Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Templariusze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Templariusze. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 listopada 2020

Wielki Mistrz - stopień wtajemniczenia 33

Masoni - Templariusze.

Zasada jest taka: - mam prawo do swego zdania, jeśli posiadłem chociaż szczątkową wiedzę na dany temat. Jeśli chodzi o masonerię, była to zawsze dziedzina dyżurna służąca pospolitym oszołomom (Dziś m.in. poseł Braun - Konfederacja) do prania ludzkich mózgów.

------------------------------------------------------------------------------

10 02 2009 Warszawa.

Miałem wtedy nocny dyżur (od 22.00 do 6.00) na  społecznym parkingu osiedlowym, był  duży ruch, nie bardzo można było pospać.  (70 samochodów).

    Na taki dyżur zawsze brałem ze sobą to, co aktualnie czytałem. A tym razem zapomniałem. Była północ, do mego ówczesnego mieszkania na warszawskich Bielanach miałem dwa kroki, ale dałem sobie spokój.  

Nie ma przypadków - przyjechał sąsiad, którego bardzo lubiłem, a nie widzieliśmy się z rok, był u dzieci w Niemczech. Miał ochotę pogadać chwilę, rozmowa jak zwykle wypadła zaskakująco ciekawie.

Oto pada słowo „Templariusze” – strzygę uszami, a on sypie faktami. Widząc moje zainteresowanie, otwiera bagażnik i pożycza mi książkę, którą zobowiązuję się przeczytać do rana. Czytam, robię notatki.   

Ten sąsiad to ciekawy człowiek, opiszę jeden wątek: - Poznaliśmy się 21 lipca 1998 roku. (Z powodu wydarzenia osobistego tę akurat datę zapamiętałem na zawsze).

Więc facet mówi, że jego dziadek był wysokim oficerem niemieckim i dziś jest rocznica śmierci dziadka - zginął w związku z zamachem na Hitlera

Sprawdzam w parkingowym zeszycie nazwisko sąsiada – Treskow, rano zaglądam do google....                                                                                                         

 Feldmarszałek Treskow, najwyższy rangą oficer niemiecki, biorący udział w spisku, dowódca armii na Froncie Wschodnim, po nieudanym zamachu hr. Clausa von Stauffenberga w Wilczym Szańcu, w dniu 21 lipca 1944 rozerwał się granatem przeciwczołgowym pod Białymstokiem.                                                                

A teraz co wynotowałem w 2009 roku z arcyciekawej książki:                                          „Masoni, stowarzyszenia tajne w starożytności, wydawnictwo ARS REGIA, pozycja dotowana przez Komitet Badań Naukowych, wrzesień 1992.                  

 Ars Regia, czyli - sztuka królewska - to nazwa własna wolnomularstwa. W nazwie tej pobrzmiewają echa dawnych związków masonerii z alchemią, matematyką, szczególnie geometrią, architekturą. To mozaika, w której mieszczą się stowarzyszenia pitagorejskie i koła orfickie starożytności, tajne stowarzyszenia Afryki, zwłaszcza Egiptu i kręgi kabalistów średniowiecznych.

 Ludzkość najwyraźniej dążyła i dąży nadal, do uczynienia swego kulturalnego dorobku tajnym. Odwieczny dylemat : tworzyć dla wszystkich, czy dla wybranych?  Dalej jest o tajnych naukach, tajnych bractwach, jest podana Lista Lóż Podległych Wielkiej Loży Londynu. Stawiamy tu znak równości do koła Rotarian w Hotelu Hollyday w Krakowie, do którego należy m.in  Andrzej Wajda i Stanisław Dziwisz.                  

 Symbole: - oko opatrzności, gwiazda syjonu, drzewo życia, cyrkiel, stylizowany układ słoneczny itd.                                                                                        Zasady ogólne: - Wolnym Mularzem polskim może zostać każdy, kto nosi w sobie poczucie godności ludzkiej, oparte na dążeniu do nieustannego doskonalenia się.             

Wychodząc z zasad wolności, nie narzucamy Braciom żadnych wierzeń religijnych ani politycznych.                              

