Zaświtał mi pomysł na tytuł, pozostało dodać zdjęcia.
Na bieszczadzkim biwaku mijały kolejne dni niezapomnianej Podróży do Samego Siebie. Raz na tydzień chodziłem po prowiant do Baligrodu z przystankiem u Darka Karalucha, a po powrocie kontemplowałem pomidorowe widoki na sławnym kamiennym stole.
Podobnie miły anturaż podpowiedział mi Bałtyk, wyrzucając pomidory na brzeg. Po znalezieniu trzeciego należało uwiecznić te Dary Morza.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz