Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bogactwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bogactwo. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 stycznia 2026

Ukryty guzik



"Spytano kiedyś Henry'ego Forda, jednego z najbogatszych ówcześnie ludzi, choć urodził się w biedzie:

 - Co chciałby pan robić w przyszłym życiu?

 - Nie chciałbym być znowu najbogatszy. Zawsze więcej niż inni pracowałem, nie miałem nigdy czasu dla siebie, i po co tak? Nie miałem nawet czasu, żeby cieszyć się swym bogactwem. Uważam, że każdy ma taki guzik, który należy przycisnąć, aby zmienić swoje życie. Ja niby o tym guziku wiedziałem i był moment, że chciałem go użyć, jednak nie potrafiłem odkryć, gdzie on jest".

  Znany jest efekt psychologiczny napinania się na osiągnięcie jakiegoś celu. Podążamy do niego z uporem, z coraz większym wysiłkiem, a on jest ciągle w tej samej odległości od nas, ciągle na linii horyzontu.

   W jakiejś chwili odpuszczamy, poddajemy się i mówimy DOŚĆ!. Ooo... I wtedy dzieje się! Oto okazuje się, że cel jest tuż przy nas, w zasięgu ręki. I zawsze tam był, tylko przez wysiłek odsuwaliśmy go od siebie.

   Zrozumienie tego mechanizmu, takiego stanu, Osho określa czymś pośrednim między stanem Łaski, a oświeceniem. Aby go osiągnąć, potrzebne jest całkowite odpuszczenie, stan całkowitego spokoju, sama wiedza, że tylko należy czekać (z właściwą myślą), o czym przecież już pewnie słyszałeś. 

Każda prawda dociera dopiero wtedy, kiedy człowiek jest gotowy ją przyjąć.

piątek, 21 marca 2025

Bajka nie tylko dla dziewczynek

 


Była sobie raz niepozorna, skromna dziewczynka. Otoczona miłością matki wierzyła w swą szczęśliwą gwiazdę. A sprzyjały temu często powtarzane słowa rodzicielki: - Uwierz w siebie, moja ukochana córeczko!

 Jednego razu dziewczynka zapytała:

- Mamusiu, czemu tata już z nami nie mieszka? Matka wyjaśniła:

- Przystojny mężczyzna często bywa niestały w uczuciach. Jak wiesz, tata jest przystojny. Pamiętaj: - nie należy mylić opakowania z zawartością.

Kiedy przyszła odpowiednia pora, pojawił się chłopak.

Chodzili ze sobą jakiś czas. Dziewczyna chłonęła wiedzę na własną rękę, wiedząc, że szkoła jest dobra, ale mądra to ona nie jest.

Dzięki tej indywidualnie zdobywanej wiedzy stawała się coraz mądrzejsza. Opowiadała bajki z morałem swemu chłopakowi, co mu imponowało, gdyż poza oglądaniem meczów piłki nożnej, niewiele go interesowało. Nasza bohaterka intensywnie korzystała z biblioteki, a jej chłopak przystał do kiboli.

Kiedy do faceta w końcu dotarło, że przy swojej dziewczynie właściwie jest przygłupem i ona może mu się wymknąć, zapytał, czy wyjdzie za niego za mąż.

A dziewczyna właśnie dostała pierwszą pracę, gdzie od razu zauważono jej potencjał. Jednocześnie dobrze wiedziała, że obecny związek, rokowania na przyszłość ma nikłe.

Dlatego odpowiedziała owemu krótko: - Nie.                                          

A jako, że posiadała wrodzoną delikatność, dalszy ciąg odpowiedzi: - a dymaj się jełopie ze swoimi kibolami – przemilczała. I zerwała związek.

W pracy szybko awansowała, jednak znając wskazówki Roberta Kyosaki wiedziała, że mając pomysł, powinna otworzyć własną firmę i wskoczyć w rynkową niszę, co też w odpowiednim momencie zrobiła. Przemyślane posunięcie wprowadziło naszą bohaterkę w fizyczny obszar bogactwa, a więc drugi, bowiem umysłowo bogata już była.                                                         

       Czuła się wyzwolona, a zrażona dwulicowością otoczenia, po kilku nieudanych związkach, zaczęła ich unikać, coraz częściej szukając samotności w swym ukochanym małym domku pod miastem. Tam nie stroniła od prac fizycznych, dużo chodziła i nie tylko czuła się dobrze, ale była wręcz szczęśliwa. Kiedy zdalny nadzór nad prężnie rozwijającą się firmą zaczął ją męczyć, sprzedała biznes, a pieniądze ulokowała w przemyślanych inwestycjach.                                                                                  

Mocno brzmiały jej w pamięci słowa Osho, że szczęścia nie należy szukać na zewnątrz, ono znajduje się w środku człowieka.

Mijały lata, kobieta starzała się w pogodzie ducha. Przybywało siwych włosów, ogólne przyjazne nastawienie do świata, akceptacja życia takiego jakie jest - to wszystko sprzyjało zdrowiu. Na nic nie chorowała, dopisywała jej sprawność fizyczna, bo jak wiemy wszystko bierze się z głowy i jeśli duch zdrowy, to i ciało także. Do tego poznała bratnią duszę, mężczyznę w jej wieku, z którym porozumiewała się wspaniale. Nie zawłaszczali sobie wolności, on mieszkał sam w swoim niedaleko położonym domu i kiedy oboje mieli ochotę na spotkanie, wtedy się spotykali.

 Koniec bajki.


P. S. - Cały szkopuł w tym, że małym dziewczynkom nie opowiadano w dzieciństwie podobnych bajek, zamiast tego katując je tym pieprzonym królewiczem na białym koniu.

Przyjaciel podesłał adres do filmiku, który wesprze każdą zagubioną chwilowo, czy też nie wierzącą w siebie  "nie tylko dziewczynkę".

https://www.youtube.com/watch?v=k6YAChF1gAE

 

piątek, 17 stycznia 2025

Szacunek do pieniędzy

Pieniądz jest wspaniałym wynalazkiem, czyni ludzi bogatymi, umożliwia im zdobywanie tego, czego nie mają. Jednak wszystkie religie są mu przeciwne. Nie chcą bogatej ludzkości, nie chcą inteligentnej ludzkości, jeśli bowiem ludzie będą inteligentni, to kto przyjdzie do kościoła?

Wszystkie religie i to zawsze, występowały przeciwko bogactwu, bo ono może dać ci prawie wszystko, co można kupić. Prawie, ponieważ kilku wartości duchowych nie da się kupić: - miłości, oświecenia, wolności i paru innych. Poza tym wszystko inne można kupić za pieniądze.

    Ponieważ wszystkie religie zawsze były przeciwko życiu, musiały także być przeciwko pieniądzom. To całkiem naturalne. A życie potrzebuje pieniędzy, bo potrzebuje wygody, dobrych ubrań, pięknych domów. Życie potrzebuje dobrej literatury, muzyki, poezji.

Na przykład człowiek, który nie pojmuje muzyki klasycznej jest taki ubogi ….. jest niemal głuchy. Oczywiście słyszy, jego zmysły działają – oczy, uszy, nos są na swoim miejscu z punktu widzenia anatomii, ale nie ma w tym metafizyki.

Tak samo jest ze zrozumieniem piękna wielkiej literatury. Jednak aby to wszystko pojąć, musisz być najedzony, nie martwić się ośrodki do życia.


Dla przykładu – muzułmanie zakazali muzyki, to zdarzyło się w Dehli. Rządził wtedy jeden z najpotężniejszych władców muzułmańskich, Aurangzeb.

Był nie tylko potężny, był także straszny. Do jego czasów imperatorzy mówili jedynie, że muzyka jest sprzeczna z islamem. W Dehli było wielu muzyków, a władca nie był dżentelmenem. Ogłosił, że jeśli usłyszy w Dehli muzykę, to natychmiast każe ściąć głowę muzykowi.

     A trzeba pamiętać, że Dehli było od tysiącleci stolicą, tam właśnie znajdowało się centrum kulturalne Indii. Mieszkali tam najróżniejsi geniusze.

Kiedy więc usłyszeli o zarządzeniu Aurangzeba, zebrali się, aby coś postanowić. Owszem, mówi się, że muzyka jest sprzeczna z islamem, nie ma problemu, wszyscy to wiedzą. Ale ten człowiek jest niebezpieczny, chce zabijać.

Na to muzycy nie mogli się zgodzić. W ramach protestu wszyscy, a było ich tysiące, poszli do pałacu Aurangzeba.

Władca wyszedł na balkon i zapytał:

- Co się stało? Czy ktoś umarł?

A mógł tak sądzić, ponieważ muzycy przynieśli ze sobą kukłę zrobioną z poduszek.

Muzycy odpowiedzieli:

- Nie żyje muzyka, a ty jesteś mordercą.

Aurangzeb odpowiedział:

- To dobrze, że nie żyje. A teraz wyświadczcie mi przysługę i zakopcie ją tak głęboko, żeby nigdy nie wstała z grobu.

Tysiące muzyków i ich rozpacz nie miały najmniejszego wpływu na Aurangzeba. On miał poczucie wypełnienia „świętej  misji”.

     Muzyka jest zakazana przez islam. Dlaczego?

Ponieważ na Wschodzie była grywana najczęściej przez piękne kobiety. Zachodnia definicja „prostytutki” znacznie się różni od tej używanej na Wschodzie. Na Zachodzie prostytutka sprzedaje swoje ciało. Natomiast w dawnych czasach na Wschodzie za prostytutkę uważano kobietę, która sprzedawała swój talent, swój taniec, swoją muzykę, swoja sztukę.

Zapewne cię zdziwi to, że każdy władca w Indiach wysyłał swych synów, którzy mieli przejąć po nim władzę, na kilka lat pod opiekę prostytutki. Tam uczyli się etykiety, elegancji, muzyki, subtelności tańca. Władca powinien wszak to wszystko poznać. Powinien pojąć, czym jest piękno, czym logika oraz dobre obyczaje. Taka była stara hinduska tradycja.

I muzułmanie ją przerwali. Muzyka była sprzeczna z ich religią. Dlaczego?

Bo aby nauczyć się muzyki trzeba było wejść do domu prostytutki. Muzułmanie są przeciwni jakiejkolwiek radości, a domy prostytutek pełne były śmiechu, piosenek, muzyki, tańca. Dlatego wprowadzili zakaz: - żaden muzułmanin nie może wejść do domu, w którym gra muzyka. Słuchanie muzyki to grzech.

      Podobne rzeczy działy się w innych religiach. Wspólnym celem tych działań było odarcie człowieka z tego, co go wzbogaca. Najbardziej oczywistym sposobem było nakazanie ludziom, by wyrzekli się pieniędzy.

Rozumiesz tę logikę?

Nie masz pieniędzy – nie masz wielu rzeczy. Zamiast obcinać gałęzie, zaczęli podcinać same korzenie. Człowiek bez grosza jest głodny, staje się żebrakiem, nie ma się w co ubrać. Nie sądzisz chyba, że będzie miał głowę do Dostojewskiego, Alberta Einsteina? To niemożliwe.

      Wszystkie religie, wspólnym wysiłkiem, czyniły ludzi tak ubogimi, jak to tylko możliwe. Tak bardzo potępiały pieniądze, tak gloryfikowały biedę, że bez wahania nazwałbym je organizacjami przestępczymi.


Pomyśl, co powiedział Jezus: - „Prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty przestąpi bramy niebios”.

     Człowiek bogaty w niebie? To absolutna niemożliwość.

Czy są to słowa zdrowego człowieka?

