Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kampinos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kampinos. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 lutego 2026

Cztery Pory Roku

 W lecie 2022, w Kampinosie, natknąłem się na zgrabny krążek – plasterek, odziomkowy obrzynek sosny pozostawiony przez drwali. 


Był wpis. Spodobał mi się ten kawałek drewna od razu. Policzyłem słoje i wypadło, że sosna była moim rówieśnikiem. To miłe – pomyślałem – oraz: - nie ma przypadków. Następnego dnia wróciłem w to miejsce na sesję zdjęciową, a plasterek zatargałem do domu.


Krążek sechł sobie pomału. Najpierw nieco ściemniał, więc przetarłem go papierem ściernym. Pojaśniał, azaliż był jakiś taki surowy, nijaki, jakby prosił o upiększenie.



Patrzyłem na tę "cząstkę lasu" i wreszcie stało się – zainspirowany symbolami słowiańskimi: Swadziebnikiem, Swarzycą




tudzież sławnym obrazkiem
Czterech Pór Roku w wykonaniu konstelacji Wielkiego Wozu

przerobiłem krążek na słowiańskie dzieło sztuki - czyli według literatury to po prostu Svastika.





Z powodu wiadomych konotacji wolę jednak mówić o Czterech Porach Roku.

środa, 5 marca 2025

Atomowy dom nietoperzy

 


Nietoperze pełnią niewątpliwie ważną rolę w leśnej przyrodzie, żywiąc się owadami. Wylatują ze swoich kryjówek o zmroku. Leśnicy Kampinosu dbają, aby nietoperze miały te kryjówki.

I zaprawdę powiadam wam - stała się rzecz symboliczna: budowle, które miały pomagać człowiekowi w zabijaniu, zaskakującym zrządzeniem losu stały się teraz domem nietoperzy. Tak dzieje się nie tylko w Kampinosie, aliści miejsce w Kampinosie ma wymowę szczególną.

    Jest to bowiem schron przeciwatomowy, zbudowany jako zapasowe miejsce dowodzenia dla powiedzmy to otwarcie – Kacapów, w planowanym na początku lat osiemdziesiątych ataku na państwa Zachodu. W założeniach działań, polskie wojsko miało wyginąć na kierunku Rugii, a Polska przyjąć na siebie odwetowe uderzenia Zachodu atomową bronią taktyczną i zamienić się w atomową pustynię.

      Dzięki bohaterstwu pułkownika Ryszarda Kuklińskiego tak się nie stało. I jak Kacapy mają lubić Polaków? Nie dość że Powstanie Warszawskie, to jeszcze Kukliński, a teraz pomoc Walczącej Ukrainie. 

Dziś panuje tu cisza i atmosfera niepowtarzalna. Wrota zasunięte na tyle, aby nietoperze swobodnie wlatywały, teren monitorowany.




czwartek, 13 kwietnia 2023

Rezerwat Kalisko

Dziś zabieram Czytelników na majówkę do Kampinosu, do rezerwatu nie tylko irysowego. 

Zaraz po wejściu do lasu przeprawiamy się przez krótki odcinek mokrego, a potem już luzik – droga sucha i prosta. Kilka kilometrów spaceru i wchodzimy do rezerwatu na bagnach. Nawołują żurawie, eldorado dla fotografa.














poniedziałek, 6 grudnia 2021

Czy las może cieszyć




 Druga połowa lipca, odwiedzam Kampinos. Niebo bezchmurne, raniutko, jeszcze nie podnosi się upał, w lesie sucho. Atoli jagody już duże i dojrzałe, słodziutkie, a jako że ogólnie jestem zadowolony, próbuję czegoś nowego. Tym razem jest to kanapka jabłko-jagoda. Smakuje ona wybornie.




Natykam się na pierwsze tegoroczne kurki, czyli pieprzniki jadalne. A swoją drogą ciekawe, po co taka nazwa, skoro nie ma pieprzników niejadalnych. Ale może ja się mylę.




Oraz panienki. Z nich zupa wychodzi słodkawa - smak specyficzny.


Susza, ściółka aż trzeszczy pod butami, deszcz bardzo pożądany - pomyślałem. Po czterech godzinach spacerowania zachmurzyło się, więc wracam. Wracam, a tu jak nie lunie! Pioruny walą na całego, przykucnąłem, aby peleryną okryć zbiory w torbie, a deszcz jeszcze się wzmaga. Ściana wody leci na spragnioną ziemię. Trwam przykucnięty, a jako że nazbierałem pudełko jagód, zaczynam je pojadać. Ulewa traci intensywność dopiero po godzinie i w ciągu kolejnych parunastu minut ustaje. Na drodze powstają rozlewiska.



I już pierwsze zbiory grzybowe mazowieckie w warszawskim domu. Tudzież to, co zostało z jagód. Za dwa dni będzie wysyp borowików.



czwartek, 19 listopada 2020

Co słychać w jesiennym lesie

Dla okazania jedności z młodymi, wpis poprzedzam hasłem polskiego Strajku Kobiet

*****  *** Dziadersy muszą odejść! 

---------------------------------------------------------------------------------------


Niedziela, pochmurno, ale w miarę ciepło jak na 15 listopada. Chodzę niespiesznie po dobrze znanych miejscówkach i zbieram ostatnie podgrzybki. Miałem już grzybów nie zbierać, odtrąbiłem koniec sezonu, atoli zdania nie zmienia tylko martwy lub głupi. Dają? – Bierz! Plus spacer bez maski poza cywilizacją wirusową. Jeszcze są podgrzybkowe niedobitki, niektóre mocno nadjedzone przez ślimaki, te do suszenia. Ale także trafiłem zdrowych octowych podgrzybków na dwa półlitrowe słoiki.



Poza tym spacer niezwykle przyjemny i to z ciekawostkami. Natknąłem się na czaszkę psa. Pisałem już, że od kilku lat nie widuję w Kampinosie bezpańskich psów, podejrzewałem, że zostały wycięte przez wilki. Internet potwierdził tę  wiadomość – są tu wilki i to nawet dwie watahy.


W lesie nikogusieńko – idealna cisza. Jedynie niekiedy słychać pukanie dzięcioła. W pewnym momencie dostrzegłem łosia. Przyglądał mi się z wyraźną ciekawością. Nie odchodził, trzymał odległość i przesuwał się wraz ze mną. Trwało to pół godziny, po czym wreszcie się znudził.








Nie trze­ba w le­sie kląć,
ka­pe­lusz trze­ba zdjąć
jak naj­uro­czy­ściej
i po­słu­chać, co też mó­wią li­ście…