Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żdynia.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żdynia.. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 lutego 2016

33 Łemkowska Watra


Trzeci tydzień lipca.
I trzeci rok nie padało. 
Bo poprzednio była seria opadów rok po roku.

Chciałbym napisać, że było bardzo przyjemnie, bo było, ale to miejsce jest przecież, tak jak życie, trochę wesołe, trochę smutne.
     Smutna jest przeszłość, wesołe dziś.
Przyjechałem w przeddzień Łemkowskiej Watry do Uścia Gorlickiego. Zamieszkałem w bardzo przytulnym, niedużym hoteliku, na końcu Uścia, prawie przy Kwiatoniu.
    Hotelik hiper – super z niepowtarzalną domową atmosferą i rowerami.
Ponieważ miałem czas, pojeździłem nieco: - Rotunda, Regietów, a potem niepowtarzalny zjazd już o zmroku do Kwiatonia.
    
Okazało się, że znalazłem się w domu – hotelu u mego znajomego, którego poznałem na 32 Łemkowskiej Watrze.
      Nie ma przypadków.
Rano nastąpiło lądowanie w Żdyni. Oto kilka zdjęć z dnia pierwszego przed otwarciem.







poniedziałek, 1 grudnia 2014

Dzwon Pamięci



Zadzwonił Dzwon Pamięci (posłuchaj), a chór zaśpiewał Hamerycki Kraj (posłuchaj)

  (Problem techniczny - Będzie dźwięk do wpisu, ale pojawi się nieco później)
 
 
        
 

środa, 22 stycznia 2014

Niedziela



Chociaż spałem od drugiej do szóstej, czuję się wypoczęty.
Raniutko poszedłem na spacer ze dwa kilometry w górę, ponad Watrę. Objęła mnie cisza kompletna. Napiłem się ze źródełka, spotkałem salamandrę, pobrodziłem w potoku.
Potem popisałem i śniadanie w stoisku Nowy Sącz.
    


 W Tu i Teraz leżę na dowolnie wybranym boku ponad estradą. Jestem na luziczku i to jest chwalebne....Noc była chłodna, teraz już jest wręcz gorąco.
       A czarna koszula ma jeszcze dodatkowe działanie. 
    


Powtórzę: - Łemkowie i Ukraina potrafią się bawić. Znają multum piosenek, są zwartą grupą. Potrafią bawić się i śpiewać właściwie bez alkoholu.
        Atmosfera jest braterska. Polacy nie potrafią się tak bawić.
     


W nocy na zboczu Łemków i Ukrainy ogniska, ogniska, a w nich kociołki! Śpiewy, radość. Grają harmonie, gdzie niegdzie skrzypce.
Patrzyłem na to "moje" zbocze z oddali na dole: - Taki widok musiał być w nocy z wież zamku otoczonego przez wrogie wojska. Morze ognisk wokół. Sama Groza. W obrońcach cierpła skóra.
    Tu jest także morze ognisk, ale niosących przesłanie miłości.

Roman dziś wieczorem odjeżdża, pyta, czy mnie podwieźć. A mnie się tak bardzo tu podoba, że wyruszę stąd w poniedziałek. I to wyruszę niespiesznie. Lato trwa, za mną półmetek wakacji dopiero.
Sam decyduję o sobie i każdego dnia, w każdej chwili doceniam dar wolności.
    

A wokół dalej niedziela! Ciepło rozleniwia. Obsługa techniczna ustawia mikrofony.

Ciepło mnie rozkłada. Obserwuję pięć bocianów, jak szybują z rozpostartymi skrzydłami kręcąc koła we wznoszącym ciągu powietrza. Zupełnie jak orły.
     W Bieszczadach tak mało bocianów w tym roku. Podobno Arabowie w Libanie strzelają z broni maszynowej, dla zabawy, do bocianów, gdy te siadają na odpoczynek w przelocie.
    Ciepło mnie rozmarza, luzik mam taki, że nawet po piwo nie chce mi się zejść.
Na razie mi się nie chce, zejdę wtedy, gdy mi się zachce.
Bo głodny absolutnie nie jestem. Jest miło, coraz milej, oraz bardzo przyjemnie....
 


niedziela, 19 stycznia 2014

Coraz bliżej rozpoczęcia Watry



Proza życia - głód się budzi. Schodzę coś przekąsić.
Niespiesznie idę uliczką stoisk. Już wszystkie puste miejsca wypełnione. Te stoiska to zaczarowane krainy. Co tu pisać, wystarczy popatrzeć.


