Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa.. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 stycznia 2019

Centrum wielkiego miasta

Zdarza się, że zamiast układać się do snu, wychodzę na nocny spacer. 
Lubię chodzić pustymi ulicami.
To jest samo centrum wielkiego miasta, gdzie w ciągu dnia króluje pośpiech, a zimowa noc przynosi diametralną zmianę.
Minęła północ.
Cisza, spokój i lekki mróz.
Idę, robię zdjęcia i myślę. (Bo mam czas)








Myślę na przykład o podróżach kosmicznych.
O długotrwałych podróżach kosmicznych.
Dla jasności wywodu pominiemy możliwość szybkich podróży kosmicznych przez światy równoległe, albo czarne dziury.

Czy homo sapiens szanuje swoją planetę?
Nie bardzo.
A więc?
Jeśli nie potrafimy zadbać o Ziemię, o ten nasz wspaniały statek kosmiczny tutaj, mając pod stopami i nad głową właściwie wszystkie zasoby potrzebne do działania, to jakim cudem moglibyśmy skonstruować i utrzymać jakikolwiek sztuczny mechanizm zdolny do transportu istot żywych, roślin, wody, tudzież nie zawsze zdrowych idei?
I nie przez tydzień czy dwa, tylko przez setki, tysiące, a może i więcej lat?

piątek, 2 marca 2018

Co ludzie powiedzą

Pewien ojciec sądził, że trzeba ciągle zważać na opinię innych i tego uczył swego syna.
Kiedyś wybrał się z synem do miasta. Nie musieli iść pieszo, mieli bowiem osła.
Ojciec wsiadł na osła i ruszyli.

Ojciec jedzie i myśli (bo ma czas, gdyby czasu nie miał, wtedy by tylko jechał): - Co ludzie powiedzą?
Na pewno powiedzą: - Ten ojciec nie ma serca dla swego syna – sam jedzie wygodnie, a syn musi dreptać za nim....

Zsiadł więc, posadził syna na ośle i ruszyli.
Ojciec znowu myśli: - Co ludzie powiedzą?
Oto powiedzą: - Jaki głupi ojciec! Posadził syna na ośle, a przecież sam ma takie stare nogi....

Zatrzymali się. Ojciec usiadł za synem i jadą we dwóch.
Ojciec myśli: - Co teraz ludzie powiedzą?

Pewnie powiedzą: - Zobaczcie jak męczą tego biednego osła!

Zatrzymali się, zsiedli. Uwiązali nogi osła, przesunęli drąg przy pętach, zarzucili drąg z wiszącym osłem na ramiona i niosą go idąc w trudzie.
Ojciec myśli: - Co ludzie powiedzą?
Chyba będą krzyczeć: - Zobaczcie jak dwóch głupków niesie osła !



Jak ten dylemat ujmował nasz dobry znajomy Osho?

W chwili, gdy przestajesz bać się opinii otoczenia, przestajesz być owcą - stajesz się lwem!
W twoim sercu rodzi się wielki ryk!
To ryk wolności!

Przyjemnego wypoczynku sobotnio niedzielnego.

Fotki z dachu Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie.








wtorek, 30 stycznia 2018

Hasła propagandy na wesoło

Czyli humor w narodzie nie ginie.

Bełkot propagandy w Polsce dochodził w dziejach nowożytnych do absurdu.
Czas ponownego startu Lecha Wałęsy na prezydenta.
     Pisałem już o tym.

Billboard przy Wisłostradzie u podnóża Zamku:

Białe jest białe
Czarne jest czarne.

U spodu dopisek: a woda jest mokra.

W książce Wanda (Rutkiewicz) opowieść o sile życia i śmierci, znajdujemy między innymi opis Wrocławia z 1959 roku, który jeszcze tak niedawno nazywał się Breslau.
       Wanda Rutkiewicz zdaje właśnie maturę.
Ażeby osiedleńcy przyjeżdżający na Ziemie Wyzyskane, wysiadając, lub tylko przejeżdżając przez Wrocław poczuli się pewniej, wywieszono ogromne hasło:

Wrocław twoje miasto
Odra twoja rzeka

U spodu dopisek: a kurwa twoja mać 



Zdjęcia - Warszawa 

czwartek, 7 grudnia 2017

Na dachu Biblioteki Uniwersyteckiej

Sierpień


Lubię przychodzić do tego malowniczego miejsca. 
To drugi duży publiczny ogród urządzony nad rzeką na dachu, tuż obok ogrodu na Centrum Nauki Kopernik.