Bogactwo jest potępiane, pieniądze są potępiane. Świat podzielono na dwa obozy. 98 % żyje w biedzie, ale w przekonaniu, że wejdą tam, gdzie anioły grają na swych harfach ciągłe Allejuja. Żyją w przekonaniu, że wejdą tam, gdzie nie wpuszcza się bogaczy. Dwa procent, to ludzie bogaci, którzy żyją w poczuciu winy, że są bogaci.

     Nie mogą cieszyć się w spokoju swym bogactwem, bo w głębi duszy boją się: - może to prawda, że nas nie wpuszczą do raju? Mają dylemat. Dostatek rodzi w nich poczucie winy, są niepocieszeni, za dużo posiadają, zostaną wrzuceni do piekła.

To z tego powodu człowiek bogaty żyje w strachu. Nawet jeśli próbuje cieszyć się tym, co zdobył, poczucie winy go zatruwa. Towarzyszy mu ciągły niepokój – rozmyśla o raju, do którego wpuszczą nawet wielbłąda, a on zostanie za drzwiami. Życie jest takie krótkie, a potem tylko ogień piekielny. Przecież to paranoja.

      Człowiek ubogi już jest w piekle, ale ma nadzieję. Byłbyś zdziwiony widząc, że w biednych krajach ludzie są bardziej zadowoleni  niż w bogatych. Widziałem w Indiach najuboższych ludzi, w których nie było nawet cienia niezadowolenia. Za to Amerykanie włóczą się po całym świecie w poszukiwaniu przewodnika duchowego. Nic dziwnego, oni nie chcą być gorsi od wielbłądów, także chcą do raju. Usiłują więc znaleźć sposób – jogę, jakieś inne wygibasy, żeby kompensować swoje bogactwo.

     Cały ten świat obrócił się przeciwko sobie.

Być może jestem pierwszym człowiekiem, który tak otwarcie wyraża swój szacunek do pieniędzy. To dlatego, że one mogą uczynić cię bogatym w wielu wymiarach.

   Człowiek ubogi nie pojmie muzyki Mozarta, głodny, albo żebrak nie zachwyci się dziełami Michała Anioła.

Poza tym ludzie cierpiący głód  nie mają w sobie dość energii, by karmić swoją inteligencję. Inteligencja rodzi się dopiero wtedy, gdy masz w sobie nadmiar energii, a oni są wyczerpani zarabiając tylko na chleb i wodę.

     Nie mają w sobie dość inteligencji, aby pojąć Braci Karamazow. Są w stanie słuchać jedynie jakichś głupot wmawianych im na mszy niedzielnej. A przecież ani kapłan, ani słuchacze nie rozumieją o czym mowa. 


Zresztą większość słuchaczy jest wyczerpana i senna po całym tygodniu. I to nawet lepiej dla kapłana, bo nie musi przygotowywać ciągle nowych kazań. Może powtarzać stare – i tak każdy śpi, nikt się nie zorientuje …

                                   OSHO 1931 - 1990

piątek, 25 lutego 2022

Niech Moc będzie z Ukrainą

 



Im więcej przedmiotów posiadają ludzie, tym bardziej o nie się boją, a strach rządzący ich myślami podpowiada im, że najlepiej będzie zdobyć jeszcze więcej wszystkiego, ponieważ część można stracić. Dla podkarmienia ego może to być kupienie większego domu, zbudowanie wyższego muru, zdobycie skuteczniejszej broni.

Jeśli będę bardzo bogaty, innym biedniejszym ludziom będzie się wydawało, że jestem potężny i mądry.


Kilka lat temu, przy szykowaniu ogniska przyszło mi do głowy takie porównanie: - brak umiaru w gromadzeniu dóbr, czy ogólnie w zarabianiu pieniędzy jest chorobą. Jeśli w pogoni za kasą ktoś się zatraca (ze mną tak było) to jakby zaraził się dziwną chorobą, która rozprzestrzenia się wokół jako przyjemnie pachnący dym: - z jakiegoś powodu większość ludzi zdrowych, wąchając ten dym zachwyca się zapachem, a przez to także zaczyna chorować. I tak to się kręci. 

