Astronomia Finansowa wykorzystywana do skutecznej gry na FOREX, kontraktach terminowych i ETF. Daty zwrotne wielokrotnie udowodniły swoją moc. Można dzięki nim osiągnąć wolność finansową.
środa, 4 marca 2026
piątek, 13 grudnia 2024
Sztuka miękkiego upadania
Mądrość zmierza do tego jednego punktu: - obudź się, przypomnij sobie sztukę odpoczywania. Zawsze miałeś ją w sobie, ciągle jeszcze wiesz, jak to robić, chociaż społeczeństwo usiłuje to z ciebie wyprzeć.
Możesz to sobie
przypomnieć i kiedy to ci się uda, powróci twoje poczucie dziecięcej swobody.
Na pewno nieraz widziałeś, jak dziecko
się przewraca, ale nie robi sobie krzywdy, nie łamie kości. Spróbuj sam –
przewracaj się jak dziecko.
Pewien psychoanalityk
przeprowadził eksperyment. Dał ogłoszenie do gazety: - Zapłacę dużo pieniędzy komuś, kto przyjdzie do mnie do domu i przez
cały dzień będzie naśladował to, co robi moje dziecko. Cokolwiek ono zrobi,
zrobić musi także ta osoba.
Pojawił się młody
zapaśnik i powiedział, że chce spróbować. Już w połowie dnia prawie nie mógł
się ruszać, miał dwa zwichnięcia. A dziecko było zachwycone i podekscytowane.
Bo kiedy ono podskakiwało - on także; kiedy wdrapało się na drzewo - zapaśnik
wdrapał się za nim; kiedy zeskoczyło - on także musiał skoczyć. I tak przez
kilka godzin. Dziecko zapomniało o jedzeniu, o całym świecie. Miało świetną
zabawę z tego, że zapaśnik ledwo za nim nadąża.
Wczesnym popołudniem
zapaśnik po prostu zrezygnował. Powiedział psychoanalitykowi: - Nie chcę żadnych pieniędzy. To dziecko
wykończyłoby mnie, gdybym został do wieczora. I tak muszę się natychmiast udać
do szpitala. Dzieciak jest niebezpieczny. Skończ te eksperymenty.
Każdy dzieciak ma
nieskończone pokłady energii, a co ciekawe - nie męczy się. Nie ma w nim
napięć. Widziałeś śpiące dziecko? Czy patrzyłeś, jak ssie swój kciuk, jak
bardzo to lubi, jak dobrze mu się śpi i śni? Jego ciało jest w stanie wspaniałego
rozluźnienia.
Wszyscy słyszeliśmy o
tym, że pijacy na całym świecie, mimo że się przewracają, nie doznają żadnych
większych obrażeń ciała. Każdego ranka znajduje się ich gdzieś na ulicach i
odwozi do domów. Dlaczego pijacy nie łamią sobie nóg czy rąk? Bo nie wiedzą, że
się przewracają, a w związku z tym nie napinają mięśni. To właśnie wewnętrzne
spięcia są powodem większości złamań. Upadając miękko - nic sobie nie
złamiesz. Dzieci tak robią, pijacy tak robią. Czemu ty tak nie robisz? Jak to
się stało, że zapomniałeś?
Czy zwróciłeś uwagę na
to, że czujesz swoje ciało tylko wtedy, kiedy coś cię boli, kiedy jesteś
spięty? Czy masz świadomość posiadania głowy, kiedy cię ona nie boli? Kiedy
twoje ciało jest całkowicie zrelaksowane, nie czujesz, że je posiadasz. W tym
zapomnieniu pojawia się możliwość odkrycia tego, co także istnieje w tobie:
twojej istoty duchowej.