piątek, 27 stycznia 2017

Małe miasteczko

Życie w małym miasteczku jest specyficzne. Wielkie miasto, to co innego. Mam tu na myśli anonimowość. Przykładowo budynek w Warszawie, w którym mieszkam aktualnie: - Osiedle "Za Żelazną Bramą", domy po 16 pięter, na każdym piętrze 27 mieszkań, w jednym budynku zgrupowanych tysiąc osób. Tak zwany mrowiskowiec.
    Tłum ludzi i wielka anonimowość. Z paroma sąsiadami - dzień dobry i tyle. Wielu znajomych mam za to  poza stolicą, w końcu jestem przecież podróżnikiem. 
Zmienił się sposób kontaktowania z ludźmi - dzięki komputerowi i blogowi mam dziennie 10 - 15 maili wymagających chociaż kilku zdań od serca. 
To zajmuje dość czasu i dlatego jestem nieczynny na portalach społecznościowych.
     Już nie ciągnę do góry za uszy życiowych ofiar losu, staram się za to we wpisach inspirować, skłaniać ludzi, żeby sobie sami pomagali, żeby w siebie wierzyli.  I to głównie przez to ludzie piszą do mnie, żeby się po prostu zwierzyć. Niektórzy proszą o radę, często są w na życiowym zakręcie: rozwód, zmiana pracy. Stałem się jakby lekarzem duszy, chyba dlatego że żyję w zgodzie ze swoją duszą. Pisanie na blogu daje mi wiele radości, mogę się wypisać do woli, czasami zamieszczam urywki z pasjonujących książek. I codziennie, dopóki nie zrobi się cieplej i znowu nie wyjadę, odpisuję na maile. 
    Dziś przerywnik: Proza życia pod tytułem: - Wyjechać z tego małego miasteczka i zacząć wszystko od nowa.
Pisze lekarz:

Wyjechałem, bo miałem już dość łysiejących mężczyzn, dla których z tego powodu świat się zawalał.
Miałem także dość zidiociałych staruszków, hipochondryków i innych mend.
      A to wszystko dlatego, że w tym małym miasteczku w którym mieszkałem, wszyscy wszystko wiedzą. Leczyłem sumiennie, nie brałem wygórowanych stawek, dlatego zauważyłem, ze coraz częściej przychodzą do mnie ludzie, nie będący w stanie zapłacić całego honorarium.
      Zrozumiałem wtedy, że mój los jest w tym miasteczku przesądzony. Bo wiadomo jak kończy lekarz, o którym wszyscy wiedza, że leczy tanio.
Modni lekarze dobrze wiedzą, gdzie tkwi potęga medycyny: w niezrozumiałości, magii i zdzierstwie. Pieniądze bowiem według nich biorą się z leczenia, a nie z wyleczenia.

A już najgorsze co mnie spotykało, to kobiety po czterdziestce, które przychodziły i przynudzały. Nie mogłem u nich znaleźć żadnej choroby, poza niestabilnością mózgu.
Orzekałem wtedy: - histeria. 
Medycyna nie zna na to praktycznego ratunku.
Albo: - Proszę pomodlić się do Boga o ostatniego kochanka. 
Ja tu nic nie poradzę.


środa, 27 maja 2015

Błyskawice z dużej Tesli

Festiwal światła, Stadion Narodowy.

Warszawa, 10 maja 2015.
  


Stoiska, dziesiątki, albo i setki stoisk. Różne różności. Tłum ludzi i …. niewiele ciekawego (dla mnie) a więc spojrzenie perspektywicznie z chmurami oczywiście, jak przystało na łowcę obłoków.
  

 


Właściwie trzy interesujące miejsca fotografowałem.
Wklęsłe lustro ponad którym studentka zapalała papier. Papier zapala się w temperaturze 233 stopnie Celsjusza, to jest 144+89. Liczone Fibonkowo.
   



Stoisko z Teslami. Gdy już zrobiło się ciemniej, o 18.00, studenci włączali dużą Teslę, ale jeszcze było za widno, niewiele było widać, dlatego pokazuję te wędrujące błyskawice fotografowane w warunkach laboratoryjnych z Teslą odwróconą. No i przy okazji zdjęcie ładnej błyskawicy.




    
Stoisko wewnątrz stadionu. Stół na którym rozczepia się promień światła, daje skręty i odbicia. Można tu było także ułożyć układ tęczy.
     






wtorek, 26 maja 2015

Plac Piłsudskiego - Warszawa

9 maja 2015.
  

   




Czołg Renault z I wojny.
  

Powstańczy samochód pancerny „Kubuś”.
   

Polski motocykl przedwojenny „Sokół”.