Dziś można rozwinąć te siekierkowe myśli. Wartość rzeczy jest względna. Samochód na przykład. To bardzo pomocne urządzenie. Ale bez paliwa klops - staje się bezużyteczny. Teraz za pieniądze mogę wszystko kupić. Ale jutro może już nie - one mogą z jakiegoś powodu stracić wartość i nie chodzi tu o stopniową utratę wartości z powodu inflacji.

Rozmawiam ze znajomymi podpierając się zimną logiką. Czy robić zapasy żywności? No dobrze, ale na jak długi czas można się zabezpieczyć i co kupić? Makaron? A na czym go ugotujesz żyjąc w mieście, gdy nie będzie gazu ani prądu? Ognisko? Więc zapałki jak najbardziej mogą się przydać. Wódka, spirytus jako pieniądz? Bowiem w czasach kryzysowych wracamy do transakcji wymiennych. Ok. tylko ile tego ma być i gdzie to trzymać? W szafie? Zakopać? Kiedy masz takie problemy, oznacza to, że już dałeś się skołować.

Bo patrząc z dystansem: - sprawy dzieją się ponad naszymi głowami. Są częścią większej rozgrywki, jak najbardziej zgodnej ze znanym nam Cyklem 52 lat. Trwa walka o prymat nad światem. Ameryka zagrożona, Chiny weszły w taktyczny na razie alians z Rosją. Na razie, bo wygląda na to, że docelowo ją także połkną razem z tą całą naszą Cywilizacją Zachodnią. A wtedy sprawdzi się proroctwo Pinokia: ; - każdy posłuszny dostanie swoją miskę ryżu.

To co? Mamy wybrać bierność? Absolutnie nie! Z bandytą rozmawia się językiem bandyty, on innego języka nie zrozumie. Tylko że nie zrobię tego ani ja, ani ty Czytelniku. Jednak możemy dokładać swoje ziarenka niezgody, gdzie tylko się da. A dla Ukrainy serce! Niech Moc będzie z Ukrainą!










piątek, 24 stycznia 2020

Bajka o perle


Drogocenna perła.

Żył raz w Indiach pewien mędrzec.
Szedł on wzdłuż piaszczystego wybrzeża oceanu i doszedł wieczorem do niewielkiej wioski rybackiej. Mijał ją ze śpiewem, a gdy zostawił ją już za sobą, jakiś człowiek zaczął za nim biec, wołając : - Zatrzymaj się, proszę! Daj mi swoją drogocenną perłę!

Mędrzec zatrzymał się i spytał: - O jakiej to perle mówisz ?
- O tej, którą masz w swoim worze. Śniłem tej nocy, że spotkam dziś wielkiego mędrca i że dostanę od niego drogocenną perłę, która uczyni mnie bogatym do końca moich dni.

Mędrzec otworzył swój wór i rzeczywiście wyjął z niego piękną perłę. Była ogromna i jaśniała nadzwyczajnym blaskiem.                                    
Rzekł: - Całkiem niedawno spostrzegłem ją pośród ziaren piasku. Spodobała mi się, więc włożyłem ją do sakwy. Jest to zapewne ta rzadka perła, o której mówisz. Zabierz ją sobie, jest twoja.

Rybak był nadzwyczaj szczęśliwy. Pochwycił perłę i odszedł, tańcząc z radości. Mędrzec tymczasem wyciągnął się na piasku, by na nim przespać noc.
A rybak w swojej chacie nie spał. Raz po raz przewracał się na posłaniu, drżąc ze strachu, że ktoś mógłby mu ukraść taki skarb. 

Nie zmrużył oka przez całą noc. A kiedy nastał ranek, wziął perłę i wyruszył śladem mędrca, aby go dogonić.
Kiedy to się stało, powiedział: - Zwracam ci perłę, bo więcej mi przyniosła niepokoju niż radości. Naucz mnie raczej tej mądrości, która pozwoliła ci oddać perłę z tak naturalną swobodą. Bo to właśnie jest prawdziwym bogactwem.

czwartek, 10 marca 2016

Po co szukać jaskini w Himalajach?

