wtorek, 24 listopada 2020

Bieszczady i Covid

 Odrobina melancholii jesiennej – to jest przecież naturalne. Bowiem musi być dzień i noc, słońce i deszcz, wdech i wydech.

 

Chmury rozejdą się same, ustoi się zmącony staw

Z całego oceanu pozostanie łyżka przecedzonych prawd

Krzywe zbiegną się w jedną linię, wszystko w prosty wzór się przemieni

I po co tyle krzyku – powiemy, skoro węzeł rozwiązał się sam.






Melancholia swoją drogą, ale humor także.

czandrol 23.11.2020, 18:36

Dzień dobry. Chciałbym się zapisać na turnus w Szpitalu Narodowym. Spełniam wszystkie kryteria, jestem całkiem zdrowy. Nie mam nawet COVID. Natomiast jestem strasznie zmęczony. Zmęczony Polską. Proszę. Chociaż tydzień.

Kovid jeszcze przydusi                                                                                                              Po nim pojawią się bakterie                                                                                                  Potem przyjdą grzyby.                                                                                                            Następnie pierwotniaki.                                                                                                          Jeszcze później - kleszcze.                                                                                                            Na koniec we wszystko jebutnie asteroida.

Czytelniku – zajrzyj do cenników zakładów pogrzebowych! Jest promocja – umierajmy w parach, drugi nieboszczyk 50% zniżki.

poniedziałek, 23 listopada 2020

Wielki Mistrz - stopień wtajemniczenia 33

Masoni - Templariusze.

Zasada jest taka: - mam prawo do swego zdania, jeśli posiadłem chociaż szczątkową wiedzę na dany temat. Jeśli chodzi o masonerię, była to zawsze dziedzina dyżurna służąca pospolitym oszołomom (Dziś m.in. poseł Braun - Konfederacja) do prania ludzkich mózgów.

------------------------------------------------------------------------------

10 02 2009 Warszawa.

Miałem wtedy nocny dyżur (od 22.00 do 6.00) na  społecznym parkingu osiedlowym, był  duży ruch, nie bardzo można było pospać.  (70 samochodów).

    Na taki dyżur zawsze brałem ze sobą to, co aktualnie czytałem. A tym razem zapomniałem. Była północ, do mego ówczesnego mieszkania na warszawskich Bielanach miałem dwa kroki, ale dałem sobie spokój.  

Nie ma przypadków - przyjechał sąsiad, którego bardzo lubiłem, a nie widzieliśmy się z rok, był u dzieci w Niemczech. Miał ochotę pogadać chwilę, rozmowa jak zwykle wypadła zaskakująco ciekawie.

Oto pada słowo „Templariusze” – strzygę uszami, a on sypie faktami. Widząc moje zainteresowanie, otwiera bagażnik i pożycza mi książkę, którą zobowiązuję się przeczytać do rana. Czytam, robię notatki.   

Ten sąsiad to ciekawy człowiek, opiszę jeden wątek: - Poznaliśmy się 21 lipca 1998 roku. (Z powodu wydarzenia osobistego tę akurat datę zapamiętałem na zawsze).

Więc facet mówi, że jego dziadek był wysokim oficerem niemieckim i dziś jest rocznica śmierci dziadka - zginął w związku z zamachem na Hitlera

Sprawdzam w parkingowym zeszycie nazwisko sąsiada – Treskow, rano zaglądam do google....                                                                                                         

 Feldmarszałek Treskow, najwyższy rangą oficer niemiecki, biorący udział w spisku, dowódca armii na Froncie Wschodnim, po nieudanym zamachu hr. Clausa von Stauffenberga w Wilczym Szańcu, w dniu 21 lipca 1944 rozerwał się granatem przeciwczołgowym pod Białymstokiem.                                                                

A teraz co wynotowałem w 2009 roku z arcyciekawej książki:                                          „Masoni, stowarzyszenia tajne w starożytności, wydawnictwo ARS REGIA, pozycja dotowana przez Komitet Badań Naukowych, wrzesień 1992.                  