W stanie rozluźnienia
czujesz, że nie jesteś ciałem, ale czymś wiecznym, nieśmiertelnym. Żadna
religia świata nie jest ci potrzebna, bo masz świadomość, że jesteś osobą
religijną. Być religijnym nie oznacza wierzyć w konkretnego Boga, w papieża, w
jakąś ideologię. Religia to poznanie tego, co jest wieczne w tobie, co stanowi
sedno twojego istnienia: twoją własną boskość, piękno, wdzięk, chwałę. Sztuka
relaksacji oznacza doświadczanie spraw niemierzalnych, niematerialnych: swojej
prawdziwej istoty.
Zdarzają się chwile,
kiedy bezwiednie wchodzisz w stan rozluźnienia. Serdeczny śmiech, taki do
rozpuku, nie ten nakazany przez umysł, ma działanie odprężające. Dlatego jest
on uznawany za jedno z najlepszych lekarstw na odzyskanie dobrego
samopoczucia. Jednak taki śmiech należy do rzadkości - został uznany za
niewłaściwy przez tych, którzy są także przeciwnikami stanu odprężenia.
Ludzkość została
zamieniona w śmiertelnie poważny szpital psychiatryczny.
Przypomnij sobie, jak chichoczą
dzieciaki. Całe ciało jest zaangażowane w ten śmiech. A ty? Śmiejesz się tylko
głową, prawda? Jest to kolejna czynność intelektualna.
Uważam, że serdeczny
śmiech jest lepszy niż modlitwa, ponieważ przynosi odprężenie. Modląc się,
stajesz się spięty. Śmiejąc się, zapominasz nagle o wszystkich nakazach i
sprawach poważnych. Przez krótką chwilę jesteś ponad to. Kiedy znów będziesz
się śmiał - zwróć na to uwagę. Pomyśl, w jakich jeszcze sytuacjach ci się to
zdarza. Jesteś odprężony po akcie miłosnym... chociaż to także jest wbrew
zasadom narzucanym nam przez rządzących tym światem.
Facet przewraca się na
drugi bok i udaje, że śpi, a tak naprawdę walczy z poczuciem winy za popełniony
grzech. Kobieta płacze, bo znów została wykorzystana. Na dodatek ma rację -
przecież nie czuje żadnej przyjemności, żadnej satysfakcji. Nie wie, co to
orgazm. Pięćdziesiąt lat temu na całym świecie trudno było doszukać się
jakiejkolwiek kobiety, która przeżywałaby orgazm. Czy można wyobrazić sobie
ohydniejszy spisek przeciwko ludzkości ? Mężczyzna chce zakończyć jak
najszybciej. Siedzi w nim Biblia albo Koran, albo Bhagawadgita i potępia jego
uczynek. Jest więc przekonany, że robi coś złego. Chce uporać się z tym jak
najszybciej. Ale i tak po zakończeniu czuje się winny. Jakże mógłby się
odprężyć? A zanim kobieta zacznie cokolwiek odczuwać - jest już po wszystkim.
W kościołach, w
świątyniach, w większości spotkasz kobiety, stare kobiety. Kiedy kapłan mówi o
grzechu, one doskonale zdają sobie z tego sprawę. To był grzech, bo nie
odczuwały żadnej przyjemności, były wykorzystane jak przedmiot. Jeżeli jednak
pozbyłyby się poczucia winy, wszystkich zahamowań, doznałyby w akcie miłosnym
prawdziwego odprężenia. Przyjrzyj się swojemu życiu i spróbuj znaleźć więcej
momentów, w których stan rozluźnienia przychodzi naturalnie. Jeżeli jesteś
dobrym pływakiem, kiedy znajdujesz się w wodzie, spróbuj po prostu unosić się
swobodnie, bez żadnych ruchów. Poczujesz uległość wobec nurtu rzecznego,
stawanie się częścią rzeki.
Staraj się odnaleźć
stan rozluźnienia na wiele różnych sposobów, a wkrótce odkryjesz jego
tajemnice. Będzie to jedno z najważniejszych osiągnięć - uwolni cię od
pracoholizmu.