 Do podstawowych zadań wolnomularza należy samodoskonalenie, a jedną z głównych  dróg  prowadzących do tego celu jest samokształcenie. Stąd wszystkie loże, mające swoje stałe siedziby, posiadały biblioteki, a bibliotekarz był jednym z urzędników loży. Według szacunków Niemieckiego Muzeum Wolnomularskiego w  Bayreuth, około roku 1930, wszystkie zbiory wolnomularskie w Niemczech liczyły 200 tysięcy woluminów.                                                                                                   Hitler od początku zwalczał wolnomularstwo (przecież symbolem gwiazda Dawida). Zaraz po opanowaniu władzy hitlerowcy przystąpili do likwidacji znienawidzonego ruchu. Loże były zamykane, a ich majątek konfiskowano.                                           

Biblioteki lóż przejmowało Gestapo, a pochodzące z nich książki trafiły do Biblioteki Fachowej Reichsfuerera SS, Heinricha Himmlera. Dla Himmlera książki te były prawdziwym skarbem.

Książki zostały częściowo opracowane. Te dostały pieczęć biblioteki Reichsfuerera – „Zbiory Specjalne Himmlera”. Do roku 1944 całość znajdowała się w Berlinie. Nasilające się bombardowania spowodowały jednak konieczność ewakucji zbiorów poza obszar bombardowań. 80 tysięcy woluminów wywieziono do Sławy Śląskiej, małej miejscowości na pograniczu Ziemi Lubuskiej i Dolnego  Śląska. Nie wiadomo, co się stało z resztą książek, możliwe, że spłonęły w Berlinie. Możliwe też, że zbiory zostały rozdzielone ze względów bezpieczeństwa na kilka części, i dalej są ukryte.   

 Oddziały Sowietów wkroczyły do Sławy na przełomie stycznia i lutego 1945. Zaczęły się rzezie i gwałty. W przerwach pijaństwo, strzelanie do obrazów i luster. Książkami z pieczęcią Zbiory Specjalne Himmlera zaczęli palić w piecach pałacowych. W ten sposób udało się Rosjanom zniszczyć 30% zbiorów z Astrologii.

W ostatnich dniach kwietnia 1945 dotarli do Sławy bibliotekarze  Biblioteki Uniwersyteckiej z Poznania. Uratowane i skatalogowane zbiory masońskie są wydzieloną kolekcją od 1 stycznia 1959. Najstarszą część zbiorów stanowią siedemnastowieczne druki różokrzyżowców.                                                                                                              

Historia wolnomularstwa, to właściwie prehistoria, opisująca m.in. katastrofę kosmiczną w układzie słonecznym, kiedy to planeta Marduk o okresie obiegu 3600 lat uderzyła jednym ze swych księżyców w inną planetę i spowodowała narodziny Ziemi. Dalej, liczne woluminy opisują historię  średniowiecznego  Zakonu Templariuszy, do którego legendy masoneria ściśle nawiązuje. Zbiory masońskie od 1969 r. są przechowywane w pałacu w Ciążeniu nad Wartą”.                                                                                                           ------------------------------------------------------------------------------------------------------------                                                                                

Mój komentarz z 2009 roku: - ojciec opowiadał, że przed wojną jako dziecko, był prowadzony w Aleje Ujazdowskie w Warszawie, do lekarza - Żyda, który leczył ojca na zapalenie permanentne ucha  środkowego. Po kilku wizytach ojciec został skutecznie wyleczony. Ten lekarz był masonem, miał wysokie tzw. wtajemniczenie i tytuł  Światło. Z książki dowiedziałem się, że tytuł ten przysługuje przy 32 stopniu wtajemniczenia, potem jest tylko jedna osoba – Wielki Mistrz – stopień 33.  Ciekawa była również terapia stosowana do leczenia - olejek rycynowy i płonąca świeczka w uchu. Olejek rycynowy - cudowny środek Edgara Cayce – śpiącego proroka. Edgar Cayce należał również do Sprawiedliwych.                                                                                                                     

niedziela, 15 września 2019

Katedra Notre Dame symbolem starej chrześcijańskiej Francji

Koniec października 2007 roku.
Sergio Pagano, prefekt tajnego archiwum watykańskiego, prezentuje „odnalezione” po niemal 700 latach dokumenty, tzw - Pergamin z Chinon, z których wynika, że oskarżenie Templariuszy o herezje było fałszywe. Wszystkie zarzuty zostały sfingowane.

Lista oskarżeń z Pergaminu:
- Bałwochwalstwo, sodomia, posiadanie i czczenie Bafometa - „gadającej głowy”.