 Ars Regia, czyli - sztuka królewska - to nazwa własna wolnomularstwa. W nazwie tej pobrzmiewają echa dawnych związków masonerii z alchemią, matematyką, szczególnie geometrią, architekturą. To mozaika, w której mieszczą się stowarzyszenia pitagorejskie i koła orfickie starożytności, tajne stowarzyszenia Afryki, zwłaszcza Egiptu i kręgi kabalistów średniowiecznych.

 Ludzkość najwyraźniej dążyła i dąży nadal, do uczynienia swego kulturalnego dorobku tajnym. Odwieczny dylemat : tworzyć dla wszystkich, czy dla wybranych?  Dalej jest o tajnych naukach, tajnych bractwach, jest podana Lista Lóż Podległych Wielkiej Loży Londynu. Stawiamy tu znak równości do koła Rotarian w Hotelu Hollyday w Krakowie, do którego należy m.in  Andrzej Wajda i Stanisław Dziwisz.                  

 Symbole: - oko opatrzności, gwiazda syjonu, drzewo życia, cyrkiel, stylizowany układ słoneczny itd.                                                                                        Zasady ogólne: - Wolnym Mularzem polskim może zostać każdy, kto nosi w sobie poczucie godności ludzkiej, oparte na dążeniu do nieustannego doskonalenia się.             

Wychodząc z zasad wolności, nie narzucamy Braciom żadnych wierzeń religijnych ani politycznych.                              

 Do podstawowych zadań wolnomularza należy samodoskonalenie, a jedną z głównych  dróg  prowadzących do tego celu jest samokształcenie. Stąd wszystkie loże, mające swoje stałe siedziby, posiadały biblioteki, a bibliotekarz był jednym z urzędników loży. Według szacunków Niemieckiego Muzeum Wolnomularskiego w  Bayreuth, około roku 1930, wszystkie zbiory wolnomularskie w Niemczech liczyły 200 tysięcy woluminów.                                                                                                   Hitler od początku zwalczał wolnomularstwo (przecież symbolem gwiazda Dawida). Zaraz po opanowaniu władzy hitlerowcy przystąpili do likwidacji znienawidzonego ruchu. Loże były zamykane, a ich majątek konfiskowano.                                           

Biblioteki lóż przejmowało Gestapo, a pochodzące z nich książki trafiły do Biblioteki Fachowej Reichsfuerera SS, Heinricha Himmlera. Dla Himmlera książki te były prawdziwym skarbem.

Książki zostały częściowo opracowane. Te dostały pieczęć biblioteki Reichsfuerera – „Zbiory Specjalne Himmlera”. Do roku 1944 całość znajdowała się w Berlinie. Nasilające się bombardowania spowodowały jednak konieczność ewakucji zbiorów poza obszar bombardowań. 80 tysięcy woluminów wywieziono do Sławy Śląskiej, małej miejscowości na pograniczu Ziemi Lubuskiej i Dolnego  Śląska. Nie wiadomo, co się stało z resztą książek, możliwe, że spłonęły w Berlinie. Możliwe też, że zbiory zostały rozdzielone ze względów bezpieczeństwa na kilka części, i dalej są ukryte.   

 Oddziały Sowietów wkroczyły do Sławy na przełomie stycznia i lutego 1945. Zaczęły się rzezie i gwałty. W przerwach pijaństwo, strzelanie do obrazów i luster. Książkami z pieczęcią Zbiory Specjalne Himmlera zaczęli palić w piecach pałacowych. W ten sposób udało się Rosjanom zniszczyć 30% zbiorów z Astrologii.