Południe, bardzo gorąco. 
Pewnie jest trzydzieści stopni, kiedy wyruszam ze Smolnika.
Wchodzę na szosę w stronę Dwernika i mijam traktor, który kosi łąkę na poboczach i w rowach. 




Dorodne, wspaniałe kwiaty idą pod kosę! W takim razie mogę z czystym sumieniem nacieszyć się bukietem z tego co jeszcze rośnie, a za chwilę będzie sianem.




Wydawało mi się, że ten kwiat to nawłoć, ale podobno nie mam racji. Więc pytanie do czytelników: - jak ten pióropusz się nazywa?

Do Dwernika niedaleko, godzina drogi może.
Idę swoim tempem, na luziczku, w cudnej samotności, przepełniony przychylnością do świata.
      Gdzieś tam hen za sobą pozostawiłem szaleństwa spraw ludzkich, te wszystkie wiadomości o wojnach, zbrodniach, walkach o władzę.
Czy w ten sposób otoczyłem się sztucznie stworzoną ciszą?
Nierealnym światem?
     Otóż nie jest tak. Niektórzy uważają, że tylko przez zanegowanie świata można w nim żyć i szukają od niego ucieczki. Szukają przysłowiowej „jaskini w Himalajach” nie biorąc pod uwagę, że do tej jaskini zatargają także cały swój bagaż lęków i nieszczęścia.
       Bez poznania siebie ani rusz!
Jak bumerang wraca to sławne „kto w siebie nie wchodzi, ten z siebie wychodzi” - z Rozmów z Bogiem.
Dopóki człowiek nie pojmie, że nosi szczęście wewnątrz siebie, że szukanie go na zewnątrz jest błędem, będzie się kręcił jak patyk w lodowym przeręblu na rzece.
     Wewnątrz siebie mamy także inne skarby, na przykład bogactwo.
Przecież bogactwo to nic innego jak zdrowy stan umysłu. Tak jak poczucie biedy jest chorym stanem umysłu.

Nie ten jest biedny, kto posiada mało, lecz ten, kto pragnie więcej.
                                      Lucjusz Seneka

Kiedy człowiek zrozumie te krótkie prawdy, od razu staje się..... zadowolony!
Następuje uderzenie błyskawicy olśnienia!
I dopiero wtedy szuka swego właściwego życiowego szlaku.

środa, 4 marca 2015

Chatka Puchatka

- Wielu ludzi boi się Pustki, bo kojarzy się ona z samotnością. A samotność jest tak zdrowa! To Krynica w której można odzyskać siebie....Pustka, to nie jest osamotnienie - chorobliwy stan umysłu.
Pustka, albo Samotność, to zdrowy stan umysłu. Tak samo jak Dostatek. 
Dostatek, bogactwo, to stany umysłu a nie liczba zer na koncie, albo stan zewnętrzny.

Wielu osobom wydaje się, że trzeba wszystko wypełnić:
 - terminarze
 -  zbocza gór,
-  puste działki 
- zapisać wolne kartki,
-  ogrodzić swój teren. 
A gdy te wszystkie wolne przestrzenie zostaną wypełnione, to co wtedy? 
Nie będzie nic do zrobienia? A świat codziennie tak pięknie startuje do wyścigu z czasem!
Dlatego większość żyje według hasła: - "Zrób coś - nie ważne co, - idź do kina, pogadaj z kimś, włącz telewizor, aby tylko nie zostać sam na sam ze sobą!"

Jak mówił Osho, to hasło: -"Zrób coś", jest podpowiedzią diabła. Pochodzi od diabła, bo diabeł boi się Pustki.
Więc gdy czai się Pustka - Samotność pod twoimi drzwiami, ty starasz się ją przegonić, ale ona nie odchodzi. Wtedy niektórzy poddają się i w pokorze piją z Krynicy Samotności.
I wtedy następuje Olśnienie: - Po odrzuceniu Świata Wielkiego Napchanego Bigosu odkrywają Pełnię Niczego.