Mijam namiot z łemkowskimi koszulami. 
Minąłem ten namiot i mnie cofnęło! Stoję ponownie przed tym namiotem. Patrzę na czarną koszulę.....
Serce zapulsowało. A uczucia nie kłamią. Pytam sam siebie: - podoba ci się ta koszula? Tak - pada odpowiedź natychmiastowa.
        Nie pamiętam, ile wytargowałem, chyba 20 zł, bo zwykle to robię. Lubię się targować. Targować się to wielka przyjemność.
230 zł i ubieram koszulę łemkowską prosto z Ukrainy.
        Czuję się w niej odświętnie – uroczyście. Jakbym był w nowej skórze - w swojej skórze.
To bardzo elegancka koszula. Potem doszła, także czarna koszula, z prostego lnu. Len zachowuje się w noszeniu jak flanela – chłonie pot, świetnie się pierze i jest naturalnym, zdrowym, niedocenianym materiałem ubraniowym.
Telefon sygnalizuje smsa - przyjechał czotowy z sotni Chrina.

       Wracam na zbocze i odszukuję czotowego.
Bardzo stary człowiek siedzi na wózku.
 Powitanie, i chwila rozmowy z Żyjącą Legendą Sotni Chrina.

Jeszcze Miejsce Pamięci



Jestem gdzieś. Jest tu bardzo przyjaźnie.
Przyjaźnie jak u Pana Boga za piecem. Czuję się przygarnięty. Jakaś społeczność mnie przygarnęła. Zgubiłem się, a teraz się znalazłem. I to jest to odpowiednie słowo. Matka przygarnia swoje zagubione dzieci. Kura zagarnia kurczątka.

 Kilkadziesiąt metrów dalej inne miejsce pamięci: - to trzeba przełknąć.

     - Opis polskiego obozu koncentracyjnego w Jaworznie
     - Komunistyczne dekrety na temat „akcji Wisła”.
     - Także uchwała po śmierci generała Świerczewskiego. Polskiego generała podobno.
       Komuniści ukrywali bowiem, że Świerczewski, jako rosyjski oficer, atakował Warszawę w 1920 roku.
Komuniści kłamali jak najęci, to dopiero byli spece od Matrixu!
          A tylko prawda cię wyzwoli…..
      
Poznaję Romana. Roman jest Łemkiem, mieszka we Francji.  Zaczyna opowiadać.... Zaprzyjaźniłem się z Romanem w czasie tych trzech niepowtarzalnych dni.
Przyjeżdża coraz więcej samochodów i autokarów, coraz więcej kolorowych ludzi wokół.
I coraz bliżej do otwarcia Watry.

sobota, 18 stycznia 2014

Krasawice z Łemkowskiej Watry


Ludzie kolorowi, a zwłaszcza kobiety łemkowskie  kolorowe......
.
        Boziuniu...Jejku!

Coś się porobiło. I uciekło to, co było napisane  tak dawno temu. Ze dwa miesiące temu. 
Ale jestem na stanowisku . Jestem?
Może nie wszystko odtworzę, ale klimat posta na pewno.
Co ja będę pisał? Skrócę bardzo. Za to potem wydłużę.
Temat tego posta sobotnio – niedzielnego to krasawice.
Krasawice.
            Znaczy piękności kobiece łemkowskie. I Ty jesteś (być może jesteś) krasawicą.
Jejku! Boziuniu! I co z tego, że ta kobieta na zdjęciu jest umalowana? 
A Ty się nie malujesz? Kobieta, z którą byłem ostatnio malowała się przed wyjściem godzinę - i to zabiło naszą miłość. 45 minut bym wytrzymał, ale nie godzinę! To stanowczo za długo.
To taki żart tylko, jestem samotny i tęsknię.......do miłości.

