Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czarne dziury. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czarne dziury. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 grudnia 2025

Mrugaj gwiazdko mała

 


Źródło promieniowania kosmicznego ciągle nie jest znane, ono jest ukryte gdzieś głęboko w przestrzeni kosmicznej, poza naszą Galaktyką. To promieniowanie ma energię o wiele większą niż jakiekolwiek promieniowanie odkryte w laboratorium. Ma ono nieprzewidywalną energię i nie uwalnia jej na żądanie. W pewnym sensie to tak, jakbyśmy próbowali gasić ogień czekając na burzę. Burza z intensywnym deszczem mogłaby bowiem ugasić ogień natychmiast, tylko jest jedno „ale”. Moment nadejścia takiej burzy jest trudny do przewidzenia. Niektórzy twierdzą nawet, że pogoda ma wiele zmiennych i bardziej przypomina żywą, a więc kapryśną istotę, niż dające się opisać zjawisko fizyczne.

        Co ciekawe promieniowanie kosmiczne zostało odkryte 80 lat temu przez księdza Theodora Wulfa, podczas eksperymentu na szczycie wieży Eiffla w Paryżu. Ksiądz łowił tam promieniowanie w butelki lejdejskie. Przez pierwsze 30 lat po wspomnianym odkryciu, odważni fizycy wzlatywali w balonach, aby rzecz zmierzyć dokładniej. Zainteresowanie przygasło, gdy Ernest Lawrance wynalazł cyklotron i wytworzył w laboratorium wiązkę silniejszą iż promieniowanie kosmiczne.

      Promienie kosmiczne, których energia wynosi około 100 milionów elektronowoltów, są powszechne jak krople deszczu – uderzają w atmosferę Ziemi w tempie kilku cząstek na centymetr kwadratowy na sekundę, natomiast wynalazek Lawrance’a umożliwił osiąganie energii dziesięć razy większej.

Dziś miejsce fizyków w balonach zajęły satelity, które niosą w swych wnętrzach liczniki promieniowania, a naukowcy wymyślili następujący ambitny projekt służący badaniu zjawiska:

Na powierzchni 2,5 kilometra kwadratowego pustyni rozłożono olbrzymi układ detektorów, które miały oczekiwać na deszcz promieniowania kosmicznego. Teren był idealnie odosobniony: - to Dugway Proving Grounds, 150 km. na południowy zachód od Salt Lake City w stanie Utah.

     Jak obliczono, ten układ detektorów był wystarczająco czuły, aby określić źródła najbardziej energetycznych promieni kosmicznych. Dość szybko zlokalizowano dwa potężne źródła emisji – to Cygnus X-3 i Herkules X-1. Oba źródła określono jako wirujące gwiazdy neutronowe, albo czarne dziury, które powoli wchłaniają gwiazdę towarzyszącą, tworząc olbrzymi wir energii rozsyłający silne promieniowanie.

      Największy zanotowany impuls energii wynosił 10 do dwudziestej potęgi elektronowoltów. To olbrzymia liczba, przekraczająca 10 milionów razy moc cyklotronu SSC, gdyby oczywiście to urządzenie pracowało. (Kongres USA wstrzymał projekt). W obecnym stuleciu nie ma szans na uzyskanie energii potrzebnej do zbadania dziesiątego wymiaru. Natomiast w kosmosie występuje taka energia – jest ona ukryta we wnętrzu czarnych dziur z naszej Galaktyki.

Tylko jeszcze drobnostka: - Należy podlecieć do czarnej dziury, wykonać skok kwantowy do jej środka - lub dać się po prostu do niej wciągnąć trzymając w rękach kabel energetyczny przez który nastąpi przepływ energii Plancka na Ziemię. Więc utopia.

W każdym razie fizycy kombinują, marzą i nie poddają się, ponieważ jak wiemy nie tylko warto, lecz wręcz należy walczyć o realizację marzeń. Pomimo tego, że Kongres zatrzymał budowę SSC, fizycy wierzą, że rozwiązanie tajemnicy 10 wymiaru leży w kosmosie.

Przecież w XIX wieku niektórzy uczeni twierdzili, że nigdy nie dowiemy się z czego zbudowane są gwiazdy. Na przykład francuski filozof August Comte w 1826 roku pisał, że gwiazdy na zawsze pozostaną tylko nieosiągalnymi punktami świateł na niebie. Dowodził, że nigdy nie potrafimy opuścić Ziemi i dosięgnąć gwiazd.

Jednocześnie w tym samym czasie fizyk niemiecki Joseph von Fraunhofer określał skład chemiczny gwiazd, rozczepiając za pomocą pryzmatu i spektroskopu białe światło wysyłane przez gwiazdę. Każdy pierwiastek bowiem emituje charakterystyczne widmo świetlne, będące swoistym „odciskiem linii papilarnych palca”. Fraunhofer dokonał więc niemożliwego i określił wodór jako główny pierwiastek gwiazd.

Odkrycie Fraunhofera zainspirowało z kolei innego fizyka o zacięciu artystycznym do napisania wiersza:

Mrugaj, mrugaj, gwiazdko mała,                                                      

Wiem już, z czego jesteś cała;                                                         

Na podstawie światła wzoru                                                             

Wiem, że składasz się z wodoru.

I choć energia potrzebna, by dotrzeć do gwiazd za pomocą rakiety, była ciągle poza zasięgiem Comte’a i ortodoksyjnej części ówczesnej nauki, okazało się, że problem można obejść i rozwiązać nie ruszając się z miejsca.

Podobnie może być z potencjalną niemożnością osiągnięcia na Ziemi energii Plancka. Rozwiązanie może przyjść z kosmosu, albo z jakiegoś źródła, jeszcze nieznanego nauce.


 

 

 

środa, 9 stycznia 2019

Horyzont Zdarzeń

Wybieram zdjęcia do wpisu o niedźwiedziu i piszę, że na jednym z nich, na horyzoncie widać charakterystyczne siodło Tarnicy.
        Pada magiczne słowo horyzont.
I już mam temat na dzisiejszy post: - Horyzont Zdarzeń - ciekawa sprawa z astronomii związana z niecodzienną podróżą, bo aż do Krańca Czasu.


Zamiast przyspieszenia, czynnikiem umożliwiającym podróże w czasie, może być także grawitacja.
Ta sama grawitacja, która działając na inwestorów staje się nieświadomą przyczyną pojawiania się cykli finansowych.

Grawitacja spowalnia upływ czasu, podobnie jak każdy twój ruch względem innych obiektów ustanawia osobistą strefę czasu.
Im grawitacja jest silniejsza, na przykład w pobliżu Czarnej Dziury, tym wyraźniejszy jest efekt spowolnienia czasu.

Zegary na powierzchni Ziemi tracą około jednej mikrosekundy na każde 300 lat.
Na powierzchni gwiazdy neutronowej czas biegnie o połowę wolniej.
Przysiądź na Horyzoncie Zdarzeń Czarnej Dziury, a czas dla ciebie zamarznie. 


Zatrzyma się.

Stanie.




Zniknie.



Tak się dzieje, gdy grawitacja wzrasta do nieskończoności – wtedy tempo upływu czasu także zwalnia w kierunku nieskończoności.
Jednak Krawędź Czarnej Dziury nie jest spokojnym miejscem - na tej Krawędzi grawitacja z ogromną siłą wciąga – wsysa wszystko!
Nawet światło.

Azaliż wpadnięcie do środka Niewielkiej Czarnej Dziury to śmierć fizyczna, jednak nie natychmiastowa.
     Zanim by to nastąpiło, zobaczyłbyś nie tylko swoje życie (tak się dzieje na przykład tuż przed utonięciem) lecz także życie wszystkich innych istot!

Gdybyś jednak wpadł do Olbrzymiej Czarnej Dziury, na przykład o masie kilku milionów Słońc, przez Horyzont Zdarzeń przedostałbyś się nietknięty, ponieważ siły pływowe zaczęłyby rosnąć silnie dopiero w pobliżu Osobliwości w centrum.
      W miejscu, z którego nie ma już odwrotu, efekt dylatacji byłby nieskończony.