Czarni podejrzewali, że mądrość Templariuszy bierze się z posiadania przywiezionego z Jerozolimy artefaktu z metalu, przy pomocy którego można było rozmawiać z Bogiem, kiedy się tylko zechciało.
      Siła urządzenia była nieziemska, pod jej działaniem zakwitały drzewa i zioła.
Bafomet to zniekształcone słowo arabskie oznaczające Źródło Mądrości.
(Część historyków przypisuje Templariuszom posiadanie Arki Przymierza, inni piszą o Świętym Graalu).

Zarzuty nie były więc fatalną pomyłką, lecz zostały postawione z pełną premedytacją. To było działanie zbrodnicze, a Watykan trzyma się ściśle odwiecznych procedur – najpierw iść w zaparte.
        Dlatego nie ma uderzania się w pierś.
Mało tego, rzecznik Watykanu rozwiewa wszelkie wątpliwości co do winy kościoła, podkreślając, że celem publikacji dokumentu "nie była żadna chęć uczczenia zakonu Templariuszy, a tym bardziej jego rehabilitacji".
     To po co było odtajnienie, skoro źródła historyczne niekościelne opisały już wydarzenia wystarczająco szczegółowo?
Myślę sobie: - Czarni jak zwykle coś knują.

Mija jeszcze dwanaście lat, w sumie mamy ich 705 od chwili spalenia na stosie w pobliżu katedry Notre Dame dwóch ostatnich Wielkich Templariuszy, mistrza zakonu Jakuba de Molay i namiestnika Normandii Geoffrey'a de Charney.



16 kwietnia 2019 roku katedra zamienia się w stos.







W czasie rewolucji francuskiej (1789-1799) nazwa katedry została zmieniona na: - Świątynia Rozumu.
      Radykalnie zwalczano wpływy kk, a także wszystkie religijne aspekty życia społecznego. Zmieniono wtedy kalendarz, stworzono wiele nowych określeń, wprowadzono świeckie śluby i pogrzeby, usuwając z ceremoniału symbolikę chrześcijańską. Wiele paryskich kościołów zamieniono na warsztaty rzemieślnicze, hale targowe i magazyny.
Rozważano także zburzenie katedry Notre Dame jako symbolu starej chrześcijańskiej Francji.

Ostatecznie z tego pomysłu zrezygnowano z uwagi na trudności techniczne związane z rozbiórką tak dużego obiektu.

Katedrę zamieniono na miejsce nowego kultu: - Racjonalizmu.                   Najpierw obchodzono w niej Święto Rozumu, a potem święto Istoty Najwyższej.
      Pierwsze obchody Święta Rozumu odbyły się w listopadzie 1793 roku. Jak w wielu innych dawnych kościołach towarzyszyło im niszczenie obrazów sakralnych, rzeźb i figur świętych, oraz szydzenie z ceremoniałów. Propagatorem Kultu Rozumu był Jacques-René Hébert, który jako wojujący ateista dążył do całkowitego zlikwidowania wszelkiej religii.
     Z jego poglądami nie zgadzał się Maximilien de Robespierre, który był wrogiem kk, jednak przyjmował istnienie Najwyższego. W jego wizji katedra Notre Dame miałaby stać się świątynią kultu Istoty Najwyższej, bez żadnych odniesień do katolicyzmu.

Dla rewolucjonistów katedra była symbolem bogactwa, ucisku i dominacji silniejszych nad słabszymi. Dlatego, choć zrezygnowano z jej całkowitego zniszczenia, uszkodzono liczne elementy wystroju.                                                                                                    
Na fasadzie kościoła znajdowała się galeria królewska, na której widniały rzeźby królów Judy ze Starego Testamentu.
Zrzucono je z galerii. Z wnętrza katedry usunięto wiele obrazów i rzeźb, zastępując je wizerunkami przywódców rewolucji.
   Jak wiadomo Filip IV zwany Pięknym i jego protegowany kleryk umieszczony na papieskim stolcu, który przyjął tytuł Klemens V, zapożyczyli się tak bardzo u Templariuszy, że nie byli w stanie oddać długów.
Jako dłużnicy wpadli więc na pomysł radykalnego pozbycia się wierzycieli, czyli całego Zakonu Templariuszy.


Akcja rozpoczęła się w piątek 13 października 1307 roku, gdy o tej samej godzinie, dzięki doskonale zorganizowanej akcji tajnej policji, w całej Francji zatrzymano większość Templariuszy.                     Filip Piękny miał nadzieję dzięki temu nie tylko pozbyć się wierzyciela, u którego był potężnie zadłużony, ale też ukraść gigantyczne ponoć skarby zgromadzone przez zakon. I zrabować Bafometa.
Natychmiast otwarto skarbiec znajdujący się w paryskiej siedzibie Templariuszy, by stwierdzić, że jest pusty. Zakon miał skutecznych informatorów.

Według opinii historyków, Templariusze wyprzedzali swoją epokę o 200 lat, dlatego byli niewygodni dla zawsze konserwatywnego kościoła. No i ten dług.....

Po siedmiu latach więzienia i tortur, 18 marca 1314 roku wieczorem pospiesznie układano dwa stosy. Wolą króla Francji Filipa Pięknego jeszcze tego samego dnia mieli na nich spłonąć dwaj wiekowi Templariusze.
Skazańcy szykowali się na śmierć z całkowitym spokojem. Poprosili tylko o przywiązanie ich twarzami w stronę pobliskiej katedry
Notre Dame.




Jakub de Molay przeklął Króla Filipa Pięknego i Papieża Klemensa mówiąc: Klemensie, sędzio niesprawiedliwy, powołuję ciebie przed Sąd Boży w 40 dni od dnia dzisiejszego…
A ciebie królu Filipie, równie niesprawiedliwy, w ciągu roku jednego. Przeklinam! Przeklinam cię do trzynastego pokolenia

W ciągu miesiąca Klemens V zmarł w wielkim bólu. Podobno zaszkodziło mu mszalne wino.
To mogło być zwykłe otrucie – powie niedowiarek.
Oczywiście, że tak mogło być.
Ale w czasie pogrzebu piorun wpadł przez kościelne okno i spalił ciało. Na popiół.
Tu niedowiarek ma problem.

Kilka miesięcy później zmarł Filip Piękny. Miał wypadek na polowaniu. W ciągu następnych lat wszyscy jego potomkowie aż do 13 pokolenia zmarli w dziwnych okolicznościach. Zatrucia, wypadki na polowaniu, na budowie, choroby, wojny.
Cały ród Filipa Pięknego wyginął.


Większość gotyckich katedr od Chartres po Reims, od Paryża po Strasbourg zbudował Zakon Templariuszy.
Wszystkie były pod wezwaniem Notre Dame.



Celem Zakonu było stworzenie nowego ładu w Europie.
To oni doprowadzili do podpisania Magna Charta w Anglii.
Utrzymywali poprawne stosunki dyplomatyczne ze światem islamu, w którym cieszyli się ogromnym poważaniem.
        Przodowali w kartografii, geometrii, budowie dróg i żegludze, założyli w całej Europie nowoczesne szpitale z własnymi lekarzami. Ich pierwszym przykazaniem była higiena i czystość.
Z ekstraktów pleśni otrzymywali pierwsze antybiotyki, a epilepsji nie uważali za dzieło szatana, jak mawiali ich ciemni współbracia kościelni, lecz za chorobę, którą można wyleczyć.

Gdyby koncepcja Templariuszy zwyciężyła, postęp w Europie nastąpiłby znacznie szybciej i już pięćset lat wcześniej mogłoby dojść do powstania Wspólnoty Europejskiej.

czwartek, 7 grudnia 2017

Legenda o ziarnku ryżu

Czyli kontynuacja wątku Wyścig Czerwonej Królowej.
(Był wpis z 7 marca 2017 o tym tytule).

Wracamy do chwili, kiedy komórki mnożyły się szaleńczo, oraz bez umiaru i wnet okazało się, że takie działanie ma sporą wadę: - jest nią właśnie zbytnia szybkość rozmnażania.
        Na 64 cykle podziału, każdy jeden dzielący się osobnik, wyprodukowałby miliard klonów w ciągu niecałych dwóch dni.
Te z kolei w ciągu dwóch następnych dni dałyby miliard miliardów potomstwa.
       Owszem, jednokomórkowce są wprawdzie bardzo małe, azaliż nie aż tak małe.

Wyliczono, że gdyby rozmnażały się niepohamowanie, w ciągu kilku dni pokryłyby całą powierzchnię Ziemi! Kompletnie!
A wtedy Wczesne Dzieło Stworzenia wydusiłoby się samotrzeć!
Gdyby w tym momencie nie wkroczyła miss Ewolucja ze swoją torebką, byłby problem.