W ostatnich dniach kwietnia 1945 dotarli do Sławy bibliotekarze  Biblioteki Uniwersyteckiej z Poznania. Uratowane i skatalogowane zbiory masońskie są wydzieloną kolekcją od 1 stycznia 1959. Najstarszą część zbiorów stanowią siedemnastowieczne druki różokrzyżowców.                                                                                                              

Historia wolnomularstwa, to właściwie prehistoria, opisująca m.in. katastrofę kosmiczną w układzie słonecznym, kiedy to planeta Marduk o okresie obiegu 3600 lat uderzyła jednym ze swych księżyców w inną planetę i spowodowała narodziny Ziemi. Dalej, liczne woluminy opisują historię  średniowiecznego  Zakonu Templariuszy, do którego legendy masoneria ściśle nawiązuje. Zbiory masońskie od 1969 r. są przechowywane w pałacu w Ciążeniu nad Wartą”.                                                                                                           ------------------------------------------------------------------------------------------------------------                                                                                

Mój komentarz z 2009 roku: - ojciec opowiadał, że przed wojną jako dziecko, był prowadzony w Aleje Ujazdowskie w Warszawie, do lekarza - Żyda, który leczył ojca na zapalenie permanentne ucha  środkowego. Po kilku wizytach ojciec został skutecznie wyleczony. Ten lekarz był masonem, miał wysokie tzw. wtajemniczenie i tytuł  Światło. Z książki dowiedziałem się, że tytuł ten przysługuje przy 32 stopniu wtajemniczenia, potem jest tylko jedna osoba – Wielki Mistrz – stopień 33.  Ciekawa była również terapia stosowana do leczenia - olejek rycynowy i płonąca świeczka w uchu. Olejek rycynowy - cudowny środek Edgara Cayce – śpiącego proroka. Edgar Cayce należał również do Sprawiedliwych.                                                                                                                     

niedziela, 22 listopada 2020

Tęcza nad Żebrakiem

Świt w tak przecudnie widokowym, a jednocześnie odludnym zakątku nie ma sobie równych. I już tylko z tego powodu człowiek jest zadowolony.


Wstawał dzień „fotograficzny” z ciekawym światłem. Po kolorach świtu najpierw nieco zszarzało.


Potem czerwone jeszcze słońce wydobyło barwę z pni sosen.


Radość walnęła mi do uszu. Ach! Ach! Jest ślicznie i egzotycznie! Biegnę w odwiedziny do arniki.


Mija godzina, krzątam się niespiesznie, a wokół mnie kolejna niedziela, tak samo, jak było wczoraj i tak, jak będzie jutro. Same niedziele w tej sławnej bieszczadzkiej krainie nic nierobienia.


To można tak żyć? A chcesz tak żyć? Oczywiście, że można. Pod dwoma prostymi warunkami.

- Po pierwsze primo: trzeba podziękować przymusowi pracy, a mieć stabilność finansową, co najczęściej przydarza się dopiero na emeryturze. Czyli trzeba się szanować, aby w zdrowiu i sprawności do owej emerytury dotrwać.

- Po drugie primo: Psychika. Trzeba chcieć i umieć cieszyć się życiem - cieszyć z małych rzeczy, właściwie z byle czego. Cieszyć się to mało - trzeba umieć wpadać w zachwyt. Aby tak mieć, potrzebne jest odpowiednie nastawienie: - luzik - wu wei - humor, być może nawet postawa lekkoducha. Tylko się nie napinać, nie próbować wymuszenia, bo wtedy dupa blada. To nie napinanie można z kolei osiągnąć po zrozumieniu, że największym wrogiem wolności człowieczej są narzucone wierzenia. 

Dopóki nie wyfruniesz ze swego gniazda, nie będziesz wiedział co to znaczy latać …….

Więc jestem ci ja w wyżej opisanym stanie luzikowym. Czego oczekuję? Bo ten stan luzikowy - Stan Łaski pozwala kreować rzeczywistość, o czym przecież dobrze wiem. Tylko nie wolno się napinać, wymuszać, bo wtedy dupa blada.

Aniołku - niczego konkretnego nie oczekuję, niech się dzieje wola nieba, jestem zadowolony, fotografuję, może jakieś zdjęcie ekstra?


Zaczęło się chmurzyć – jest bardzo miło, ale może padać, dlatego teraz muszę zejść po wodę. Schodzę, nabieram wody, wchodzę. Sceneria niezwykła, słońce nisko bo jeszcze wczesny poranek, chmury dają zmieniające się tło. Fotografuję to i tamto.



                          Tęcza - znak anielski.

Spoza szczytu Chryszczatej wychynęła deszczowa chmura. Chmura pędzi popychana silnym wiatrem, ja idę w ciszy bezwietrznej – szczyt osłania to miejsce i nie dopuszcza najmniejszego powiewu. Chmura ma niezwykły wygląd – jest ciemna i właśnie popuściła siku - wlecze cienką, białą miotełkę deszczu – trzeba zrobić zdjęcie! Na pierwszym zdjęciu nic ciekawego nie widać, to sobie darujemy. Przyroda wstrzymała oddech – zapanowała idealna cisza, światło dalej dziwnieje, a chmura pędzi i jest akurat nad przełęczą Żebrak, kiedy słońce wydobywa z niej tęczę! No tak! Mam swoje zdjęcie ekstra! Bo dotychczas nie miałem tęczy nad Żebrakiem. A tęcza jest nawet podwójna.






Wokół piękno niewysłowione! Błyski słońca lśnią w milionach drobniutkich kropelek, które wirując, na moment otoczyły fotografa. Prysznic drobinek szybko przesuwa się w stronę Cisnej. Ile trwał spektakl? Mgnienie - odczytuję czas ze zdjęć – trzy minuty. Ach! Ach! Dziękuję Aniołku! To się nazywa być w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie.

 

                         Tao Kubusia Puchatka.

Bez słuchania Kubusia Puchatka, który woła do nas głosem dziecka, nigdy nie odnajdziemy drogi przez Las Życia.

 

Aby poznać Drogę, iść tą Drogą mogę.

Także czynić Drogę,

Tak, jak czynić mogę Rzeczy, które robię.

Wszystko jest tuż obok, starczy sięgnąć ręką.

Ale, gdy się starasz, bardzo chcesz zobaczyć,

Konfuzja cię zmyli, wszystko możesz stracić.

Jak ja jestem sobą, tak ty jesteś tobą.

 

Kiedy zaczniesz robić Rzeczy, które możesz zrobić, znajdziesz wówczas Drogę, a Droga podąży za tobą.

 

 

 

sobota, 21 listopada 2020

Tabletka dla kota

 Koty należy odrobaczać co 6 miesięcy :)

 JAK PODAĆ KOTU TABLETKĘ




1. Weź kota na ręce, przekaż mu fluidy miłości, otocz go lewym ramieniem tak, jak się trzyma niemowlę.

Umieść palec wskazujący i kciuk prawej ręki po obu stronach pyszczka i naciśnij, lekko trzymając tabletkę w pozostałych palcach prawej ręki. Gdy kot otworzy mordkę, wpuść  tabletkę - pozwól mu zamknąć pysk i przełknąć

2. Podnieś tabletkę z podłogi, a kota wyciągnij spod tapczanu.  Ponownie otocz kota lewym ramieniem i powtórz cały proces jeszcze raz.

3. Wyciągnij kota z sypialni i wyrzuć rozmemłaną tabletkę.


4. Wyjmij nową tabletkę z opakowania. Otocz kota lewym ramieniem,  jednocześnie stosując zasady przymusu bezpośredniego - trzymaj lewą ręką wierzgające tylne łapy. Rozewrzyj pyszczek kota i palcem  wskazującym  prawej ręki wepchnij tabletkę tak głęboko, jak się da. Przytrzymaj kotu  zamknięty pysk  i policz do dziesięciu.


5. Wyciągnij tabletkę z akwarium, a kota z garderoby. Zawołaj do pomocy  żonę.

6. Przyduś kota do podłogi, klinując go kolanami, jednocześnie trzymając wierzgające przednie i tylne łapy. Nie zwracaj uwagi na niskie, warczące odgłosy, wydawane przez kota. Niech żona przytrzyma jego głowę, jednocześnie wpychając  mu  drewnianą linijkę między zęby. Następnie wsuń tabletkę między rozwarte zęby i intensywnie pogłaszcz kota po gardle, co skłoni go do przełknięcia.