Nie oznacza to wcale,
że staniesz się leniwy. Wręcz odwrotnie - im bardziej jesteś odprężony, tym
więcej masz w sobie siły, napływa do ciebie więcej energii. Twoja praca zacznie
mieć znamiona twórczości, a nie wytwórczości. Wszystko będziesz robił pełnią
siebie, z miłością. I będziesz miał do tego ogromną energię.
Stan rozluźnienia nie
wpływa negatywnie na twoją pracę. Powoduje jedynie to, że wykonujesz ją z sercem
i wyobraźnią. A teraz dowcip, aby wywołać u ciebie śmiech. Pozwoli on
zredukować napięcie w twojej twarzy, w brzuchu, w całym ciele, tak byś mógł
poczuć w sobie zupełnie odmienny rodzaj energii. (Jeśli się nie śmiejesz, być
może należysz do grona tych ludzi, którzy odczuwają stały ucisk w okolicy
brzucha, jakby mieli tam kamienie.)
Joe, przyjaciel Paddy,
zapisał się na wieczorowe kursy dokształcające dla dorosłych. Po jakimś czasie
zapytał Paddy:
- Czy wiesz kim jest Ronald
Reagan?
- Nie wiem -
odpowiedział Paddy.
- To prezydent Stanów
Zjednoczonych, ty głupku. A może wiesz chociaż, kto to jest Margaret Thatcher?
- Nie wiem -
odpowiedział Paddy.
- Jest premierem
Wielkiej Brytanii. Widzisz! Tobie też przydałby się taki kurs.
- Tak? No to ja mam
pytanie do ciebie, Joe. Czy wiesz kto to jest MickO'Sullivan?
- No, nie wiem...
- Cóż - odparł Paddy -
to jest ten facet, który pieprzy się z twoją żoną, gdy ty jesteś na kursie.
OSHO
To był ostatni wpis w tym roku i wydaje się on mocno aktualny, jako że
zbliża się wypoczynek świąteczny.
Życzę Tobie Czytelniczko - Czytelniku zdrowego relaksu, tudzież szampańskiej zabawy sylwestrowej. Do zobaczenia w styczniu 2025!
czwartek, 15 grudnia 2022
Myśli przy układaniu drewna
Aby zrozumieć, jak się rzeczy mają, potrzebna jest
odpowiednia perspektywa.
"Nie
zobaczysz bowiem wzorów na perskim dywanie, jeśli tkwisz w nim nosem" – Nassim
Haramein (fizyk kwantowy).
Na przykład wraz z upływem lat, okazuje się, że Albert Einstein zasługuje na więcej niż
jedną Nagrodę Nobla. Jak to bywa u
geniuszy, wyprzedził on swoją epokę o całe dziesięciolecia. Dopiero dziś wiele z
jego idei obleka się w ciało.
Czy był doceniany?
Był. Na przykład przez Washington Post, który po jego śmierci w roku 1955 zamieścił rysunek Ziemi widzianej z kosmosu, a na niej umieścił napis widoczny poniżej.
Trzeba jednak pamiętać, że Einsteina jednocześnie niszczono. Był niszczony przez
zazdrosnych kolegów naukowców, przez Beocjan,
antysemitów, zwykłych frustratów, tudzież ludzi tylko podłych, którzy czekają na okazję, aby kogoś ukąsać.
Teraz używamy nowoczesnego słowa hejt, na określenie zachowania
pospolitego łachudry.
Tak samo, jak nie "powinno się" nazywać pijaka pijakiem, bo on się weźmie i obrazi.
Otworzyłem archiwum zdjęciowe, a w nim folder „Dom na Górze”. To był marzec roku 2017, zaraz po śmierci Jana Gabriela.
Bożenkę, partnerkę Jana, związaną z nim na dobre i niedobre, opuściły siły, wydawało się, że tylko chwilowo. Jeszcze zrobiła napitek dla gościa i siebie. Jeszcze upichciła podpłomyki.
