Astronomia Finansowa wykorzystywana do skutecznej gry na FOREX, kontraktach terminowych i ETF. Daty zwrotne wielokrotnie udowodniły swoją moc. Można dzięki nim osiągnąć wolność finansową.
poniedziałek, 13 stycznia 2020
90 puszek
wtorek, 10 grudnia 2019
Zasada przeciwieństw
Słoniowe wydaliny są w pracach Ofiliego starannie polakierowane i wręcz estetycznie miłe.
czwartek, 1 listopada 2012
Dziady - słowiańskie Halloween
Halloween, to zwyczaj obchodzony w nocy 31 października, jako wigilia uroczystości Wszystkich Świętych, stąd prawdopodobna geneza nazwy. Jest on związany z maskaradą, która ma odstraszać złe duchy. Największą popularnością cieszy się w krajach anglosaskich. Halloween wywodzi się z celtyckiego święta Samhain, które było pożegnaniem lata, powitaniem zimy i świętem zmarłych. W tym dniu zaświaty łączyły się ze światem realnym. Dochodziło do kontaktów duchów osób zmarłych z osobami żywymi.
Była to także bardzo niebezpieczna pora ze względu na atak złych duchów, które usiłowano odstraszać dziwnymi, strasznymi przebraniami. W tym dniu druidzi, kapłani celtyccy, nosili czarne stroje, które stały się symbolem święta. Był to zarazem najlepszy czas na wykonywanie czarów i wróżb, które miały ogromną moc sprawczą.
Druidzi na święto Samhain, przygotowywali magiczny napój, który miał dawać moc kiełkującym nasionom zbóż. Sporządzali go z jabłek, miodu i piwa. Dziś także dokonuje się magicznych czynności, takich jak rzucanie orzecha do ognia, który jeśli pęknie z trzaskiem, oznacza nadejście wielkiej miłości. Innym zwyczajem jest wyławianie z napełnionej wodą miednicy jabłek, przy pomocy ust i zębów. Wyłowione, nieuszkodzone jabłko, zapewnia szczęście w nadchodzącym roku.
- Choć Halloween to dzień ciemności, możemy w nim myśleć o umarłych, którzy nadal żyją jako nasza inspiracja - powiedział w duchu pozytywnym o Halloween duchowny kościoła prezbiteriańskiego Henry Brinton. (PAP)
W słowiańskiej tradycji ludowej
wierzono, że przesilenie np. jesienne, gdy zamiera przyroda, to czas, gdy dusze
naszych zmarłych powracają do swoich domostw. Dlatego też w okresie
przypadającym na przełom października i listopada kultywowano zwyczaj zwany
Dziadami.
Jak wyjaśniła Elżbieta Dudek-Młynarska z Muzeum Etnograficznego w Rzeszowie już
sama nazwa tego święta dowodzi, że wierzono, iż w tym czasie powracają do
świata żywych nasi przodkowie, czyli dziadowie. Dziady, czyli słowiańskie Halloween
Jak wyjaśniła Elżbieta Dudek-Młynarska z Muzeum Etnograficznego w Rzeszowie już sama nazwa tego święta dowodzi, że wierzono, iż w tym czasie powracają do świata żywych nasi przodkowie, czyli dziadowie.
- W tradycji ludowej każde przesilenie w naturze, nie tylko jesienne, ale i wiosenne to czas siłowania się dwóch mocy: jasności i ciemności. Wierzono, że właśnie w tym czasie granica między światem żywych i zmarłych jest nikła, a dusze przodków przychodzą do swoich domów - wyjaśniła etnografka.
W związku z tym, w czasie Dziadów w XVI-XVII wieku np. zapalano światło, aby ogrzać powracające na ziemię dusze. Zwyczaj ten przetrwał do czasów współczesnych, gdy na grobach bliskich zapalamy znicze.
sobota, 27 października 2012
Totalność
wtorek, 16 października 2012
Jedność
czwartek, 11 października 2012
Ezoteryka - Siedem ciał człowieka
sobota, 8 września 2012
Szósta czakra - trzecie oko
poniedziałek, 27 sierpnia 2012
Piąta czakra
czwartek, 23 sierpnia 2012
Czakra serca
poniedziałek, 20 sierpnia 2012
Księżyc Boga - trzecia czakra
środa, 9 listopada 2011
REKORD i LICZBA 666
Mija w tych dniach 6 miesięcy od momentu zaistnienia Astronomii Finansowej. To pierwsza szóstka. Dwie pozostałe, to przekroczenie 66 tysięcy odsłon ! 66 – to liczba mistrzowska mojego Przewodnika Duchowego. Może mam obsesję na punkcie liczb? A może nie? Trzy szóstki.... to piękna liczba. Nie lubi jej kościół chrześcijański. I Bóg z nim. Lubią ją w hinduizmie i buddyzmie. Po drobnym przekształceniu zamienia się w 108. 108 to suma kwadratów trzech szóstek. 108 pasterek zakochało się w Krisznie, 108 buddyjskich świętych, 108 koralików w buddyjskich róźańcach, 108 osób zasiada w parlamencie Nepalu. 108 dni to 2592 godziny. Mężczyźni w Polsce żyją przeciętnie 72 lata. To 25920 dni. I jeszcze jedna ciekawostka: Wysokość Wielkiej Piramidy, uzupełniona o brakujący Piramidion na wierzchołku, wynosi 149, 5 metra. A odległość Ziemi od Słońca, to 149 500 tys. km. -------Do Diabła przyszło kilku jego uczniów. Zmartwieni zapytali: - Dlaczego jeszcze tu jesteś? Cały nasz biznes jest zagrożony. Kolejny człowiek stał się buddą, dostąpił oświecenia. Musimy coś zrobić, bo jak nie, przemieni on ludzi. Wtedy nasz świat opustoszeje, kto przyjdzie do piekła? Zrób coś natychmiast! Nie ma czasu do stracenia. ---Nie martwcie się, rzekł Diabeł. – mam tam swoich uczniów, a następnych kilku wysłałem, są w drodze. Zbliżą się do tego świętego. Stworzą organizację. Nie ma się czym martwić, ta organizacja zrobi wszystko to, czego my nie możemy zrobić, organizacje zawsze robią to najlepiej. Nauczyła mnie tego historia. Stworzę kościół....nie muszę się nim zajmować. Oni sami wszystko zrobią. Ja tylko zachęcam i pomagam.- Osho. A obrazy.... znowu mistrz Dali.
poniedziałek, 26 września 2011
Poznaj siebie - to klucz do życia

Szczerość wobec siebie jest niezbędna, bo niby jak? Siebie oszukać? Nie da się. Znamy swoje stany emocjonalne, które zawsze, gdy jest wzburzenie, odbiją się na transakcjach. Uczę, żeby nikomu nie wierzyć, tylko sobie. Uczę odwagi, ufności, ale też ostrożności. Staram się opowiadać o wielu metodach inwestowania, po to, aby każdy wybrał tę jedną, niepowtarzalną, bo swoją. I nauczył się zwracać uwagę na sygnały wejścia i wyjścia. I zdecydował, co mu odpowiada: czy daytrading, który wyczerpuje na dłuższą metę, bo wymaga siedzenia przy komputerze, czy też inwestowanie na dłuższych ruchach. Jeśli daytrading, koncentrujemy się na interwale 10 minut, przykładowo. Jeśli to mają być większe ruchy, sygnałów będziemy szukać w interwałach 1 – 4 godziny, lub dziennych.
To już są banały, ale powtórzyć nigdy nie zaszkodzi. I staram się nauczyć myślenia, aby uczeń był samodzielny, nieuzależniony od nauczyciela, i od giełdy oczywiście. Po początkowym zainwestowaniu dużej części naszego czasu, powinien przyjść moment równowagi, który określamy słowami : - To rynki finansowe są dla mnie, a nie ja dla nich. Robię sobie urlop. Słyszę to coraz częściej i to mnie ogromnie cieszy. My jesteśmy cenni, nasz czas, nasze życie, nasi najbliżsi, nasze zadowolenie z tego, co robimy. Inwestowanie swoich pieniędzy, to duża sztuka, której się trzeba uczyć od kilku osób. Tak mówią. Ale czy to prawda? Może po prostu trzeba znaleźć dobrego nauczyciela w danej dziedzinie i wtedy wystarczy jeden.? Nie wiem. Bo każdy widzi rynek nieco inaczej. W wiosennych przemowach tegorocznych do studentów, miałem komfort psychiczny, mówiąc to, co myślę: nic nie róbcie, w nic nie inwestujcie, przyglądajcie się tylko rynkowi. A jeśli już zdecydujecie się na grę na rynku, to akcje są bezpieczniejsze. A jeśli będziecie się czuli na siłach wejść na rynek kontraktów, to zalecam robić to jednym CFD za 60 zł. Można wtedy stracić 15 zł i system zamknie naszą pozycję. Ponawiamy próbę. Jeśli dopłacanie powtarza się, jest jeden wniosek : COŚ jest nie tak. I teraz dwie możliwości : albo to nasz stan psychiczny ( emocje lub jakiś problem życiowy ) lub żle czytamy sygnały z rynku. Jeśli zdiagnozujemy że to psychika, polecam Eckharta Tolle – Potęga Terażniejszości. Bo ten nasz stan psychiczny to według mnie 90% powodzenia giełdowego. Tylko 10 % to wiedza. Jeśli postępujemy wbrew sygnałom z rynku, to brak dyscypliny ( niezważanie na średnie SMA, żle ustawiany stop, lub brak stopu, upieranie się, że rynek musi pójść w „naszą” stronę ) czyli też psychika. I koło się zamyka. Tak, czy tak, to Coś, jest szalenie ważne. Przerabiałem to na sobie wielokrotnie. ---A dla osiągnięcia równowagi, popatrzmy na jedno z dzieł pt."Salvatore Dali". W filmie "O północy w Paryżu", był wyeksponowany jako szaleniec, ale tylko szaleńcy osiagają wielkość.