Czy znasz, Czytelniku, legendę o ziarnku ryżu?
Wspierałem się kiedyś tą legendą, przy uczeniu operowania kontraktami terminowymi CFD na GPW.
         Akcja opowiadania rozgrywa się w Chinach (albo Indiach). Ponieważ obie kultury przypisują sobie pierwszeństwo wynalezienia gry w szachy.
Gra, jak wiadomo odbywa się na polu 8 x 8 = 64.
Wersja indyjska:

Król Sher Khan, namiętny strateg szachowy, gorąco zapragnął poznać wynalazcę gry.
Jego armia przeczesywała więc cały kraj, aż wpadła na trop staruszka o imieniu Buddhiram - nauczyciela matematyki.
       Postawiony przed oblicze króla, dostąpił wielkiej łaski: - oto miał sobie wyszukać nagrodę. Sher Khan zarządził bowiem, że jest gotowy podarować Buddhiramowi wszystko, co ów sobie zamarzy, a to w podzięce za przyjemność, jakiej codziennie dostarczała mu genialna gra.
Nauczyciel poprosił o czas do namysłu.

Następnego dnia przekazał władcy, że jest prostym człowiekiem, więc wystarczy mu trochę ryżu.
A konkretnie jedno ziarnko na pierwsze pole szachowe, dwa na drugie, cztery ziarnka na trzecie, osiem na czwarte itd. - na każde następne pole dwa razy więcej, niż na poprzednie.

Sher Khan poczuł się dotknięty. Wydawało mu się, że podobna zapłata jest nikła, a więc niegodna króla.
Poczuł się urażony w swoją wielkoduszność, niemniej obietnica królewska jest (a przynajmniej powinna być) rzeczą świętą. Rozkazał tedy, aby zgodnie z życzeniem starca podwajano ilość ziaren na kolejnym szachowym polu.
      Rozeźlony nieco, a potem znudzony tylko, śledził zabawę z podwajaniem.
Na dziesiątym polu znalazło się 512 ziaren, co wystarczało już na lekką kolację.
Na polu dwunastym znalazło się 2048 ziaren – czyli nic wielkiego.

Nawet po dwóch tygodniach Sher Khan jeszcze się nie przejmował. 8192 ziarenka ryżu na polu czternastym: - i cóż z tego?
         Niejaki, lekki jedynie frasunek, dopadł króla dopiero wtedy, kiedy na polu piętnastym wypadła liczba 16 384 ziaren. Zaczął przewidywać, że starzec zabierze jednak do domu porządny wór ryżu.
       Władca miał atoli ważniejsze sprawy na głowie, na przykład jak wykiwać naród przy okazji obiecanej reformy sądownictwa.
Na jakiś czas stracił więc z oczu sprawę ryżowej nagrody.

Przyszedł jednak moment, kiedy sprawa przypomniała się sama. 
Oto w sześćdziesiątym czwartym dniu zabawy, do królewskiej komnaty wcisnął się zdeliberowany wielce, oraz blady jak ściana (biała ściana) skarbnik i wyjąkał, że nagroda nie może być wypłacona.
Sher Khan pokiwał z niedowierzaniem głową: lewo – prawo, lewo – prawo. I ryknął:
       -  Jak to nie może być wypłacona!!!?
W całym życiu nie miał u nikogo długów, a tu przecież chodziło może o kilka, czy kilkanaście worków ryżu! W czym więc problem?
Skarbnik uderzył w płacz i kazał przywołać Nadwornego Rachmistrza. Ów wytłumaczył władcy, że mamy oto do czynienia z Liczbą Wykładniczą.
      Zwołane w nocy Pałacowe Konsylium Astrologiczno – Matematyczne, po dokonaniu obliczeń, stwierdziło, że wykładniki są wredne. Mianowicie azaliż wymykają się spod kontroli.
Już 22 dnia Buddhiramowi należało się (bowiem) ponad milion ziaren, a przecież nie była to nawet połowa szachownicy!
        I zaprawdę, powiadam wam: - król zrozumiał w tym momencie, że ma problem.
Czyżby starzec go oszukał?
Nadworny Rachmistrz naświetlał sprawę:
- Nawet gdybyśmy zebrali ryż z całego królestwa, to będzie go za mało, aby wypłacić nagrodę. Jeżeli jednak chciałbyś królu dotrzymać słowa, trzeba byłoby wykupić całą ziemię na świecie, osuszyć oceany i morza, stopić lód na północy, zamienić to wszystko w uprawne pola ryżowe. A wtedy, być może, wystarczy ryżu na dotrzymanie obietnicy.
        - To ile w końcu potrzeba tych ziarenek? - zapytał władca.
Zostawimy teraz w spokoju tę dość dużą liczbę, która padła z ust Rachmistrza Nadwornego, a którą trudno sobie wyobrazić,

Kiedy król ową liczbę usłyszał, najsampierw poczuł się nieswojo, ale szybko, sposobem prawdziwych władców ogarnął się i zaczął poszukiwać rozwiązania.
  