A ja? Podwoziłem drewno taczką, waliłem młotkiem w klin, układałem kawałki przed domem, za nim i z boku także. I myślałem niespiesznie o tym i owym, a teraz oglądam ten zatrzymany czas na zdjęciach i to niesamowite, ale każda myśl z czasu owego mi się przypomina.
I takie właśnie niezbyt długie wynurzenia przyszły
mi do głowy, kiedy zasiadłem dziś do pisania przedostatniego w tym roku wpisu.
Nie ma się co smucić, że na przykład kogoś mogą
powołać do wojska, potem na front i zginie człowiek. I tak wszyscy kiedyś,
każdy w swoim czasie, spotkamy się na Niebieskich
Połoninach. Jedna rzecz jest na tym świecie pewna – jest nią śmierć. Bo
podatki niektórzy potrafią jednak ominąć. Nie tak jest?
I nie wymiękać, a za to pamiętać koniecznie, jakie
motto mają tak zwani rządziciele: - „Na
tłum najsilniej działa strach”.
Więc alleluja i do przodu!
wtorek, 6 grudnia 2022
San Escobar
Jesienne dni zrobiły się krótkie. Rankiem, gdy wychodziłem z domu kierując się na grzybobranie, było jeszcze całkiem ciemno. Przechodziłem akurat ulicą Zielną, gdy obok mijanej knajpy dyskutowało rozbawione towarzystwo. Niespecjalnie interesują mnie lokale z wyszynkiem, atoli rzuciłem okiem na nazwę przybytku. I nastąpiło olśnienie!
To przecież tutaj mógł bywać niejaki Waszczykowski. Czyli niekoniecznie była wpadka z tym państwem San Escobar. Natomiast czy bywali tu także Indianie z San Escobar? Tego nie wiem, azaliż chyba jednego nie było, bo jak wieść gminna niesie, na przykład książę Chorry jest niepijący, bo jest chory.
Piłkarski szalik
Spece od propagandy doradzają politykom z bożej łaski, niezależnie od tego czy dany osobnik ma o piłce nożnej jakiekolwiek pojęcie, żeby eksponowali piłkarski szalik. Wiadomo, że chodzi tylko o głosy wyborcze kibiców. Bowiem spin doktorzy wydedukowali, że wszyscy kibice to debile i wystarczy wypchnąć do przodu danego gościa z piłkarskim szalikiem, aby został on natychmiast uznany za swojaka. No to przypomnijmy jak było.
„Na pokład samolotu lecącego do Smoleńska wsiadł człowiek mały, całkiem zdominowany przez swego brata, zaściankowy i ksenofobiczny, mierny polityk, autor słów : „spieprzaj dziadu, małpa w czerwonym, ja panią załatwię”, nieznający słów polskiego hymnu. Pośmiewisko nie tylko satyryków, ale całej Europy, prezydent z rekordowo niskim poparciem społecznym i niestety pijak. Co potwierdziła kancelaria prezydenta informując, że „prezydent pije, ale się nie upija”.
W trumnie ze Smoleńska
przywieziono: „Wybitnego męża stanu,
patriotę, bohatera narodowego, ojca narodu, największego Polaka, równego
królom”.
To ja się w związku z tym, kużwa, pytam : Kto podmienił zwłoki ?! Gdzie jest ciało Kaczyńskiego ?!”
To kopia z roku 2010, albo 2011 z netu.
Tkwiło to nie ruszane tyle lat w moim archiwum, staram się politykę omijać, aż
wreszcie czerwony chodnik nie tyle może przepełnił
czarę goryczy, ile poczułem potrzebę uruchomienia zaworu bezpieczeństwa, aby upuścić nieco pary. Uczucia nie kłamią - należy upuścić nadmiar pary i Święto Lasu!
