Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baloty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baloty. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 marca 2026

Baloty

We wszystkim można dostrzec piękno. Dziś baloty, czyli siano. Azaliż sam widok to trochę mało. Lepsze poznanie nastąpi, gdy oprócz widoku i zapachu, odczujesz także jego ciężar…

Odsyłam do wpisów:<Jedzie siano do Marii>, <96 balotów siana>, <Mija dzień po dniu>.

PS. Zdjęcia pajęczyn w kroplach w połowie moje, reszta żony.














 

środa, 17 kwietnia 2024

Cienie przeszłości

W rok po wpadce grzybowej, dla odmiany stałem się poszukiwaczem militariów.


 Akurat penetrowałem okolice mostu kolejowego przed Łupkowem, gdzie dzień wcześniej znalazłem niemiecką, brązową odznakę za rany z II wojny.


Na zdjęciu efekt poszukiwań: łuski z pierwszej wojny od dużych z działka, poprzez karabinowe, z broni krótkiej, dwie kulki ze szrapnela, skorupa szrapnela. W środku jeden niewystrzelony nabój niemiecki z 1944 roku.


Przy tunelu czuwali niemieccy saperzy, natomiast mostu kolejowego broniły w roku 1944 niemieckie oddziały zaporowe, w tym karne. Wynikła tu gwałtowna bitwa. (Relacja syna dowódcy strażnicy WOP w Łupkowie: „Stado dzików – Łupków 1953 rok”, wpis z 28 X 2013).

Badam więc ci ja niespiesznie wąwóz pod mostem kolejowym, a tu telefon - dzwoni Maria (od koni kabardyńskich) z prośbą, abym przypilnował jej gospodarstwa, bowiem właśnie nagle musi wyjechać i wróci dopiero wieczorem.

No to na rower, wio z góry na złamanie karku - po drodze kupuję chleb i masło w Nowym Lupkowie i fruu do Woli Michowej. Tu skręcam do Marii i na moście nad Osławą spotykam Staszka Firsta. Kiedy Staszek dowiedział się, że Maria wyjechała, ochoczo zaoferował mi swoje towarzystwo.

Z tego co wiedziałem, Maria i Staszek nie utrzymują ze sobą kontaktu, a mówiąc krótko to się mocno nie lubią. Nie mnie dochodzić przyczyny, w każdym razie Staszek wkroczył ochoczo na ziemię Marii. Ostrzegłem go tylko, aby ominął z daleka Pumękabardyńską sukę Marii, która mogła się nie zachować obliczalnie. Znaczy suka mogła się nie zachować.

Puma leżała sobie w cieniu obok nowego (wtedy jeszcze w budowie) domu Marii, a Staszek z Reksiem wielkim łukiem ominął niebezpieczeństwo i poszedł w kierunku kirkutu. 


Niespecjalnie ze zdjęcia daje się odczytać gabaryty Pumy, pewnie z powodu kota, który jako pierwszy łowczy specjalista od myszy, do małych też nie należał.

Staszek poszedł w kierunku kirkutu, ponieważ, jak Czytelnicy wiedzą, na ziemi Marii znajdował się żydowski cmentarz. Jak to możliwe, żeby na prywatnym terenie znajdował się cmentarz? Nie wiem tego, ale tak było i pewnie jest nadal, ponieważ dla urzędników to łamigłówka nie do rozwiązania. Maria nie cieszyła się z gości (mocno nielicznych) odwiedzających kirkut - "łażą tylko i konie niepokoją"


Staszek z Reksiem na tle Kruhłycy. Jest tu dostatecznie wysoko dla arniki. W niektórych miejscach można napotkać jakąś maleńką arnikę. Maleńką z powodu bezustannej pracy koni – naturalnych kosiarek, które chodzą cały dzień po terenie i skubią co się da. 


Korzystając z okazji zaczynam penetrację nowego terenu. Znajduję jak zwykle łuski z pierwszej wojny – toczyły się tu sto lat temu ciężkie walki Bitwy Karpackiej.


Przy chodzeniu z wykrywaczem czas biegnie szybko, tymczasem zrobiło się upalnie i odezwał się głód. Wróciłem do plecaka pilnowanego przez Pumę. Suka leżała w tym samym miejscu i gdy podszedłem nawet nie uchyliła oka. Owszem, znała mnie dobrze, bo byłem w tym czasie częstym gościem u Marii, ale żeby w ogóle nie reagować? Podejrzane zachowanie. W tym momencie widzę, że plecak jest otwarty. I wszystko staje się jasne: - Puma wyciągnęła i zjadła całe masło razem z opakowaniem, plus bochenek chleba.

Staszek został na straży, a ja siupnąłem tymczasem do Smolnika po nowe masło i chleb.


 Wrak z jednym okiem. Powypadkowy, nieczynny od lat, poprzedni samochód Marii.



Stary dom
Marii, na dachu tarasu malownicza łąka jak widać.


Na piętrze tej stodoły pracowaliśmy z Henrykiem (wpisy: „Jedzie siano do Marii”, „96 balotów siana”).