Z tego miejsca mógłbyś obserwować, jak gwiazdy rodzą się i umierają, a galaktyki ewoluują w swoim kosmicznym tańcu.
Byłby to wspaniały widok – cała przyszłość w jednej filmowej sekwencji!

Oto galaktyka spiralna M 101
Tu mgławica Ameryka Północna (NGC 7000) w konstelacji Łabędzia
Mgławica pierścieniowa M 57

Co stałoby się potem?
Potem zniknąłbyś z naszego Wszechświata i naszego czasu i znalazłbyś się „Na wycieczce poza Krańcem Czasu bez biletu powrotnego”.

A co by się stało po wpadnięciu do Czarnej Dziury średniej wielkości?

To akurat obliczyła Deborah Friedman z Harward University: - wystarczy założyć kamizelkę ratunkową o masie 12 biliardów ton.
         Pole grawitacyjne takiej kamizelki będzie na tyle silne, że zrównoważy działanie sił pływowych na twoje ciało w momencie przejścia przez Horyzont Zdarzeń.
Dzięki kamizelce będziesz mógł o jedną dziesiątą sekundy dłużej podziwiać widoki, zanim owa wraz z tobą zostanie rozerwana na atomy.

Podróż w przyszłość byłaby oczywiście niezmiernie kosztowna – im bliżej do szybkości c, tym więcej energii potrzeba do kontynuacji przyspieszenia.
Bowiem im szybciej się poruszasz, tym bardziej rośnie twoja masa. 

Podróż w przyszłość nie jest więc niestety dobrym sposobem na odchudzanie.

środa, 12 grudnia 2018

Podróże w czasie

Fizyka kwantowa w coraz większym stopniu dopuszcza możliwość  podróży w czasie zarówno w przyszłość, jak i w przeszłość.
Jednocześnie ta sama fizyka ostrzega przed zagrożeniami, które takie podróże mogą wywołać w continuum.

Typowe ostrzeżenie brzmi: - Każdy, kto zamierza oswajać czarne dziury lub poszukiwać ujemnej energii w tunelach czasoprzestrzennych, powinien strawić śniadanie jeszcze zanim je zje – czeka go bowiem zderzenie z Paradoksem Podróży w Czasie.

Rzecz możemy obejrzeć w kultowych filmach Powrót do przyszłości , czy Terminator – jakakolwiek zmiana w „kiedyś” powoduje zmianę w „dziś”.
 
Nic nowego pod słońcem, wszak mistycy tudzież ludzie oświeceni mający wgląd, twierdzili od wieków, że czas nie istnieje, a jest tylko złudzeniem. Że nie ma podziału na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, a wszystko dzieje się jednocześnie.
Dziś fizyka kwantowa mówi to samo  i ….. wyraźnie ewoluuje ku mistycyzmowi.

Jeszcze niedawno naukowcy twierdzili, że ani energia, ani informacja nie może się pojawiać znikąd.
       A przecież zdania nie zmienia tylko martwy albo głupi.

Stephen Hawking w 2004 roku wycofał swoje wnioski z lat siedemdziesiątych, w których twierdził, że gdy materia wpada do czarnej dziury, zostaje zniszczona wraz z całą informacją, którą niesie (ładunkiem, spinem i całą resztą).
Okazało się azaliż, że czarne dziury są jednak nieszczelne i informacja umyka z nich w ostatnich sekundach.

Taka forma przekazu informacji we wszechświecie jest do tego stopnia sprzeczna ze wszystkim, co wiemy i przyjmujemy za dopuszczalne, że …... zjawisko to jest uważane całkiem słusznie za cud!
A cudów naukowcy przeważnie nie lubią.

Urywek z książki „Opowieść o Tybecie - Rozmowy z Dalajlamą”

Nasza obecna karma, oraz to, co spotka nas w przyszłości, wpływało na przeszłe wydarzenia.
Nie tylko bowiem przeszłość wpływa na przyszłość, ale także dzieje się odwrotnie – przyszłość wpływa na przeszłość.
Te niby oddzielne okresy mogą być częścią jednej rzeczywistości, której nasze ograniczone zmysły nie potrafią dostrzec”.