Więc o jaki czerwony chodnik chodzi?
Otóż w listopadzie 2022, bez zbędnego rozgłosu,
oczywiście za pieniądze podatników, pisiory zrealizowały zamysł swego
zdemenciałego szefa – położono czerwony
chodnik-dywan prowadzący prawie od pomnika jednej z ofiar katastrofy, aż do czarnych schodów.
Trzeba atoli przyznać, że obecna „elita polityczna” nieco złagodziła pierwotnie zamierzony odcień dywanu-chodnika i on tylko sygnalizuje, że mógłby być czerwony. Tudzież z innym detalem jakby coś nie tak, bo atoli kierunek chodnika jak widać niezupełnie trafiony. Ktoś wymierzył prosto w krzaczek.
wtorek, 22 listopada 2022
W ogrodzie Małego Księcia
Jest taki zakątek w Warszawie, przylegający do Ogrodu Saskiego, w którym stoi Pałac Błękitny. Kończył się tegoroczny sezon grzybowy. Poczułem niedosyt ruchu i zacząłem przychodzić w to miejsce na poranny marsz z kijkami. Park, jak i budynek był mocno zaniedbany. Od wielu lat przedwojenny właściciel nie mógł rozporządzać swoją własnością zagrabioną przez komunistów. Któregoś dnia zobaczyłem, że park został uporządkowany i postawiono tabliczki informacyjne (zdjęcie). Pomyślałem: - chyba właściciele odzyskali swą własność, atoli dla mnie co innego było ważniejsze:- tę tablice informacyjną odebrałem jednoznacznie jako Znak Stojący Na Poboczu Drogi Życia: - usłyszałem - przypomnij sobie cytaty z Małego Księcia.
Więc przypominam sobie.
Mały
Książę rozmawia z
Pijakiem.
– Co
ty tu robisz? – spytał Pijaka, którego zastał siedzącego w milczeniu przed
baterią butelek pełnych i baterią butelek pustych.
– Piję – odpowiedział ponuro Pijak.
– Dlaczego pijesz? – spytał Mały
Książę.
– Aby zapomnieć – odpowiedział Pijak.
– O czym zapomnieć? – zaniepokoił się
Mały Książę, który już zaczął mu współczuć.
– Aby zapomnieć, że się wstydzę –
stwierdził Pijak, schylając głowę.
– Czego się wstydzisz? – dopytywał
się Mały Książę, chcąc mu pomóc.
– Wstydzę się, że piję – zakończył
Pijak rozmowę i pogrążył się w milczeniu.
Czy ten urywek nie przypomina anegdoty o pieniądzach z szafy?
Bowiem gruzińska anegdota o pieniądzach, również dotyczy sprawy zasadniczej, mianowicie sygnalizuje, że Życie Zakreśla Koło. W tym dużym kole są także kółka mniejsze. Upraszczając: - Człowiek się rodzi, jest nieporadny, pije mleko i robi w pieluchę. Na końcu starości jest tak samo. Nie poddają się tylko najbardziej uparte jednostki.
Człowiek rodzi się goły i goły umiera – nie przynosi ze sobą na świat żadnych dóbr materialnych, a umierając nic nie zabiera. Jest jedynie Podróżnikiem przez Życie.
Czyli o co chodzi? Chodzi o to Pomiędzy, o ten długi odcinek kręcenia
się na Karuzeli Życia, kiedy
przerabiamy lekcje, trzymając się jednej zasady: - starać się nie krzywdzić nikogo, ale i siebie nie dać
krzywdzić.
No i pamiętajmy, że wszystko bierze się z myśli.