7. Rozpakuj następną tabletkę. Ściągnij kota z karniszy. Zanotuj sobie, żeby kupić nowe  firanki. Pozbieraj kawałki porcelany z potłuczonej wazy, możesz je sobie posklejać  później.


8. Owiń kota w ręcznik kąpielowy, a następnie niech żona położy się na kocie tak, aby spod  jej pachy wystawała tylko jego głowa. Umieść tabletkę w środku plastikowej rurki do  napojów. Przy pomocy ołówka otwórz kotu ryło i wcisnąwszy mu rurkę między rozwarte zęby, mocno wydmuchnij tabletkę do środka.

9. Sprawdź na opakowaniu, czy tabletki nie są szkodliwe dla ludzi, w każdym razie zostałeś odrobaczony. Wypij jedną butelkę piwa, żeby pozbyć się nieprzyjemnego smaku w ustach. Zabandażuj żonie ramię,  a  następnie przy pomocy wody z mydłem sprawnie usuń plamy krwi z dywanu.

10. Poszukaj kota po śladach krwi żony. Rozpakuj następną tabletkę. Przygotuj  następną butelkę piwa. Umieść kota w drzwiczkach kredensu tak, żeby przez szczelinę wystawała  mu tylko  głowa. Rozewrzyj mu pysk łyżeczką od herbaty i za pomocą gumki recepturki   wstrzel  tabletką między rozwarte zęby.

11. Przynieś śrubokręt i przykręć wyrwane zawiasy z drzwiczek. Profilaktycznie wypij piwo. Wydobądź  butelkę wódki, zdezynfekuj nią swoje rany na dłoni i twarzy, potem pociągnij łyka. Sprawdź,  kiedy ostatnio byłeś szczepiony na tężec. Ciesz się, że nie straciłeś oka i wypij kolejny łyk, aby ukoić ból. Podartą  koszulę możesz  już wyrzucić.

12. Zadzwoń po straż pożarną, żeby ściągnęli kota ze słupa.


 

Przeproś sąsiada, który wjechał samochodem w płot, usiłując ominąć kota przebiegającego przez ulicę. Wyjmij z opakowania kolejną tabletkę.

13. Skrępuj drania za pomocą sznurka od bielizny, związując razem przednie i  tylne łapy, a następnie przywiąż go do nogi od stołu. Weź grube, skórzane rękawice ogrodnicze. Wciśnij kotu tabletkę, popychając dużym kawałkiem polędwicy. Przytrzymaj głowę kota  pionowo i wlej mu pół szklanki wody wprost do gardła, żeby przepchnęła tabletkę.

14. Wypij pozostałą wódkę i zrób chwilę przerwy. Pozwól żonie zawieźć się na pogotowie. Siedź spokojnie, żeby doktor mógł zszyć ci ramię i wyjąć resztki tabletki z oka. Po powrocie do domu daj już sobie spokój z kotem i odpręż się, układając pod ścianą części połamanego stołu.

 

 JAK PODAĆ TABLETKĘ PSU

 1. Zawiń tabletkę w plasterek szynki i zawołaj psa. Jeden łyk i po sprawie.


piątek, 20 listopada 2020

Prymitywna cywilizacja



Dla okazania jedności z młodymi, wpis poprzedzam 
symbolem Strajku Kobiet

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Świata nie zmienisz, ale możesz zmienić siebie.

Jak to zrobić?                                                                                                              

 Jest tylko jeden prosty sposób: - należy mentalnie lub fizycznie opuścić świat, w którym ciebie wychowano.  


                                                                    

To działa zupełnie tak samo, jak opuszczenie domu rodziców: - oni kochają ciebie na swój sposób, czyli toksycznie, bo tak samo ich wychowywano. Wtrącają się w twoje życie, mącą. W rezultacie nie żyjesz swoim życiem, tylko nie wiadomo jakim. A przecież potrzebna ci jest własna mądrość, którą możesz zdobyć tylko przez osobiste doświadczenia.