Przed wieczorem wróciła Maria razem z dziewczynami – wolontariuszkami. One oporządzały konie (15 dorosłych i trzy źrebaki), a za to mogły pojeździć.

wtorek, 24 marca 2020

Pakiety ratownicze

Rządy wielu bogatych państw pokazują wielkie liczby wrzucane do worka z napisem „Ratowanie gospodarki”. Skąd w państwach ościennych biorą się pieniądze na nieograniczony stymulus? Z wirtualnej rzeczywistości?. To pewnie też. Zupełnie inaczej ma się sprawa z polskim rządem.

Polski rząd dostanie pieniądze w realu od prezesa Banku Centralnego.
Prezes NBP uda się do specjalnej szafy i wyjmie z niej pieniądze.
- Skąd pieniądze wezmą się w tej szafie?
Pieniądze dostarczą do szafy dwie hurysy prezesa.
- A skąd one wezmą taką górę kasy?
Prezes im da.



Wiarygodność informacji.
Wiarygodność informacji jest mniej lub więcej podejrzana w wykonaniu każdego państwa. Uczulam na informacje oficjalne z Chin. Te dane są wątpliwe szczególnie, ponieważ Chiny niestety są reżimem, państwem policyjnym, totalitarnym. 

Przed nami festiwal frazesów: - Dziękujemy lekarzom - (a jeszcze nie tak dawno było: - Chcą wyjechać? Niech jadą!) Jak wszyscy doskonale wiedzą.... Powiem tak.... bądźmy razem.... głęboko wierzę ... odrzućmy podziały..... najważniejszy jest człowiek.... podniesiemy się jak Feniks..... rząd robi wszystko.....  w Polsce się spłaszcza.... wszędzie jest gorzej..... kieruje nami Genialny Strateg..... itp, itd. 







poniedziałek, 23 marca 2020

U nas płasko



Pozytywna wiadomość z Polski – u nas się spłaszcza. Linia zachorowań w porównaniu z innymi państwami jak widać w telewizorze, jest wyraźnie płaska. Czyli plaskata.




Prosiła glizda słonia raz w nietrzeźwym stanie:
        - Strasznie mnie plecy swędzą, podrap mnie kochanie.
        Słoń podrapał i ryknął śmiechem jak armata:
        - Stara, co się wygłupiasz, coś taka plaskata?
                                                                           
                                                                                      Waligórski

Nagminnie korzystamy z cudzych odkryć, które kogoś tam gdzieś kosztowały lata dociekań i cały sens tego korzystania powinien dotyczyć podbierania myśli, a nie zlizywania słów.

A więc Mądrość Pokoleń, czyli co napisał jakiś czas temu (900 lat) filozof sufich Al - Ghazali.
 Al – Ghazali, sufi, ( zm. 1111 r. )

„Przeciętny badacz umysłu nie zdaje sobie sprawy z potęgi indoktrynacji. W społeczeństwach totalitarnych, indoktrynacja jest czymś pożądanym, przynajmniej z punktu widzenia władzy.
Tylko nieliczni mają świadomość jej istnienia i dlatego prawie wszyscy są na nią podatni.
To, co ludzie nazywają przekonaniami, może być stanem obsesji. W zgodzie z nauką suficką uważam, że indoktrynacji można uniknąć, a sprawą zasadniczą jest, aby ludzie nauczyli się ją rozpoznawać”.











niedziela, 22 marca 2020

Baloty


Przeciętnie inteligentny człowiek powinien dojść z czasem do widzenia spraw w całej ich przejrzystości i wtedy nie może już widzieć inaczej.
Opadają upiększenia, tudzież wszelkie ułudy i rzeczywistość staje przed nim w czystej goliźnie narodzin. Odtąd nie może już widzieć inaczej.
Proste.


Szykuję się do napisania czegoś lekkiego o sprawach bieżących. Czyli o wirusie…..
Po tytułach wiadomości tylko się ślizgam, bardziej interesuję się tym, co piszą czytelnicy, bo to czysta psychologia, a czuję, że ludzi w domu długo się nie przytrzyma.


- Gadam z kumplem z Krakowa, który zrobił zapasy i zamknął się w domu, ale teraz prawie chodzi po ścianach. Powód? „Zwariuję. Samo zdrowe i nudne kupiłem. Nie mam nic syfiastego! Chcę śmieciowego żarcia!”.

- wa: "W tym kraju nie jest zachowana przepisowa odległość kościoła od kościoła, a co dopiero jednego wiernego od drugiego".

- „Czy na mszach do 50 osób Bóg liczony jest w jednej, czy w trzech osobach?”.

- Ja przepraszam, ale czy już można zacząć zjadanie zapasów? Bo ja nie wiem czy my na coś czekamy, albo inne cóś?

- Oglądałem dziś swój samochód pod drzewem i tak się zastanawiam, co jedzą wrony, bo one srają dość obficie i tylko na biało żrąco co źle wpływa na lakier.


Kiedy zapytano Marka Edelmana, jaka jest jego filozofia, odpowiedział, że jemu za całą filozofię wystarczy wiedza, że nie ma większej paskudy niż człowiek.
Kilka razy o tym pisałem, że dla Matki Ziemi największym zagrożeniem i wirusem jest człowiek. Wirusem złośliwym i zmutowanym.
Zmutowanym, bo kiedyś większość wirusów chodziła boso, a dziś większość depcze Ziemię w butach.