Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biblioteka Uniwersytecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biblioteka Uniwersytecka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 marca 2024

Spacer przedwyjazdowy

 



Krokusy na pl. Grzybowskim.


Żeliwny odbój 1896 r. w bramie przy ul. Próżnej. Kiedyś wozacy wozili węgiel, a że byli zwykle pijani, zawadzali ciężką furmanką o krawędź muru, gdy wjeżdżali na podwórko kamienicy. Odboje z obu stron wjazdu zapobiegały uszkodzeniom.


Elektryczne autobusy tankują na pętli obok Biblioteki Uniwersyteckiej. Mnie ten obrazek przypomina, jak kiedyś stare parowozy pobierały wodę.





Wieczorem po bilety na dworzec. Jakoś tak się dzieje, że przed wyjazdem z miasta te całkiem zwykłe na co dzień miejsca stają bliskie sercu.


Tak patrzą na kościelną tradycję za Wielką Wodą.


Życzę Czytelnikom miłego wypoczynku. Do zobaczenia w kwietniu.

poniedziałek, 11 października 2021

Migawki z Warszawy





Kiedy wracam z wakacji do Warszawy i znowu widzę znajome miejsca, robi ciepło w sercu. Przypomina się dzieciństwo i powrót z pierwszego letniska na wsi. Patrz mamo! Tramwaj – krzyczałem.

Pewnie każdy z Czytelników tak ma, gdy po podróży wraca do swego siedliska. A co tam panie nowego w Warszawie?

Turyści przepatrują okolicę z dachu Biblioteki Uniwersyteckiej.


Stąd za Pałacem Kultury widać niby ten najwyższy budynek w Europie, ale jego wysokość podają razem ze sztycą, która mierzy dobre kilkadziesiąt metrów. To tak jakby podawać wzrost kobiety na wysokich szpilkach.


Widok sprzed Pałacu. Ten najwyższy budynek wygląda w perspektywie na niski i jest tu widoczny za Żaglem.


Buduje się. Rondo ONZ – Sky Sawa.


Za chwilę nastąpi oddanie do użytku kompleksu Fabryki Norblina. Będzie extra miejsce, napiszę o tym.


 Ostatnie rudbekie w Ogrodach Zamkowych.



Ulica Krochmalna. Historia krzyczy, mieszkam przecież na terenie Getta, a tu przychodzę do wodopoju po wodę. 40% mieszkańców przedwojennej Warszawy to byli Żydzi.



poniedziałek, 29 października 2018

Przestrzenią ducha jest cisza

Październik.
Po powrocie z wakacji …... chyba celniej będzie: - po powrocie z letnich wyjazdów, bo na wakacjach i to permanentnych, jestem non stop.
       Powód? Emerytura moi Kochani.
Czyli każdy dzień jest dla mnie niedzielą, czego i Wam życzę. I ustalmy jedno: - życie ma być radosne, unikajmy ludzi poważnych czyli obciążonych mentalnie - tacy ciągną do końca w żalu do świata i w ten sposób sieją zarazę.
Wybierajmy trwanie w sprawności fizycznej i umysłowej.
Żeby to osiągnąć ….. to już każdy sam sobie kapitanem i okrętem.

Jedno pewne: - Trzeba mieć w głowie poukładane – prawidłowe myślenie potrafi (bowiem) spowodować zamianę słabych genów na silne!
 Porzekadło: - "W zdrowym ciele zdrowy duch", według mnie można odwrócić.
             Zdrowy duch = zdrowe ciało.
Rozprawialiśmy na ten temat z moim przyjacielem Mirkiem, dochodząc do wniosku, że w tym momencie pojawia się zagadnienie reinkarnacji i karmy.         W każdym razie nie ulega kwestii, że ruch to zdrowie i nie zastąpi go żadne lekarstwo, za to ruch na powietrzu zastąpi wiele lekarstw. 
      A już na pewno zastąpi wszystkie tzw. suplementy diety. Nie było tego wielomiliardowego rynku kiedyś i świadczy on o postępującym ogłupieniu społeczeństwa. Pisałem o tym przy okazji oceniania Rozumu bieszczadzkich Myszy.
       Tę myśl potwierdziłem osobiście w tym roku, po radosnym przewędrowaniu najdłuższego odcinka czerwcowej bieszczadzkiej włóczęgi - 40 km. z Woli Matiaszowej do Baligrodu, przez Bereżnicę, a przecież swoje lata mam.


Wrzesień.
Wyspa Sobieszewska.
Puste plaże poza sezonem.
Flauta i przestrzeń.
      W sumie idealna cisza od ludzkich głosów, bo morze z Zatoki zawsze robi przynajmniej szuu.... szuuuu.




Był azaliż jeden taki dzień, kiedy udało się sfotografować rozprysk.


Po powrocie z Wyspy, poszedłem (Warszawa) do Biblioteki Uniwersyteckiej (Ogród na dachu) Towarzyszy mi myśl, aby napisać o ciszy.




Wewnątrz Biblioteki natykam się na wystawę Kółka Fotograficznego pod tytułem Cisza
Czytam  komunikat: - Przestrzenią ducha jest cisza......


Nie ma przypadków: - oto dostałem tytuł do wpisu.

piątek, 2 marca 2018

Co ludzie powiedzą

Pewien ojciec sądził, że trzeba ciągle zważać na opinię innych i tego uczył swego syna.
Kiedyś wybrał się z synem do miasta. Nie musieli iść pieszo, mieli bowiem osła.
Ojciec wsiadł na osła i ruszyli.

Ojciec jedzie i myśli (bo ma czas, gdyby czasu nie miał, wtedy by tylko jechał): - Co ludzie powiedzą?
Na pewno powiedzą: - Ten ojciec nie ma serca dla swego syna – sam jedzie wygodnie, a syn musi dreptać za nim....

Zsiadł więc, posadził syna na ośle i ruszyli.
Ojciec znowu myśli: - Co ludzie powiedzą?
Oto powiedzą: - Jaki głupi ojciec! Posadził syna na ośle, a przecież sam ma takie stare nogi....

Zatrzymali się. Ojciec usiadł za synem i jadą we dwóch.
Ojciec myśli: - Co teraz ludzie powiedzą?

Pewnie powiedzą: - Zobaczcie jak męczą tego biednego osła!

Zatrzymali się, zsiedli. Uwiązali nogi osła, przesunęli drąg przy pętach, zarzucili drąg z wiszącym osłem na ramiona i niosą go idąc w trudzie.
Ojciec myśli: - Co ludzie powiedzą?
Chyba będą krzyczeć: - Zobaczcie jak dwóch głupków niesie osła !



Jak ten dylemat ujmował nasz dobry znajomy Osho?

W chwili, gdy przestajesz bać się opinii otoczenia, przestajesz być owcą - stajesz się lwem!
W twoim sercu rodzi się wielki ryk!
To ryk wolności!

Przyjemnego wypoczynku sobotnio niedzielnego.

Fotki z dachu Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie.








czwartek, 7 grudnia 2017

Na dachu Biblioteki Uniwersyteckiej

Sierpień


Lubię przychodzić do tego malowniczego miejsca. 
To drugi duży publiczny ogród urządzony nad rzeką na dachu, tuż obok ogrodu na Centrum Nauki Kopernik.