Kiedy ptak podrośnie, wyfruwa z gniazda……

Jeśli miałeś mądrych rodziców, co przydarza się nieczęsto, oni nawet pomogą ci wyfrunąć z domu. I wyda ci się, że już jesteś wolnym człowiekiem. Lecz to dopiero początek drogi, bo teraz potrzebujesz nabrać doświadczenia, perspektywy, szerszego oglądu rzeczy, zostawić za sobą cały bagaż indoktrynacji. Każdego wychowano w jednym ogrodzie, w jednej rodzinie, a przecież świat to różnorodność ludzkości, cała planeta i otaczający ją bezkres kosmosu. 


                                
                                                                         

Zmieniasz się stopniowo. Oczywiście o ile chcesz się zmienić. W zmianie pomaga podróżowanie i poznawanie innych ludzi, zupełnie odmiennych kulturowo. Pomaga w tym czytanie książek napisanych przez umysły buddyjskie, umysły ukształtowane w islamie, hinduizmie, a zwłaszcza umysły wywodzące się z religii pierwotnych, plemiennych, szamańskich, opartych na Siłach Natury.

Wytrwały Poszukiwacz zawsze osiągnie moment, gdy poczuje się Obywatelem Świata.

I stanie się wtedy rzecz zaskakująca: - zrozumiesz nagle, że cywilizacja chrześcijańska z której się wywodzisz, jest najbardziej destrukcyjną, nielogiczną, chorą i szkodliwą spośród tych, które znasz. Ta cywilizacja twierdzi, że dba o człowieka, a jednocześnie go zabija. Uzurpuje sobie prawo do pouczania innych, jak mają żyć, a sama ma problem ze sobą. 


                                                     

Czy istnieje gdzieś na świecie jednoznacznie prymitywna cywilizacja?

Owszem. To smutne, ale taką prymitywną cywilizacją jest nasz zachodni świat betonowych miast, pełen zgiełku tłumów i hałasu samochodów, świat wypełniony po brzegi kłamstwem, manipulacją, podłością, cierpieniem, nienawiścią i zagubieniem.



PS. Autorką powyższego tekstu, pisanego wiele lat temu, jest Beata Pawlikowska. Dziś jej tekst nabiera cech proroczych – opisując prymitywną (i chorą) cywilizację chrześcijańską należy dołożyć zamach na wolności obywatelskie i kompletny upadek moralności kk. 

Fundament cywilizacji spróchniał?


czwartek, 19 listopada 2020

Co słychać w jesiennym lesie

Dla okazania jedności z młodymi, wpis poprzedzam hasłem polskiego Strajku Kobiet

*****  *** Dziadersy muszą odejść! 

---------------------------------------------------------------------------------------


Niedziela, pochmurno, ale w miarę ciepło jak na 15 listopada. Chodzę niespiesznie po dobrze znanych miejscówkach i zbieram ostatnie podgrzybki. Miałem już grzybów nie zbierać, odtrąbiłem koniec sezonu, atoli zdania nie zmienia tylko martwy lub głupi. Dają? – Bierz! Plus spacer bez maski poza cywilizacją wirusową. Jeszcze są podgrzybkowe niedobitki, niektóre mocno nadjedzone przez ślimaki, te do suszenia. Ale także trafiłem zdrowych octowych podgrzybków na dwa półlitrowe słoiki.



Poza tym spacer niezwykle przyjemny i to z ciekawostkami. Natknąłem się na czaszkę psa. Pisałem już, że od kilku lat nie widuję w Kampinosie bezpańskich psów, podejrzewałem, że zostały wycięte przez wilki. Internet potwierdził tę  wiadomość – są tu wilki i to nawet dwie watahy.


W lesie nikogusieńko – idealna cisza. Jedynie niekiedy słychać pukanie dzięcioła. W pewnym momencie dostrzegłem łosia. Przyglądał mi się z wyraźną ciekawością. Nie odchodził, trzymał odległość i przesuwał się wraz ze mną. Trwało to pół godziny, po czym wreszcie się znudził.