Jedno jest pewne - pomyślał - nie mogę być niczyim dłużnikiem!

A jakiż to mamy najprostszy, choć może nieco radykalny sposób pozbycia się długu?
        Należy ukatrupić wierzyciela!

(W samej rzeczy, na takowej to teorii wzorował się król Filip zwany Pięknym, który zadłużył się po uszy u Templariuszy. Dobrał ci on do komitywy ówczesnego papieża, równie zadłużonego u tych samych wierzycieli i wspólnie, w piątek, trzynastego wykończyli Zakon za pomocą ichniego CBA).

Sher Khan, jako sprawujący monarchię absolutną, nie potrzebował babrać się w jakieś trybunały stanu z małej litery - mógł po prostu skorzystać z niezbyt radosnego co prawda i całkiem niedemokratycznego, azaliż arcy prostego zjawiska przypisanego do tego rodzaju rządów. 
      Mógł (bowiem) postawić starca przed wyborem: - ryż albo topór!
Starzec z pewnością zrezygnowałby z głupiego ryżu na rzecz swojej mądrej głowy.
       Bo jakiż to ów miał zamiar?
        Po co mu potrzebna tak ogromna ilość ryżu, który i tak kiedyś zacząłby się psuć?
Z punktu widzenia ekonomii to czysta głupota, jednak pod względem rachunkowym jest to zdumiewająco logiczne, aby za pomocą jednego ziarenka i liczby wykładniczej zniszczyć całe imperium, którym, nawiasem mówiąc, rządził gamoń.

Sprawa zakończyła się polubownie: - starzec głupi nie był, cenił swoją głowę, a więc odpuścił.

I w tym miejscu autor bloga takoż odpuszcza i śle Czytelniczkom i Czytelnikom serdeczne Życzenia Świąteczne, a dla Satysfakcji Zupełnej życzy atoli sobie i Wszystkim szałowego Sylwestra.
       Zamiast obłapki dołączam pozdrowienia od Świątecznego Nocnego Metra.
      Do zobaczenia w Nowym Roku 2018
Zbyszek 55







niedziela, 18 grudnia 2016

Zagadka liczby 23

Tytuł tego posta może także brzmieć: - Piękny umysł
                                                               albo : - Prawo Piątek
                                                                   lub: - John Nash

Johna Nasha możemy zobaczyć w kultowym filmie z 2001 roku „Piękny Umysł”.....
Ten film zdobył cztery Oskary.
Za swoje odkrycia w matematycznej teorii gier, Nash dostał w1994 r. Nagrodę Nobla.
1 + 9 + 9 + 4 = 23

Czemu piszę o Nashu?
Ponieważ był to człowiek zafascynowany liczbami, a zwłaszcza liczbą 23. Nash opublikował 23 artykuły naukowe.
Nie można więc pisać o liczbie 23 pomijając Nasha.

Wiele lat temu wpadła mi w ręce niezwykła książka Roberta Wilsona „Kosmiczny spust”.
    W skrócie:
Wilson pisze o religii Dyskordian, a konkretnie o synchroniczności związanej z liczbą 23.
Ta idea wyraża przekonanie, że wszystkie zdarzenia i „przypadki” są w jakiś sposób powiązane z liczbą 23, oraz z Prawem Piątek.
23 jest tu symbolem bogini Dyskordii – greckiej Eris.
Najsłynniejszą regułą jest dyskordiańskie Prawo Piątek:

WSZYSTKIE ZJAWISKA ZACHODZĄ PIĄTKAMI, LUB SĄ PODZIELNE PRZEZ PIĘĆ, EWENTUALNIE STANOWIĄ KTÓRĄŚ POTĘGĘ PIĄTKI LUB TEŻ W JAKIKOLWIEK INNY SPOSÓB - WPROST LUB NIE - ŁĄCZĄ SIĘ Z LICZBĄ PIĘĆ.
PRAWO PIĄTEK ZAWSZE SIĘ SPRAWDZA.

Czyż nie szukamy piątek na wykresach giełdowych?

To gdzie jest ta liczba, jak szukać liczby 23 wokół nas?
A po co szukać? 
23 jest wszechobecne. Oglądasz mecze?

Piłka nożna: 2 razy po 11 graczy + sędzia = 23
Lub inaczej: 2 razy po 11 graczy + jedna piłka.

Zakłada się, że synchroniczność kryjącą się za 23 zauważył jako pierwszy pisarz S. Burroughs, autor m.in. Nagiego Lunchu i Ćpuna.
Kiedy mieszkał w Tangerze, poznał kapitana Clarka, który pływał promem do Hiszpanii. Pewnego dnia Clark powiedział Burroughsowi, że pływa na tej trasie już od 23 lat i nie miał ani razu wypadku.
       Jeszcze tego samego dnia prom zatonął...
Wieczorem, kiedy pisarz rozmyślał o wypadku, w radiu usłyszał wiadomość o katastrofie lotu nr 23 na trasie Nowy Jork-Miami. Samolot pilotował inny kapitan Clark!
     O liczbie 23 dowiedział się Genesis P-Orridge - żywa legenda undergroundu, artysta, performer, pionier muzyki industrialnej, założyciel zespołów Throbbing Gristle i Psychic TV (ten drugi wydał 23 albumy w ciągu 23 miesięcy, ukazywały się 23 każdego miesiąca!).
     Genesis sam zaczął zauważać tajemniczą synchroniczność 23 w swoim otoczeniu. Liczba ta stała się czymś w rodzaju tajemnego znaku dla wtajemniczonych - kiedy tylko poznałeś jej tajemnicę, wokół zacząłeś spostrzegać jej wszechobecność.
Dla jednych może to być tylko dobra zabawa, dla innych (kapitan Clark ) liczba 23 może być przekleństwem.

Pewnego razu Genesis opowiedział o tej zagadce członkom innego zespołu industrialnego, Cabaret Voltaire. Wysłuchali tego z zainteresowaniem, ale i sceptycyzmem.
          Dwa dni później zadzwonili do Genesisa:
Ty draniu!... Pojechaliśmy do Holandii na trzy koncerty.
W każdym hotelu mieszkaliśmy w pokoju nr 23, a koncert z 23 dnia miesiąca był całkowitą katastrofą. Gdziekolwiek się nie ruszyliśmy, wszędzie były 23!
Coś ty zrobił?
No właśnie, co on zrobił?
    Ja? Nic nie zrobiłem, tylko wy dopiero teraz zaczęliście TO dostrzegać!

Proponuję Wam, czytelnicy, żebyście sami rozejrzeli się wokół siebie, a będziecie zdziwieni.
Poniżej tylko mały wybór ważniejszych synchroniczności liczby 23 i wiążącego się z nią Prawa 5:

23 to liczba atomowa wanadu. 
23. dniem w roku jest 23 stycznia.
20.3.2003 - godzina 3.23 - George W. Bush ogłasza, że USA wypowiadają wojnę Irakowi.
Lądowania na Księżycu: - pierwsze lądowanie miało miejsce na Morzu Spokoju, 23,63 stopni na Wschód.

Drugie lądowanie było na Morzu Burz 23,42 stopni na Zachód. Numery Apollo, które wówczas lądowały, to Apollo 11 i Apollo 12.
11 + 12 = 23.
Litera W jest 23 w alfabecie (angielskim, łacińskim) bo w polskim jest 22).
W ma u góry 3 punkty, na dole 2. 2+3 = 23
W alfabecie greckim 23 literą jest PSI. Czy wiesz co oznacza PSI?
       Jeden cykl męskiego biorytmu liczy 23 dni.
Krew potrzebuje 23 sekundy, żeby „okrążyć” ludzki organizm.
Ludzkie ciało posiada 46 chromosomów, ulokowanych parami.
Od każdego rodzica dziecko otrzymuje 23 chromosomy.
28 (23+5) dni - tyle przeciętnie dni ma cykl menstruacyjny. .

W geometrii euklidesowej są 23 aksjomaty.
Na czele Templariuszy stało 23 Wielkich Mistrzów.
Nissan to marka samochodów. Po japońsku "ni" to "2", a "san" to "3".
W kabalistycznym Drzewie Życia są 22 ścieżki. W 23 ścieżkę nie ruszaj!

Gwiezdne Wojny.
Podczas ataku na Gwiazdę Śmierci, Luke nosi kod Red 5 (2+3).
Red 2 i Red 3 odpalają ładunki przy 23 stopniu.Numer bloku, w którym uwięziona jest Leia to AA-23
R2D2 i C3PO: R2 + C3 = RC i 23. (RC= Rosae Crucis)

Loża masońska w Nowym Jorku znajduje się na 23 Ulicy.
Adres loży masońskiej w Stafford, Anglia: 23 Jaol Road.

