Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Myśl. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Myśl. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 lutego 2026

O pisaniu



Aby pisanie mogło zmienić mentalność, czy tylko zasiać wątpliwość i skłonić do przemyśleń – o tym decyduje sam Czytelnik, jego wrażliwość i zaufanie do słowa. Dlatego słowo pisane było przez wieki postrachem każdej autorytarnej władzy, bo mogło wiele zmienić. Stąd umieszczanie ksiąg na indeksach kościelnych, stąd palenie książek na stosach, zmuszanie pisarzy do emigracji, skazywanie ich na śmierć.

Jednak pisanie może zmieniać świat nie tylko pozytywnie, ale też na gorszy, przyczyniać się do powiększania zła, nienawiści i agresji: - Protokoły Mędrców Syjonu, Mein Kampf.

Umysł współczesnego człowieka jest zalewany oceanem słów, przez co tracą one na wartości i sile, coraz mniej mówią, a coraz bardziej dezorientują, wyczerpują i męczą.

Nie można napchać do tekstu za dużo cytatów, stałby się wtedy zbyt gęsty. Myśl musi odpoczywać i w tym celu potrzebuje przestrzeni, czasem wypełnionej czymś łatwym, odrobiną grafomanii, czy nawet kiczem.

                                                                                 Lapidarium


piątek, 28 listopada 2025

Franz Kafka

 


Tego nieprzeciętnego pisarza-filozofa, zaliczam do Pięknych Umysłów. Motywem, który przewija się w jego opowieściach jest niezgoda na zniewolenie jednostki. Znał nadrzędną zasadę, że to myśl kreuje rzeczywistość, a szczęście nie znajduje się gdzieś na zewnątrz. Mawiał: - „Aby je znaleźć, nie trzeba nigdzie wyjeżdżać, można wręcz siedzieć w zamkniętym pokoju i tylko czekać, a szczęście samo potoczy się do twoich stóp”. Należy tylko pomyśleć prawidłowo, a potem odpuścić.

Trzy kroki Zaratustry (podrozdział Astronomia Finansowa) z książki Marka Marcinowskiego „Sukces na giełdzie”:

- Pomyśl dobrze.

- Powiedz co pomyślałeś.

- Wykonaj co powiedziałeś.

Dzisiejsza historia została opowiedziana przez Dorę Diamant i zamieszczona przez Hansa-Gerda Kocha w książce "Kiedy Kafka przyszedł mnie poznać" (1995).

* * *
Franz Kafka, który nigdy nie ożenił się i nie miał dzieci, spacerował po berlińskim parku Steglitz. Pewnego dnia spotkał w tym miejscu małą dziewczynkę, która mocno płakała, ponieważ zgubiła ukochaną lalkę. Kafka razem z dziewczynką na próżno szukali lalki i Kafka powiedział jej w końcu, żeby spotkała się z nim w parku następnego dnia, aby ponowić poszukiwania.

Nazajutrz, kiedy wciąż nie znaleźli lalki, Kafka dał dziewczynce list napisany „przez lalkę”:

- "Proszę nie płacz. Pojechałam na wycieczkę, aby zobaczyć świat. Napiszę do Ciebie o moich przygodach."

Tak rozpoczęła się historia, która trwała rok - do końca życia Kafki.

Kiedy się spotykali Kafka czytał dziewczynce kolejne, starannie skomponowane listy z przygodami i rozmowami z ukochaną lalką, które dziewczynka uznawała za urocze. W końcu Kafka przeczytał jej list z historią, która sprowadziła lalkę z powrotem do Berlina, a potem dał jej kupioną przez siebie inną lalkę.

- "Ależ ona wcale nie wygląda jak moja lalka" - powiedziała zawiedziona dziewczynka. Kafka podał jej wtedy kolejny list, w którym było napisane: "Wyglądam inaczej, bo podróże mnie zmieniły". Dziewczynka uwierzyła w to wyjaśnienie, przytuliła nową lalkę i zaniosła ją do domu. Krótko po tym spotkaniu Kafka zmarł.

Minęły lata i dorosła już dziewczyna znalazła wewnątrz starej lalki kartkę papieru, na której Kafka umieścił słowa:

-  "Wszystko, co kochasz, prawdopodobnie zostanie utracone, ale na końcu miłość powróci w inny sposób". 

piątek, 21 kwietnia 2023

Dwa światy

Moje dwa światy. O sobie bowiem mogę pisać swobodnie.

Pierwszy świat ma nazwę Pogoń.

Pogoń za pieniądzem, dobrami materialnymi, odurzenie tak zwaną Prosperity.

     Własna firma, 350 godzin pracy w miesiącu, także jako robotnik, jednak za godziwe, uczciwie zarobione pieniądze.

Plan Balcerowicza – tracę zamówienia, zwalniam wszystkich pracowników, staję sam przy maszynie w cyklu 36 godzin. Kilkakrotnie wysyłam w eter myśl: - Aniołku, nie chcę tak ciężko pracować! Chciałbym się raz porządnie wyspać i wyleżeć!