Autor książki wyjaśnia: - Dalajlama doszedł do podobnego wniosku poprzez duchowy wgląd.
Wgląd do czego? - zapytamy.
Ano do Kroniki Akaszy – pola morfogenetycznego, które otacza Ziemię i jest skarbnicą wiedzy spoza.
 

Czemu ludzkie zmysły są ograniczone?

Zdecydowała tak miss Ewolucja, lub Ci, którzy inżynierią genetyczną stworzyli Homo Sapiens.
        Oto za pomocą znikomego zakresu widma (ultrafioletu i podczerwieni nie rejestrujemy. Ludzki zakres odbioru spektrum (od około 380 nm (światło fioletowe) do 750 nm (czerwień)) to zaledwie dwa procent tego, co do nas dociera. ) - widzimy podwójnie zniekształconą rzeczywistość:

- Po pierwsze primo widzimy barwy, ponieważ nasze mózgi przypisują je określonym długościom fali światła.
Barw w rzeczywistości w kosmosie nie ma.
Barwa jest jedynie wrażeniem psychicznym, a nie faktyczną cechą.
  • Po drugie primo: - nawet jeśli spróbujemy przyjąć za prawdę nasze subiektywne wrażenia psychiczne, że dojrzały banan i cytryna są żółte - to fizyka wykazuje, iż banan i cytryna są niebieskie.
Rzeczy nie są niestety takie, jak nam się wydaje.

Była zima.
Dwa anioły zeszły na Ziemię.
Starszy miał uczyć młodszego.
Wędrowali.
Zapadał zmierzch…..
Zapukali do bogatego domu, z prośbą o nocleg. Bogaty właściciel użyczył im noclegu w starym, nieogrzewanym już budynku na końcu posiadłości. Anioły trzęsły się z zimna i nie mogły usnąć. Nad ranem starszy anioł zobaczył dziurę w ścianie i zamurował ją.
Kiedy młodszy anioł zapytał go, dlaczego to zrobił, ten odrzekł:
-„Rzeczy nie zawsze są takie, na jakie wyglądają”.

Następnej nocy anioły przybyły do biednego, ale bardzo gościnnego domu. Małżeństwo, które tam mieszkało, podzieliło się z aniołami jedzeniem, a spanie dostali koło pieca.
Kiedy następnego dnia wstało słońce, anioły zobaczyły, że małżonkowie płaczą. Ich jedyna krowa - żywicielka leżała nieżywa.
Młodszy anioł był w szoku i powiedział do starszego anioła: -„Jak mogłeś do tego dopuścić? Pierwsza rodzina miała wszystko, a ty jeszcze naprawiłeś ścianę. Druga rodzina miała niewiele i dzieliła się tym, co miała, a ty pozwoliłeś, żeby ich jedyna krowa padła?”

-„ Rzeczy nie zawsze są takie, na jakie wyglądają” – odpowiedział starszy anioł.

- Kiedy spędziliśmy noc w posiadłości bogacza, zobaczyłem, że w tej dziurze w ścianie dawno temu ktoś ukrył skarb. A przecież właściciel miał już wystarczająco dużo. Dlatego właśnie zamurowałem otwór, aby nie mógł tego skarbu znaleźć.
Natomiast w nocy, którą spędziliśmy w biednym domu, Anioł Śmierci przyszedł po żonę gospodarza.
W zamian za nią, dałem mu ich krowę.

Rzeczy nie zawsze są takie, na jakie wyglądają

Jeśli trzymasz nos w perskim dywanie, nie zobaczysz jego
wzorów”

 PS. Trzy materie leżą obok siebie w Katedrze Westminster
 Izaaka Newtona – odkrył kod Biblii, oraz coś jeszcze.
Lorda Kelvina - zajrzyj do Wikipedii.  
Stephena Hawkinga.