Dlatego w moim podrozdziale książki „Sukces
na giełdzie” – Marka Marcinowskiego, książki niby wyłącznie o pieniądzach, przytoczyłem trzy zasady Zaratustry:
Pomyśl dobrze
Powiedz co pomyślałeś
Wykonaj co powiedziałeś
Te trzy zasady już omawiałem na blogu,
podpierając się osobistymi przykładami. W każdym razie poczucie humoru nie
powinno nas opuszczać. Nie ma (bowiem)lepszego lekarstwa na trudy zmagania się z Losem.
piątek, 1 października 2021
Końska miłość
Od kiedy poznałem Wasyla, odwiedzam systematycznie jego uroczy zakątek. Wasyl rzeźbi i maluje anioły na deskach. Już tylko z tego powodu zaprzyjaźniliśmy się. Jest sam, kilka lat temu umarł jego ojciec. Przed śmiercią ojciec kupił konia.
-
Taki kaprys – mówi Wasyl - bo gospodarki w Bieszczadach
nie prowadziliśmy. Ot. Kilka kur, zawsze obecny jakiś Psi Przybłęda i jako ostatni ten koń. On był dla mego starego
oczkiem w głowie. I dla mnie też, bo zawsze marzyłem o koniu. Obaj z ojcem
szanowaliśmy zwierzęta, owszem jedliśmy mięso, z biegiem lat jednak coraz
mniej. To przecież jest proces, naturalny proces, ewolucja.
Koń dostał imię Kacper i był dla nas święty. Święty. Niby był w niewoli i nie był. Od wiosny do jesieni chodził po łąkach swobodnie. Nie wchodził w szkodę, był mądry, a my dbaliśmy o niego jak o członka rodziny.
- Nie jeździsz na tym swoim pięknym koniu? – pytali sąsiedzi. A wiesz już, że uważają mnie tu za dziwaka, odmieńca, bo wiele rzeczy robię inaczej niż oni.
- Nie – odpowiadałem – nie jeżdżę, a gdybym był koniem także nie
chciałbym, aby ktoś na mnie jeździł. On czuje tak samo jak człowiek – zniewolenie
i ból.
- Ty mówisz jak nienormalny – mówili – bo przecież ty nie jesteś koniem. Jesteś człowiekiem, a koń to tylko koń. To tylko zwierzę pociągowe, które człowiek nauczył się wykorzystywać do swoich celów.
- No właśnie – odpowiadałem. Słowo „wykorzystywać” oznacza przemoc. Przedtem
konia trzeba ujarzmić, czyli narzucić mu rygor batem, ostrogami i żelazem.
Kiwali głowami i odchodzili. Jeden sąsiad był szczególnie
namolny. Przychodził i robił mi wykłady.
- Nie bądź naiwny – mówił. Koń powinien pomagać w gospodarce …. No tak, wy gospodarki nie prowadzicie….. ale …… ludzie potrzebują zwierząt, żeby rozwijać się cywilizacyjnie!
Tego było już za wiele, żyję z ludźmi w zgodzie, ale potrafię odpalantować.
- A czy ja ci mówię jak ty masz
żyć? Jak ty się rozwinąłeś cywilizacyjnie? Regularnie się upijasz, zamieniasz
się wtedy w damskiego boksera i twoja kobieta musi z dziećmi uciekać z domu. To
jest ten twój rozwój?
I odtąd mam święty spokój, bo ten sąsiad się obraził. Odtąd omija mnie szerokim łukiem. A ja go omijam jeszcze szerszym. Kacper ma maksimum swobody i jest dla mnie jak człowiek, jak brat. Rano przychodzi pod okno i pozdrawia rżeniem. Ma już swoje lata i w pokoju mija mu jesień życia. Rozumiemy się bez słów. On mnie szanuje i ja szanuję jego. Teraz przychodzą do pogłaskania wszystkie trzy, przecież każde stworzenie potrzebuje odrobiny miłości.
(Dzięki dopłatom z Unii za koszenie łąki, Wasyl dokupił jeszcze dwa konie, wydaje mi się, że z miłości na pewno, ale też trochę na złość sąsiadom).
.jpg)


.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)




.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)