Nie trze­ba w le­sie kląć,
ka­pe­lusz trze­ba zdjąć
jak naj­uro­czy­ściej
i po­słu­chać, co też mó­wią li­ście…



środa, 18 listopada 2020

Kościoły na sprzedaż

 

Dla okazania jedności z młodymi, ten wpis poprzedzam hasłami polskiego Strajku Kobiet

*****  *** Dziadersy muszą odejść! 

-------------------------------------------------------------------------------------

Najważniejsza jest teraźniejszość. 


Jednak to Historia niesie przesłanie dla obecnego pokolenia. Wszystko mija, świat się zmienia, ciemne, ponure wydarzenia zostają coraz dalej za nami.

Jakie to ponure wydarzenia mam na myśli? Ano mroki średniowiecza - inkwizycyjne tortury, stosy i polowanie na „czarownice” - czyli na mądre kobiety, które przejrzały podłość kk.

  

Teraźniejszość: - Paulo Cohelo opisuje spotkanie z mądrą kobietą poznaną w Holandii. Ona jest oczytana, elokwentna, interesująca. Kiedy Cohelo zapytał: - Czym się pani  zajmuje? - usłyszał: - Sprzedaję kościoły.

    Wiernych jest coraz mniej. Ludzie podejmują suwerenne decyzje i odchodzą z kk z wielu przyczyn. Chodzi o to, żeby miejscowy kościół, czy katedra, nie stał pusty, bo utrzymanie kosztuje. Dawniej, ponieważ jest to trend wieloletni, sprzedawano budynek każdemu chętnemu. Rezultatem były zamiany kościoła w kasyno, dyskotekę itp.

     Nieliczna pozostała katolicka mniejszość czuła się wtedy dotknięta. Dlatego teraz nabywcę się wybiera i ustala z nim przeznaczenie budynku. Najlepiej, żeby powstało w nim muzeum czy jakaś inna placówka kulturalna o pozytywnej energii.

     -  A ile kosztuje taki kościół? - zapytał Cohelo.

- Koszt jest symboliczny - jedno euro – usłyszał - jednak z budynkiem wiążą się koszty, a te są wysokie i mogą zniechęcić niejednego nabywcę. Zainteresowanie tym specyficznym segmentem rynku nieruchomości jest nikłe, potencjalnych nabywców można policzyć na palcach jednej ręki.

 

Refleksja: 

Człowiek jest z natury istotą religijną, ma potrzebę poszukiwania sacrum

I z tej właściwości korzysta w Polsce kk – obce państwo, od tysiąca lat jawnie, albo z ukrycia sterujące ludźmi, przy pomocy narzuconych wierzeń. 

Stachura pisał; - zaprzedalim wiarę naszych ojców i dziadów... 

Polska od tysiąca lat nie jest suwerenna - rządzi Watykan. Ale oto także w polskim zaścianku budzi się trend, proces. Idzie nowe.


Zacofanie światopoglądowe odparowuje znacznie szybciej, niż można się było spodziewać. Tu nieocenione zasługi mają twórcy, dziennikarze jako Czwarta Władza, internet.

Paradoks: - dzięki działaniom religijnych zamordystów średniowiecze odejdzie szybciej. 


 

Jakie to zmiany?

Po pierwsze primo: - Zerwanie konkordatu, w którym są punkty tajne.

Po drugie primo: - Faktyczny rozdział kościoła od państwa.

Bo na razie pedofile w sukienkach do spółki z dziadygą nie tylko żoliborskim próbują młodym urządzać życie. 


Jeśli ktoś ma ochotę na modły, nie musi tego robić w kościele. Tyle piszę o modlitwie dziękczynnej w jedynej prawdziwej świątyni – Świątyni Natury.


Starzy wymierają, a młodzi obserwując upadek moralny hierarchów, lecz również szeregowych kapłanów, myślą tak, jak mój dwudziestosześcioletni wnuczek:  - Dziś chodzenie do kościoła to po prostu zwykły obciach.