Myśl zostaje wysłuchana – wypadek samochodowy, śmierć kliniczna, osiem miesięcy w szpitalu. Po dwudziestu latach zamykam działalność.

 

Wychodzę ze szpitala i rozglądałem się za jakąś pracą, ale już nie fizyczną. Rozwijało się zainteresowanie giełdą, wprowadzono kontrakty terminowe, a ja skoczyłem na główkę w ten nowy świat. Z całym sercem, ale jednocześnie na główkę. Przykład? Rano daytrading na Wig 20, wieczorem Wall Street, po północy  noctrading na Nikkei 225. Uzależnienie od pieniądza - witamy w krainie Paranoja.

    Więc kolejna myśl, ale tym razem od Anioła do mnie: - Rzuć to! Przyhamuj. Zarobiłeś? Odpocznij! Niezależnie od tego ile masz i tak umierając zostawisz wszystko.

Poniższy obrazek celnie podsumowuje ten miniony etap mojego życia.


Drugi świat nazywa się Luzik.

Rzucam wszystko i wyjeżdżam w Bieszczady.

- Pod Chryszczatą

Na tej łące górskiej każdy dzień odbieram jak niedzielę, a więc święto. A do tego dziś jest akurat niedziela. Czyli jest niedziela w niedzieli. Sto procent niedzieli w niedzieli, wokół przestrzeń, nad głową krzyk orłów i bezmiar nieba. Pogodnego błękitnego nieba, z odcieniem kobaltowym.

I to dzieje się realnie, nie jest to sen, ani bajka.




 

Wilk napadł na Czerwonego Kapturka

Czerwony Kapturek woła : - ratunku!

Przez las idą krasnoludki, jeden pyta: - pomożemy?

Pozostali jednogłośnie; - coś ty! Przecież ona nie jest z naszej bajki!

 

Żeby komuś pomóc, najpierw należy zacząć od siebie, sobie pomóc, siebie naprawić. Rodzice, kapłani, społeczeństwo, oni wszyscy psują, niszczą człowieka.

Silnie dotarło to do mnie właśnie tutaj, na samotnym biwaku pod Chryszczatą. Dotarło poprzez uczucia, które nie kłamią. Jestem wdzięczny Losowi, że dał mi możliwość samonaprawy, obudził iskrę buntu i nasycił wdzięcznością. Zobaczyłem ten mój poprzedni świat, świat chorej pogoni.

      A więc wdzięczność.

Ta wdzięczność to nic innego jak wybijająca z człowieka fontanna bezinteresownej miłości.

Pracowicie gra orkiestra miliona świerszczy, wieje zefir, a ja upajam się widokami na tym dachu Boskiego Hotelu Siedem Gwiazdek.

Podnosi się upał, a wraz z nim jeszcze wyżej unosi się miłość w sercu Zbyszkowym. Tak, to jest godne i sprawiedliwe i tego warto się trzymać.

Uczucia nie kłamią i upajając się nimi, czuję się rewelacyjnie, jakbym na nowo się narodził.

Albo odkrył w sobie wewnętrzne dziecko.


 Wszystko mija, a bieg zdarzeń bierze początek z myśli. Z prawidłowych myśli.  Poza tym, żeby docenić ciepło, najpierw trzeba zmarznąć. Inaczej się nie da. 

      Poza tym, nie trzeba od razu gdzieś wyjeżdżać ......


piątek, 21 kwietnia 2017

Kwitną magnolie na Wawelu

Wszystko stwarzam myślą, wszystko stwarzam szczerym „chceniem”, albo Intencją.
       Przyjmuję do wiadomości, że to, co mam, jest dokładnie tym, czego pragnę. 
(Nawet jeśli to boli, bo nieopatrznie można stwarzać na własne życzenie również całe pokłady cierpienia).

Idzie się niespiesznie, bo ma się czas i już widać Wawel.
Lubię Wawel.
Ach! Jak tu kolorowo! Hiacynty pachną. 
Jak cudnie wyglądają drzewa magnolii stojące akurat w pełni kwitnienia!

I w tej siedzibie królów, w niepowtarzalnej, bezczasowej chwili Tu i Teraz, następuje prawdziwa fotograficzna uczta: - to się nazywa być jednocześnie w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie.















czwartek, 6 listopada 2014

Myśl to potęga

 Witaj.

  Chciałem wyjść z wojska wcześniej (służba 18 miesięcy) powód: problemy z nogą.

    Wierzyłem, że tak będzie, powtarzałem, że noga coś nie tak funkcjonuje, pojawiły się problemy z chodzeniem, bieganiem. Wylądowałem w szpitalu wojskowym po miesiącu komisja lekarska ,upragnione zwolnienie,niezdolny do służby wojskowej, powód stwardnienie rozsiane. Miałem upragnione zwolnienie. Myśl to potęga.
                            M z Gdanska  06.11.14r