Tak, jak tę Pełnię odkrył Kubuś Puchatek:
- "Powiedziałem do niego: - powinieneś wiedzieć, co się dzieje na świecie, jesteś oderwany od życia.
- Skąd mam to wiedzieć? - Zapytał Kubuś.
- Z radia na przykład - odpowiedziałem.
- Z tej skrzynki? - Kubuś.
- Ja: - tak. Pstryk! ......głos w radiu: - Nad centrum Los Angeles zderzyło się pięć samolotów. Jest trzydzieści tysięcy zabitych.
- Hmm, - powiedział Kubuś, - wolę słuchać śpiewu ptaków.
- Może i masz rację - powiedziałem. Pstryk!"

( Książka: - Tao Kubusia Puchatka - Benjamin Hoff )
     Chatka Puchatka niestety nie jest w lodzie. Widoczność jak widać.
   

Na kolejnym zdjęciu widok z drzwi Chatki, widać literę W-wejście i tę drugą chatkę o 40 m dalej.
   

Połonina przy Chatce. Wieje.
   


Poręcze obrosły malowniczo. Czy tylko dla mnie wiele rzeczy wokół ma w sobie tyle malowniczości?
  


  


A teraz piękna prosta rozmowa, czyli co ostatnio mi się przydarzyło.

Poznaję jakiegoś człowieka. On paple na okrągło. Sieczka. Nie ma nic do powiedzenia. Nie słucham więc, wpadam w obserwację: - leci mucha. Usiadła na stole. Idzie. Przystanęła. Słychać szczekanie psa. To jest właśnie to sławne tu i teraz.....
Siedzę sobie i jest dobrze. Naraz czuję, że ten facet o coś mnie pyta. I odbieram:
-  To ty nie słuchasz wiadomości? I już jest tekst z Kubusia Puchatka
  - Jakich wiadomości?
 - Ze świata. -
 - Nie słucham, bo po co mam słuchać?
- Żeby wiedzieć co się dzieje. (Czyli kto komu głowę urżnął)
 - Po co to? Zapraszasz mnie do swego świata? Czy ja ciebie namawiam abyś żył jak ja? A może chcesz usłyszeć że dałeś się zamknąć w więziennej klatce nawyków i jedynie słusznego życia?
                                I naraz przychodzi spontaniczność!
Przychodzi to mało powiedziane! Jak to miło zachowywać się swobodnie, na luziczku znaczy. (tresura społeczna określa takie zachowania chamstwem):
       Mówię: - Na amerykańskich filmach o Dzikim Zachodzie, gdy dwóch rewolwerowców rozmawia ze sobą w saloonie przy szklance wody ognistej, jeśli jeden z nich chce wywalić prawdę drugiemu, a nie dostać dziurki w czole, mówi najpierw: - „Bez urazy”. A potem może już mówić śmiało.
        A więc: - „Bez urazy”, czy pomyślałeś kiedyś, że jesteś karmiony gównem informacyjnym i pozwalasz na to? A poprzez takie życie stajesz się debilem? I facet się obraził. 
Całkiem. 
Lecz być może, być może..... ziarno tej rozmowy zakiełkuje kiedyś.... 
       Dzięki ostremu językowi mam wyłącznie takich znajomych, z którymi nadaję na jednej fali. Bez urazy, ale prawda oczyszcza przedpole.
Patrzę na mego pieskowego przyjaciela ratlerka Dyzia. On się nie krępuje, jeśli nie lubi jakiegoś psa, czy człowieka, to pokazuje mu zęby. I to jest szczere. Uczmy się od psów?
A wszystko co szczere jest godne i sprawiedliwe i tego trzymać się trzeba.

Lecz autor także do tej szczerości dojrzewał dość długo.

PS. Czytelniku, nie idź moją drogą bo możesz wpaść w tarapaty.