Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 33 Łemkowska Watra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 33 Łemkowska Watra. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 lutego 2016

Trebunie Tutki w Żdyni

Sypały się zaproszenia, odmawiałem delikatnie, dzięki temu mogłem się zachwycać wieczornym występem Trebuniów – Tutków.




Gorąca noc, porywająca góralska muzyka w niepowtarzalnej scenerii, były tańce do upadłego, aż pot zalewał twarz. Zabawa na cztery fajerki, hoopa, hej!




A o północy Anioł podesłał podwózkę do samego Uścia. Kiedy podwózka odjechała, utonąłem w kompletnej ciemności i ciszy.

Wzrok przyzwyczajał się do ciemności, a drogi nie było widać, bo asfalt czarny. Trzeba było zaświecić telefonem. Po kilkuset metrach trafiłem pod przytulny dach i boski prysznic.
    I jak tu nie dziękować Aniołowi?

wtorek, 16 lutego 2016

Łupków na Łemkowskiej Watrze

Jak wiedzą czytelnicy bloga, zwracam uwagę na liczby anielskie, i trwa to od wielu lat.
Nie jest to przesąd, tylko wynik wieloletnich obserwacji.
Liczba 23 oznacza przerwane połączenie w kodzie telegraficznym Morse'a, i przynosi mi najczęściej pouczające, duchowe lekcje. 

(Nie ma złych lekcji. One mogą być tylko pouczające.
Jeśli czegoś nie kumasz, będzie ci się to powtarzało....)
      
Tak stało się i tym razem. Liczba 23 była sumą daty 17 07 2015. W tym dniu rozpoczęła się 33 Łemkowska Watra.
Próbując odczytać – wyprzedzić sygnał liczbowy, postanowiłem być tylko tego dnia na imprezie.
    A dzień był jak marzenie! Od samego świtu taki był.



Zapłonęła Watra i zaczęły się występy.



Na zdjęciu nogi autora i historyczne skarpetki znalezione na Przełęczy Goprowców. Obok siedzi kolega Roman – Łemko mieszkający we Francji.



Nie ma przypadków. Za nami Łupków! Ja tylko leżałem. Odwracam się, a tu Łupków!
Teren został zajęty przez potomków wojennych mieszkańców Łupkowa. Starików tu jak na lekarstwo, młodzi za to bardzo sprawnie czynią przygotowania do wieczornych posiedzeń przy kociołku. Piłują, a więc hałas.
Schodzę na dół. 
Jejku! Gdzie nie spojrzysz – Krasawice!



Spotykam znajomych z Ukrainy z poprzednich Łemkowskich Watr.
Uściski na niedźwiedzia. Serdeczności.
Oto jedna z moich znajomych.



Wydaje się, że dobrze się stało, że nie zostałem tu na noc. Spotkałem (bowiem) tak wielu znajomych, także z Ukrainy, głównie z Ukrainy i zostałem zaproszony na …. ileś wieczornych imprez.
Bracia Słowianie pięknie śpiewają, aż dusza rośnie.
Musiałem być Ukraińcem w jednym (albo wielu) poprzednich wcieleniach..... Kolorowi ludzie, kolorowe dusze.....

33 Łemkowska Watra


Trzeci tydzień lipca.
I trzeci rok nie padało. 
Bo poprzednio była seria opadów rok po roku.

Chciałbym napisać, że było bardzo przyjemnie, bo było, ale to miejsce jest przecież, tak jak życie, trochę wesołe, trochę smutne.
     Smutna jest przeszłość, wesołe dziś.
Przyjechałem w przeddzień Łemkowskiej Watry do Uścia Gorlickiego. Zamieszkałem w bardzo przytulnym, niedużym hoteliku, na końcu Uścia, prawie przy Kwiatoniu.
    Hotelik hiper – super z niepowtarzalną domową atmosferą i rowerami.
Ponieważ miałem czas, pojeździłem nieco: - Rotunda, Regietów, a potem niepowtarzalny zjazd już o zmroku do Kwiatonia.
    
Okazało się, że znalazłem się w domu – hotelu u mego znajomego, którego poznałem na 32 Łemkowskiej Watrze.
      Nie ma przypadków.
Rano nastąpiło lądowanie w Żdyni. Oto kilka zdjęć z dnia pierwszego przed otwarciem.