Statystycznie co 23 fala, uderzająca o brzeg, jest dwukrotnie
silniejsza od zwykłej fali.
(Sprawdzałem to przez kilka godzin!)

Ziemia jest obecnie nachylona pod kątem 23,5 stopni.
W głównej siedzibie Microsoftu w Redmond znajdują się 23 budynki. .
We wzorcu DNA widać nieregularności w połączeniach co 23 sekcje.

23 w kodzie telegraficznym Morse'a oznacza "przerwać linię".

Słynny mag Aleister Crowley definiował liczbę 23 jako "rozpad, separację”.
Lecz jednocześnie również jako: „radość, nić, życie"
Kariera Elvisa Presleya trwała 23 lata.

W pierwszej części "Ghostbusters" bohaterowie biegną na 22 piętro, gdzie mieści się mieszkanie Dany Barett. Później wbiegają jeszcze piętro wyżej, na 23, gdzie znajduje się brama między wymiarami!

23 heksagram w I-Ching oznacza "Chaos", "rozpad"

USA przeprowadziły 23 próby atomowe na Atolu Bikini
Podzielcie 2 przez 3, a otrzymacie 0,666...

Waszyngton zaczyna się na literę W (23 w alfabecie).
W Waszyngtonie znajduje się Pentagon (posiada 5 boków)

Zespół U2: U to 21 litera w alfabecie. 21+2=23.
Juliusz Cezar zginął od 23 ciosów sztyletu.

John Lennon.
Ślub z Cynthią Powell 23 sierpnia
zastrzelony o 23.00

William Szekspir miał 46 (2 razy 23) lat w 1610 (1+6+1+0=8, 8 to 2 do 3 potęgi), kiedy ukazała się Biblia w wersji króla Jerzego. W tym tłumaczeniu, 46 słowo w Psalmie 46 to "shake", a 46 słowo od końca to "spear"...
Numer izotopu uranu, używanego w bombach atomowych to U235
23 stycznia Adolf Hitler zwołał Kongres Narodowych Socjalistów.
23 listopada próbował przejąć władzę.

W piątek (5=2+3), 13 października (13.10: 13+10=23)
aresztowano Templariuszy.
Znak pokoju/zwycięstwa: V (czyli 5). 2 palce u góry, 3 na dole.

Sławne Tu i teraz. (Prawie)
         Minęły tylko dwa dni, od chwili gdy opublikowałem piątkowy wpis o dwóch jaskółkach i poszedłem szukać swojego serca, które tymczasem powędrowało pod Sejm
Przecież bez serca nie da się żyć.
             Wróciłem do domu, włączyłem TV 24, a tu moment nocnego uchwalenia budżetu.
    Pisiaki wstali, klaszczą, głosowanie zakończone!
Jest godzina 23.23!
Wyłączam osobiste odczucia, które są zawsze subiektywne.
W głowie dzwonek, miga czerwony alarm - piku, piku i wyświetla się jedno pytanie:
       Widzisz co sygnalizuje Anioł?
Synchroniczność pokazała podwójne 23. A to bardzo niedobry sygnał!

Biegnę po telefon, żeby pokazać ten moment czytelnikom.
Prawie się udało. Ze zdjęcia uciekły tylko dwie sekundy.

A jak działa 23 w moim życiu?

Zwróciłem uwagę na tę liczbę po tragedii osobistej, która dawno temu wydarzyła się w jednym z moich warszawskich mieszkań. To mieszkanie miało numer 23.
- Od tej pory nie lekceważę tej liczby.
- Nie szukam jej - ona pokazuje mi się sama co pewien czas
- Na pewno sygnalizuje zmiany, a nawet ostrzega.
- Niesie przesłanie: - Uciekaj, nie dla ciebie to miejsce. Rozstanie.
Albo inaczej: - Będzie się działo! Potem panu dziękujemy.

        Są także dobrze znane mi miejsca związane z tą magiczną liczbą, z których korzystam niemal codziennie, i …... nic się nie dzieje!
       Jak na razie nic.
Takim miejscem jest pierwsza nitka warszawskiego metra: 23 stacje, 23 kilometry.
Przecież nie można wszystkiego wiedzieć. 
        Życie jest tajemnicą.....