
Bo przecież taki cudny świat wokół! Czy trzeba dodawać, że także kolorowy?
Kto ma oczy, ten widzi.
   

 
Radość oznacza, że twoje ciało pozostaje w symfonii, w harmonii.
Radość oznacza, że twoje ciało trwa w rytmie muzyki. Radość to po prostu bycie sobą - żywym, tryskającym energią, pełnym wigoru.
Poczucie subtelnej muzyki otaczającej i wypełniającej twoje ciało, symfonia - oto radość. Możesz być pełen radości, kiedy twoje ciało płynie, wibruje, kiedy jest jak nurt rzeki.
       Najważniejsze jest to, by zawrzeć pokój z własnym ciałem i nigdy go nie naruszać. Kiedy już masz traktat pokojowy z ciałem, stanie się ono bardzo ci przyjazne. Dbasz o ciało, ciało zadba o ciebie: - stanie się to źródłem wspaniałych wartości, stanie się sercem świątyni.
Zdrowy organizm jest zawsze zdolny osiągać szczyty orgazmu. Jest pełen ekstazy. Ma poczucie pełni. Kiedy zdrowy człowiek się śmieje, śmieje się razem z całym swoim ciałem. To nie tylko usta, to nie tylko twarz – śmieje się od stóp do głów, całym sobą. Delikatne fale śmiechu przepływają przez niego całego. Cała jego bioenergia faluje tym śmiechem.
      Jest jak w tańcu. Kiedy zdrowy człowiek jest smutny, to naprawdę jest smutny, całkowicie. Kiedy zdrowy człowiek jest zły, jest naprawdę zły, całkowicie. Kiedy uprawia miłość, jest miłością, niczym więcej. Kiedy uprawia miłość, robi to naprawdę.
W rzeczywistości mówienie, że „uprawia miłość", nie jest właściwe. To uproszczenie, wyrażenie wulgarne samo w sobie, bo miłość nie może być „uprawiana".
                       On nie uprawia miłości, on jest miłością.
Nie jest niczym innym jak tylko energią miłości. Tak właśnie czuje i to właśnie robi. Kiedy spaceruje, jest po prostu spacerującą energią. Nie ma tam osoby. Kiedy kopie dół, jest po prostu kopaniem.
Zdrowy człowiek nie jest jednostką statyczną; jest procesem, dynamicznym procesem. Można też powiedzieć, że zdrowy człowiek nie jest rzeczownikiem, lecz czasownikiem...
           Nie jest rzeką, lecz nurtem. Bezustannie płynie we wszystkich kierunkach, wylewa się. A każde społeczeństwo, które tego zabrania, tworzy patologię. Każdy człowiek, który jest w jakikolwiek sposób krępowany, popada w patologię, wypacza się. Funkcjonuje jedynie jego część, nie całość.
Wiele kobiet nie wie, co to jest orgazm. Wielu mężczyzn nie wie, co oznacza całkowity orgazm. Większość osiąga jedynie orgazm lokalny, genitalny, ograniczony jedynie do genitaliów. Po prostu malutka fala w genitaliach - i koniec. Nie jest to jak stan, w którym ciało dostaje się w wir i ginie w otchłani, na kilka chwil zatrzymuje się czas i nie pracuje umysł, przez kilka chwil nie wiesz, kim jesteś. To właśnie byłby całkowity orgazm.
      A jest przecież jeszcze tantra seksualna.... Gdy spotkają się dwa bieguny, yin i yang, i nastąpi porozumienie mózgowo-cielesne, i wejdą ze sobą w harmonię, i zastosują procedurę tantry seksu, wtedy otworzy się Otchłań Nieskończoności i nie będzie to tylko kilka chwil.
Generalnie ludzie są chorzy, cierpią na wiele patologii, bo są powykrzywiani w różny sposób przez społeczeństwo.
Nie wolno ci kochać całkowicie, nie wolno ci się złościć; nie wolno ci być sobą. Nakładają się na ciebie tysiące ograniczeń.
Jeśli naprawdę chcesz być zdrowy, powinieneś się uniezależnić.      
      Trzeba odrzucić wszystko, co narzucają ci inni ludzie. Społeczeństwo jest bowiem jak wielka mafia, ale tylko takie mamy, nie możemy więc nic na to poradzić.
Każdy z nas odnajduje więc (gdy jest świadomy) swoją własną drogę wyjścia z tej patologicznej grupy i najlepszą drogę ku temu, aby stać się entuzjastycznym, totalnym, we wszystkim, co robi.
Gdy poczujesz w sobie wibrującą pasję, oznacza to, że jesteś na właściwej drodze. A droga to Tao......
    

Tu na biwaku, na tej górze, czuję się świetnie, bo robię jedynie to, co chcę robić. Kiedy tylko jest okazja, a często jest, chodzę nago i boso. To ogromna frajda. Czuję jak ze mnie spadają kolejne blokady, kolejne zahamowania, czuję jak całe ciało odżywa.
Tu na tej górze odzyskuję swoje życie.
     

Jeśli idziesz popływać, to pływaj, ale pływaj tak całkowicie, aż sam staniesz się pływaniem, czasownikiem. Niech rzeczownik zniknie. Kiedy biegasz, biegaj naprawdę, stań się biegiem, nie biegaczem. Na olimpiadach masz biegaczy, rozmaite ego rywali... Ambicje. Jeśli umiesz biegać bez świadomości bycia biegaczem, takie bieganie staje się zen; staje się medytacją. Tańcz, ale nie stawaj się tancerzem, bo tancerz zaczyna kontrolować i przez to rozbija całość. Po prostu tańcz i pozwól, by taniec zaprowadził cię, dokądkolwiek tylko chce.
     Akceptuj życie, zaufaj życiu, a krok po kroku życie zniszczy wszystkie twoje zahamowania i przez wszystkie te obszary, które były zablokowane, znów zacznie przepływać energia.
Toteż cokolwiek robisz, rób to, mając na uwadze, że powinieneś stać się bardziej elastyczny.
     Jeśli trzymasz czyjąś rękę, trzymaj ją naprawdę. Przecież i tak ją trzymasz, po co więc marnować tę chwilę? Trzymaj ją naprawdę! Niech to nie będą dwie nieżywe dłonie zaczepione jedna o drugą, a każda zastanawia się, kiedy ta druga rozluźni wreszcie uścisk.
Kiedy mówisz, mów z pasją, wtedy nie znudzisz innych sobą. Życie powinno być pasją, wibrującą pasją, pulsującą pasją, ogromną energią. Nic, co robisz nie powinno być bezmyślne; jeśli tak jest, nie rób tego. Nie ma obowiązku, byś cokolwiek robił, ale jeśli jest coś, co naprawdę chcesz zrobić, zrób to.
Wczuj się w rytm. Jeśli wchodzisz w harmonię z Istnieniem, to jesteś na właściwej ścieżce. Jeśli zaczynasz czuć dysharmonię, napięcie, jeśli pojawią się dyskomfort, drżenie, zaczynasz tracić kierunek i pojawia się przekonanie, że jesteś przypadkowy, że nic nie ma sensu - jest to właśnie wskazówka, że wypadłeś z rytmu Istnienia
Stopniowo wszystkie zahamowania znikną i odzyskasz swoje życie. Odzyskasz swoje ciało, odzyskasz swój umysł. Społeczeństwo wykrzywiło ciało, umysł - wszystko. Narzuciło ci pewne wybory. Pozostawiło bardzo wąskie szczeliny, przez które wolno ci patrzeć.
Zabroniono ci widzieć całość.