A ta kobieta  na zdjęciu - Łemkini.....Jejku! Boziuniu! Jak ona zalotnie patrzy! 
Lubię zalotnie patrzące kobiety......
Gdy piękna, młoda, pomalowana na buzi młodej, kolorowa w swojej osobie, kolorowa pełnią aury, łemkowska kobieta tak patrzy, to mi się robi coś w 0,5 człowieka, czyli poniżej punktu hara. Motyle tam latają......
Bo każdy zna punkt 0.618, ale nie wszyscy doceniają 0,5.







 Dla mnie jesteś Aniołem!
Fiołkami ci drogę uścielę...

        Fiołkami ci drogę uścielę,
        Kwiaty rzucę pod stopy pachnące,
        Wonne lasów i pól naszych ziele
        I storczyki, co rosną na łące...

        Fiołkami ci drogę uścielę,
        Że nie dotknie się stopa twa ziemi,
        I powiodę cię, biały aniele,
        I powiodę szlakami jasnemi...

        W marzeń cichym klękniemy kościele
        Gdzieś od ludzi daleko i światła,
        Mój ty biały, serdeczny aniele,
        Moja duszo ty jasna, skrzydlata!...




31 Łemkowska Watra



    Wokół wyrasta coraz więcej namiotów, przeważnie wieloosobowych. Flaga Ukrainy powiewa. Grupa starszych panów szykuje obiad w kociołku żeliwnym. 
Przedstawiam się: 
   - panowie są z Przemyśla. Naprzeciwko Lwów, a obok mnie ustawiają namiot dwie kobiety ze Starego Sambora. Schodzę w dół, rozpatrzyć się co i gdzie jest.
           Po drodze zauważam kociołki także przy innych namiotach.
Najpierw kupuję opaskę żółtą na trzy dni Watry. Pani kasjerka jest tak uprzejma, że osobiście mnie obrączkuje 31 Łemkowską Watrą.
   

Wchodzę przez bramkę: - pokazać obrączkę i droga wolna. Ochrona liczna i bezbłędna. Widać profesjonalistów. Ochroną dowodzi kobieta w kamizelce odpornej na kule.
       Miałem okazję przypatrywać się jej pracy, i przekonałem się, że jest odpowiednią osobą na tym męskim w końcu stanowisku. Wielki szacunek dla pani dowódcy ochrony.

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to porządek.
Aleja straganów.
 Nie takich zwykłych straganów, jarmarcznych. Tu jest wyższy poziom. O wszystko dba Organizator - czytaj: Łemkowie. Czuje się wokół atmosferę wielkiego święta.
      

Dochodzę do estrady. Technicy sprawdzają głośność. Odliczanie – jeden, dwa, trzy….Ale super nagłośnienie!
Po estradzie kręci się liczna ekipa techniczna. 
       Lubię techników. 
Polska giełda jest bardzo techniczna. Można na polskiej technicznej giełdzie zarobić na wakacje.....Nie trzeba Daxa zaraz zaprzęgać.
       Na zboczu, ponad estradą stoi krzyż. U jego stóp tablica na Kamieniu Pamięci dla Wypędzonych. Potem ten głaz utonął w kwiatach.
  



                     
              




Jestem dowartościowany. Przybyłem z pielgrzymką w ważne miejsce. Za krzyżem widać kawałek „polskiego zbocza”.


     


Pod stopy krzyża
Adam Asnyk

        Dużo cierpiałem lecz koniec się zbliża
        Z uspokojeniem po przebytej męce -
        Pójdę, o Chryste, do stóp twego krzyża
        Wyciągnąć znowu z utęsknieniem ręce
        I witać ciszę zachodzącej zorzy,
        Która mnie w prochu u stóp twych położy!

        Nie pomnę modlitw, com niegdyś ze skruchą
        Przy boku matki powtarzał niewinny
        Te utonęły w fali życia głucho,
        I odkąd w gruzy padł mój raj dziecinny,
        Odkąd mi zabrakło ojczyzny i domu,
        Nie otworzyłem mej duszy nikomu!